niedziela, 8 grudnia 2019


Leżysz na szpitalnym łóżku. Czekasz na operację. Masz 40 % szans, że żywym zaliczysz przyszły tydzień. Nikt cię nie odwiedza, a kolega z sąsiedniego łóżka mówi coś o polityce, kłamstwie, chamstwie i łamaniu konstytucji. Ty się wyłączasz. Robisz rachunek sumienia.

Zastanawiasz się w czym zasłużyłeś na dalsze życie?
Kim jesteś, że Pan Bóg ma ci dać szansę byś nadal był żywym pośród ludzi na tej ziemi.
Lekarze grają fair. Mówią, że masz 40% szans. Więc jedną nogą jesteś już po drugiej stronie. Nawet trochę więcej niż jedna nogą.

Co mam zrobić by Pan pozwolił mi na drugie życie?
Jak Go przekonać, że na nie zasłużyłem?
Panie Boże zmienię się!

Po kilku godzinach budzą mnie z narkozy. Mówią, że wszystko się udało. Tymczasem ja jestem ciągle obok. Dalej prowadzę swój dialog ze Stwórcą.

Ilu z Was to przeżyło?
Ilu z Was otarło się o śmierć?

Opuszczając szpitalne mury jesteś naładowany wiarą i postanowieniem poprawy.
Na ile czasu wystarczy Ci ten reset?

Otwierasz się na ludzi wokół. Zauważasz, że oni też mają podobne spotkania z Panem Bogiem.
Ich rokowania były nawet gorsze...

Dlaczego do Pana Boga przychodzimy dopiero, gdy nas życie do tego zmusi?



- Co mi przyniosłeś tatusiu? - pyta się syn ojca wracającego z pracy.
Ja jemu? Co miałem przynieść?

W robocie ciągle wszyscy mnie poniżają. Szef, koledzy. Do tego tyra się za grosze, przez cały dzień.  Ja ciągle zasuwam, aby przynieść do domu tych parę złotych, a ona  siedzi z bachorem i nic nie robi. To poniżające. Do tego to 500 plus. Dla mnie to kasa, na która muszę harować przez kilka dni, a Eryk dostaje ją za darmo. Tylko za to, że go spłodziłem.
Gdzie tu logika?

W niedzielę znowu ona każe mi iść do kościoła. A przecież ja w tym czasie mógłbym iść na mecz i browar z kolegami. To z pewnością poprawiłoby moje relacje z nimi.  Kumple zabierają na mecze synów, więc mógłby wziąć również jego. Niech się młody uczy jak żyć!!

Ona mówi, że w Bogu widzi sens życia. Jakby popracowała tak jak ja, to z pewnością zmieniłaby zdanie. Wkurza mnie, że takie bzdury mówi przy synu. On nie może być mięczakiem. Nie da sobie rady w życiu! Całe to gadanie o Jezusku, to jak dawanie misia chłopcu. Ma się bawić autami i transformersami. Inaczej wyrośnie na geja albo na coś gorszego. Ja tak uważam, nawet jeżeli zarabiam marne grosze.

- Tato pójdziesz ze mną na Adwentówkę?
Boże i jeszcze to... Nie pójdę synu, bo mam ważne spotkanie!
Umówiłem się już z kumplami. Mamy wigilię w pracy i chcemy tradycyjnie zaliczyć browar. Miśkowi urodziła się córa więc stawia. Nie mogę przegapić takiej okazji. Do tej pory ja ciągle stawiałem. Teraz niech stawiają inni. Niech idzie ona!  Skoro namawia syna do tych bzdur, niech się poświęca...

- Tato proszę ...
- Nie bachorze! Mam dużo pracy! Muszę tyrać na ten dom, byśmy nie pozdychali z głodu! Ja w twoim wieku nie latałem do kościoła, ale chodziłem na mecze. W piłkę byś pograł! Tylko tak wyrośniesz na mężczyznę.

Irytuje mnie ten szczeniak. To ona wyprała mu mózg. Jak nie dam mu klapsa, to się nie odczepi!



Z miasta przychodzi ciągle pijany. Nie wiem, czy był w jakiejś pracy, ale z pewnością był na piwie z kolegami. Obiecał synowi coś kupić. Syn cały dzień czekał na niespodziankę. W końcu dostał klapsa.

Panie Boże co mam robić dalej?
On ma alergię na słowo Kościół. Irytuje go każde słowo o Panu Bogu. Syn szuka miłości. Ma ją we mnie, ale chce mieć ojca. Zauważyłam, że miłość do Boga uspokaja go. Zapomina o awanturach jakie do domu przynosi jego tata. W Kościele ma przyjaciół. On jest ich.

W domu stres pojawia się z nadejściem ojca. Nie potrafię już żyć normalnie. Swój stres wyładowuje na nas. Nie żebym się skarżyła, ale szkoda mi syna.

Pan Bóg, społeczność Kościoła daje mi uspokojenie. Tak samo jest z Erykiem. Ma w Kościele koleżanki, kolegów. On się tam rozwija. Bawią się, uczą, śpiewają. Rozmawiają o Panu Bogu. Nikt nie nazwie go gejem za to, że uwierzył.

Pan Bóg daje nam siłę.
Myślę, że gdyby nie wiara w Pana Boga nie potrafiłabym trwać nadal w małżeństwie.
Nie chodzi mi o samą przysięgę małżeńską, że go nie opuszczę aż do śmierci.
Tak zwyczajnie.W Kościele i w życiu mam Pana Boga, a dopiero potem do domu przychodzi mąż.




Świadectwo.
Z rachunku sumienia nie jestem dumny. Jako pracoholik goniłem w życiu za mamoną niczym za bożkiem. Cierpiała na tym żona, cierpiał syn. Bo ja byłem najważniejszy. Myślę, że tak naprawdę nigdy ich nie rozumiałem, choć chcieli mi pomóc. Sygnały jakie mi wysyłali traktowałem niczym szpile wbijane w mój styl życia. A przecież Wiara jest niczym GPS w naszym życiu. Jak masz problemy, nie wiesz co dalej robić, odpowiedź znajdziesz w Piśmie Świętym. Dzisiaj to wiem.

To dzięki Ewangelii, z Pisma Świętego i Panu Bogu wyjdziemy z kłopotów życia doczesnego, ziemskiego, które jest jedynie wstępem do życia wiecznego. Życie w zgodzie z Pismem Świętym daje nam wartość uniwersalną. Ostoję bezpieczeństwa w niełatwym XXI wieku. Świadectwa wiary są wokół nas, wystarczy się rozejrzeć!

Wokół nas są ludzie, którzy swoim życiem, wiarą i oddaniem Panu Bogu są żywym Świadectwem potwierdzającym miłość Boga do człowieka.Czy swoim postępowaniem nie marnotrawimy naszego życia? Czym jest szczęście? Czy potrafimy dzielić się tym co mamy z innymi?
Dobrami, miłością, czasem?

____________________________________________________________

Po wyjściu ze szpitala zastanawiam się.
Skoro mam się zmienić, skoro po moich modlitwach Pan Bóg dał mi jeszcze jedną szansę, co mam zrobić żeby zasłużyć na dalsze życie?

Mam szczęście, Kościół, społeczność w której jestem, opiera się wyłącznie na miłości do Pana Boga. Sola scriptura („Tylko Pismo”), Sola fide („Tylko wiara”), Sola gratia („Tylko łaska”), Solus Christus („Tylko Chrystus”), Soli Deo gloria ("Tylko Bogu chwała"). Nie ma w nim kłamstwa, nienawiści, polityki. Jest jedynie Obcowanie z Panem Bogiem.

Johna F. Kennedy powiedział przed laty "Nie pytaj, co twój kraj może zrobić dla ciebie, zapytaj, co ty możesz zrobić dla swojego kraju". To jest teraz moją myślą przewodnią. Krajem moim, Ojczyzną jest Chrystus.

Co mogę zrobić dla Pana Boga, mojego Kościoła, Jego Społeczności, aby wykorzystać szansę jaką dał mi Bóg, gdy pozwolił lekarzom uratować moje istnienie?
Jak powinienem włączyć się w życie mojego Kościoła?
... tak abym zasłużył na dalsze życie.

Moja żona, Eryk, czy ich nie skrzywdziłem?
Jak mam teraz zrekompensować im krzywdę, jaką im wyrządziłem...



#wiara #nadzieja #miłość

Jeśli chcesz, zostaw po sobie ślad w komentarzu, będzie nam miło go przeczytać. Pamiętaj jednak , że w Internecie również obowiązują zasady savoir-vivre. Komentarze łamiące netetykietę (tj. wulgaryzmy, spamowanie, etc.) będą usuwane.

Subskrybuj posty | Subskrybuj komentarze

- Copyright © Inside Your Life | blog lifestylowy - Skyblue - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -