środa, 17 listopada 2021

W wakacje w 1999 roku kuzyn zaprosił mnie do Rzymu. Pracował tam na budowie jako nielegalny gastarbeiter. W kilka osób, Polaków, wynajmowali mieszkanie w centrum Rzymu. Pochodzili głównie ze wsi, dlatego latem większość z nich wyjeżdżała do Polski i mieszkanie stało puste. To była okazja na spędzenie atrakcyjnych wakacji. Zwiedzanie połączone z plażowaniem nad Morzem Tyrreńskim, na którego plaże dojeżdżało się metrem, którego stacja była oddalona zaledwie o kilkadziesiąt metrów. Mnie zawsze w takim nowym miejscu ciekawi kultura, zwyczaje, a szczególnie podejście do wiary. Tym razem dotyczyło to Włochów i Polaków na emigracji zarobkowej w Wiecznym Mieście - Stolicy Świata - gdzie jest ponad 400 kościołów w tym 12 bazylik, jednych z największych na świecie. 
 

Basilica di Santa Maria Ausiliatrice

Najbliżej naszej kwatery była prowadzona przez Salezjan Bazylika di Santa Maria Ausiliatrice. Byłem wówczas silnie związany z prowadzonym przez Salezjan kościołem Św. Teresy w Łodzi, dlatego poszedłem tam pełen wiary i zaufania, jak do swojego kościoła. Wielkim zdziwieniem było dla mnie, że na tzw. sumie, najważniejszej niedzielnej mszy, było zaledwie kilka osób, i to razem z nami. Widząc puste wnętrza kościoła kuzyn stwierdził, że on ze znajomymi chodzi na msze gdzie indziej. Do "polskiego" kościoła.

Kościoły "bliźniacze" Matki Bożej Cudownej

Gdy drążyłem temat, kuzyn wskazał, że czasem zagląda do kościołów "bliźniaczych" na Piazza del Popolo. 
 
- Dlaczego tam? -zapytałem.
- Bo tamci księża dają nam pracę. - odparł
 
Korzystając z okazji, będąc wówczas katolikiem poszedłem do spowiedzi u będącego tam polskiego księdza. Wizyta w konfesjonale nie przypominała typowej spowiedzi. Ksiądz od razu przejął inicjatywę wypytując mnie o mój zawód i na jak długo przyjechałem. Okazało się że kościół ten pełnił rolę biura pośrednictwa pracy, nielegalnej pracy, gdzie Włosi mogli nabyć "darmowego" Polaka do różnych robót. Oczywiście w sierpniu 1999 roku i tam było pusto, dlatego w następną niedzielę wybraliśmy się do Castel Gandolfo na spotkanie z Janem Pawłem II. 
 

Castel Gandolfo

Jeziora powulkaniczne mają niezwykły urok. Na północ od Rzymu znajduje się Jezioro Bracciano, na południe Jezioro Lago Albano, a nad nim letnia rezydencja papieży w Castel Gandolfo. Na mszę z Janem Pawłem II zaspaliśmy i byliśmy na miejscu w momencie, gdy otwierano wejście na dziedziniec rezydencji. Mimo to bez trudu dostaliśmy się do środka, a nawet nie mieliśmy żadnych problemów, aby dotrzeć pod samo okno papieskie. Na placu dominowała wycieczka rowerowa turystów ze Szwajcarii. Na plac weszli razem z rowerami w typowych ubraniach kolarskich. Widać było, że byli przejazdem i "wpadli przy okazji" aby "zwiedzić" papieża z Polski. Nie odnalazłem tam atmosfery modlitwy. Raczej była atmosfera show i to niekoniecznie religijnego. 
 

Nowe milenium

Moja wizyta w Wiecznym Mieście w 1999 roku obudziła we mnie smutne refleksje. Pojawiło się pytanie: w jakim stopniu Chrystus będzie atrakcyjny dla człowieka w nowym milenium? Należy przy tym zauważyć, że pod koniec XX wieku potrzeba wiary zwłaszcza w Polsce była na zupełnie innym poziomie niż dziś. Polska zrywała wówczas kajdany komunizmu. Wiele osób "rehabilitowało się" manifestując swoją przynależność do Kościoła katolickiego. Jednocześnie w kościołach było jak na wiecach wyborczych. Polityczne kazania nagradzano oklaskami. Równolegle pojawiło się pojęcie "Pokolenie JP II" utożsamiane z "młodzieżą oazową". Jednak we Włoszech 1999 roku już było widać dystans do kościoła i wiary. Po prostu w Europie liberalizm zaczął mieszać się z libertynizmem. Przykładem tej degrengolady we Włoszech był wybór na premiera Berlusconiego. Było żenujące, że swoja sławę zawdzięczał skandalom obyczajowym i rozwiązłym stylem życia.

20 lat później

Od moich wakacji w Rzymie minęło 20 lat. Z perspektywy czasu widzę jak dzisiejsza Polska przypomina tamte Włochy. W przeważającej części młodzież kieruje się w swoim życiu "atrakcyjnością" wyborów. Dla nich życie jest jak gra w Super Mario. Podejmują zero-jedynkowe decyzje w oparciu o egoistyczne korzyści z fajnego spędzenia czasu. Odrzucają oni tradycję i wartości jakie przekazali im rodzice, a motorem do działań jest internet i środowisko ich rówieśników. Wielu z nich stało się pracoholikami dążącymi jedynie do optymalizacji zysków za wszelką cenę, a każdą wolną chwilę chcą spędzać jedynie na fajnej rozrywce. Każde zbyt skomplikowane działania polegające na planowaniu życia, ocenie postaw od strony etycznej jest odrzucane na rzecz życia z dnia na dzień. Ich postawy można parafrazować hasłami: "róbta co chceta", czy "alleluja i do przodu". Jednocześnie doszło do radykalizacji skrajnych postaw. Są nimi "lewacy" - zacięci wrogowie kościoła dla których wszystko co jest związane z wiarą jest złem, i "narodowcy" dla których Polska jest krajem jednego wyznania, a każdy "inny" to zdrajca i wróg.
 

Zabieganie o wiernych

Od wieków kościoły zabiegały o wiernych. Podkreślały swoją pozycję wielkością budowanych kościołów i ich wystrojem. Żeby być być atrakcyjnym organizowały różne święta, odpusty i jarmarki. Wszystko to dla przyciągnięcia jak największej liczby wiernych. Gdy dr Marcin Luter zapoczątkował reformację i powstanie Kościoła ewangelicko-augsburskiego zbudował go na Piśmie Świętym i wierze, nie na złoceniach i malowidłach. Z pewnością dla postaci Moryca Welta z "Ziemi Obiecanej" Władysława Reymonta. był to problem.

"- Pan nie lubi protestantyzmu? - zapytał Kurowski (...)  
- Nie lubię (odparł Moryc) i nigdy bym na to wyznanie nie przeszedł. Ja jestem człowiek, który kocha i potrzebuje pięknych rzeczy. Jak ja się narobię cały tydzień, to potem w szabas czy w niedzielę potrzebuję odpocząć, potrzebuję iść do ładnej sali, gdzie bym miał ładne obrazy, ładne rzeźby, ładną architekturę, ładne ceremonie i ładny kawałek koncertu. Ja bardzo lubię te ceremonie wasze, w nich jest i piękny kolor, i ładny zapach, i dzwonienie, i światła, i śpiewy. A przy tym jak ja już muszę słuchać kazania, to niech ono będzie nienudne, niech ja słucham delikatnego mówienia o wyższych rzeczach, to jest bardzo nobl (szlachetne) i to dodaje człowiekowi humoru i ochoty do życia! A w kirche (kościele) co ja mam?... Cztery gołe ściany i tak pusto, jakby cały interes miał się trochę zlikwidować. A do tego przychodzi pastor i mówi. Co pan myślisz, o czym on gada?... Gada o piekle i innych nieprzyjemnych rzeczach. Bądź pan zdrów. Czy ja po to idę do kościoła, żeby się zdenerwować? Ja mam nerwy, ja nie jestem cham, ja nie lubię się gnębić nudnym gadaniem. A przy tym ja lubię wiedzieć, z kim mam do czynienia - cóż to za firma protestantyzm?! Papież to firma. 
- Reymont, Ziemia Obiecana, rozdział XII
 
Myślę że ten fragment tekstu Ziemi Obiecanej w znacznym stopniu otwiera spojrzenie na dzisiejsze oczekiwania co do spędzania niedzieli.

Czy to oznacza, że protestanci nie dbają o swoją atrakcyjność?

Kościół, a przede wszystkim Chrystus to nie jest panna na wydaniu, żeby była atrakcyjna. Oczywiście przygotowujemy naszą młodzież, często zagubioną i zbuntowaną, do tego, żeby była aktywną częścią naszego Kościoła. Już Luter zapoczątkował i pielęgnował zwyczaj celebrowania choinki w święta Bożego Narodzenia. Co roku w naszych kościołach odbywa się Adwentówka dla dzieci podczas której dzieci i młodzież odgrywają scenę narodzin Chrystusa. W niektórych parafiach odbywają się Wieczerze Sederowe dla uczczenia Święta Paschy. Podczas nabożeństw, w każdą niedzielę dzieci i młodzież uczestniczą się w szkółkach niedzielnych. Młodsze dzieci mają zapoznają się z Pismem Świętym poprzez zabawy. Starsze uczestniczą w quizach i grach podczas których doskonalona jest wiedza z Pisma Świętego i pism Lutra. Do tego trzeba podkreślić, że w parafiach ewangelickich panuje domowa atmosfera, w której nikt nie jest osamotniony.
 

Aktywni w życiu parafii

Po prostu w parafii ciężko jest narzekać na samotność. Ciągle jest coś do zrobienia i każdy kto chce włączyć się w życie parafii może to robić jak potrafi. Chlubą większości parafii ewangelickich jest chór lub orkiestry parafialne. W ten sposób realizują się słowa  św. Augustyna, który powiedział: "Kto dobrze śpiewa - podwójnie się modli ". Już przegląd relacji internetowych z nabożeństw które odbywają się w całej Polsce świadczy o ich rozmaitości i atrakcyjności. Do tego osoby, które mają kłopoty ze zrozumieniem Ewangelii i chcą doskonalić swoją znajomość Pisma Świętego mogą to robić podczas spotkań i szkół biblijnych. Jest również miejsce na rozwijanie swoich zainteresowań i pasji podczas "Śniadań Kobiet", czy mężczyzn. 
Dzisiejsza parafia to po prostu jedna wielka rodzina.

Czy to jest wystarczająco atrakcyjne dla Ciebie? 


Czy Chrystus jest dziś atrakcyjny?

Najmniejszym problemem jest to, czy przeciętny Polak w XXI wieku chodzi do Kościoła. Istotne jest czy Pan Bóg jest obecny w jego życiu? Dr Marcin Luter, żeby przybliżyć ludziom Pana Boga tłumaczył Biblię na język, którym się posługiwali się na co dzień. Podążając tym wzorem Towarzystwo Biblijne wydało w 2018 roku w nowym tłumaczeniu Biblię Ekumeniczną. W ten sposób wszystkie Kościoły zrzeszone w Polskiej Radzie Ekumenicznej wspólnie z Kościołem katolickim maja obecnie jednobrzmiący tekst Pisma Świętego.To kończy wszelkie nieporozumienia, a wierni mają aktualny powszechnie zrozumiały przekład. To z pewnością krok w dobrą stronę. Teraz istotne jest by młodzi ludzie zechcieli czytać Biblię. Tak jak czytają i powołują się na Konstytucję. Przecież w Biblii znajdą odpowiedź na wiele intrygujących ich pytań. Może jak na początku Reformacji dzięki Ewangelii odnajdą swoje życie w Chrystusie. 
 
Może warto o tym pomyśleć w Adwencie przygotowując się do Narodzin Chrystusa w Nazarecie.
Ja już wiem co kupię swoim dzieciom pod choinkę.

Jeśli chcesz, zostaw po sobie ślad w komentarzu, będzie nam miło go przeczytać. Pamiętaj jednak , że w Internecie również obowiązują zasady savoir-vivre. Komentarze łamiące netetykietę (tj. wulgaryzmy, spamowanie, etc.) będą usuwane.

Subskrybuj posty | Subskrybuj komentarze

- Copyright © Inside Your Life | blog lifestylowy - Skyblue - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -