Archiwum dla 2021

Konstytucja czy Biblia?

 
Młodzi zdrowi mężczyźni oblepiający samolot lecący do cywilizacji. Trzymający się skrzydeł, kół, lotek steru ogona samolotu. Są przerażeni. Wyglądają jak dziecko porzucone przez rodziców. Te zdjęcia z lotniska w Kabulu na długo zapiszą się w naszej pamięci. Co prawda nie są tak wstrząsające jak te sprzed 20 lat, z tragedii w World Trade Center, ale z pewnością obudzą istotne refleksje. 
Co się stało?
Kto wyciągnął im wtyczkę do raju demokracji liberalnej?
Dlaczego są skazani na czeluści przepaści w państwie wyznaniowym, w którym pewnie wielu z nich zginie, lub utraci swoją tożsamość?
 

Afganistan, państwo ciągłej wojny

Afganistan to obszar ciągłej wojny. W XVIII wieku były to wojny rosyjsko-perskie. Wiek XIX to ciągłe wojny o wpływy na tych terenach prowadzone głównie przez Rosjan i Brytyjczyków. Konflikty te zakończono dopiero porozumieniem w roku 1907 roku, dokonując podziału stref wpływu w tym rejonie świata. Przełom XIX i XX wieku to wojny Afganistanu z Wielką Brytanią. Zakończyły je dwustronne porozumienie w 1921 roku, a Afganistan stał się niepodległym państwem. Nie było to jednak trwałe państwo. Afganistan nie uznawał granicy z Pakistanem i w 1950 roku doszło do tak zwanej wojny granicznej. W wojnie tej Afganistan był wspierany przez Rosję, a po drugiej stronie były Indie Brytyjskie. Po tej wojnie Rosjanie swoimi działaniami wspierali socjalistyczno-liberalne zmiany w zaprzyjaźnionego z nimi Afganistanu, ale w 1973 roku doszło do zamachu stanu, w efekcie do wojny domowej. W walce o władzę wyłoniło się kilka ugrupowań wspieranych przez państwa ościenne. Do rywalizacji o wpływy dołączyły Chiny szkoląc i wspierając partyzantkę maoistowską, oraz Amerykanie budując ruch antykomunistyczny oparty o Islam. Żeby zachować swój teren wpływów, w 1979 roku doszło do najazdu Afganistanu przez wojsko ZSRR.
 

"Cywilizowanie" Afganistanu przez Sowietów

Rozpoczęło się "cywilizowanie"  Afganistanu przez Sowietów. Oczywiście działania te były torpedowane przez Wielką Brytanię i USA. Tworzenie opozycji przeciwstawiającej się wpływom komunistycznego ZSRR oparto o budowę silnych ośrodków islamskich wspieranych przez USA i Wielką Brytanię. Szkolono bojowników islamskich, dostarczono im broń. W niektórych rejonach nadal działała pro Chińska partyzantka maoistowska. W efekcie w 1989 roku górzysty Afganistan uwolnił się od Sowietów. Od 1990 roku oficjalnie Afganistan stał się państwem Islamskim z demokratyczną konstytucją. W 1992 roku konstytucję odrzucono, a Afganistan stał się Islamską Republiką Afganistanu, w której prawo konstytucyjne zostało zastąpione prawami koranu. Partyzantka maoistowska przekształciła się w zbrojne ugrupowania talibów, przy czym z Chinami łączyły ją już jedynie dostawy broni. 

 


Państwo pełne konfliktów plemiennych

Afganistan to państwo pełne konfliktów plemiennych. Mimo wyjścia wojsk ZSRR wojna domowa trwała nadal, a nadzieją na jej zakończenie byli talibowie. Reprezentowali oni skrajnie Islamskie poglądy utożsamiane z drakońskimi obostrzeniami w życiu codziennym. W zasadzie w działaniach swych kierowali się głównie szariatem. W 1996 roku przejęli oni władzę nad krajem proklamując Islamski Emirat Afganistanu. Teren Afganistanu stał się bazą szkoleniową arabskich terrorystów. Ich przywódcą, a zarazem możnym sponsorem, został twórca Al-Ka’idy saudyjski multimilioner Osama bin Laden.  

Zamach na WTC

Islamski Emirat Afganistanu trwał w Afganistanie do 2001 roku. Jego istnienie zakończyła interwencja zbrojna wojsk NATO, która była odwetem po ataku terrorystów bin Ladena na WTC i Pentagon. Żeby uniknąć błędów Sowietów pacyfikacja Afganistanu przez NATO nie była skierowana przeciw Afgańczykom, ale przeciw terrorystom bin Ladena, odpowiedzialnym za atak na Amerykę. To było trudne do przeprowadzenia w kraju doświadczonym w walce partyzanckiej, gdzie każdy, nawet dziecko nosi broń. W miastach wprowadzono prawa bliskie demokracji. Najbardziej skorzystały na tym afgańskie kobiety. Odkryły swoją twarz, mogły pracować, uczyć się, swobodnie poruszać bez asysty "właściciela". Studia na uczelniach zagranicznych otworzyły Afgańczykom oczy. Amerykanie wpompowali miliardy dolarów w odbudowę i modernizację kraju. Afganistan zmierzał w stronę liberalnego, nowoczesnego państwa demokratycznego. Zastąpienie fundamentalizmu islamskiego cywilizowanym państwem prawa opartym o liberalną konstytucję wydawało się sukcesem operacji kierowanej przez Stany Zjednoczone.

20 zmarnowanych lat

Od 2001 roku kiedy do Afganistanu wkroczyły wojska NATO, równolegle do działań bojowych rozpoczęto prace nad stworzeniem struktur policji lokalnej i wojska opartego wyłącznie o ludność miejscową. Z jednej strony w postępował rozwój cywilizacyjny, z drugiej budowano od podstawy elementarne struktury państwowe. Wydawało się, że taki kierunek da gwarancję do trwałego uwolnienia Afganistanu od lokalizowania obozów szkolących terrorystów. Początek był trudny. Nowo wyszkoleni żołnierze Afgańscy po kilku miesiącach atakowali tych co ich szkolili. W takich atakach zginęło wielu Amerykanów. Wymuszenia rozbójnicze i korupcja były powszechne. Kiedy w 2011 roku udało się Amerykanom zlokalizować i zabić bin Ladena, pojawiły się pierwsze przymiarki do opuszczenia Afganistanu przez wojska NATO. Tym bardziej, że nasiliły się konflikty regionalne prowokowane przez kolejne rządy. W 2020 roku w Dausze prezydent Trump porozumiał się z talibami odnośnie warunków wyjścia wojsk USA z Afganistanu. Miało ono nastąpić 1 maja 2021 roku. To porozumienie ostatecznie zrealizował prezydent Biden. 
 

Cywilizacja, czy fundamentalizm religijny

Należy podkreślić, że cywilizacja Afganistanu przez państwa należące do NATO wydawała się przebiegać się normalnie. W dużych miastach społeczeństwo uczono przestrzegania zasad demokratycznego państwa prawa. Jednak na prowincji władze nadal były w rękach talibów. Jak to zauważają komentatorzy od dwu lat nie zginął tam ani jeden żołnierz NATO, a do szkół państwowych chodziło już 6 mln. dziewcząt. Kto mógł przypuszczać, że w dwa tygodnie po wyjściu Amerykańskich wojsk talibowie zdobędą bez walki cały kraj razem z magazynami pełnymi amerykańskiego uzbrojenia pozostawionym do obrony siłom rządowym. Jak to zauważył prezydent Biden "to nie mieści się w głowie, że Afgańczycy tak łatwo zrezygnowali ze swojej konstytucji demokratycznej i bez walki poddali się państwu wyznaniowemu talibów". Przecież żołnierze Afgańscy, regionalna policja cały czas dostawali pensje od Amerykanów. Czy to nie jest usprawiedliwieniem, dla prezydenta USA, który zrozumiał, że nie ma sensu dalej wysyłać amerykańskich żołnierzy do państwa, którego obywatele nie chcą walczyć o utrzymanie swojego demokratycznego państwa prawa? 
Dlaczego młodzi Afgańczycy zamiast bronić konstytucji swojego kraju przed fundamentalistami religijnymi, wolą uczepić się samolotu, który zabierze ich do cywilizowanego świata demokracji? Przecież mogli obronić ten styl życia u siebie.
 

IV RP

Nie bez powodu nasze rozważania dotyczące wyboru przestrzegania konstytucji lub Biblii rozpoczęliśmy od szerokiej analizy sytuacji w Afganistanie. W Polsce też z poświęceniem walczyliśmy o demokrację przed 1989 rokiem. Niepodległość dały nam wybory do Sejmu kontraktowego. Przez 32 lata budowaliśmy liberalne państwo demokratyczne. W porozumieniu wspólnie wypracowaliśmy własną Konstytucję. Byliśmy wzorem i leaderem dla państw z naszego rejonu. Podpisaliśmy Konkordat z Watykanem. Staliśmy się szanowanym członkiem Unii Europejskiej, oraz aktywnym sprzymierzeńcem w NATO. Polacy pełnili wiele ważnych funkcji w instytucjach europejskich i w NATO. Teraz pozwoliliśmy, aby to wszystko w krótkim okresie zniszczyła nam jedna partia, a w zasadzie jeden człowiek. Wykorzystując Kościół katolicki stworzono w Polsce niedemokratyczne państwo wyznanie oparte  o wartości stworzone przez sprytnych PR-owców, doskonałych w sztuce okłamywania społeczeństwa. 
 

Tworzenie konfliktu ideologicznego

Konflikt jaki narasta w Polsce, który być może doprowadzić nas do wojny domowej, jest taki jak w Afganistanie. Przeciwstawiono liberalną, wykształconą i dobrze zarabiającą społecznością miejską, niewykształconej, wykorzystywanej przez obecny rząd i kościół, ludnością na prowincji. Możliwe, że konflikt ten wynika z tego, że społeczność w miastach ma dość luźny, bądź niechętny stosunek do religii, a mieszkańcy wsi mają bezgraniczne zaufanie do księży katolickich. Księża katoliccy podobnie jak duchowni w Afganistanie są aktywną stroną napędzającą konflikt. Podobieństw jest więcej. Przykładem jest 60 letni Mohammad Karim, który sypiał z 6 letnią dziewczynką, a związek z nią nazywał darem Bożym. Podtekst pedofilski ma tu duże znaczenie. Dla Polskich duchownych walka demokratów z pedofilią księży jest "zorganizowanym atakiem na księży i biskupów" - patrz wypowiedzi bp Jędraszewskiego i o.Rydzyka.
 

Konstytucja, czy Biblia?

Działania obecnego rządu, czy aktywny udział księży katolickich w wojnie z osobami szanującymi prawo i konstytucję musi mieć oparcie przynajmniej w części społeczeństwa. To wynika z badań socjologicznych. Wiele osób, jest po prostu pogubionych we współczesnym świecie. Nie dotyczy to jedynie źle wykształconych mieszkańców wsi, będących pod wpływem miejscowych proboszczów. Potrzeba dokonania wyboru między praworządnością opartą o zasady konstytucji, a postępowaniem zgodnym z zasadami Pisma Świętego jest tematem debat w wielu zborach chrześcijańskich. Nie tylko katolickich. Oczywiście podczas tych debat Pismo Święte jest interpretowane przez konkretnych przewodników duchowych. Wprawdzie osoby te są wybrane do posługi przez daną społeczność, ale w większości są to osoby, które ukończyły znane uczelnie teologiczne. Często wspólne dla różnych wyznań.


Wersetami z Biblii można usprawiedliwić wszystko

Odrzucając prawo oparte na konstytucji, wersetami z Biblii można usprawiedliwić wszystko. Na wersety z Biblii powołują się antyszczepionkowcy, Świadkowie Jehowy w zakresie transfuzji krwi, przeszczepów i przyjmowania preparatów krwiopochodnych. Na Biblię powołują się biskupi katoliccy odnośnie chronienia księży-pedofilów przed wymiarem sprawiedliwości. Nawet premier Morawiecki mówiąc reasumpcji głosowania do skutku podkreślił, że to ich "święte prawo" sejmowej większości. Co w tym świętego? Zwolennicy celibatu duchownych powołują się na Ewangelię Św. Mateusza, a ich adwersarze na list Św. Pawła do Tymoteusza. Wszyscy mają rację! W swojej interpretacji są tak zafiksowani, że nie dopuszczają do swojej świadomości, że w czasach opisywanych w Piśmie Świętym małżeństwo było czymś oczywistym w przeciwieństwie do bezżeństwa uważanego za skazę wywołaną jakąś chorobą. Św. Paweł którego wiele osób (nawet Wikipedia) podaje jako przykład osoby żyjącej w celibacie był przecież wdowcem.

Falandyzacja prawa

Osoby młode nie znają czasów, gdy w przestrzeni politycznej funkcjonowało pojecie falandyzacja prawa. Było to na początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy prezydentem Polski był Lech Wałęsa, a zastępcą szefa jego kancelarii Lech Falandysz. Falandyzacja prawa polegała na naginaniu przepisów prawa i Konstytucji tak żeby uzyskać założony z góry cel. Praktycznie całe obecne rządy PiS na tym polegają. Nic dziwnego. W kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy terminował wówczas przez rok Jarosław Kaczyński. Szukaniem luk prawnych, kruczków umożliwiających korzystną interpretację, zajmują się na co dzień adwokaci. To ich praca. Czy jednak wykorzystywanie Konstytucji do narzucania wiernym alternatywnego punktu widzenia jest czymś etycznym? Czy osoba walcząca o prawa kobiet może naruszać mury kościoła, przestrzeń zarezerwowaną dla kultu religijnego?


Cesarzowi co cesarskie

Ewangelia wg Św. Mateusza (Mt 21 , 15-21) rozstrzyga spór współistnienia prawa państwowego opartego na Konstytucji i przestrzegania zasad wynikających z wiary, wytyczonych przez Biblię. Oba te "regulatory" norm postępowania mogą współistnieć, a nawet powinny. Konstytucja nie może być orężem w walce przeciw nikomu. Tak samo wersety Koranu, czy Pisma Świętego nie należy traktować jak normy prawa świeckiego. Każde ortodoksyjne podejście do wiary budzi śmieszność, niechęć, ignorancję. Nie wynika ona z braku szacunku do Pana Boga, ale z wykorzystywania Go przez różne osoby do celów odbiegających od Istoty jego istnienia i nauczania. Każdy człowiek ma Pana Boga w swoim sercu. Stosunek do niego jest jego sprawą osobistą. Nikt nie ma prawa być pośrednikiem w aplikowaniu Jego na siłę. Nie ma prawa oceniać jak bardzo dany człowiek jest osobą wierzącą. Wiarę nie mierzy się w stopniach. Nie ma znaczenia, czy będzie to czynił biskup Jędraszewski, bin Laden, czy pan Czarnek.  
 

Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną

Dekalog jaki dał nam poprzez ręce Mojżesza Pan Bóg rozpoczyna się słowami "Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną". Biblia w rękach człowieka szukającego usprawiedliwienia swojej chorej ideologii jest takim bożkiem, przed którym przestrzega nas Pan w Dekalogi. Judaizm, islam, chrześcijaństwo to nie są religie, które można wykorzystywać do zdobywania i sprawowania władzy.  Budowanie konfliktu użytecznego politycznie, na bazie religii jest czymś niegodnym człowieka wierzącego. Taka osoba jest hipokrytą i cwaniakiem politycznym, obłudnikiem, a nie człowiekiem, którego cechują jakiekolwiek wartości. Ludzie tacy zdradzają Chrystusa jak to uczynił Judasz Iskariota. Odbieranie dzieciom w szkołach prawa do poznawania Konstytucji jest przestępstwem. Zmuszanie ich do czytania książek religii katolickiej jest niczym innym jak terroryzm talibański. Tak czyni PiS, który konfliktując ludzi i wyznania niczym nie różni się od islamskich terrorystów sprzed dwudziestu paru lat.

 

Współistnienie

Donald Trump zaufał talibom w Dausze. Uwierzył, że zmienili się oni przez te 20 lat kiedy zostali siłą odsunięci od władzy. Jak do tej pory (17 sierpnia 2021 r.) ich konferencje prasowe są koncyliacyjne. Zapewniają się, że w ich przypadku zakończył się okres wspierania terrorystów dokonujących zamachy na całym świecie. Talibowie podkreślają, że gwarantują amnestię dla dawnych elit demokratycznego państwa prawa i tych co współpracowali z państwami o innej kulturze. Zrobią wszystko, aby nie dopuścić do masowej emigracji. Zdają sobie sprawę, że stworzenie bezwzględnego państwa wyznaniowego opartego o szariat spowoduje ucieczkę z kraju osób najbardziej wykształconych. Tak jak to się dzieje w Polsce, gdzie PiS zachęca do wyjazdu między innymi pracowników medycznych, których traktuje ich jak darmowych niewolników.
 

Oni stali tam gdzie ZOMO

W wypowiedziach talibów zwraca uwagę słowo amnestia. Funkcjonariuszy PiS nigdy nie było na to stać. Nienawiść do wszystkich, którzy nie tańczą tak jak zagra Kaczyński to cecha ich "wartości katolickich". Mimo to Donald Tusk przestrzegł Polaków przed polaryzacją poglądów. "Nie bądźcie jak oni!" Oczywiście nie oznacza to nadstawiania drugiego policzka, ale nie realizowanie w scenariuszy napisanych na Nowogrodzkiej. To co najbardziej rozwścieczyło polskich talibów podczas protestów kobiet pod koniec 2020 roku była ich powściągliwość w eskalowaniu konfliktu. To dlatego pan Kaczyński wysłał w tłum swoich prowokatorów, bijących po głowach młode dziewczyny metalowymi rurkami. On chciał sprowokować młodzież, żeby w odwecie ruszyła podpalić Żoliborz. To się nie udało. Młodzież tańczyła, była roześmiana, nie dała się sprowokować służbom Kaczyńskiego. 
Nie mógł on wyprowadzić na ulicę swoich wojsk, jak to sugerował w mailu do Dworczyka.


Z pewnością Polaków i Afgańczyków czeka w najbliższym czasie życie w państwie wyznaniowym, pozbawionym praworządności i demokracji. Nie wiadomo kto będzie bardziej radykalny w wykorzystywaniu religii do zdobywania coraz większej władzy.


#konstytucja #Biblia #Pismo Święte #talibowie #Afganistan #praworządność #falandyzacja prawa

Wybić z ich głów Indianina


Kiedy konkwistador XXI wieku minister Czarnek chce przeprowadzić konkwistę w polskich szkołach, aby wprowadzać w nich wartości katolickie, można zadać pytanie, o które wartości chodzi temu profesorowi Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego? Czy marzą mu się nowe wojny krzyżowe z innowiercami, jak to było w średniowieczu, którego nie ukrywa, że jest fanem? Może chciałby razem z panem Suskim ruszyć na podbój Ameryki Północnej, żeby wybić z ich głów praworządność, poszanowanie konstytucji, demokrację i pluralizm? 
 
Przykładów krucjat Kościoła katolickiego jest wiele. Pius XII błogosławił Hitlera, gdy ten nie ukrywał swojej wizji krzewienia chrześcijaństwa w Polsce w 1939 roku. Jan Paweł II błogosławił Alojzego Wiktora Stepinaca, który wspólnie z Miroslavem Filipović - Majstorovićem mordował i palił całe wioski serbskie i boścniackie. Oni się świetnie uzupełniali "w walce o wiarę": mordując innowierców. Franciszkanin Filipović był komendantem obozu koncentracyjnego w Jasenowacu, a błogosławiony Alojzy Stepanic - katem, który specjalnym tasakiem "Serbiak" osobiście zarzynał Serbów. We wspomnieniach opisywał ile to osób był w stanie zabić jednej nocy. Pewnie się przy tym nieźle umęczył, bo Jan Paweł II nazwał go w 1998 roku Męczennikiem i Błogosławionym.

Zbrodnie Kościoła katolickiego

Czynienie ze zbrodniarzy świętych to cecha Kościoła katolickiego. Niestety, dopiero teraz wiele spraw wychodzi na jaw. W ostatnim okresie najwięcej problemów ma Kościół katolicki z ujawnianą pedofilią. Jest coraz mniej księży katolickich, którzy mają czyste sumienie. Jak nie sami gwałcili dzieci, to tuszowali zbrodnie tych, którzy to robili. Jak to powiedział w Porcie Drzewnym P. Rydzyk w obecności P. Ziobry, ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego: "to, że ksiądz zgrzeszył? No zgrzeszył. A kto nie ma pokus?" Słowa te kierował do jednego z duchownych oskarżonego o gwałty na polskich dzieciach.
 

Zorganizowana grupa przestępcza

Gwałcenie dzieci przez księży katolickich to zjawisko, które występowało i występuje na całym świecie. Ich bezkarność prowadzi do tak zaawansowanej zuchwałości, że mimo nagłośnionych przestępstw nie zmieniają ciągle swojego postępowania. Oczywiście wszystkiemu są winne media, które niepotrzebnie o tym mówią. W zasadzie można podsumować to wszystko tezą, że Kościół katolicki to zorganizowana grupa przestępcza zajmująca się "praniem" pieniędzy mafii, stręczycielstwem i gwałceniem dzieci, kobiet, duchownych i sióstr zakonnych. Nic więc dziwnego, że uwielbieni przez Jana Pawła II chorwaccy księża śmiało mogli być zbrodniarzami wojennymi. Przecież kler tak jak w przypadku przestępstw seksualnych  jest wyłączony spod prawa. Można ich śmiało beatyfikować i stawiać im pomniki.Czy o naukę takiej kultury katolickiej chodzi panu Czarnkowi? 
 
Katolicką - ponieważ mówienie o panu Czarnku i kulturze chrześcijańskiej byłoby obrazą dla chrześcijan Kościoła powszechnego.
 
Memoriał upamiętniający dzieci, które zginęły w katolickich szkołach rezydencjalnych w Kanadzie - Źródło: Reuters

Obozy koncentracyjne prowadzone przez Kościół katolicki

W ostatnich miesiącach zaczęły być niszczone w Kanadzie pomniki i popiersia Johna A. Macdonalda. Podpalono również lub zdewastowano kilka kościołów. Sprawy się nie nagłaśnia, żeby nie wyszło na jaw dlaczego w ludziach jest tyle nienawiści do tamtejszego kleru katolickiego. W tym przypadku chodzi o prowadzenie przez katolików obozów koncentracyjnych dla dzieci rdzennej ludności - Indian kanadyjskich zwanych też Eskimosami*. Obozy koncentracyjne dla dzieci były nazwane szkołami rezydencjalnymi.
 

Historia przymusowych szkół dla dzieci Eskimosów

Oficjalnie historia przymusowych szkół dla Eskimosów w Kanadzie ma swoje początki w 1883 roku. Wówczas John A. Macdonald - pierwszy premier Kanady, z pochodzenia Szkot, przemawiając w kanadyjskim parlamencie poruszył problem Eskimosów umieszczonych w rezerwatach. Nazywając ich dzikusami wskazał, że należy zadbać o edukację ich dzieci. Żeby "wybić im z głowy Eskimosa" -  zaproponował odebranie ich rodzicom i przymusowe umieszczenie ich w szkołach zawodowych, gdzie "nabyłyby obyczajów i sposobu myślenia białego człowieka". Wojsko w asyście księży misjonarzy zaczęło odwiedzać wioski Eskimosów, aby odbiera im dzieci. Oficjalnie interesowały ich dzieci w wieku powyżej 10 lat, ale kto miał metrykę urodzenia. Brano więc wszystkie dzieci i wywożono do "szkół" oddalonych o dziesiątki, a nawet setki kilometrów.
 

Podbić, czy właściwie edukować?

Eksterminacja miejscowej ludności to zjawisko powszechnie towarzyszące kolonizacji krajów afrykańskich, azjatyckich, czy obu ameryk. W Afryce Południowej masowy apartheid trwał do lat 80. XX wieku. Jednak Kanada nie miała środków i odpowiedniej liczby żołnierzy na wojnę z Eskimosami zamieszkującymi jej tereny. Do tego osadnicy z Europy nie byli przygotowani, aby mieszkać w tym surowym kanadyjskim klimacie. Szkoły przymusowe dla dzieci Eskimosów były z praktycznego i ekonomicznego punktu widzenia najlepszym rozwiązaniem. Z jednej strony jako placówki edukacji finansowane przez rząd, umacniały administracyjnie państwowość na terenach należących do Eskimosów. Z drugiej, cywilizowały na swoje potrzeby dzieci ludności rdzennej. Dlatego dość szybko pod koniec XIX wieku powstała sieć szkół z internatem do których przymusowo zwożono dzieci z oddalonych o setki kilometrów miejscowości, tak by rodzice ich nie odnaleźli. Uczynieniem z Eskimosów cywilizowanych ludzi i prawdziwych chrześcijan zlecono szkołom rezydencjalnym, które w 60% były prowadzone przez katolików i 40% przez różne Kościoły protestanckie. Jednak najwięcej przemocy i zbrodni ujawniono w szkołach prowadzonych przez Katolickie Zgromadzenie Misjonarzy Oblatów. Oblaci prowadzili 48 ze 139 szkół rezydencjalnych. Ostatnią placówkę zamknięto w 1996 roku. Szacuje się, że w ciągu 100 lat w szkołach rezydencjalnych zamknięto blisko 200 tys. dzieci. Życie straciło co najmniej 8 tys. Oczywiście dane te są szacunkowe i raczej mało wiarygodne. Skoro szkół było 139 to średnia roczna ilość dzieci wynosiłaby czternaście na szkołę. 
 
            Uczniowie szkoły rezydencjalnej Delmas w prowincji Saskatchewan, 1929 rok.                Źródło: PROVINCIAL ARCHIVES OF SASKATCHE/PAP/EPA

Wybić z ich głów Eskimosa

W szkołach katolickich, które podjęły się chrystianizacji dzieci Eskomosów, były dość proste metody wychowawcze. Bicie uczniów, poniżanie, wymyślne tortury były podstawą w ich edukowaniu. Jednak w szkołach katolickich dochodziły do tego nadużycia. Dzieci zmuszano do pracy, głównie na roli. Praca ta była niewolnicza, i ponad ich możliwości. Dochodziło do gwałtów i zabójstw na masową skalę. To nie były incydenty, ale cały system. System budowania zastraszonej społeczności. Głównym celem edukacji w szkołach rezydencjalnych było wykorzenienie kultury etnicznej i zwyczajów rdzennej ludności Kanady. Jak to pisał Biskup Vital Grandin: chodzi o zasianie w dzieciach głębokiego niesmaku do rdzennego sposobu życia. Muszą poczuć wstyd i upokorzenie, gdy zostanie im wypomniane ich pochodzenie. Dzieci miały przede wszystkim zapomnieć swój rodzimy język. Wpajano, im że ich rodzice są "brudnymi dzikusami". Po ukończeniu edukacji dziecko miało mieć całkowicie zatraconą tożsamość. Wiele dzieci nie wróciło już do swoich domów. Nie wiadomo ile z nich zostało zamordowanych lub zmarło z wycieńczenia.

Porażka edukacyjna

Misja chrystianizacji dzieci ludności rdzennej w Kanadzie trwałaby pewnie do dziś, gdyby nie wnioski do jakich doszli pracownicy ministerstwa edukacji w latach 60. ubiegłego wieku. Po blisko osiemdziesięciu latach terroru zdano sobie sprawę, że księża w szkołach rezydencyjnych niemal nic nie osiągnęli. Dzieci po ukończeniu szkoły nie potrafiły czytać i pisać. Ich obowiązki w "szkołach" ograniczały się głównie do niewolniczej pracy i katechezy. Wpajano im historię królów angielskich. Oczywiście nie we wszystkich szkołach panował terror. Były szkoły, których uczniowie dobrze wspominają. Nie było ich zbyt wiele. Były to szkoły głównie protestanckie. W tych szkołach uczniowie oprócz nauki uprawiały sport. Niestety, to były wyjątki. Są obecnie zbierane informacje o szkołach, a przestępcze metody "wychowawcze" zostaną wkrótce ujawnione. Od 1960 roku postanowiono stopniowo zamykać szkoły prowadzone przez kościoły. Wówczas Kościół katolicki prowadził blisko 70 % szkół rezydencyjnych. Misjonarze przymusowej katechizacji "dzikich" tracili pracę, jednocześnie zacierali ślady swoich zbrodni, w tym ludobójstwa.

Uczniowie szkoły z internatem w Marieval, w prowincji Saskatchewan, 1910 rokPROVINCIAL ARCHIVES OF SASKATCHE/PAP/EPA
 

Kanada chce dokonać rachunku sumienia

Od początku XXI wieku Kanada chce dokonać rachunku sumienia zbrodni, do których doszło na terenie prowincji Kolumbia Brytyjska, Alberta i Saskatchewan. To obszar siedmiokrotnie większy od Polski, na którego terenie mieszka dziś nieco ponad 9 mln ludzi, w tym 120 tys. stanowi ludność rdzenna. Pod koniec XIX wieku Eskimosów było kilkakrotnie więcej. 
 
 
Wprawdzie w szkołach rezydencjalnych zbrodni dokonywali "chrześcijańscy" misjonarze, ale robili to ze zlecenia i za przyzwoleniem władz kanadyjskich. Władze Kanady wyraziły ubolewanie, a Kościoły protestanckie przyznały się, że brały udział w tym procederze. Kościół katolicki jak zwykle w takich sprawach wyparł się czegokolwiek. Gdy Komisja Prawdy i Pojednania ogłosiła raport w sprawie istnienia przez 150 lat szkół rezydencjalnych, uzmysłowiono sobie, że owe "szkoły" były po prostu obozami koncentracyjnymi, w których torturowano i zabijano dzieci, w imię Boga. Wstępnie oszacowano, że liczba zabitych dzieci w 139 "szkołach" nie powinna przekraczać 2 tys. Wkrótce okazało się, że jest ona wielokrotnie wyższa. W pierwszym rzędzie usunięto w Kanadzie wszystkie pomniki Johna A. Macdonalda. Banknoty z jego wizerunkiem wycofano z obiegu, a w podręcznikach przestano przedstawiać go jako ikonę Kanady. Następnie rozpoczęło się dochodzenie, w których szkołach dokonywano zbrodni. 

Torturowanie i zabijanie dzieci w imię Jezusa Chrystusa

Poszukiwanie dowodów zbrodni rozpoczęto na terenie Kolumbii Brytyjskiej i Saskatchewan. Dokumentowano relacje świadków, odkrywano masowe groby, podkreślając przy tym, że nie były one oznakowane żadnymi tabliczkami. Wręcz ukrywano je w niedostępnych miejscach. Oczywiście Kościół katolicki uważa, że takie dzieci po prostu umierały. To tak jak umieranie z głodu w obozach koncentracyjnych, gdzie torturowanym więźniom nie dawano jeść. Nie wspomina się o tym, że dzieci te przed śmiercią były niewolnikami, były torturowane i gwałcone. O ile Kościół katolicki ma dość swobodny szacunek dla Biblii, to w Kościołach protestanckich takie zdarzenia nie powinny występować. Wyjątkiem może być jedynie Kościół anglikański. W szkołach w Wielkiej Brytanii bicie dzieci było dozwolone jeszcze w XXI wieku. Ostatni zakaz bicia dzieci dotyczy Szkocji w 2019 roku i w Walii w 2020 roku. Policzkowanie dzieci, bicie, wykręcanie uszu jest ciągle dozwolone w szkołach koranicznych.

Rdzenne dzieci były zabierane rodzicom i zamykane w szkołach z internatem prowadzonych przez Kościół na terenie całej Kanady (zdjęcie z lutego 1940 roku) Fot. Canada. Dept. Indian and Northern Affairs / Library and Archives Canada 

 

Dowody zbrodni

Toby Obed

Raport Komisji Prawdy i Pojednania powstał dopiero w 2015 roku. Od tego momentu trwa w Kanadzie powszechne dochodzenie dotyczące szkół rezydencjalnych. Na jaw wychodzą fakty dotyczące tortur, odkrywane są masowe groby. Czytając reportaże, felietony i wywiady Joanny Gierak-Onoszko, dziennikarki która, bada los Indian Kanadyjskich możemy dowiedzieć się o świadkach tamtych przestępstw.  "Ocaleńcy" szkół rezydencjalnych mówią o torturach. Toby Obed, podkreśla, że pozbawiono go tożsamości. Nie jest już dawnym Eskimosem kanadyjskim. Nie jest również współczesnym Inutem*. On sam mówi o sobie, że jest jak ludzie którzy przeżyli Holokaust - ocaleńcem. Wspomina tortury w "szkole" prowadzonej przez Katolickie Zgromadzenie Misjonarzy Oblatów. Ich najbardziej ulubioną torturą było przypinanie dzieci do krzesła elektrycznego. Toby jest aktywistą. Przez dziesięć lat walczył o uznanie i wyjaśnienie zbrodni kulturowej jaką dokonano na Eskimosach. Dopiero osobiste spotkanie z premierem Kanady Justine Trudeau doprowadziło do przełomu. Premier osobiście włączył się w wyjaśnianie tej zbrodni. Toby mówi ze system szkół rezydencjalnych był połączeniem najciemniejszych stron brytyjskiej edukacji z amerykańskim systemem więziennictwa. Inuici przez dziesiątki lat byli tak zastraszeni, że wyparli się ze swojej świadomości istnienia tych zbrodni. 
 
O swoim oprawcy Oblacie, biskupie - wikariuszu apostolskim Julesie Leguerrier, członkowi Katolickiego Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów, Toby mówi - "Bił mnie i mówił, że wymierza mi karę za grzechy w imię Jezusa Chrystusa, Pana naszego, amen!", innym razem  "Przyniósł do dziecięcej sypialni kota o dziewięciu ogonach. Był to pejcz upleciony z dziewięciu osobnych rzemieni, więc przy jednym uderzeniu na ciało spadało dziewięć ciosów równocześnie" ... "Rozpędzone rzemienie cięły skórę, a jednocześnie spadające na plecy kulki dodatkowo miażdżyły tkanki. To nie był nowy wynalazek, korzystano z niego już na statkach napędzanych siłą niewolniczą"

Tortury Leguerriera trwały wiele lat. Biskupem Watykan mianował go za przetłumaczenie Biblii na język kri, którym posługiwali się Eskimosi. Po jego śmierci w 1995 roku policja ujawniła, że doniesienia o jego zbrodniach obejmują 3 tysiące tomów. Jan Paweł II który odwiedzał Kanadę w 1984, 1987 i 2002 roku nigdy nic nie powiedział o zbrodniach dokonanych przez księży katolickich. Nie zareagował też na witraż w katedrze Chrystusa Króla w Moosonee. Przedstawia on Leguerriera i papieża Jana Pawła II na tle Eskimosów.
 
Przy szkole, w której więziono Toby'iego są dowody kulturowego ludobójstwa. Do tej pory odnaleziono masowy grób 751 dzieci.
 
Szkoła z internatem dla dzieci rdzennych mieszkańców Kanady (1950 r.) zdjęcie: Onet.pl

Louis

Na terenie szkoły Kamloops Indian Residential School udało się znaleźć 215 dziecięcych ciał. 
 
Louis spędził w szkole dziesięć lat od 1951 do 1960 roku. Jest przykładem wyparcia z pamięci tamtych dni. Nie może jednak zapomnieć dormitorium w ich drewnianym baraku. Czekali na kolację, modlitwę i ciszę nocną. Pełne energii dzieci bawią się, krzyczą po prostu rozrabiają tak jak to robią dzieci i dziś. Interweniuje siostra zakonna - szarytka ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia. Ze słowami " - Kto dziś posłuży za przykład?"  kieruje wzrok na siedmiolatka. Ściąga mu całe ubranie i kładzie na metalowej pryczy, twarzą do materaca. Pozostałym dzieciom nakazuje pilną obserwację ustawiając ich wokół łóżka. " - Będziecie stać! Będziecie patrzeć!" Zakonnica wyciąga pas i bije nim chłopca. Raz, drugi, trzeci ... Dziecko płacze wijąc się z bólu, a szarytka niczym młot w kuźni posyła w ciało chłopca kolejne razy. Gdy któreś z dzieci obserwujących te tortury odwraca wzrok, zakonnica podchodzi, ciągnie za włosy i przekonuje " - Patrz i ucz się szczeniaku".  Zakonnica wiedziała, że dzieci są głodne dlatego celowo biła dziecko jak najdłużej, bez opamiętania. Widać, że to lubiła. Przerwała dopiero, gdy ofiara nieświadoma już niczego załatwiła się. Dopiero wówczas zakonnica przestała, winiąc pozostałe dzieci za zaistniałą sytuację. Po tej nocy Louis uciekł ze szkoły. Udało mu się, bo rodzice mieszkali zaledwie osiem kilometrów od "szkoły". Jednak księża dopadli go w domu rodziców i zaprowadzili z powrotem do szkoły. Tego wieczoru on posłużył za przykład. Louis przypomina sobie, że pamięta też kota o dziewięciu ogonach. Zauważył jednak, że w ich szkole w warkocze rzemieni były wplecione gwoździe.  

Dla Louisa wychowanie katolickie to oprócz krzesła elektrycznego kot o dziewięciu ogonach.

Evelyn Camille

Evelyn Camille która przez 10 lat była "uczennicą" szkoły prowadzonej przez zakon oblatów w Kamloop. Pamięta, że do kopania grobów duchowni budzili ich nocami. Miała wówczas 6 lat. Dzieci chowano w grobach pojedynczych i zbiorowych na terenie sadu o powierzchni 0,75 km kw. Już 20 lat temu znajdowano w sadzie pojedyncze kości ludzkie. Teraz znaleziono grób zbiorowy 215 dzieci. A ciągle odkrywane są pojedyncze groby, co najmniej kolejnych 160. Poszukiwaniami i lokalizacją ciał zajmuje się dr Sarah Beaulieu z Uniwersytetu Simona Frasera w Kolumbii Brytyjskiej. Camille wspomina nauczycielkę języków obcych - Jules, która była wychowanką tej szkoły. Jej trzynastoletnia siostra zmarła tam w 1940 roku. Po prostu zachorowała z głodu i nie otrzymała żadnej pomocy medycznej. Camille wspomina że dzieci bito za każdym razem, gdy nie używały języka angielskiego. Wspomina cenzurę listów pisanych do rodziców, którzy przecież posługiwali się jedynie językiem plemiennym. Uczono je sprzątania i gotowania.
 
Barak dawnej szkoły
 

Louise Celesta

Louise Celesta opisuje swój pobyt w szkole protestanckiej. Szkołę prowadził Kościół anglikański. Wspomina bicie drewnianą pałką po głowie i zakaz opuszczania budynku szkoły bez zezwolenia. Za to Barb McNab-Larson, przypomina sobie moment odebrania jej od rodziców. Gdy miała pięć lat, została zabrana z farmy dziadków. Następnie wrzucono ją do ciężarówki służącej do przewozu bydła. W szkole w Kamloops obcięto jej włosy i spryskano środkami dezynfekcyjnymi przeciw pchłom. W Kamploop dzieci bito tak długo, aż zaczynały prosić, żeby "wybić z nich Indianina".  
 

Krzesło elektryczne

Najbardziej ulubioną torturą w katolickiej szkole Świętej Anny w Fort Albany było krzesło elektryczne. Było wynalazkiem na którego pokazy zapraszano często zwierzchników kościoła i przedstawicieli lokalnych władz i policji. Wybrańca sadzano na krześle a jego ręce i nogi przypinano do rzemieni z podłączonymi elektrodami. Najczęściej dzieci były zbyt małe żeby można im było przypiąć jednocześnie ręce i nogi. Dlatego zazwyczaj pętali jedynie ręce. Jak wspomina jeden z ocalonych - Knapaysweeta, dziecko przypięte jedynie za ręce fruwało jak spodenki powieszone do suszenia na sznurze od bielizny. Ich ciała jak pacynki wykonywały konwulsyjne, nieskoordynowane ruchy wprawiając w radość biskupów, gubernatorów, czy szefów policji. Drgawki u dzieci regulował ksiądz, który przepuszczał to mniejsze, to większe napięcie.

Źródło: Twitter


Utrzymywanie dzieci w ciągłym głodzie

Tak jak dzieci gwałcone w Polsce, tak ocaleni w Kanadzie przestają milczeć. Tym bardziej, że każdego dnia odkrywane są kolejne dowody zbrodni. Po spotkaniu z Toby Obedem premier Justin Trudeau wyraził silne wsparcie dla śledztwa w sprawie zbadania bezimiennych grobów dzieci. Zbadana ma być również kwestia badań medycznych w celu ustalenia przyczyny ich zgonu. W wyjaśnienie zbrodni kulturowych zaangażował się historyk Ian Mosby z Uniwersytetu Ryersona. 
 
 
Mosby ustalił, że w latach 1941 - 1952 był w szkołach rezydencjalnych prowadzony eksperyment na dzieciach. Dzieci utrzymywano w ciągłym głodzie, aby mogły służyć w testach żywieniowych. Eksperymenty prowadził lekarz i biochemik Lionell Pett, szef federalnego departamentu ds. żywienia. Zgodnie z jego teoriami Eskimosi mają dar znoszenia z powodzeniem ciągłego niedożywienia. Mosby zwraca uwagę na to, że zamkniętych w rezerwatach Indian kanadyjskich pozbawiono dostępu do miejsca ich polowań i pozyskiwania pokarmu roślinnego. Utrzymywanie dzieci w głodzie było więc systemowym głodzeniem dzieci zamkniętych w szkołach rezydencjalnych.

Miejsca kulturowego ludobójstwa

Obecnie trwa zbieranie dokumentów i relacji świadków. Przesłuchania są prowadzone w rezerwacie Sześciu Narodów Wielkiej Rzeki. To wyjątkowe miejsce w którym obok siebie mieszkają Indianie kanadyjscy z plemion: Mohawk, Cayuga, Onondaga, Oneida, Seneca i Tuscarora. Jednocześnie dzięki georadarom poszukiwania szczątków dzieci przynoszą efekty. Przy każdej szkole są cmentarze bez tablic i jakiegokolwiek szacunku do zwłok.

Spalony kościół St. George w Surrey, British Columbia. Podpalenia świątyń rozpoczęły się po odkryciu masowych grobów dzieci. Źródło zdjęcia: AA/ABACA/Abaca/East News


Zmiana narracji

W ostatnich latach w Kanadzie zmieniła się narracja. Eskimosów określa się już jako przedstawiciele Pierwszych Narodów, którzy pomagali i wspierali przybyszów ze Starego Kontynentu. Indianie gościnnie użyczyli Europejczykom swojego terenu, a oni przyjęli to jako swoją własność pacyfikując ludność miejscową, nie w walce, ale podstępem w imię chrystianizacji. Zepchnęli Indian na margines pozbawiając ich godności i tożsamości. Gwałcąc, torturując i zabijając ich dzieci odpłacili im za ich dobroć. 
 
W tym postępowaniu nie było nic z Ewangelii Jezusa Chrystusa. 
 
Z chęci pozyskania prawdziwego Kanadyjczyka, katolika, usłużnego władzy, płynie przesłanie również dla nas. Usta pełne frazesów - zwłaszcza ministra oświaty, szczególnie hipokryty, w podobny sposób mogą doprowadzić polską oświatę do systemu działającemu przeciw dzieciom i ich rodzicom.
 
Zdewastowany w czerwcu 2021 roku pomnik Jana Pawła II przy polskim kościele katolickim pw. Różańca Świętego w Edmonton. Źródło zdjęcia tt/cbc/screen
 
Dewastację pomnika w Edmonton przedstawiciele Kościoła katolickiego zgłosili jako akt wandalizmu jednostce ds. przestępstw z nienawiści i brutalnego ekstremizmu. 
 
Ciała dzieci i kolejne zeznania ofiar zbrodni Kościoła katolickiego są odkrywane bez przerwy.


W tekście wykorzystano opracowania i wywiady Joanny Gierak-Onoszko.

*) Słowo Eskimos jest obecnie uważane w Kanadzie jako obraźliwe. Zastąpiono je określeniem Inuici. Z uwagi na to, że w Polsce słowo to nie ma pejoratywnego znaczenia w tekście użyto słowa Eskimos (kanadyjski).

#szkoły rezydencjalne #wybić z ich głów indianina #krzesło elektryczne #kulturowe ludobójstwo

WDŻ. Wychowanie do życia w rodzinie


Od 22 lat w polskich szkołach są organizowane lekcje WDŻ - wychowania do życia w rodzinie. Zajęcia z tego przedmiotu wprowadzono w 1999 roku, za rządów Jerzego Buzka, gdy Ministrem Nauki był Andrzej Wiszniewski z AWS. W treściach programowych podkreślono potrzebę edukację młodzieży w zakresie: życia seksualnego człowieka, świadomego i odpowiedzialnego rodzicielstwa, podstawowych wartości rodziny. Zajęcia były obowiązkowe z wyłączeniem uczniów, których rodzice zgłosili pisemnie dyrektorowi szkoły sprzeciw udziału ich dzieci w tych lekcjach. W 2014 roku za rządów Ewy Kopacz (KO, PSL) rozszerzono zakres nauczania WDŻ o życiu w fazie prenatalnej oraz metodach i środkach świadomej prokreacji (Dz.U. z 2014 r. poz. 395). Nauczaniem WDŻ objęto dzieci szkół podstawowych od klasy czwartej, do trzeciej klasy gimnazjum, a po reformie, do klasy ósmej szkoły podstawowej.     

Zmiany w nauczaniu od 2015 roku

Od początku nauczanie WDŻ natrafiało na duży opór środowisk "katolickich". Pojawiły się nieprzychylne opinie hierarchów kościelnych, a z czasem hejt w Internecie. Lekcjom WDŻ przyklejono
opinię lekcji propagowania "ideologii LGBT", szkolenia jak zmienić płeć, namawiania do uprawiania wolnego seksu, stosowania środków antykoncepcyjnych, czy poronnych. Z lekcjami WDŻ wiązano również zagrożenie znacznym wzrostem donosów na księży-pedofilów. Hejt skierowany przeciw lekcjom WDŻ nabrał rozpędu po dojściu do władzy PiS. Poza ideologią LGBT, pojawiły się oskarżenia dotyczące zorganizowanej obrony konstytucji, sterowanej przez "lewackich" nauczycieli, szerzenie postaw liberalnych, czy atakowanie księży, którzy jak to powiedział Pan Rydzyk po prostu "zbłądzili". Ostatnio członkowie rządu PiS poszli dalej. Ideologią nazwano ochronę przyrody, mówienie o dewastacji Puszczy Białowieskiej, a zwłaszcza przeciwdziałaniu znęcania się nad zwierzętami. 
 

Integracja młodzieży pod znakiem błyskawicy

Próba zideologizowania nauczycieli natrafia na duży opór środowiska nauczycielskiego. Strajk w 2019 roku najdobitniej pokazał. że przejęcie władzy nad ich umysłami nie będzie takie proste. Co gorsza przeniesienie nauki do internetu -  w okresie pandemii, a zwłaszcza wprowadzonego lockdownu nie zablokowała autonomicznego rozwoju dzieci. To właśnie wówczas młodzież najodważniej włączyła się do protestów (zwłaszcza po prowokacji związanej z całkowitym zakazem aborcji). Jak na Białorusi, młodzi ludzie stali się najbardziej aktywnymi uczestnikami spontanicznych manifestacji mimo, że upolityczniona polska policja niezgodnie z prawem prześladowała nastolatków za udział i "organizację" protestów. Na szczęście sądy stosowały prawo oczyszczając młodzież z zarzutów stawianych im przez ubezwłasnowolnioną policję.
 

Potrzeba zmian z punktu widzenia PiS

Marszałek Terlecki, który pod groźbą wydalenia do Rosji zmusza Panią Cichanouską, niedoszłą prezydent Białorusi, do określonych zachowań względem opozycji, już rok temu takimi samymi metodami usiłował "przywrócić do porządku" nauczycieli. Tak według tego Pana powinna wyglądać demokracja. Jego słynne słowa tuż po wyborach prezydenckich były oczywiste. "Reforma edukacji była niewystarczająca, a dowodem tego jest fakt, że młodzi ludzie nie popierają Prawa i Sprawiedliwości" - to jasny przekaz. Wynika z tego, że Polska edukacja ma wrócić do okresu zarządzania metodami z okresu stalinizmu. A może w kontekście jego słynnego wpisu na Twitterze powrócą zsyłki na Syberię? Oczywiście na takie reformy nie zgadzają się związki zawodowe nauczycieli, a przewodniczący ZNP Bronicław Broniarz ostrzega MEiN kolejnymi strajkami nauczycieli. Dolaniem oliwy do ognia wydaje się decyzja ministra Czarnka o konieczności przywołania do pracy, znienawidzonego przez uczniów, dyrektora jednego z łódzkich liceów, który zakazał na terenie szkoły noszenia znaku błyskawicy. Szkoły przecież nie są uczniów, ani nauczycieli, czy lokalnych samorządów. Według pana ministra Czarnka to jego prywatny folwark, w którym może robic co chce.
 

Propaganda w szkołach

W tak upolitycznionej polskiej szkole najbardziej cierpi edukacja dzieci. W jednych rejonach w szkołach uczy się o noblistkach: Tokarczuk, czy Szymborskiej, w innych pomija istnienie tych słynnych na całym świecie Polek. Gdzieniegdzie wręcz atakuje się za ich antypolską postawę. Przykładem kreowania takiej szkoły nienawiści jest chociażby usunięcie z zestawu lektur książki "Sposób na Elfa" autorstwa Marcina Pałasza. Pracownicy MEiN-u wykreślili tę książkę za antykatolickie wprowadzanie do szkół ideologii science fiction. Oczywiście nikt z ministerstwa nie przeczytał tej książki, która nie dotyczy fantastyki, ale mówi o przygodach pieska o imieniu Elf. Jednocześnie do lektur obowiązkowych wprowadzane są czysto fantastyczne broszury o tym, że Jarosław Kaczyński od dziesiątków lat walczył z komunistami u boku prokuratora Piotrowskiego i sędziego Kryże. Podobno powstał nawet film propagandowy o biografii prezesa, który jest tak infantylny, że jego upublicznienie zablokował ponoć sam prezes.  


Czego mogą nauczyć się dzieci na lekcjach WDŻ?

W efekcie wojny propagandowej jakiej są w szkołach poddawane nasze dzieci, lekcje WOS, czy WDŻ są dowolną interpretacją szkoły i nauczyciela prowadzącego te zajęcia. Ramy programowe są oczywiście skorelowane z oczekiwaniami większości rodziców. Uwzględniają ich preferencje polityczne, wyznaniowe, czy kulturowe. Wiadomo, że w jednych szkołach lekcje WDŻ przypominają bardziej lekcje wychowawcze. W innych nauczyciele usiłują przekazywać dzieciom przydatną dla nich wiedzę. Na lekcje zapraszani są pedagodzy szkolni, seksuolodzy, etycy i księża. Niestety są też szkoły w których uczy się dzieci, że od prezerwatyw można dostać raka, a dotknięcie brudnej klamki skutkuje zajściem w ciążę

Badania nad stanem wiedzy zdobytej na lekcjach WDŻ

Żeby móc ocenić jakość nauki przekazywanej uczniom na lekcjach WDŻ, Grupa "Ponton" przeprowadziła badanie* młodzieży w wieku 15-22 lata w temacie wiedzy seksualnej. "Ponton" to działająca od 20 lat nieformalna grupa wolontariuszy działająca przy warszawskiej Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Zajmują się oni edukacją seksualną. Prowadzą telefony poradniczo - interwencyjne. Zajmują się badaniami poziomu świadomości seksualnej dzieci i młodzieży. Opracowali oni ankietę, która została dostarczona online ponad 11 tysiącom respondentów w całej Polsce. 
 

Ankieta

Ankieta obejmowała pytania, które najczęściej pojawiają się na lekcjach WDŻ. Kompleksowe wyniki badań zostaną opublikowane jesienią 2021, ale już teraz można nakreślić kilka najważniejszych wniosków. Oto podstawowe wnioski wynikające z ankiety Grupy "Ponton", uzupełnione o nasze obserwacje i opinie zaprzyjaźnionych nauczycieli, zarówno byłych jak i jeszcze pracujących:   

1. Ideologiczny charakter zajęć

Przede wszystkim młodzi ludzie podkreślają, że lekcje wychowania do życia w rodzinie są przekazem ideologii, a nie wiedzy opartej o opracowania naukowe. Tematyka antykoncepcji, czy "pierwszego razu" jest z zasady traktowana lakonicznie przez nauczycieli przedmiotu. Dzieje się tak ze strachu przed utratą pracy przez nauczyciela lub narażenia się na szykany ze strony dyrektora szkoły. Natomiast nauczyciele ze złamanym kręgosłupem moralnym opowiadają dzieciom niestworzone rzeczy, wyzsane z palca, lub oparte o hejt. Nawiązują przy tym do haseł ruchów anty szczepionkowych. 
 


2. Na lekcjach WDŻ "wieje nudą"

Niemerytoryczne treści przekazywane na lekcjach, budowane na osobistych przekonaniach nauczycieli, stają się po prostu monotematyczne. Praktycznie po dwu kolejnych lekcjach uczniowie wyłączają swoją percepcję, a lekcje traktują jak spowiedź nauczyciela z dokonanych przez niego życiowych wyborów. Zamiast uzyskać wiedzę w temacie seksu, seksualności, czy planowania rodziny dowiadują się, że antykoncepcja jest przyczyną pojawienia się raka. Takie nauki tak mieszają w głowach dzieci, że mają one znaczne problemy psychicznej oceny sytuacji, gdy choroba nowotworowa dotknie kogoś z ich najbliższych., zwłaszcza małoletnich. Aby uchronić się od niepotrzebnych stresów na lekcjach WDŻ dzieci, dla własnego bezpieczeństwa, całkowicie wyłączają swoją aktywność. W tym czasie odrabiają zaległe prace domowe, rozmawiają między sobą na różne tematy, traktując nauczyciela jak powietrze. Z czasem uczniowie proszą rodziców o wykreślenie ich z lekcji WDŻ, podobnie jak zaraz po komunii lub po bierzmowaniu, rezygnują z religii.

3. Kontrproduktywa edukacja

Dzieci podkreślają, że lekcje wychowania do życia w rodzinie są źle zorganizowane. Prowadzą je nauczyciele, którym po prostu brakuje godzin do pełnego etatu. Nauczycielem WDŻ najczęściej jest wychowawca, nauczyciel plastyki, muzyki, historii, chemii. Co gorsza nauczycielami są również katecheci w tym księża! Głód wiedzy uczniów w zakresie programu nauczania WDŻ w żadnym stopniu nie jest zaspokojony. Odpowiedzi na nurtujące ich pytania muszą czerpać z Internetu lub od znajomych. Niestety w Internecie nie wszystko znajdą. Ciężko dowiedzieć się czegoś o "złym dotyku" czy pierwszej wizycie u ginekologa, czy urologa. Największy strach u nauczycieli powodują pytania dotyczące LGBT, lub tożsamości seksualnej. Niektórzy nauczyciele wprost odpowiadają, że chcą jeszcze trochę popracować w zawodzie i na takie "prowokacyjne pytania" nie będą odpowiadać.   

4. Lęk przed ciążą

Jednym z efektów wychowania do życia w rodzinie jest wpojony dziewczynkom strach przed ciążą. Na lekcjach WDŻ dowiadują się, że w ciążę można zajść wszędzie bo plemniki są "transportowane" przez wiatr i wodę. Do zapłodnienia może dojść przy kontakcie z brudną klamką, dotykając kranu w toalecie czy siadając na desce klozetowej, na której mógł usiąść wcześniej chłopak. Trauma jest tak silna, że dziewczynki odmawiają wspólnych toalet z chłopcami podczas obozów harcerskich. Również siadanie na trawie, bez kocyka według niektórych nauczycieli WDŻ prowadzi do ciąży. Ciężko ocenić u jakiego procenta kobiet, które pobierało takie "nauki" nie będzie miało trwałych urazów psychicznych.



Jest naprawdę źle

Naprawdę jest źle! - mówi po pobieżnej analizie ankiety Antonina Lewandowska, wolontariuszka Grupy "Ponton", konsultantka w zespole Rzecznika Praw Obywatelskich. Jest przerażona, że według pomysłów ministra Czarnka od przyszłego roku szkolnego lekcje WDŻ będą obowiązkowe dla wszystkich uczniów. Uprzedza - "to będzie katastrofa!". Wypaczenie wiedzy na temat współżycia seksualnego, transseksualności, relacjach z partnerami, trwałych związkach, ślubie i posiadaniu własnych dzieci  to zguba dla powstawania w przyszłości zdrowych relacji rodzinnych. Wywoływanie u młodzieży wstrzemięźliwości seksualnej przed ślubem przy pomocy bezproduktywnych bajek, kłamstw i zastraszania, prowadzi donikąd. To że dla MEiN wychowanie do życia w rodzinie ma być "priorytetem polskiej szkoły" jeszcze nic nie znaczy. Sam nakaz by lekcje WDŻ były w środku planu lekcyjnego nie wywoła chęci uczestniczenia dzieci i młodzieży w nudnych i niemerytorycznych lekcjach. Zmienić trzeba przede wszystkim zasady prowadzenia tych lekcji. Konieczne jest ich odpolitycznienie i usunięcie z nich treści ideologicznych i religijnych. Takie lekcje muszą prowadzić nauczyciele, którzy na swoich lekcjach wykorzystują opracowania naukowe, a na niektóre zajęciach zapraszają specjalistów w danej dziedzinie. W przeciwnym razie wiedza ta będzie pozyskiwana przez dzieci z internetu, głównie poprzez filmy pornograficzne i fora na których są narażeni na bezpośredni kontakt z pedofilami.  

Przysposobienie do życia w rodzinie

Nasze społeczeństwo okres PRL-u traktuje jako zarządzaną odgórnie maszynę służącą indoktrynacji społeczeństwa. To dość osobliwe spojrzenie na przeszłość cechuje głównie współczesnych populistów, którzy chcą pozyskać elektorat tworzony na ich kłamstwach. Oczywiście nie oznacza to, że w PRL-u nie było typowych przedmiotów ideologicznych. Do takich należał ówczesny WOS. Oficjalnie była to forma kontynuacji nauki historii współczesnej, ale tak na prawdę była to rejestracja światopoglądu uczniów, a w zasadzie poglądu ich rodziców. Jednak co do przygotowania do życia rodzinnego okazuje się, że w tym zakresie nie było tak źle jak teraz. To nie była resocjalizacja, ale przysposobienie do dorosłego życia. Seksualność człowieka nie była głównym elementem tego nauczania. Podręczniki z tego okresu były autorstwa lub pod redakcją znanej pedagog teorii opiekuńczych Janiny Maciaszkowej (1923-1991). W swoich pracach podkreślała opiekuńczo-wychowawczą rolę edukacji w szkole.  
 
Szkoła musi w sposób merytoryczny odpowiadać na pytania uczniów. Nie może kreować opinii, ale pokazywać źródła wiedzy i ułatwiać dzieciom dotarcie do nich. Nauczyciel ma tłumaczyć ważną i trudną tematykę w oparciu o najnowszą wiedzę naukową. Samo słowo nauczyciel pochodzi od nauki, nie od propagandy ideologii partii, która chwilowo sprawuje władzę! 
 
 

Podręczniki z czasów PRL-u

Kilkanaście lat temu dotarliśmy do podręcznika dla zasadniczej szkoły rolniczej. Podręcznik pochodził z lat 60. ubiegłego wieku i był przeznaczony wyłącznie dla dziewcząt, tak jakby wówczas klasy na tych lekcjach były podzielone na dziewczyny i chłopców.  Podręcznik przygotowywał uczennice do bycia dobrą gospodynią w gospodarstwie rolnym. Oprócz podstawowych informacji na temat zapobiegania ciąży, małżeństwa, opieki nad noworodkiem i wychowywania dzieci, były w nim poruszane tematy dotyczące zachowania higieny w "domu i obejściu gospodarskim", zasad zachowania czystości w pracach ze zwierzętami, przygotowywania i przechowywania pokarmu, robienia przetworów na zimę,  leczenia, udzielania pierwszej pomocy i zaopatrywania ran, szycia, naprawy urządzeń domowych, itp. Z pewnością podręcznik był pisany w formie poradnika dla przyszłych kobiet, które kończyły już swoją edukację. Tak było na wsiach w latach sześćdziesiątych. Z tych podręczników z pewnością kobiety korzystały jeszcze nie raz w dorosłym życiu. Chociażby przy kompletowaniu wyprawki czy pierwszej kąpieli swojego dziecka.  
 

WDŻ przedmiotem fakultatywnym

Z pewnością lekcje wychowania do życia w rodzinie nie mogą być fikcją. Nie mogą być również prowadzone przez przypadkowych nauczycieli, którym brakuje godzin do etatowego pensum. Ze względu na różnice ideologiczne i wyznaniowe, uczniom, a w zasadzie ich rodzicom powinno się zapewnić prawo wybory różnych przedmiotów fakultatywnych. Dotyczy to takich przedmiotów jak: religia, religioznawstwo, WDŻ, filozofia, etyka. One nie mogą być przedmiotami alternatywnymi. Przecież znajomość tych zagadnień wzbogaca wykształcenie dziecka. Również przedmioty te nie mogą się wykluczać. Powinny stanowić kompleksową ofertę nauczania w szkole.
 

Zarys programowy nauczania WDŻ

Przede wszystkim lekcje WDŻ nie powinny być lekcjami Kamasutry. Udział lekcji o seksualności człowieka w całości ramy programowej przedmiotu powinien być wyważony. Z uwagi na intymny i wstydliwy charakter zagadnienia, lekcje te powinny być prowadzone przez wyspecjalizowanych nauczycieli nie uczących na codzień w danej szkole. To z pewnością ośmieli uczniów w zadawaniu kłopotliwych pytań. Antykoncepcja powinna być omawiana z wyróżnieniem zwyczajów kulturowych, czy religijnych. Omawiając temat LGBT, czy transseksualności większy nacisk powinien być nakładany na tolerancję, niż techniczne aspekty tego zagadnienia. Dużo miejsca na lekcjach WDŻ powinno się poświęcić "złemu dotykowi", zagrożeniu pedofilią i przemocą w rodzinie. Dziecko musi mieć pewność, że pedofilia nie jest jego winą, ale winą zboczeńca bez względu na to, czy jest w sutannie, czy w fartuchu lekarza. Musi wiedzieć, że przestępcą seksualnym może być nauczyciel, wujek, ojciec, sąsiad, kolegą ze szkoły, czy jakiś obcy człowiek zapraszający go na lody. Podczas lekcji WDŻ należy uzbroić dzieci w wiedzę jak przeciwdziałać przemocy i gdzie mogą zgłosić dokonane na nich przestępstwo. 
 
 

Miłość i  szczęście

Temat związków, ciąży, czy świadomego rodzicielstwa powinien być omawiany z podkreśleniem radości płynących z założenia własnej rodziny. Nie wolno dziewczynek wprowadzać w traumę strachu przed ciążą. To nie są słupki statystyczne niechcianych ciąż, ale żywi ludzie! One kochają swoje mamy i same chcą być mamami. Czasem ich mamy są w ciąży. Czy to znaczy, że mają mieć za to do nich pretensje o to, że siadły na gołej trawie? Również księżom katolickim, którzy przecież oficjalnie nie mają własnych rodzin, żon i dzieci, nie wolno być nauczycielami WDŻ, a już bezwzględnie nie mogą oni być cenzorami konspektów i ram programowych nauczycieli etyki, czy wychowania do życia w rodzinie. Tak przez lata było w jednym z dużych miast w Polsce, To skutecznie zahamowało w szkołach normalną edukację w tych przedmiotach. 

*Uwaga:
Należy zauważyć, że Grupa "Ponton" zajmuje się organizowaniem edukacji seksualnej dzieci w szkołach. Istnieje więc ryzyko, że ich badania, a zwłaszcza wyciągane wnioski mogą być obarczone nieobiektywnym spojrzeniem na niektóre odpowiedzi respondentów.

Bozon Higgsa - boska cząstka

Przez setki lat starano się przeciwstawiać naukę wierze. Czyniono podział zakresów kompetencji nauki i wiary. Agnostycy wręcz podkreślali, że niemożliwe jest dowiedzenie się, czy Bóg lub bogowie istnieją, czy też nie. Współczesny polski filozof Jan Hartman podkreśla wręcz, że agnostycyzm to podstawa uczciwości intelektualnej. O istnieniu Boga twierdzi:"skoro wie się coś, czego się nie wie, to jest to tylko pycha". Jednocześnie Hartman odcina agnostycyzm od ateizmu. " Ateista nie wierzy i zaprzecza istnieniu Boga, agnostyk nie jest przekonany do istnienia Boga (lub bogów), ale też nie zaprzecza Jego (ich) istnieniu." Czyli agnostyk może być zarówno ateistą, jak i osobą wierzącą.

Peter Ware Higgs

W 2013 roku brytyjski fizyk teoretyczny Peter Ware Higgs otrzymał wraz z Belgiem Francoisem Englertem (również fizykiem teoretycznym) naukową nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki za doświadczalne potwierdzenie istnienia tak zwanej boskiej cząstki, nazwanej od nazwiska odkrywcy "bozon Higgs". Prace nad tym osiągnięciem trwały blisko sześćdziesiąt lat. Już w roku 1964 Higgs sformułował hipotezę dotyczącą istnienia cząstek elementarnych (bozonów) w polu próżni. Hipoteza ta postulowała istnienie cząstki, będącej kwantem pola skalarnego nadającego jej masę. Teoria ta zainspirowała wielu fizyków do badań dotyczących właściwości cząstek elektromagnetycznych i elektrosłabych (Steven Weinberg). Higgs na udowodnienie swojej hipotezy musiał czekać do momentu zbudowania Wielkiego Zderzacza Hadronów. Powstał on w 2008 roku w podziemnym tunelu w Europejskim Ośrodku Badań Jądrowych CERN w pobliżu Genewy. Przez 3 lata przygotowywano się do przeprowadzenia eksperymentu. Od 2011 roku zajęto się potwierdzeniem teorii Higgsa, które oficjalnie nastąpiło w 2012 roku. 13 kwietnia 2013 roku zespoły pracujące przy detektorach CMS i ATLAS potwierdziły otrzymanie bozonu Higgsa.
 
Akcelerator cząsteczek

Dlaczego potrzebny był Wielkiego Zderzacza Hadronów?

Chcąc zajrzeć do środka protonów, trzeba było znaleźć sposób, aby je rozbić. Do tego potrzeba było rozpędzić je do ogromnych prędkości o przeciwstawnych kierunkach. W ten sposób potwierdzono istnienie kwarek i tetrakwarek. Jednak wyliczenia oparte o mechanikę kwantową jasno dowodziły, że cząstki te nie mają wagi, a skoro nie mają wagi to nie istnieją. Wówczas badacze przypomnieli sobie o teorii Higgsa z 1964 roku dotyczącej pola skalarnego nadającego cząstkom masę. Przeprowadzone eksperymenty potwierdziły jego teorię. To potwierdziło istnienie cząstek Higgsa.

Znaczenie odkrycia bozon Higgsa

Doświadczalne potwierdzenie teorii o istnieniu bozonu Higgsa zrewolucjonizowało fizykę kwantową i pomogło zrozumieć istotę masy materii. Dopięło mechanizm powstawania masy. Takie odkrycie ułatwiło zrozumienie fizyki kosmosu, mechanizmu czarnych dziur i wybuchów supernowej. Dla osób, które analizują moment powstania Ziemi od Wielkiego Wybuchu, bozon Higgsa został utożsamiony z boską cząstką. Coś powstaje z niczego, ma masę, energię, pole magnetyczne. Jednak żeby uzyskać więcej danych potrzebne są dużo większe zderzacze hadronów. Ich obwód musi mieć co najmniej 100 km. Może wówczas dzięki badaniom uda się dokładniej wyliczyć jak powstał wszechświat. Na razie naukowcy oceniają, że powstał w trzy minuty. Ciągle jest jednak wiele niewiadomych. Przykładowo mało co wiemy o powstaniu grawitacji. Niewiadomą jest również masa powstałych cząsteczek i jak sprawić, aby osiągnęły wyższą energię. 

 
Wielki Zderzacz Hadronów CERN Genewa

Czy bozon Higgsa stworzył nam Bóg?

Oczywiście nazwanie bozonu Higgsa boską cząstką jest głównie zabiegiem marketingowym służącym przyciągnięciem uwagi wokół tego odkrycia. Jest to bez wątpienia przełom o większym znaczeniu niż lądowanie człowieka na Księżycu, czy łazików i dronów na Marsie. Trzeba mieć przy tym duży respekt do pierwszych słów Biblii dotyczących momentu powstawania świata. Przecież Pismo Święte, zwłaszcza Pięcioksiąg, powstał co najmniej siedem wieków przed narodzeniem Chrystusa. To nie był moment pisania o cząstkach, których istnienie przewidział dopiero w 1964 roku Higgs, a udowodniono ich istnienie 50 lat później. 
Z drugiej strony zastanawialiście się, jak genialne są prawa fizyki, które ciągle odkrywamy. 
Czy to nie jest wspaniałe, że fizycy teoretyczni niczym pisarze science fiction ciągle stawiają nowe hipotezy, a tylko niektóre z nich możemy udowodnić pół wieku później. 
Pan Bóg stworzył świat w siedem dni. 
Żeby sprawdzić jak to zrobił potrzebne nam jest znacznie więcej czasu.  
 
 #Bozon Higgsa, #boska cząstka, #akcelerator, #Wielki Zderzacz Hadronów, #CERN, Higgs, #nagroda Nobla, #fizyka, Fizyka kwantowa, #wszechświat 


Dzień Ziemi. Greta Thunberg

 


22 kwietnia obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Ziemi. Obchody tego Dnia mają przypominać społeczeństwu, a przede wszystkim politykom i możnym tego świata jak ważne jest zachowanie równowagi ekologicznej. Promowanie zrównoważonego rozwoju z poszanowaniem wszystkich ekosystemów, tak aby w środowisku przyrody nie zachodziły zmiany powodujące jego dewastację. Pomysł obchodów Dnia Ziemi pojawił się w 1969 roku na konferencji UNESCO, za sprawą manifestu Johna McConnella. Do szczytnej inicjatywy przyłączyło się 140 państw, przy czym w USA dzień ten obchodzono 22 kwietnia w nawiązaniu do manifestacji 20 mln. obrońców ekologii, do której doszło 22 kwietnia 1970 roku. Oficjalną zmianę daty i nazwy na Światowy Dzień Matki Ziemi, w skrócie Międzynarodowy Dzień Ziemi, obchodzony pod patronatem ONZ przyjęto w 2009 roku. Obecnie w obchodach aktywnie bierze udział około 200 mln ludzi na całym świecie.

 

Dzień Ziemi w Polsce

Dzień Ziemi w Polsce pojawił się dopiero po upadku PRL w 1990 roku. Od tego czasu obchodzony jest co roku. Odbywają się różnego rodzaju imprezy plenerowe, a dzieci, młodzież i turyści biorą udział w akcji "sprzątania świata". W parkach, lasach, na szlakach turystycznych dziesiątki tysięcy osób uczestniczy w zbieraniu porzuconych śmieci. Taka akcja z pewnością ma duże znaczenie edukacyjne zwłaszcza, że do akcji włączają się wszyscy od przedszkola po szkoły średnie. 



Organizatorzy Dnia Ziemi w Polsce

Na początku Organizatorami Dnia Ziemi w Polsce były spontanicznie powstające organizacje pozarządowe zajmujące się ekologią. Z czasem wśród organizatorów pojawiła się Fundacja Ośrodka Edukacji Ekologicznej, Społeczny Instytut Ekologiczny, Dzielnicowe Ośrodki Kultury. Patronat nad Dniem Ziemi sprawują: Prezes Rady Ministrów, Minister Środowiska, Dyrektor Lasów Państwowych, burmistrzowie i władze miast i gmin. Organizują oni wystawy, spotkania proekologiczne, sympozja i konferencje, a na festynach odbywają się konkursy poświęcone działaniom ekologicznym. Społeczeństwo jest uświadamiane odnośnie zagrożeń związanych z zanieczyszczeniem środowiska. Szacuje się, że w 2007 roku w tego typu imprezach wzięło udział około miliarda ludzi na całym świecie. Do prowadzenia imprez związanych z Dniem Ziemi włączyło się 17 tys. organizacji z 141 krajów świata.

 


 

Komunistyczne źródła ruchów ekologicznych

Trudno nie łączyć początku ruchów ekologicznych z neokomunistycznymi bojówkami. To, że wybuchły one na przełomie lat 60. i 70. nie jest przypadkiem. Młodzież rozpierała niesprawiedliwość związana z wojną w Wietnamie, a w Europie od 1968 roku cyklicznie pojawiały się manifestacje "dzieci kwiatów". Z czasem ruchy hippisowskie dojrzewały, a ich postulaty stawały się manifestami organizacji komunistycznych, czy statusami partii komunistyczno - ekologicznych. Z jednaj strony powstawały zbrojne organizacje terrorystyczne takie jak Czerwone Brygady. Z drugiej energię młodych ludzi wykorzystano przy budowie ruchów politycznych czego przykładem jest Niemiecka Partia Zielonych. Przykładem "ekologa" lat siedemdziesiątych jest Joseph Martin Fischer.



Joseph Martin Fischer 

Joseph Martin Fischer w 1967 roku działał aktywnie w niemieckim ruchu studenckim. Jego poglądy były typowe dla młodzieży hippisowskiego buntu. Jako syn węgierskiego imigranta, rzeźnika, od początku utożsamiał się z niemieckim proletariatem. W 1965 roku porzucił naukę w gimnazjum, żeby wędrować po kraju z aparatem fotograficznym i sztalugą. Najczęściej fotografował i malował przyrodę. Włączał się do każdej ulicznej rozróby, zarówno ekologicznych jak i lewackich. W roku 1968 został członkiem skrajnie lewicowej organizacji Walka Rewolucyjna - Revolutionärer Kampf. Wielokrotnie miał do czynienia z policją. W 1971 roku wyrzucono go z pracy w fabryce samochodów Opel, za nawoływanie robotników do strajku. Dopiero w 1976 roku jego radykalne przekonania zaczęły się zmieniać. Porzucił swoją aktywność w Revolutionärer Kampf i rozpoczął pracę w lokalnej gazecie dorabiając sobie jako taksówkarz. Od 1981 roku rozpoczął swoją działalność polityczną w partii Zieloni. W landzie Hesja działał na rzecz ochrony środowiska. Wkrótce został deputowanym, a w 1985 roku ministrem odpowiedzialnym za energetykę i środowisko.W 1998 roku objął funkcję wicekanclerza i ministra spraw zagranicznych Niemiec.



Greenpeace

 Dla Joski Fischera postulaty ekologiczne były trampoliną do zrobienia kariery politycznej. Nieco inaczej wygląda to w Greenpeace (Zielony Pokój). Ta organizacja pozarządowa o globalnym zasięgu powstała również na kanwie buntu młodzieży hippisowskiej. Manifestacja, która dała początek Greenpeace była związana z testami nuklearnymi jakie USA prowadziły na Alasce. W 1971 roku w Kanadzie w Vancouver powołano organizację Greenpeace, żeby kontynuować protest związany z niszczeniem przyrody na Alasce i nie tylko. Wkrótce Greenpeace zaczęła działać na całym świecie. Jej hasłem przewodnim jest ochrona środowiska, która ma zapewnić Ziemi jak największą różnorodność biologiczną. Jako organizacja pozarządowa, nie przyjmuje wsparcia, czy dotacji od rządów, partii politycznych, czy korporacji. Greenpeace jest jednym z założycieli Accountable Now. To platforma dbająca o przejrzystość pozyskiwanych funduszy w ramach organizacji non profit. Organizacje te pozyskują fundusze jedynie od darczyńców. Jednocześnie Greenpeace ma status doradczy w Radzie Gospodarczej i Społecznej ONZ. 




Działalność Greenpeace

Greenpeace bazuje na akcjach bezpośrednich. Posiadając biura w 55 krajach świata dobrze wiedzą co jest najpilniejsze do zrobienia i gdzie wysłać swoich przedstawicieli. W 2020 roku najwięcej uwagi zwracano na platformy wiertnicze na  Morzu Północnym. W proteście przeciw niszczeniu środowiska podczas wierceń, czterech działaczy Greenpeace wspięło się na bezzałogową francuską platformę wiertniczą co doprowadziło do jej unieruchomienia. W 2013 roku podobną akcję przeprowadzono na rosyjskiej platformie Prirazłomnaja na Morzu Peczorskim. W ten sposób protestowali przeciw grabieży surowców przez Rosję na neutralnej Arktyce. Teraz rosyjski Greenpeace "zainteresował się" rurociągiem Nord Stream 2.



Greenpeace w Polsce

W Polsce Greenpeace rozpoczął swoją aktywność dopiero w 2004 roku. Przede wszystkim rozpoczęła się edukacja ekologiczna dzieci i młodzieży. Niezwykle istotne jest uświadamianie młodych ludzi o niekorzystnych zmianach systemowych, zachodzących w obszarze ochrony przyrody. Ponadto sporządza się raporty i ekspertyzy zwracające uwagę opinii publicznej i decydentów na występujące w Polsce problemy ekologiczne. Do najważniejszych kierunków należy ochrona klimatu, ochrona lasów, ochrona pszczół, ochrona ekosystemów. Oczywiście najbardziej widowiskowe są pokojowe akcje na obiektach przemysłowych.

Niektóre akcje Greenpeace:

2007 

- Umieszczenie napisu "STOP CO
2" na chłodni elektrowni w Bełchatowie.

2009 

- Pierwszy protest ekologów w Puszczy Białowieskiej.

2010 

- Wywieszenie hasła  ?I love Puszcza" na budynku Ministerstwa Sprawiedliwości.

2011 

- Akcja podczas konwencji PiS w Krakowie. Aktywiści Greenpeace dodali do hasła wyborczego "Polacy zasługują na więcej" napis - "czysta energia?"

2013 

- Wywieszenie hasła "Trujemy od początku do końca" na elewacji budynku, na którego dachu umieszczono bilbord PGE.

2014 

- Nie dla wydobyciem węgla brunatnego pod Gubinem

2015 

- Wywieszenie transparentu "Smog nas truje, dlaczego minister nie reaguje?" na elewacji budynku Ministerstwa Środowiska.   

2016 

- Wywieszenie transparentu ?Cała puszcza parkiem narodowym? na elewacji Ministerstwa Środowiska

2017 

- Obrona Puszczy Białowieskiej przed masową wycinka drzew, w efekcie dewastacją lasu.

2018 

- Wejście aktywistów na komin elektrowni w Bełchatowie. 

2019 

- Wyświetlenie wizerunku premiera Morawieckiego z napisem "wstyd" na chłodni w elektrowni Bełchatów.

- Wywieszenie transparentu "Polska bez węgla' na dźwigu portowym w Gdańsku.  

- Butelka po coli albo pepsi - to chyba twoje? Akcja plakatowa na Placu Zamkowym w Warszawie.

- Blokada wpłynięcia statku z węglem z Mozambiku w porcie w Gdańsku. Namalowanie na nim hasła"Węgiel stop".

2020 

- Protest Greenpeace w obronie Puszczy Karpackiej, pod hasłem nie pozwólcie palić drzewa w elektrowniach.


 


 

Ekoterroryzm

Pokojowe akcje Greenpeace są często postrzegane jako ekoterroryzm. Aktywiści są aresztowani, ciągani po sądach, nawet się do niech strzela. Dzieje się tak bez względu na to, gdzie protestują. To wzmacnia przekaz, z którym chcą dotrzeć do opinii publicznej. W Polsce Greenpeace jest traktowany przez rządzących jak ideologia. Tak samo jak społeczność LGBT, osoby transpłciowe, czy ostatnio obrońcy zwierząt, tak przynajmniej uważa PiS-owski minister oświaty. Takie traktowanie ekologów ułatwia to, że ich korzenie sięgają lat siedemdziesiątych. Łatwo jest ich wrzucić do hipisów i komuchów, chociaż z tamtą epoką mają już nie wiele wspólnego. Z pewnością z kontynuacją tych stereotypów nie ma nie wspólnego Greta Thunberg.

 

Greta Thunberg

Greta jest córką śpiewaczki operowej i aktora Svante Thunberga. Jej dziadek Olofa Thunberga był aktorem i reżyserem. O zmianach klimatycznych dowiedziała się w 2011 roku, gdy miała osiem lat. Myślenie o tym że świat tak mało robi, aby nie dopuścić do katastrofy doprowadziło jej psychikę do depresji. W ciągu dwu miesięcy przestaje mówić i jeść. Pojawia się zespół Aspergera, zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne, mutyzm wybiórczy. Matka nagłaśnia stan zdrowia Grety. Za jej czteroletnią depresję obwinia polityków którzy nie dbają o klimat. Sama Greta nie postrzega swojego zespołu Aspergera jako choroby, a zamiast tego nazywa ją "supermocarstwem" który daje jej siłę do działania i potrzeby nieprzerwanej aktywności społecznej. Zaczyna od swojej rodziny wymuszając zmiany zgodne z ekologią. Przez około dwa lata Greta rzucała rodzicom wyzwanie, aby obniżyli swój ślad węglowy i zmienili wpływ na środowisko poprzez przejście na weganizm , upcykling i rezygnację z latania . O postawie ekologicznej zero waste pisaliśmy już wcześniej. Kosztem rezygnacji z latania było ograniczenie występów zagranicznych mamy Grety - Sary Ernman.



Skolstrejk för klimatet

W 2018 roku 15 letnia Greta Thunberg rozpoczęła swój samotny protest przed budynkiem szwedzkiego parlamentu, który obradował w temacie zmian klimatycznych, zmniejszeniem emisji CO
2  i ratyfikacji porozumienia paryskiego z 2015 roku. Żeby móc kontynuować swój protest faktycznie w każdy piątek opuszczała zajęcia w szkole, aby z transparentem Skolstrejk för klimatet protestować przed szwedzkim parlamentem. Po wakacjach praktycznie rzuciła szkołę poświęcając się w całości walką o klimat. Między innymi protestowała w Londynie i Brukseli.  Greta zwraca na siebie uwagę dzięki swojej młodości i konsekwencji. Ma talent do wypowiedzi publicznych. Nie czuje respektu w rozmowach z politykami i przywódcami państw. Często ich krytykuje w kontekście ich zaniechań w dziedzinie ochrony klimatu.  

W grudniu 2018 wzięła udział w szczycie klimatycznym COP24 w Katowicach, dokąd przyjechała na zaproszenie sekretarza generalnego ONZ Antónia Guterresa. Rok 2019 to dalszy gwałtowny wzrost popularności Grety Thunberg. Jest zaproszona na forum ONZ do Stanów Zjednoczonych. Płynie jachtem napędzanym przez panele słoneczne, aby zamanifestować swoją troskę o klimat. Na forum ONZ swoje niezwykle emocjonalne przemówienie rozpoczyna od krzyku "jak śmiesz?". Greta  jeździ z odczytami po całym świecie. 



Nagrody

Greta dostaje wiele nagród i nominacji. Magazyn Time's 25 ogłasza ją najbardziej wpływowym nastolatkiem 2018 roku. Fryshuset - szwedzka młodzieżowa organizacja ufundowała jej stypendium. Szwedzkie Stowarzyszenie Kobiet przyznaje jej w 2019 roku tytuł Kobiety Roku. Dostaje nagrodę Rachel Carson za wybitną pracę na rzecz środowiska Norwegii. Specjalna nagroda Climate Action, przekazana przez Gretę aktywistom niemieckim walczącym przeciw kopalni węgla brunatnego i wycince lasu Hambach. Nagroda Fritt Ord Award za "celebrowanie wolności słowa". Greta przekazuje nagrodę na proces sądowy mający na celu powstrzymanie norweskich poszukiwań ropy naftowej w Arktyce. Time 100 wpisuje Gretę na listę 100 najbardziej wpływowych ludzi na świecie w 2019 roku. Nagroda Nagroda Laudato si ' przyznawana w ramach drugiej encykliki Papieża Franciszka "o trosce o nasz wspólny dom". Tytuł doktora honoris causa nadał jej belgijski Uniwersytet Mons za "wkład ... w podnoszenie świadomości na temat zrównoważonego rozwoju". Amnesty International przyznał tytuł Ambasadora Sumienia. Medal Geddes Environment przyznał Królewskie Szkockie Towarzystwo Geograficzne, za "wybitny wkład praktyczny, badawczy lub komunikacyjny w zachowanie i ochronę środowiska naturalnego oraz rozwój zrównoważonego rozwoju". Miasto Montreal przyznało klucze do miasta, odpowiednik naszego honorowego obywatelstwa. Nagroda Nordyckiej Rady ds. Środowiska. Tytuł Człowieka roku nadany przez czasopismo Time. Tytuł Kobiety roku nadany przez magazyn Glamour. Czasopismo Nature zalicza Gretę do 10 osób najbardziej liczących się w nauce. To są tylko niektóre nagrody jakie Greta otrzymała w 2019 roku. Do tego przez dwa kolejne lata Thunberg jest nominowana do Pokojowej Nagrody Nobla.

 



Aktywność w mediach społecznościowych

Greta o swoich protestach informowała na bieżąco na Instagramie i Twitterze. Jej posty były wzmacniane kolejnymi podaniami. Jak to zauważył rzecznik banku Nordea, jej tweety od początku miały publikę na poziomie 200 000 obserwujących. Profil Grety Thunberg w mediach społecznościowych przyciągnął dziennikarzy z całego świata. Dzięki temu jej teksty miały odbiorców na całym świecie i to w niecały tydzień. Na YouTubie zostały opublikowane filmy z jej wypowiedziami, częściowo nielegalne. To wszystko spowodowało, że  wezwanie Grety do Międzynarodowego Strajku Klimatycznego zaczęło żyć swoim spontanicznym istnieniem bez jakichkolwiek struktur.



Międzynarodowy Strajk Klimatyczny

Jednoosobowy protest pod budynkiem parlamentu szwedzkiego dzięki mediom społecznościowym zapoczątkował Młodzieżowy Strajk Klimatyczny, który w ciągu roku stał się międzynarodowym ruchem studentów i uczniów na rzecz ochrony klimatu. W 2019 roku przeprowadzono w szkołach i na uczelniach dwa strajki - 15 marca i 20 września. Strajk odbył się w 150 krajach świata. W tym 73 miasta w Polsce. Celem Strajku Klimatycznego jest zmuszenie rządzących do przeprowadzenia zmian systemowych koniecznych do zapobieżenia katastrofy klimatycznej na Ziemi.

 

Postulaty Strajku Klimatycznego we Polsce

      1. Żądamy prowadzenia polityki klimatycznej w oparciu o aktualne stanowisko nauki wyrażone w najnowszych raportach Międzynarodowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC) powołanego przez ONZ. Oczekujemy, że sugerowane przez środowisko naukowe rozwiązania będą wdrażane niezwłocznie we współpracy międzynarodowej.

      2. Wzywamy rząd polski, by oficjalnie uznał katastrofę klimatyczną poprzez ogłoszenie stanu kryzysu klimatycznego. Kwestia kryzysu nie może być przedmiotem ideologicznych sporów - w obliczu katastrofy musimy mówić wspólnym głosem, ponad podziałami.

      3. Domagamy się zawarcia kompleksowej i aktualnej wiedzy o mechanizmach kryzysu klimatycznego w podstawie programowej na wszystkich szczeblach edukacji, przy zapewnieniu kadrze nauczycielskiej obowiązkowych szkoleń w tym zakresie. Jednocześnie edukację klimatyczną w pełnym zakresie swoich kompetencji powinny zapewniać samorządy lokalne.

      4. Żądamy by media wzięły na siebie odpowiedzialność za uświadamianie społeczeństwa o bezpośrednich zagrożeniach związanych z kryzysem klimatycznym. Wzywamy do priorytetyzowania tematu katastrofy klimatycznej w przekazie medialnym oraz posługiwania się językiem odzwierciedlającym wagę problemu.

      5. Żądamy przyjęcia przez parlament RP ustawy powołującej ekspercką i niezależną Radę Klimatyczną, której zadaniem będzie opracowanie strategii osiągnięcia neutralności klimatycznej Polski do roku 2040 oraz kontrola realizacji tej strategii. Ustawa ta musi być stworzona przy aprobacie środowiska naukowego, maksymalnej transparentności i przy szerokich konsultacjach społecznych.

      6. Oczekujemy podjęcia natychmiastowych kroków prowadzących do przeprowadzenia sprawiedliwej transformacji gospodarki w celu redukcji emisji gazów cieplarnianych. Wymagamy by respektowano prawa i potrzeby wszystkich których dotkną skutki transformacji, szczególnie osób zatrudnionych w sektorach energetyki, rolnictwa, przemysłu i transportu.

 


Protesty i przemówienia

O ile rok 2018 Greta protestowała samotnie to od 2019 roku jej działalność jest bardziej widoczna. 

Greta bierze udział w protestach klimatyczny odbywających się na uczelniach całej Europy. Przemawia na różnych forach i w wielu parlamentach. Na Światowym Forum Ekonomicznym w styczniu 2019 roku wygłasza przemówienie "Nasz dom się pali". Występuje przed parlamentem brytyjskim, europejskim i francuskim.  17 kwietnia 2019 roku papież Franciszek przyjmuje Gretę Thunberg na audiencji , zachęcając ją do dalszej działalności. "W swej walce o tworzenie świadomości zmian klimatycznych". Maj i czerwiec Greta poświęca nauce. Kończy gimnazjum i latem wyrusza w podróż przez ocean ekologicznym jachtem Malizja II. W dniu 18 września w Nowym Yorku Thunberg została zaproszona do złożenia zeznań w Komisji Specjalnej Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych ds. Kryzysu klimatycznego. Zamiast zeznawać, wydała ośmiozdaniowe oświadczenie i przedstawiła jako dowód raport specjalny IPCC w sprawie globalnego ocieplenia o 1,5 °.  23 września wzięła udział w szczycie klimatycznym ONZ w Nowym Jorku.  Tego dnia Fundusz Narodów Zjednoczonych na rzecz Dzieci (UNICEF) był gospodarzem konferencji prasowej, na której Thunberg dołączyła do piętnastu innych dzieci. Podczas konferencji dzieci złożyły oficjalną skargę, na pięć krajów (Argentynę, Brazylię, Francję, Niemcy i Turcję, które nie są na dobrej drodze do osiągnięcia celów redukcji emisji CO2, do których zobowiązały się w ramach porozumienia paryskiego. Skarga była złożona na podstawie Trzeciego protokołu fakultatywnego do Konwencji o prawach dziecka. Jeśli skarga zostanie rozpatrzona pozytywnie, kraje zostaną poproszone o udzielenie odpowiedzi, ale wszelkie sugestie nie są prawnie wiążące. Pod koniec września Thunberg  przenosi się do Kanady, gdzie bierze udział w protestach w ramach Globalnego Strajku Klimatycznego. Strajki odbywają się w Montrealu , Edmonton i Vancouver. Bierze w nich udział 4 mln ludzi. W listopadzie na pokładzie katamaranu wraca do Europy, żeby w Madrycie, przemawiać na  Konferencji Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu (COP25) i uczestniczyć w lokalnych strajkach klimatycznych Fridays for Future. Od początku 2020 roku Greta Thunberg zostaje "gościnnym" redaktorem Today Program Radia BBC. Przeprowadza szereg wywiadów. Między innymi z Sir Davidem Attenborough, prezesem Bank of England Markiem Carneyem , Robertem Del Naja z Massive Attack i Maartenem Wetselaarem z Shell Oil . Następnie BBC wydała podcast zawierający te wywiady i inne najważniejsze informacje. 11 stycznia 2020 Thunberg wezwała niemiecką firmę Siemens do wstrzymania dostaw sprzętu kolejowego do kontrowersyjnej kopalni Carmichael obsługiwany przez spółkę zależną od indyjskiej firmy Adani Group w Australii. W pierwszych dniach stycznia Greta Thunberg była w Polsce. Odwiedziła Gdańsk i Bełchatów. W dniu 21 stycznia 2020 r. Thunberg udaje się na Światowe Forum Ekonomiczne, które odbyło się w Davos w Szwajcarii, wygłasza dwa przemówienia i bierze udział w panelach dyskusyjnych prowadzonych przez The New York Times i Światowe Forum Ekonomiczne. Mówiła też w Davos o polskich górnikach. "W zeszłym tygodniu spotkałam się z polskimi górnikami, którzy stracili pracę, bo zamknęli kopalnie i nawet oni się nie poddali. W kraju, w którym wydaje się, że rozumieją, że musimy się zmienić, bardziej niż wy". Ludzie się nie poddadzą, a wy jesteście tymi, którzy się poddali". 4 marca 2020 r. Thunberg wziął udział w nadzwyczajnym posiedzeniu Komisji Ochrony Środowiska Parlamentu Europejskiego, aby porozmawiać o europejskim prawie klimatycznym. Tam oświadczyła, że ​​uważa nową propozycję ustawy klimatycznej opublikowaną przez Komisję Europejską za kapitulację. W połowie marca 2020 roku w związku z pandemią Greta przenosi swoją działalność do Internetu. Otwiera nowy edukacyjny projekt. Szkoły na rzecz klimatu. W sierpniu 2020 roku, wraz z innymi działaczkami Strajku Klimatycznego spotyka się w Berlinie z kanclerz Niemiec Angelą Merkel. 25 września odbywa się wirtualny Strajk Klimatyczny w Internecie. Na Twitterze 3 lutego 2021 Greta poparła strajk rolników w Indiach. Była to jej druga wypowiedź na temat Indii. Wcześniej krytykowała egzaminy studentów bez środków ostrożności w związku z pandemią. W efekcie rząd Indii zaprotestował w sprawie ingerencji w ich sprawy wewnętrzne, a nacjonaliści w Dehli spalili kukły z podobizną Grety Thunberg. 9 kwietnia 2021 roku Greta Thunberg oznajmiła, że nie weźmie udziału w szczycie klimatycznym COP26 w Glasgow w listopadzie z powodu nierównego dostępu do szczepionek między bogatymi i biednymi krajami.

 

 


Efekt Grety

Greta zainspirowała wielu swoich rówieśników. Osoby starsze, politycy, decydenci mają poczucie winy za to że tak nie wiele zrobili dla ochrony środowiska w którym będą żyć ich dzieci, wnukowie. Strajk Klimatyczny uczniów i studentów jest jak pobudka dla ludzi myślących. Młodzi ludzie, którzy rozpoczęli strajk, oświecili nas wszystkich udzielając ważną lekcję. Lekcję że zbliża się totalna katastrofa klimatyczna. Oczywiście nie do wszystkich docierają te oczywistości. Są ludzie dwulicowi którzy mając świadomość niszczenia świata myślą tylko o sobie i swojej kieszeni. 



Krytyka działań Grety Thunberg

U podstawy krytyki działań Grety Thunberg są ludzie którzy chowając się za hasłami pseudo patriotyzmu tak na prawdę trwale niszczą środowisko, w którym żyją. Tak jest chociażby w Indiach. Z podobnymi zarzutami Greta spotkała się ze strony premiera Australii Scott Morrison, kanclerz Niemiec Angela Merkel, prezydent Rosji Władimir Putin, Organizacja Krajów Eksportujących Ropę Naftową OPEC, czy Donald Trump. Prezydent Brazylii Jair Bolsonaro nazwał Gretę "bachorem (pirralha), któremu media udzielają głosu". Putin wytknął Grecie że dobrze jej żyć w bogatej Szwecji, kiedy ludzie w Indiach umierają z głodu. Najwięcej o Grecie pisał Trump zanim mu konto nie za blokowali. Jego najciekawsze wpisy to:  "nie wierzcie prorokom zagłady wieszczącym apokalipsę", "Wygląda na bardzo szczęśliwą młodą dziewczynę, która nie może się doczekać świetlanej i cudownej przyszłości" , "Greta musi popracować nad swoim problemem z zarządzaniem gniewem, a potem iść z przyjacielem na dobry, staroświecki film! Spokojnie Greta, wyluzuj!". Te ataki Trumpa na Gretę Thunberg szybko przyniosły odzew amerykańskiego społeczeństwa. Zamożni filantropi i inwestorzy ze Stanów Zjednoczonych przekazali około 600 000 dolarów na wsparcie Extinction Rebellion i szkolnych grup strajkowych w celu utworzenia Funduszu Kryzysowego dla Klimatu.


Spore kontrowersje wywołał odsłonięty 30 marca 2021 roku na Uniwersytecie w Winchester (w południowej Anglii) pomnik Grety Thunberg. Studenci uważają, że w czasach oszczędności spowodowanych pandemią Covid-19 można było w lepszy sposób spożytkować wydane na to 24 tys. funtów. Pieniądze na ten cel zebrano już w 2019 roku. Thunberg to fantastyczny wzór do naśladowania dla wszystkich. Wspaniałe, że ktoś mówi głośno i dumnie o ważnych globalnych sprawach, ale Związek Studentów na Uniwersytecie w Winchester nie może poprzeć postawienia pomnika.

#dzień ziemi #Greta Thunberg #Greenpeace #Międzynarodowy Strajk Klimatyczny #Partia Zielonych #Joschka Fischer 

- Copyright © Inside Your Life | blog lifestylowy - Skyblue - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -