Kolejne święta z koronawirusem

Podobnie jak tegoroczna Wielkanoc zbliżające się święta Bożego Narodzenia i będą to kolejne święta, które spędzimy z koronawirusem. Co gorsza w takiej atmosferze powitamy nowy 2021  rok i najprawdopodobniej przyszłą Wielkanoc. Co powinniśmy zrobić żeby pięcioosobowa Wigilia nie utraciła swojej świątecznej aury?

Żeby było jak dawniej

Wiele osób mówi, że chciałoby żyć jak dawniej. Chce żeby  nasze życie rodzinne wróciło do "normy". Może więc warto zastanowić się co to jest ta norma? Pandemia 2020 roku nie jest przecież czymś wyjątkowym. Nasze rodziny przeżyły wojny, prześladowania, czy zesłania na Syberię. Mimo to zachowywano tradycje i zwyczaje, które starano się przekazywać potomnym. Skoro chcemy żeby 2020 rok czegoś nas nauczył, może warto zrobić rachunek ostatnich lat naszego życia rodzinnego?
 

Optymalizacja atrakcji

Od początku XXI wieku można odnieść wrażenie, że współczesne młode rodziny jedynym czym kierują się w życiu to optymalizacja atrakcji. Każdy nowy dzień planują od wyboru "najfajniejszej opcji" spędzenia czasu. Impreza, paintball, karaoke, wyścigi samochodami, narty, surfowanie, wyścigi kolarskie, siłownia, park wodny, morsowanie. Oczywiście sport i hobby są ważne, ale nie kosztem rodziny, która przecież jest najważniejsza. Dlaczego w życiu dzisiejszych trzydziestolatków nie liczy się rodzina, zdrowie krewnych, czy opieka przy nich, czy chociażby zapalenie znicza tym którzy są już na cmentarzu. Dlaczego czymś, czym dziadkowie mogą przekupić swoje dzieci i wnuki żeby ich odwiedzili to zaproszenie ich na obfity i wyszukany obiad? Muszą oczywiście kupić wnukom dużo atrakcyjnych prezentów, i to za każdym razem, gdy przychodzą bo więcej przecież nie przyjdą. Mimo starań i tak najczęściej w połowie wizyty padają słowa: "dziadek nudzim się". A przecież renta seniorów to dla młodych tyle co weekendowy wypad za miasto, często jednodniowy. Przecież leki kosztują...
Czy to było normalne?
 
 

Komercjalizacja życia

Zauważmy, że nasze życie toczy się wokół pogoni za pieniędzmi i ich chorobliwym wydawaniem. Nigdy nie mamy czasu dla najbliższych, a każdą wolną chwilę wolimy spędzać ze znajomymi, zamiast z rodziną. To powoduje, że ciągle jesteśmy w pracy, a nasze "poukładane życie" to jedynie poza. Tracimy kontakt z dziećmi, rozpadają się małżeństwa. Coraz młodszych seniorów oddajemy do domów pomocy społecznej. Może w tym kontekście izolacja domowników wywołana pandemią stanie się szansą na odmianę, którą należy wykorzystać? Przerwać pogoń za wydawaniem pieniędzy i łapaniem każdej możliwości żeby je zdobyć. Jak to udowodnił 2020 rok jest to droga donikąd. JJest to droga do zatracenia. Może koronawirus jest jak biblijny potop, a każdy z nas powinien zbudować w swoich rodzinach własną Arkę Noego, która pozwoli nam go przetrwać?

 


 Pandemia, a dzieci

Wbrew pozorom największymi ofiarami pandemii są dzieci. Nie chodzi tu o uciążliwość przebytej choroby, czy powikłania związane z obecnością wirusa w ich organizmach, chociaż tak naprawdę skutków tego ostatniego do końca nie znamy. Dużo cięższa jest dla dzieci izolacja od rówieśników i brak poczucia bezpieczeństwa. Koronawirus odebrał nam wszystkim pewność. Boimy się zachorować i tego, że zachorują członkowie naszych rodzin, a my nie będziemy w stanie im pomóc. Ogarnia nas lęk przed utratą pracy, że skończą się nasze biznesy, a my popadniemy w długi. Robimy się nadpobudliwi i rozdrażnieni. Chcąc poradzić sobie z apatią częściej sięgamy po używki, czy alkohol. Stajemy się coraz bardziej agresywni.
 
 
Nasz stan psychiczny widzą dzieci. Nasz lęk o każdy następny dzień odbija się na nich podwójnie. Ratują się pytaniami, na które dorośli nie potrafią odpowiedzieć. Przez "nauczanie zdalne" dzieci z młodszych klas zapominają jak się pisze, część z nich przestaje czytać płynnie. Dlatego dziś dzieciom należy się największa pomoc, pomoc rodziców. Wymaga to od nich zmiany swojego postępowania. To jest konieczność aby ich rodziny mogły przetrwać, a ich dzieci nie stały się analfabetami.   

 

Atmosfera rodzinna

Mając tego świadomość może warto odbudować atmosferę rodzinną w naszych domach. Przywrócić rolę matki i ojca. Rodzice powinni wydorośleć i zainteresować się rozwojem swoich dzieci. Nikt za nich tego nie zrobi! Spotkanie rodzinne nie może przypominać wizyty w restauracji z serfowaniem posiłków i prezentów. To nie jest seans telewizyjny z bajeczkami, czy z meczem piłkarskim. Święta są do tego najlepszym okresem. Narodziny Dzieciątka w Betlejem może być jak narodziny naszych rodzin na nowo. Wszyscy musimy w tym uczestniczyć. Budujmy naszą domową, silną Arkę. Tylko wówczas uda nam się pokonać przeciwności losu jakimi jest koronawirus, tragedie rodzinne, problemy osobiste.



Okres przygotowań do Świąt

Okres przygotowań do świąt musi dotyczyć zarówno sfery cielesnej jak i duchowej. Pamiętajmy, że nie kupimy Świąt za pieniądze. Starajmy się nie zapominać, że zdrowie to nie znaczy obfitość posiłków. Skupmy się na tym żeby dania wigilijne były powiązane z tradycją rodzinną. W każdej rodzinie z pewnością wygląda to inaczej. Oczywiście dobrze gdy uda nam się wszystko przygotowywać wspólnie. Dzieci właśnie to zapamiętają najbardziej. Przeniosą tę tradycję do własnych domów. Najwięcej radości sprawiają wypieki pierniczków. Zróbmy ich trochę więcej, aby podzielić się z dalszą rodziną, sąsiadami, parafianami. Umiejętność dzielenia się z innymi jest bardzo ważna w okresie świątecznym.
 

Przygotowanie duchowe do świąt

Obchodzenie świąt Bożego Narodzenia czy to chcemy, czy nie, wiąże się z wiarą. Świętujemy pamiątkę cudu jaki miał miejsce w Betlejem. Narodzenie Chrystusa to było wydarzenie bez precedensu. Po raz pierwszy Pan Bóg ukazał nam się pod postacią człowieka jako jego Syn. Żeby uświadomić sobie znaczenie tego wydarzenia, okres poprzedzający święta Bożego Narodzenia jest okresem rekolekcji adwentowych. Pierwsza niedziela adwentu jest zarazem początkiem roku liturgicznego. Poznajemy kontekst narodzin Chrystusa. Kolejne niedziele adwentowe przygotowują nas do jego Przyjścia.
 

Rekolekcje adwentowe

Udział w rekolekcjach adwentowych jest dla chrześcijan jak odnowa biologiczna dla sportowców. Oczywiście ludzie młodzi powinni ułatwić osobom starszym udział w nabożeństwach bezpośrednio w kościołach. W Internecie jest bogata oferta rekolekcji dla chrześcijan różnych wyznań. Część rekolekcji ma charakter ekumeniczny. Są też spotkania na Zoomie w formie konferencji dla młodych, którzy chcą podzielić się swoimi osobistymi odczuciami dotyczącymi Pisma Świętego. Dać świadectwo wpływu wiary w Pana Boga na ich życie. Takie spotkania dają szansę na odkrycie istoty głębokiej miłości do Stwórcy.
 
 


Święta w naszych domach

Dla naszego teamu rodzinnego adwent możemy rozpocząć od przygotowania wieńca adwentowego i choinki. To symbole świąt Bożego Narodzenia, które do kościoła po raz pierwszy wprowadził Luter. To był bardzo dobry pomysł. Wkrótce przyozdobienie choinkami kościołów, ulic miast i naszych domów, stało się bożonarodzeniową tradycją. Kilkadziesiąt lat temu, zanim nastąpiła komercjalizacją życia, ozdoby choinkowe wykonywało się samemu w domach. Na choinkach wieszało się wydmuszki jaj przyozdobione kolorową bibułą. Z pasków papieru przeplatało gwiazdki. Z kolorowych papierów robiło łańcuchy choinkowe, a suszone jabłka, szyszki, cukierki, orzechy owinięte sreberkami po czekoladzie wieszało się na choince jak dzisiejsze bombki. Na koniec, żeby utrzymać zimową atmosferę na gałązki układano cienka warstwę waty imitującą śnieg. Twórczej pracy przy wieńcu adwentowym, czy choince towarzyszyły rozmowy o Piśmie Świętym i narodzinach w Betlejem. W tym czasie śpiewano również kolędy. W powietrzu unosił się zapach pierników i cynamonu ze świątecznych ciast. W przeddzień wigilii smażyło się karpia. 

Chyba możemy spróbować od tego rozpocząć przygotowania do świąt również w 2020 roku?
 

Wspólna modlitwa

Wspólna modlitwa w rodzinach, zwłaszcza przed posiłkiem nie jest zwyczajem powszechnym. Zazwyczaj nasze modlitwy ograniczają się do modlitw wieczornych, czasem są to modlitwy poranne, ale w większości są one osobiste, tak zwane prywatne. Nie wypowiadamy ich na głos, jakbyśmy wstydzili się wiary, nawet przed samym sobą. Boże Narodzenie, a zwłaszcza Wigilia jest takim dniem, gdy wspólna modlitwa powinna być zawsze obecna, a być może docenimy jej znaczenie w naszym domu. Modlitwa rodzinna wypowiadana na głos powinna być przed tym zanim podzielimy się opłatkiem. Taka modlitwa jest docenieniem wszystkich, którzy przygotowywali kolację wigilijną. Dziękujemy Panu Bogu, że możemy być razem i że wszystko co mamy zawdzięczamy właśnie  Jemu. Taka modlitwa uczy nas pokory. Przywołuje obecność Pana Boga przy naszej rodzinnej Wigilii. Możne też przeczytać fragment Pisma Świętego.  Dopiero po takiej rodzinnej modlitwie przechodzimy do dzielenia się opłatkiem.
 

Znaczenie wspólnej modlitwy

Znaczenie wspólnej, rodzinnej modlitwy jest nie do przecenienia, nie tylko w Wigilię i święta. Rodziny powinny co najmniej jeden posiłek dziennie jeść wspólnie. Bez włączonych telefonów, czy telewizora. Wspólna modlitwa spełnia wówczas taką samą rolę jak podczas Wigilii. Szacunek do jedzenia, do chleba, do wspólnego zasiadania rodziny przy wspólnym stole, to coś co powinniśmy przestrzegać i pielęgnować w naszych domach. 
 
 

Wigilia w czasach pandemii

Wigilia w czasach pandemii będzie pewnie jedną wielka improwizacją. Trudno jest odpowiedzieć wprost czy w święta powinno się spędzać tylko w gronie domowników i czy iść osobiście do kościoła? Nie tylko w Polsce zgodnie z zaleceniami lekarzy i urzędników Ministerstwa Zdrowia powinniśmy w tym okresie zachować izolację. Zapaść służby zdrowia, brak szczepionek przeciw grypie w Polsce, są dużym zagrożeniem dla naszego społeczeństwa. Musimy mieć świadomość, że pod koniec stycznia, luty i marcu czeka nas kolejny atak pandemii. Lepiej nie przyczynić się do tego. Dlatego może warto uszanować izolację i spędzić Wigilię jedynie w najbliższym gronie. Ciężko jest wytłumaczyć wnukom żeby nie tuliły się do dziadków, a konsekwencje tego mogą być tragiczne. Wspólną Wigilię też możemy odbyć "zdalnie", tak jak rekolekcje, czy udział w nabożeństwach. Skoro kilkuletnie dzieci uczą się przez internet to i rodziny mogą się tak spotykać. 
 
Ważne abyśmy zadbali o utrzymanie tradycji i atmosfery świątecznej.


Kobiety w walce z totalitaryzmem w Polsce


Prawo jest ważną rzeczą, ale prawo to nie świętość. Przecież (...) nad prawem jest dobro Narodu! Jeśli prawo to dobro zaburza, to nie wolno nam uważać to za coś, czego nie możemy naruszyć i zmienić. To mówię - prawo ma służyć nam! "Prawo, które nie służy narodowi to jest bezprawie!"  - Kornel Morawiecki, ojciec obecnego premiera, wystąpienie w Sejmie w dniu 26 listopada 2015 roku. Przyjęte z owacją na stojąco przez członków PiS w tym Jarosława Kaczyńskiego.

 

W grudniu, tuż przed Bożym Narodzeniem - rodzinnym świętem obchodzonym powszechnie na całym świecie, nie tylko przez praktykujących chrześcijan, będziemy mieć czwarty miesiąc protestów na Białorusi i drugi miesiąc protestów w Polsce. Kurtyna opadła, a władza w obu państwach przypomina patriarchalizm damskiego boksera, dla którego nie są ważne wartości takie jak demokracja, prawo, konstytucja, ale bicie kobiet, czy prześladowanie dzieci. Pałka teleskopowa w rękach polskiego "OMON-owca", prostaka awansowanego społecznie z kibola jest symbolem siły Jarosława Kaczyńskiego i wyznawanych przez niego wartości. Obnażenie sadystycznych zapędów człowieka dążącego za wszelką cenę do wywołania wojny domowej w Polsce. Dresiarzowi z kijem bejsbolowym zwanego przez członków PiS prawdziwym patriotą, przeciwstawiono w ulicznych bitwach bezbronną kobietę, która nie chcą rodzić dzieci pochodzące z gwałtów, przed którymi państwo przestało je chronić. Kobiety nie chcą, aby Ziobro wsadzał je do obozów koncentracyjnych, aby tam rodziły płody pozbawione mózgu, wbrew ich woli. Działania PiS z jesieni 2020 roku ujawniły całą filozofię zła tej formacji, która stała się kalką rządów Łukaszenki. 

 

 

Przyszły prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden już dawno określił Polskę, Węgry, Białoruś i Wenezuelę jako państwa rządzone przez oszustów, którzy jedynym czym kierują się w życiu to przemoc i kłamstwo. Za garść srebrników - ruble z Moskwy dążą do rozbicia Unii Europejskiej. Jarosław Kaczyński czyni wszystko by Polska stała się wasalem Rosji. Takimi wasalami są od lat państwa zarządzane przez Orbana, Łukaszenkę, czy Maduro. To oni doprowadzili swoje kraje do znacznego zadłużenia w bankach moskiewskich. Utraciły niepodległość na rzecz Kremla. Tą drogą idzie teraz totalitarne państwo polskie kierowane przez Kaczyńskiego. 

 

 

Dla Polaków, Europy i Świata przerwanie totalitaryzmu w Polsce jest najwyższym obowiązkiem patriotycznym. Świat widzi grę Putina w Polsce i na Węgrzech. Ma dość wspierania reżimów totalitarnych wasali Moskiewskich. Czas na przebudzenie.
 
 

Nieuczciwe wybory

Wybory 2020 roku przejdą do historii Polski jako pierwsze zafałszowane wybory od czasów PRL-u. Za 2 miliardy złotych zabrane służbie zdrowia, pan Duda urządził Polakom festiwal kłamstw i kalumnii wylewanych na oponentów przez TVP. 
 
 
Tam codziennie są emitowane idiotyzmy dla plebsu. Ostatni pokazywał jak jedna z protestujących, która była w maseczce opluła policjanta. Jak to zrobiła. To chyba był cud! Nawet kamerzyści TVP z upodobaniem biją kamerami po głowach posłów, czy przedstawicieli opozycji. Prowokują adwersarzy by nagrać pseudo dokumenty. Za dwa miliardy są w stanie sfabrykować wszystko co każe im Kaczyński. PiS ogłosił w listopadzie, że TVP ma już zagwarantowane pieniądze na lata do przyszłych wyborów. W ten sposób tak jak Łukaszenka, kupuje ich lojalność względem reżimu.



Wykorzystanie pandemii

Okres przedwyborczy był to czas, gdy reżim PiS karał wysokimi mandatami ludzi za najdrobniejsze "przestępstwa". Mimo, że łączna liczba nowych zachorowań i zgonów w okresie od marca do sierpnia 2020 roku była dużo niższa od liczby zachorowań i zgonów tylko w październiku 2020, rząd ograniczał nasze prawa na każdym kroku. Jednym z najcięższych przestępstw w tym okresie było wejście do lasu, czy parku.  Gdy Polacy zastanawiali się po co takie restrykcje, władza postanowiła zniszczyć 3 Program Polskiego Radia. Jedną z ostatnich niezależnych rozgłośni utrzymywanych z abonamentu, który płacą Polacy. Po protestach zaczęły się represje i aresztowania. Każdy powód był dobry, ale było to jedynie "trenowanie" przemocy, której eskalacja nastąpiła zaraz po wyborach. Gdy opozycja zaczęła punktować niegospodarność i konkretne kradzieże członków rządu, PiS wykorzystujące "walkę" z pandemią, przygotował strategię zarządzania państwem kontrolowaną przemocą. Na pierwszy ogień poszła walka ze społecznością LGBT. To dość dziwne posunięcie bo w partii Fidesz Orbana, jedynym sojusznikiem PiS w Europie, jest wielu gejów i to na wysokich stanowiskach. W listopadzie 2020 roku zasłynęli oni zbiorowym gejowskim seksparty zorganizowanym w Belgii. Sprawa wyszła na jaw przypadkiem, bo złamali oni reżim sanitarny.

 

Każdy Polak może bić żonę raz w roku

Do walki z LGBT wykorzystano Kościół katolicki, który ratował swoją pozycję w związku z ujawnianymi kolejnymi aferami pedofilskimi. Chodziło o to by Kościół coraz częściej zwany "pedofilskim" stał się ofiarą, z nie zorganizowaną grupą przestępczą. By wzmocnić współczucie dla kościoła ułożono dość skomplikowaną kampanię jakoby bicie kobiet i przemoc względem dzieci było "wartością katolicką", którą źli Niemcy chcą nam odebrać. Posłowie PiS już wcześniej forsowali tezę, że każdy Polak ma prawo uderzyć kobietę raz w roku. Przekonywała o tym pani Rafalska lobbując na rzecz likwidacji "Niebieskiej karty" w styczniu 2019 roku. To wówczas wiele dzieci bitych przez rodziców trafiło do domów swoich oprawców. 
 
 
 
Do finalizacji legalizacji przemocy w Polsce doszło zaraz po wyborach w 2020 roku. Wówczas to rząd odrzucił antyprzemocową Konwencję Stambulską jakby to była polska racja stanu. Jak widać już wówczas Kaczyński planował bicie kobiet i dzieci na ulicach polskich miast. Obraz Polski, gdzie są "strefy wolne od LGBT" przypominało Europejczykom czasy XX Wojny Światowej. Przecież faszyści do obozów koncentracyjnych pierwszych wsadzali gejów i lesbijki. Na działania rządzących szybko odpowiedziała protestami ulica. Przeciw nim władza wystawiła kiboli i faszystów. Bicie i kopanie manifestantów walczących o prawa LGBT było normą, na którą policja PiS-owska nie reagowała. 


 
 

 

 

Kampania nienawiści

W sierpniu na ulicach polskich miast pokazały się samochody z prowokacyjnymi, dużymi billboardami obrażającymi społeczność LGBT i różnego rodzaju mniejszości. To była zorganizowana akcja przypominająca brudne kampanie prowadzone przez NSDAP i ich PR-owca - Goebbelsa. Podczas jednej z takich prowokacji, w połowie sierpnia 2020 roku, została aresztowana "Margot", a zdjęcia z brutalnej napaści polskiej policji na protestujących w obronie mniejszości seksualnych obiegły Europę i Świat, razem ze zdjęciami z Białorusi. 
 
 
 
W tym czasie nie było jeszcze zakazu manifestacji, więc PiS-owska policja atakowała Polaków "spontanicznie". Żeby umniejszyć reakcję światowych mediów na faszyzm w Polsce, pod koniec września Kaczyński wymyśla kolejny pomysł na eskalację kryzysu. Tym razem na tapetę trafiają zwierzęta futerkowe. W efekcie rolnicy blokują drogi, a koalicja rządząca przeżywa kolejny okres kryzysowy. Dzięki tej wrzutce udaje się jednak odwrócić uwagę Polaków od tego, że Morawiecki zmuszając rodziców by posłali dzieci do szkoły zafundował Polsce największy wybuch epidemii koronawirusa w Europie z bardzo dużą umieralnością. Tym razem karą 30 tys. złotych straszono i karano rodziców, którzy mieliby na tyle dużo rozsądku, by nie posyłać swoich dzieci do szkół na obowiązkowe koronaparty. Praktycznie do tej pory rząd nic nie robi by zmniejszyć epidemię, oprócz ograniczania dostępnosci do wykonywanych testów.




Ogólnopolski Strajk Kobiet

Niemoc wobec totalitaryzmu uaktywniła kobiety. W Polsce podobnie jak na Białorusi to kobiety zajęły się organizowaniem strajków i protestów. W dużej mierze jest to ruch oddolny, do którego przy okazji "przykleiły się" środowiska lewicowe, głównie lokalne. Pierwszą dużą akcją Ogólnopolskiego Strajku Kobiet (OSK) było włączenie się do cyklicznych protestów pod nazwą "Międzynarodowy Strajk Kobiet 8 marca". Nawiązuje on do ruchów feministycznych. W 2016 roku protesty organizowane przez OSK objęły tysiące protestujących kobiet w ponad 200 miastach w Polsce.  
 
 
Oprócz cyklicznych protestów organizowanych w dniu kobiet, pojawiły się projekty towarzyszące. Są one współorganizowane przez organizacje satelitarne. Jedną z nich jest Centrum Praw Kobiet. W ten sposób OSK zorganizowało w dniu 3 października 2016 roku spontaniczny protest Czarny Poniedziałek. Pamiętamy go z czarnych parasolek. Protesty te doprowadziły do wycofania się PiS z procedowanego przez Sejm projektu całkowitego zakazu aborcji. To zachęciło polskie kobiety do dalszych akcji. By stworzyć zaplecze finansowe i zespół wolontariatu prawniczego służącego protestującym kobietom w 2016 roku powstała fundacja Dziewuchy Dziewuchom, która pomaga w współorganizacji strajków i pomocy prawnej ofiarom represji ze strony PiS-owskiej policji.   
 
 
 

Wieszak dla biskupa

Poza domaganiem się przestrzegania praw kobiet związanych z prawem do aborcji i przestrzeganiem przez Polskę Konwencji Stambulskiej, OSP aktywnie włączył się w akcje patologii pedofilskiej w Kościele katolickim. Zorganizowano szereg akcji pod hasłem "Słowo na niedzielę - Wieszak dla biskupa". Happeningi polegały głównie na wieszaniu bucików - symbolu pedofilii księży i wieszaków - symbolu nielegalnej aborcji, na drzwiach kościołów i siedzib biskupów. Akcje były odbierane jako profanacje uczuć religijnych, tak jakby pedofilia księży nie była żadną profanacją.      


 
Źródło: OKO.press 

Wypie...laj

Po  ogłoszeniu przez wynalazek kulinarny Jarosława Kaczyńskiego - panią Przyłębską całkowitego zakazu aborcji doszło do niekontrolowanego spontanicznego protestu Polek i Polaków. Arogancja władzy przekroczyła bariery przyzwoitości i Polacy zrozumieli, że przyszedł czas na zmianę władzy, tak jak to było na Majdanie na Ukrainie. O tym, że społeczeństwo stoi ponad prawem mówił w 2015 roku w Sejmie Kornel Morawiecki, ojciec obecnego premiera. Skoro "Nad prawem jest dobro Narodu! a "prawo, które nie służy narodowi to bezprawie!" to czym są obecne rządy PiS? W zgodzie z tymi słowami, kobiety w sposób pokojowy zaczęło masowo blokować ulice miast i miasteczek. 
 
 
Co ciekawe protestują głównie ludzie młodzi, których chce edukować pan Terlecki i Czarnek tak by młodzież na nich głosowała. W efekcie władza nie ma z nimi żadnego kontaktu. Dodatkowo do protestujących dołączają inne grupy społeczne, niezadowolone z rządów PiS. Gdy faszyści, kibole i dresiarze - młodzieżówka PiS, robi burdy w Warszawie z okazji Święta Niepodległości - 11 listopada 2020 roku, Kaczyński rękami policjantów mści się na pokojowych demonstracjach OSK. Nie może przyjąć do swojej świadomości, że jego zapleczem są bandyci, podpalający mieszkania, samochody, dewastujący infrastrukturę miejską. Postanawia rękami policyjnych prowokatorów sprowokować pokojowo manifestujące kobiety. Niczym towarzysz Gomółka wzywa na pomoc aktyw robotniczy - milicję kościołów pedofilskich do obrony swoich interesów.
 
 

Kursy strzelania milicji kościelnej

W tydzień po nawoływaniach Kaczyńskiego do wojny polsko-polskiej na jaw wychodzą filmy jak milicja kościelna przygotowuje się do wojny domowej z protestującymi. Filmy ukazują intensywne kursy strzelania z broni krótkiej do tarcz w formie głowy. Broń krótka to idealna broń do walki w tłumie. Każdy z milicjantów katolickich może łatwo oddać strzał z bliskiej odległości, jeżeli gaz zawiedzie. Oprócz szkoleń ze strzelania, milicję kościelną uczy się walki w ręcz, w tym z użyciem noży. Kursy prowadzi elita instruktorów - antyterrorystów. Część członków milicji kościelnej jest wręcz przerażona agresją do jakiej są szkoleni.



Mińsk w Warszawie

Podczas protestów ulice Warszawy coraz częściej przypominają ulice Mińska. Dziwni cywile wmieszani w tłum bez uprzedzenia i powodu napadają na protestujących bijąc ich pałkami teleskopowymi tak, aby zabić lub okaleczyć. Gdy sprowokują manifestantów do obrony, chowają się za kordon policyjny by założyć tandetne opaski z napisem policja, które można kupić za 20 zł w sklepie ze śmiesznymi gadżetami. To dokładnie przypomina ataki  przebieranych najemników Putina na Majdanie na Ukrainie, czy ubranych w ubrania cywilne funkcjonariuszy OMON-u w Mińsku. Policja wbrew pozoru działa zgodnie z wyreżyserowanym planem. Nie są zaczepiane przypadkowe osoby. Realizując plan Kaczyńskiego atakuje się głównie parlamentarzystów, dziennikarzy, znane osoby z OSK. Ofiarą PiS-owskiej policji jest fotoreporterka OKO.press ze stażem w tego typu zagrożeniach: w Syrii, Ugandzie, Indiach, Egipcie, Rumunii i na Ukrainie. W ręce policji z wyzwiskiem ty szmato trafił 17 latek, którego rodzina wróciła do Polski po ponad stuletniej tułaczce na Syberii. Policja PiS-owska tworzy kotły by łatwiej jej było bić uwiezionych ludzi. 
 
 
 
W jeden z takich kotłów wpada pani poseł monitorująca agresję policji. Policjant podczas relacji w TVP oskarżył ją o czynna napaść, chociaż tak na prawdę ona była sama w ścisłym kotle policyjnym, który uniemożliwiał jej odsunięcie się od psychicznie podnieconych OMON-owców Kaczyńskiego. TVP pokazuje również film z plującą przedstawicielką OSK, chociaż cały czas ma na sobie założoną maseczkę przeciwkowidową. Innym przypadkiem napaści na PiS-owską policję jest blisko siedemdziesięcioletnia babcia. Policjant jak relacjonuje został pobity przez nią siatką z zakupami. Jednak na filmie OKO.press widać że przez radiotelefon otrzymał polecenie (wymieniono jej imię i nazwisko) by ją zatrzymać by nie mogła swobodnie chodzić ulicami Warszawy z hasłem dotyczącym obietnicy ściągnięcia wraku smoleńskiego do Polski. To wyraźnie wkurzyło Kaczyńskiego więc potrzebna była reakcja PiS-o policji. Policjanci zażądali od emerytki podania swoich dany (chociaż je znali) z następnie zaczęli ją obrażać i prowokować. Policjanci kilkukrotnie wpadają na nią chcąc uzyskać jej jakąkolwiek reakcję obronną. Na końcu dochodzi do aresztowania. Gdy okazało się że jej zatrzymanie przez PiS-o policję było nielegalne, wymyślili sobie pobicie przez nią policjanta siatką z zakupami. Na nagraniach OKO.press widać jednak, że siatka jest pusta. PiS-o policja używana do walk ulicznych skierowanych przeciw kobietom nie zna kompletnie Warszawy. Oni gubią się w stolicy. Nie znają nie tylko prawa, ale przede wszystkim topografii miasta. Podczas jednej z łapanek prowadzą swoją akcję na terenie Politechniki Warszawskiej. Tym samym Kaczyński po raz kolejny jak Gomółka atakuje studentów na terenie ich uczelni. To pierwszy taki atak od 1968 roku.    
 

Napaść PiS-owskiego policjanta na posłankę na sejm

 

Piaskownica Kaczyńskiego

Największym problemem jesieni 2020 roku stało się to, że Polacy dali się wciągnąć do piaskownicy Kaczyńskiego i bawią się wiaderkiem i łopatką, która on dał nam do zabawy. Policja zamiast ścigać przestępców okradających budżet państwa znalazła sobie wroga, tam gdzie go nie ma. Jak damscy bokserzy atakują nasze matki, żony, córki. Nie ściga się złodziei i łapówkarzy. Zresztą jak ich ścigać skoro to oni rządzą Polską. Tolerowana przy tym jest anarchia rządu. Nikomu nie przeszkadza, że epidemia jest ograniczana brakiem wykonywania testów, który jest najniższy na świecie. Brak jest przepisów wykonawczych. Nie są publikowane prawomocne ustawy. Dzięki konfliktom na ulicach, pracodawcy, drobni przedsiębiorcy i bezrobotni nie domagają się swoich praw, mimo, że rząd Polski zajmuje się jedynie własnymi brudnymi interesami, a restrykcje godzą w ich żywotne interesy. Gdy w krajach ościennych rządy obniżają VAT by ratować gospodarkę (Niemcy 16 %, Czechy 14 %), w Polsce od stycznia 2021 roku znacznie podniesione będą podatki i to na wszystko od prądu, po podatek za psa. 
 
 
Kaczyński miesza w piaskownicy jak chce, a jedynie kobiety są niezadowolone i to z zakazu aborcji jakby nie było większych problemów.
 

Milicja katolicka

Dzięki piaskownicy Kaczyńskiego również Kościół katolicki nie musi oczyszczać się z rozkładającej go pedofili księży. Do mediów publicznych nie przebija się sprawa tuszowania przestępstw seksualnych przez kardynała Dziwisza. Nikomu z naszego episkopatu nie przeszkadza, że przez działania PiS ucierpi wizerunek Jana Pawła II. To bardzo bolesna sytuacja. Kaczyński, który dla własnych interesów powołał milicję kościelną, przysłużył się tym samym trendom, zmierzającym do "dewojtylizacji" Kościoła katolickiego. Podchwycił to w swoich hasłach OSK, ale takie same hasła były w Europie od marca 2019 roku.  


Bez zwątpienia osiągnięciem KK jest stworzenie jednostki paramilitarnej do obrony kościołów, biskupów i księży przed ofiarami ich pedofilii. Jednak kij ma dwa końce. Przemoc milicji kościelnej rozzuchwala księży. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia 15 listopada br. w Czernikowie pod Toruniem, Tam ksiądz z pistoletem jak szeryf wyszedł do manifestujących kobiet strasząc ich bronią. Tego żadna Ewangelia nie uczy. W efekcie Parafianie zażądali jego usunięcia. W mieszkaniu księdza znaleziono spory arsenał broni, co świadczy, że przygotowywał się poważnie do posłannictwa milicji katolickiej w obronie kościołów przed społecznością LGBT i kobietom, które nie chcą rodzić dzieci bez głów i z gwałtów. 
 
 

Nadzieja

Kościół protestancki w Polsce

Niezrozumiałą dla Kościoła katolickiego w Polsce i TVP jest reakcja polskich protestantów na protesty przeciw zakazowi aborcji. Nie tylko nie reagowali oni, gdy tęczową flagą "przystrojono" cokół pomnika Marcina Lutra w Bielsku Białej, ale dodatkowo nie mają oni nic przeciw żądaniom kobiet w sprawach aborcji. Zgodnie z oświadczeniem biskupów luterańskich z dnia 3 listopada 2020 roku to brak przestrzegania zasady rozdziału państwa i kościoła stoi u źródeł dzisiejszych konfliktów między Kościołem katolickim, a społeczeństwem. Konieczność takiego rozdziału jest wyraźnie nam przekazana przez Pana Boga w Piśmie Świętym. Nie stosowanie się do tego przykazania powoduje, że Kościół katolicki nie tylko stał się stroną konfliktu, ale ma aktywną rolę w ich eskalacji. W oświadczeniu czytamy, że nie wolno zmuszać kobiet do heroicznego bohaterstwa w rodzeniu dzieci niepełnosprawnych, czy wręcz ułomnych płodów. Istotnym elementem chrześcijańskiego świadectwa jest obecność w debacie publicznej, a nie narzucanie swojego pojmowania świata innym.
 
 

Reakcja na tworzenie państw wyznaniowych

Ciężko się z tym nie zgodzić bo to co robił w ostatnich dziesięcioleciach Kościół katolicki w Irlandii, Hiszpanii, czy we Włoszech przyczyniło się jedynie do laicyzacji życia. Tworzenie państw wyznaniowych powoduje kontrreakcję społeczeństwa. Dochodzi do rozwoju ateizmu, przyzwolenia do powszechnej aborcji, legalizacji związków jednopłciowych i trwałego przejęcia władzy przez ugrupowania lewicowe. Wybiórcze wykorzystywanie religii w polityce nie służy ani politykom, ani Kościołowi, a tym bardziej społeczeństwo i państwu. 
Bogu co boskie, cesarzowi co cesarskie.


Papież Franciszek

Oczywiście Kościół pedofilski i ten wojujący bronią milicji koscielnej to nie jest obraz całego Kościoła katolickiego w Polsce. Awans abp Grzegorza Rysia na członka Kongregacji d/s Biskupów może być przykładem, że papież Franciszek ma dobre rozeznanie w tym co dzieje się w polskim Kościele katolickim. Łódzki metropolita od lat jest znany z języka ekumenicznego pojednania, w którym brak jest toruńskiej nienawiści do bliźnich. Pytaniem jest czy papież Franciszek i księża, którym bliski jest Kościół Powszechny doprowadzą do oczyszczenia z patologii KK i przywrócą religijny charakter Kościoła katolickiego w naszym kraju.
 
 
Pomnik Lutra "przyozdobiony" tęczową flagą

Unia Europejska i Joe Biden

Głównym problemem dla PiS w Unii Europejskiej będą w najbliższym czasie pozwy sądowe krajów, które są płatnikami składek do budżetu Unii Europejskiej. Już nie chodzi o uchwały i posiedzenia Parlamentu Europejskiego. W ostatnich dniach holenderski podatnik pyta, dlaczego ma płacić pieniądze na polski rzad, który nie przestrzega prawa, konstytucji, mniejszości seksualnych, czy praw kobiet do samostanowienia. Wspieranie faszyzmu w Polsce nie leży w jego interesie. Przecież płacąc pieniądze Polsce, ponosi on współodpowiedzialność za przestępcze działania PiS. To jak wspieranie Hitlera podczas II Wojny Światowej. Dlatego coraz więcej będzie pozwów do TSUE przeciw Polsce. To samo mówił Joe Biden. Może się okazać, że bardzo szybko działania te doprowadzą oni do upadku rządu z braku unijnego wsparcia. Na takie działania Kaczyńskiego czeka już Rosja i Chiny, które zapłacą nam za wyjście z Unii Europejskiej. Korzystają już z tego Węgry, Białoruś, czy Wenezuela. 
Czy jednak tak się stanie? 
Co Kaczyński obiecał Putinowi w zamian za pomoc finansową po Polexicie?


 
W każdym bądź razie jedyną obecnie społecznością walczącą o sprawy Polski są protestujące kobiety na ulicach naszych miast.

#przemoc #totalitaryzm #feminizm #Strajk kobiet #dziewuchy dziewuchom #aborcja 
 

 

Dezynfekcja od ideologii LGBT


Wszystko wskazuje na to, że dezynfekcja Polski od ideologii LGBT będzie podstawowym lekarstwem na wszelkie problemy z jakim w najbliższym czasie spotka się obecny rząd. W ramach zasady dziel i rządź. PiS skutecznie podzielił społeczeństwo dając im igrzyska na miarę XXI wieku. Wydaje się, że walka rządu z LGBT powinna zepchnąć na dalszy plan protesty rolników, górników, czy brak miejsc w szpitalach i respiratorów dla pacjentów z COVID-19. Teraz "walczący o polskie rodziny" rząd śmiało będzie mógł wprowadzić przepisy dotyczące zdjęcia z odpowiedzialności karnej urzędników rządzącej partii, którzy dopuszczają się niegospodarności, czy wręcz złodziejstwem. Może nawet jakiś ksiądz stwierdzi, że siódme przykazanie nie obowiązuje członków PiS, zwłaszcza w okresie walki z pandemią.

 

Strategia zawłaszczania państwa

Na początku XXI wieku główny ideolog PiS ogłosił, że stworzy nową rzeczywistość pod nazwą IV Rzeczpospolita Polska. Planował zerwanie ciągłości państwowości i zaczął pisać historię na nowo. Chciał stworzyć w Polsce Budapeszt. Możliwość realizacji tego planu przerwały wówczas zbyt nachalne próby wchłonięcia do PiS ówczesnych koalicjantów partii rządzącej. To doprowadziło do rozbicia koalicji i w efekcie końca budowania IV RP. Po kilku latach mimo utraty władzy i chwilowych problemów z utrzymaniem poparcia działaczom PiS udało się zjednoczyć prawicę. Dzięki dobrze zorganizowanej propagandzie opartej o kłamstwa i pomówienia odzyskali oni władze w 2015 roku deklasując konkurencję. Do podstawowych kłamstw wykorzystano katastrofę smoleńską, obciążenie premiera Tuska aferą Amber Gold, oskarżaniem o przestępstwa i kolesiostwo członków podstawowych organów państwowych, takich jak Trybunał Konstytucyjny, Sąd Najwyższy itd. 

 

Pierwszym celem PiS po przejęciu władzy było zawłaszczenie lub skompromitowanie podstawowych instrumentów konstytucyjnego ładu demokratycznego państwa prawa. Tempo zmian było na tyle dynamiczne, że w 2019 roku demokracja w Polsce stała się już fikcją, a pojawienie się pandemii dodatkowo ułatwiło stworzenie w naszym kraju ustroju na wzór Białorusi, Rosji, czy Turcji. Dzięki programowi 500+ udało się PiS przekupić mieszkańców wsi i społeczeństwo z niższym wykształceniem. W dyscyplinowaniu elektoratu nie bez znaczenia jest aktywna pomoc ze strony kościoła katolickiego zwłaszcza środowisk oddanych księdzu Rydzykowi. Dzięki temu PiS mógł bez problemów działać niezgodnie z prawem niszcząc konstytucję, ale również wygrać wybory parlamentarne jak i prezydenckie.   



 

Walka z uchodźcami

Wszytko wskazuje na to, że kolejnym etapem strategii rządów PiS będzie transferowanie wybranych elementów z ideologii katolickiej do prawodawstwa. W ten sposób rządzący będą mogli nie tylko finansowo spłacić dług względem oficjeli kościelnych, ale również wyeksponować swoje oddanie w "ochronie wartości chrześcijańskich", czy "polityce prorodzinnej". Co ciekawe kościół katolicki jest kościołem hierarchicznym. Najwyższym zwierzchnikiem kościoła jest papież. Jednak w Polsce nie jest realizowana polityka Watykanu, ale toruńska. Testem na lojalność polskich katolików względem papieża Franciszka była krucjata PiS przeciw uchodźcom. Wprawdzie nie wprowadzono stanu wyjątkowego jak na Węgrzech, ale dokładnie zdefiniowano uchodźcę jako roznosiciela chorób i robactwa. Nie pomogły apele papieża. Większość Polaków przyjęła toruńską wizję świata opartego na egoistycznym pojmowaniu wartości sprzecznych z wartościami chrześcijańskimi. Jak to podkreślił jeden z działaczy PiS on "nie jest na pasku (pensji) u papieża więc nie musi go słuchać". 


Krucjata przeciw ideologii LGBT

Zachęceni sukcesem jakim było przeciwstawienie się Watykanowi odnośnie postępowania z uchodźcami, stratedzy polityki PiS chcą teraz pójść dalej. Hasłem przewodnim 2020 roku ma być twierdzenie, że przedstawiciele LGBT nie są ludźmi. Mówił o tym prezydent Duda w kampanii wyborczej. Wypowiadanie takich słów stało się tak nośnym przekazem, że członkowie PiS ciągle używają podobnych zwrotów. To wpływa na ich pozycjonowanie w oczach prezesa i dzięki temu są nagradzani intratnymi stanowiskami. Podobnie jak w przypadku łamania praworządności w Polsce, nagonka jaką PiS stosuje w stosunku do społeczności LGBT wywołuje oburzenie na świecie. List 50 ambasadorów podpisany przez ambasadora USA w Polsce panią Georgette Mosbacher nie robi jednak większego wrażenia na ideologach PiS. Minister Spraw Zagranicznych pan Rau wezwał nawet panią ambasador na dywanik. Nie wiadomo, czy sprawy łamania praw człowieka w Polsce w związku z ustawą antyprzemocową i dyskryminacją osób zaliczanych do LGBT nie odbije się niekorzystnie na naszych stosunkach z USA, a co za tym idzie obecnością wojsk amerykańskich w Polsce. 

 

Obrzydliwość, grzech, dekalog

Dla chrześcijan związki tej samej płci są czymś obrzydliwym, traktowanym na równi z przedmałżeńską utratą dziewictwa, masturbacją, lubieżnością, prostytucją, obżarstwem, kłamstwem, obmawianiem bliźnich itd. Jednak Chrystus najbardziej nienawidzi obłudy, duchowej pychy, nieczystości, obojętności na potrzeby innych, niewiary. W doktrynie kościoła katolickiego grzechami głównymi są: pycha, chciwość, nieczystość, łakomstwo, zazdrość, gniew, lenistwo lub znużenie duchowe. Dekalog nic nie mówi o związkach ludzi tej samej płci. Dlatego są kościoły chrześcijańskie, które traktują związki jednopłciowe jako ułomność, która wynika naszej grzeszności. Wszak wszyscy grzeszymy. W kościołach tych homoseksualiści, czy lesbijki są również duchownymi, nawet biskupami, jak w Szwecji. Chyba to lepiej, gdy duchowny oficjalniej est w związku z partnerem tej samej płci niż potajemnie uprawia seks z ministrantami, czy innymi klerykami. Piętnowanie tego przez księży katolickich to jest po prostu hipokryzja. Natomiast, unikanie stałych, oficjalnych związków świadczy jedynie o ich rozwiązłości.


Dokąd zmierzamy?

Zwolennicy zmian ustrojowych opartych o nauczanie kościoła katolickiego w Polsce twierdzą, że działają w "obronie rodziny". Dodajmy rodziny katolickiej. Wroga widzą w liberalizmie i prawa człowieka do samostanowienia o swoim losie. Dla nich zagrożeniem jest nawet konwencja stambulska chroniąca kobiety i dzieci przed przemocą. O ile w miarę łatwe jest określenie związków jednopłciowych jako coś obrzydliwego w sensie przekazu z Pisma Świętego to jak religijnie uzasadnić ograniczanie kobietom prawa do obrony przed przemocą, nakazywanie ciągłego rodzenia dzieci, czy zakazywanie uczenia się i robienia kariery zawodowej. A co będzie w kolejnej kadencji sejmu? Zakaz prowadzenia pojazdów przez kobiety, nakazywanie zasłaniania twarzy? 
Jaka będzie Polska końca lat dwudziestych XXI wieku? 
Czyżby czekała nas kolejna inkwizycja?


Świat budowany na emocjach

Należy zauważyć, że nie tylko kościół katolicki w Polsce interesuje się "naprawianiem" społeczeństwa. Socjologowie protestanccy uważają, że wszystkiemu winne jest wychowanie młodzieży bez Boga. Ograniczanie się w procesach dydaktycznych jedynie do pobudzania u młodzieży emocji powoduje, że tworzą oni świat, który nie jest oparty o wartości chrześcijańskie. To prosta droga do egocentryzmu. Dlatego wśród młodych ludzi dominuje egoizm i epikureizm. Coraz więcej jest osób pozbawionych empatii, a jedynym celem jest ich własne szczęście kosztem innymi. Za ten trend socjolodzy winią laicyzację życia, powszechną w XX wieku, która w wielu krajach przyczyniła się do usankcjonowanego prawnie ateizmu. Do dziś istnieją kraje, w których symbole religijne w miejscach publicznych są zakazane. Według socjologów chrześcijańskich odrzucenie przez władze państwowe chrześcijańskiej tradycji wprowadziło chaos i spustoszenie w umysłach ludzkich. Kreowanie światopoglądu opartego jedynie o emocje spowodowało upadek rodziny jako podstawowej komórki społecznej.


Kto mieczem wojuje...

Ewangelia św. Mateusza 26. opisuje moment pojmania Chrystusa. W wersecie 51,52 mamy scenę, gdy jeden z uczniów staje w Jego obronie dobywając miecza. Jezus napomina go słowami : "Włóż miecz swój do pochwy; wszyscy bowiem, którzy miecza dobywają, od miecza giną". To najlepiej tłumaczy, że każda akcja skierowana przeciw gender, LGBT, czy ruchom feministycznym skutkować będzie reakcją przeciwną. Dlatego będą wzmagać się będą obsceniczne happeningi społeczności gender i LGBT. Kobiety będą pamiętać, aby nie uzależniać się finansowo od swoich partnerów tak by mogły łatwo odejść. 


Nauka św. Mateusza zawiera jeszcze jedno niezwykle ważne przesłanie. W wierszu 53 czytamy, że moc Boga jest dużo większa niż nasze starania. Żadna krucjata, czy inkwizycja nie przyspieszy "boskiego planu ratowania świata". Żaden minister nauki, czy rodziny nie spowoduje, że Polki z dnia na dzień staną się surogatkami programu 500+.

#LGBT #gender #konwencja stambulska #związki jednopłciowe #krucjata #inkwizycja



Szukając nadziei. Bonhoeffer


W kościołach protestanckich śpiewana jest pieśń do tekstu pastora Dietrich Bonhoeffera "Przez dobrą moc Twą, Panie, otoczony". Przepełnione wiarą słowa tej pieśni nie wskazują, że D. Bonhoeffer napisał ją w celi aresztu gestapo w 1944 roku, gdzie był poddawany niewyobrażalnym torturom. Bezsilność sytuacji w jakiej znalazł się pastor w ostatnich dniach życia musiała być przerażająca. Jednak godność i wolność zapewniała mu wiara i miłość do Boga.

Przez dobrą moc Twą, Panie, otoczony

Przez dobrą moc Twą, Panie, otoczony,
przeżywać mogę każdy dzień i rok.
Wiernością Twoją jestem pocieszony,
wiem, że mnie wiedzie Twej miłości wzrok.

Refren:
Gdy dobra moc Twa stale mnie ochrania,
nie lękam się, co mi przyniesie dzień,
Ty jesteś ze mną stale od zarania,
Ty chronisz mnie, gdy idzie nocy cień.

Lecz moje serce dręczą stare grzechy
i gniecie brzemię, ciężkich cierpień znój.
Dlatego szukam, Panie, Twej pociechy,
ach, nie omijaj mnie, o Zbawco mój.

Choć, Panie, dajesz kielich mi goryczy
i chcesz, bym kornie wypił go do dna,
to jednak dusza ma na Ciebie liczy,
że Twoja miłość nam ratunek da.

Niech dzisiaj ciepło Twoje światło płonie,
przed którym pierzchnąć musi życia noc.
Daj nam wytchnienie w dzieci Twoich gronie,
byśmy wysławiać mogli Twoją moc.

A gdy nastanie cisza upragniona,
daj mi usłyszeć dzieci twoich śpiew
i niech też dusza moja utęskniona
dostąpi wejścia do ojczystych stref.

Tekst: ks. Dietrich Bonhoeffer 1944 
Oryginalny tytuł: Von guten Mächten wunderbar geborgen,
Melodia: Siegfried Fietz
Tłumaczenie: ks. Tomasz Bruell 1980

Źródło: Śpiewnik Ewangelicki, Bielsko Biała 2002, Nr 100
© Wydawnictwo Augustana 2008

 

Stres, bezsilność

W naszym życiu ciągle mamy do czynienia z sytuacjami stresowymi. Nie chodzi o sytuacje trudne, wymagające od nas maksymalnej koncentracji, ale o sytuacje, w których natrafimy na bezradność w pokonaniu muru, który ciężko jest obejść. O ile drobne problemy wymagają od nas kreatywnego myślenia, beznadzieja bezsilności prowadzi nas jedynie do długotrwałego stresu i apatii. 


Koronawirus

Rok 2020 zapisze się w historii z pewnością jako rok, który odegra znaczącą rolę w naszej psychice. Do tej pory porządek świata były w stanie zburzyć jedynie wojny światowe. Mimo, że niszczyły one życie społeczne, były w pewnym stopniu zarządzane przez grupy interesów. Gdy na frontach wojennych ginęli cywile i żołnierze, byli tacy co produkowali broń dla obu stron konfliktu. Teraz wróg okazał się niewidocznym wirusem wywołującym pandemię. Nie rozróżnia on ani granic, ani statusu ofiary. To jak gra w totolotka, tylko wygraną nie są pieniądze, ale bezobjawowa lub pełnoobjawowa choroba, kwarantanna, bądź śmierć. Gdy w marcu 2020 roku pojawił się w Polsce pierwszy przypadek koronawirusa nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego co to oznacza.

Marzec 2020

Marzec 2020 roku był czymś nierealnym. Coś działo się gdzieś, a nagle zaczęło dotyczyć Polski, naszego regionu, naszej rodziny. Wszystko wywróciło się do góry dnem. Utraciliśmy nasze źródła przychodów. Przestały działać nasze rodzinne interesy, straciliśmy pracę. Przestała funkcjonować służba zdrowia. Uczniom i studentom urządzono bezterminowe wakacje. Nastąpił chaos decyzyjny. Rządy działając po omacku wydawały mniej, czy bardziej niezrozumiałe decyzje.

Najgorsze było to, że zamknięto nas wszystkich w domach. Całe rodziny izolowano, z ich problemami, konfliktami rodzinnymi, bezsilnością. Koronawirus wyzwolił patologie (a w zasadzie kwarantanna).



Lockdown

Kwarantanna, czy lockdown spadł na nas tak samo niespodziewanie jak koronawirus. Samo słowo lockdown (czyt. lokdaun) jest spolszczeniem angielskiego "lock down". To historyczny zwrot oznaczający konieczność powrotu więźniów do cel po emocjach związanych z grą w piłkę nożną na więziennym boisku. Na taką grę pozwolili im strażnicy więzienni, a potem więźniowie wracają tam, gdzie jest ich miejsce. To bardzo trafne porównanie. Nasze życie jest jak gra w piłkę nożną w więzieniu, na którą chwilowo pozwolili nam strażnicy. Jednak od czasu, do czasu arbiter spotkania wyznacza nam należne miejsce w celi.


Kwarantanna jedynym lekarstwem na COVID-19?

Koronawirus uświadomił nam bezsilność z jaką spotykamy się w życiu.  Myśleliśmy, że jesteśmy niepokonani, bo mamy XXI wiek, rozwój technologiczny, demokrację, konstytucję, prawa człowieka. Jednak, gdy na skutek ewolucji wirusów dochodzi do wykształcenia niezniszczalnych patogenów, zderzamy się ze ścianą bezradności w obliczu pandemii. Pojawia się kryzys, którym trzeba jakoś zarządzać. O powadze sytuacji wiele osób zdało sobie sprawę w pierwszych dniach pandemii, widząc zdjęcia z kolumnami ciężarówek wywożących trumny z ciałami pierwszych ofiar wirusa. Pojawiła się etyka życia i śmierci - wybory włoskich lekarzy decydujących kogo będą ratować, a kto na to już nie zasługuje. Kluczowe stało się zasłużenie na podłączenie do respiratora. To wzmacniało w nas przekonanie, że kwarantanna jest konieczna, jako jedyne lekarstwo na COVID-19.
Pogodziliśmy się z dobrowolna niewolą.


Rezygnacja z podstawowych praw obywatelskich

Rezygnacja z podstawowych praw obywatelskich była dla wielu z nas czymś co nie da się pogodzić z demokracją. Wcześniej odebrano nam konstytucję, trybunał konstytucyjny, wolne sądy, prawo do demokratycznego wyboru prezydenta. Z bezsilności wynikającej z pandemią przyjęliśmy te upokorzenia dotyczące odebrania naszych praw. Dodatkowo przez brak wprowadzenia stanu wyjątkowego skutkami zmian administracyjnych niszczących nasze źródła przychodu obciążono nas samych. Odebrano nam prawa do odszkodowań.  Zamknięto nasze zakłady pracy i firmy. Pozbawiono źródeł dochodu. Wspaniałomyślnie zwolniono nas jedynie z obowiązku płacenia obowiązkowych składek na ZUS. Składek, które mieliśmy płacić za to że bezproduktywnie siedzieliśmy  w domach. Stopień bezsilności, a przy tym stresu sięgnął zenitu.



Pomoc psychologiczna

Gdy dochodzi do katastrofy, jej ofiary, świadkowie wymagają opieki psychologicznej. Wiosną 2020 roku ogarnęła nas globalna katastrofa, którą nikt nam nie wytłumaczył. Za to tresowano nas karami.
Gdy zachorowalność dzienna na koronawirusa wynosiła poniżej 300 osób za wejście do lasu groziła kara do 30 000 zł. Wywieszenie na rowerze hasła w obronie Programu 3 Polskiego Radia wiązało się z więzieniem rowerzystki. To były przestępstwa władzy, które nie powinny ulec przedawnieniu.


Zarządzanie kryzysem

Większość z nas nie jest politykami. Dajemy rządowi kredyt zaufania i oczekujemy od rządzących uczciwości. Po czterech miesiącach życia w stresie bezsilności związanej z restrykcyjną polityką rządu w obliczu pandemii, premier ogłosił koniec pandemii., a kandydat na prezydenta wyznał, że już nie trzeba się szczepić. Z radością porzuciliśmy wszelkie zakazy. Zaczęliśmy bawić się na weselach i wyjechaliśmy na zasłużone wakacje, niektórzy z bonem turystycznym dla dzieci. W efekcie pandemia nie tylko nie przygasła, ale przybrała na tempie wzrostowym. Gdy liczba nowych zachorowań zaczęła zbliżać się do 1000 przypadków do dymisji podają się ci, którzy kryzysem mieli zarządzać, którym ufaliśmy. Polacy zaczynają zdawać sobie sprawę, że cały czas byli jedynie manipulowani przez polityków, którzy wykorzystali nas dla osiągnięcia swoich celów.
To nie buduje pewności.


Szkoła niczym totalne koronaparty

Od 1 września szkoły w Polsce rozpoczynają normalna pracę. Odpowiedzialność za rozwój epidemii maja udźwignąć dyrektorzy szkół. Jednak zamknięcie szkoły, czy zdalne nauczanie, dyrektorzy szkół mają uzgadniać z lokalnymi urzędnikami GIS. To oni mogą, albo nie pozwolić na zmiany w szkołach. Na tydzień przed otwarciem szkół wszystko wskazuje na to, że dzieci będą się uczyć bez żadnego zabezpieczenia. Przestaje obowiązywać zasada dystansu społecznego i środki ochrony osobistej. O ile w komunikacji miejskiej, na ulicach czy w sklepach maseczki są obowiązkowe w szkołach nie ma żadnych zasad bezpieczeństwa, prócz mycia rąk i wietrzenia klas. Na wesela może wejść 150 osób, a do szkoły 1000.


Minister ostrzega

Jednocześnie Minister Nauki ostrzega: rodzicom, którzy chcieliby uchronić swoje dzieci i rodziny przed szkolnym koronaparty grozi kara 10 tys. złotych. Mimo, że z epidemią mamy do czynienia od pół roku nadal panuje chaos i brak jakiejkolwiek odpowiedzialności nie tylko za wydawane przez rząd pieniądze, ale i za decyzje narażające zdrowie Polaków. Najśmieszniejsze są nadal propagandowe wrzutki. Szkoły mają dostać 50 mln maseczek, których nie trzeba nosić! To kolejna bezsilność, która nas przytłacza. Do tego łódzki kurator oświaty ogłasza, że jedynym z czym trzeba walczyć w szkołach jest wirus LGBT. Wykorzystuje się przy tym religię do szerzenia nienawiści w społeczeństwie, co nawet zauważa i piętnuje papież Franciszek.


Źródło: strefabiznesu.pl

Co przyniesie dziecko ze szkoły

Głównym argumentem rządzących odnośnie otwarcia szkół jest niska zakażalność  wirusa między dziećmi. Ciężko to weryfikować bo dzieci chorują bezobjawowo, a niska emisja zarazy jest jedynie u dzieci do 10-12 roku życia. Do tego w okresie grypy kichać i kaszleć będą wszyscy. Przez to wzrośnie emisyjność wirusa, zwłaszcza w pomieszczeniach zamkniętych jakim są klasy lekcyjne, czy korytarze w szkołach. Należy również pamiętać, że transmisja wirusa między dziećmi, a dziadkami jest bardzo wysoka. Dzieci są śmiertelnym zagrożeniem nie tylko dla nauczycieli, ale i dla swoich dziadków! Dlatego podejście do edukacji dzieci powinno być jak najbardziej indywidualne i zależeć od decyzji rodziców. Niestety tego broni się Minister Edukacji grożąc rodzicom karami w wysokości 10 tys. zł. Z drugiej strony dzieci pozamykane w domach to nic dobrego. To rodzi patologie i odbiera dzieciom możliwość rozwoju. 
W tej sytuacji trzeba znaleźć złoty środek.


Szukając nadziei

Życie w ciągłym stresie nie tylko niszczy naszą psychikę, ale paradoksalnie zmniejsza odporność naszego organizmu na różnego rodzaju choroby. Trzeba sobie z tym jakoś poradzić. Wiosną 2020 roku pozamykani w domach ludzie starali się wzajemnie wspierać poprzez internet, czy sąsiedzkie koncerty "balkonowe". Teraz, gdy pandemia ma przybrać drugą, o wiele silniejszą skalę wzrasta poczucie zagrożenia. Beznadzieja z jaką mamy do czynienia w związku z koronawirusem i  niekompetentnością naszych władz staje się bezspornie źródłem trwałego stresu dla wielu Polaków. Wystarczy przytoczyć statystyki. Od początku roku tyle samo osób umarło na koronawirusa, co popełniło samobójstwo. W Piśmie Świętym jest wiele przypowieści odnośnie zarazy. Jest ona obecna niemal we wszystkich Księgach. Zawsze jest jakieś cudowne wybawienie przez Twórcę.
Może trzeba jak Bonhoeffer, zaufać w tych dniach Panu Bogu.



#nadzieja #pandemia #koronawirus #Bonhoeffer #kwarantanna #lockdown



Łódź, miasto tolerancji


Łódź, w języku jidysz pisze się - ‏לאָדזש‎, po niemiecku Lodz lub Lodsch, w języku rosyjskim Лодзь. W okresie okupacji, w latach 1940–1945 roku Łódź była przemianowana na Litzmannstadt. Łódź, a w zasadzie aglomeracja łódzka, to miasto wielokulturowe, otwarte na różne religie, które ma bardzo ciekawą historią. Według dokumentów prawa miejskie nadał biskupom kujawskim, właścicielom wsi Łodzia, Władysław Jagiełło - 29 lipca 1423 roku w Przedborzu. Do 1777 roku Łodzia była niewielkim miasteczkiem liczącym 66 domów, 97 rodzin i 265 mieszkańców. Rozważano nawet odebranie Łodzi praw miejskich. Dopiero w roku 1798 wskutek sekularyzacji dóbr kościelnych, Łódź stała się miastem rządowym. Jako miasto należące do Księstwa Warszawskiego, a od 1815 do Królestwa Polskiego, rozpoczął się szybki wzrost przemysłowy Łodzi. W 1820 roku Łódź,  na wniosek ówczesnego prezesa Komisji Województwa Mazowieckiego – Rajmunda Rembielińskiego region wokół Łodzi wzeszedł w skład osad przemysłowych w kalisko-mazowieckim okręgu przemysłowym. Miastu wyznaczono rolę ośrodka tkackiego i sukienniczego.

Lokalizacja przemysłu włókienniczego

Na szybki rozwój przemysłowy Łodzi miało wpływ kilka czynników. Przede wszystkim przemysł włókienniczy wymaga dużej ilości wody. Łódź to było wymarzone miejsce na taką lokalizację. Miasto położone na Wyżynie Łódzkiej obfitowało w liczne strumienie i źródła. W 1825 roku pisał o tym Stanisław Staszic. Niemal każda fabryka miała swój strumień. Nic dziwnego. Pod miastem jest wielkie podziemne jezioro. Wyszło to na jaw przy niedawnej przebudowie dworca kolejowego. Drobne rzeki były nie tylko źródłem wody technologicznej dla przemysłu. Stawiane na nich młyny napędzały w manufakturach park maszynowy. 


Po drugie Łódź XIX wieku była niczym dzisiejsza strefa przemysłowa i wolnocłowa zarazem. Łódź leżała na rubieżach zaboru rosyjskiego. Blisko była granica z zaborem niemieckim. Dzięki temu świetnie nadawała się jako zaplecze produkcyjne tkanin i tekstyliów zarówno dla Rosji jak i Niemiec. Do Austrii również nie było daleko. Żeby przyspieszyć rozwój miasta stworzono dogodne warunki prawne dla osadników. Państwowa własność ziem umożliwiała jej sprzedaż osadnikom dysponującym odpowiednim kapitałem. To przyciągało inwestorów. Trzecim argumentem przemawiającym za tą lokalizacją była Puszcza Łódzka. Tereny kupowane przez osadników były silnie zalesione. To dawało im materiał potrzebny do budowy fabryk. Do rozwoju przemysłowego Łodzi przyczyniło się również otwarcie w 1865 roku kolei Warszawsko - Wiedeńskiej.  



Fabrykanci

W pierwszej połowie XIX wieku do Łodzi przyjeżdżali tkacze i sukiennicy, głównie niemiecko języczni. Uciekali oni przed industrializacją jaka zachodziła na zachodzie Europy. Wypierała ona drobne zakłady tkackie. Tkacze byli zazwyczaj wyznania protestanckiego. To było nowe wyznanie na terenie Łodzi obok cerkwi i kościoła katolickiego. Do Łodzi migrowali nie tylko Niemcy. Ciekawy jest przykład Jana Fryderyka Zacherta, który przybył na nasze tereny z Leeds z Anglii. Szybki rozwój Łodzi nastąpił wraz z industrializacją przemysłu w drugiej połowie XIX wieku. Z niespełna tysięcznego miasta tkackiego, Łódź stała się 300 tysięcznym miastem przemysłowym. Kapitał inwestycyjny przywozili wówczas Niemcy i Żydzi. Ten udział narodowości w budowie miasta najlepiej ilustruje Ziemia Obiecana Władysława Reymonta. Reymont jako inwestora przedstawia niemieckiego protestanta, którego ojciec ma warsztat tkacki. Mamy Żyda, który żyje z handlu i obracania pieniędzmi i inżyniera Polaka, który spienięża majątek ziemski swojej niedoszłej żony. W ten sposób zdobywają fundusze, aby razem zbudować fabrykę.

Aż trudno dziś uwierzyć, że przemysłowa Łódź na przełomie XIX i XX wieku zaopatrywała w tekstylia Chiny.

Łódź Manchesterem wschodu

Największymi łódzkimi fabrykantami byli Karol Wilhelm Scheibler i Izrael Poznański. Jeden i drugi budowali nie tylko fabrykę, ale przede wszystkim miasto. Na wzór Manchesteru obok fabryk powstawały osiedla mieszkaniowe, kościoły, a nawet przyzakładowa przychodnia lekarska, przedszkole i stołówka. Izrael Poznański wybudował obok fabryki okazały pałac, w którym nigdy nie zamieszkał. Do śmierci mieszkał w skromnym, drewnianym domku. Mimo, że był Żydem uczestniczył w budowie murowanego kościoła katolickiego przy Placu Kościelnym, a stary kościół drewniany uchronił przed zniszczeniem, przenosząc go na przyfabryczne osiedle robotnicze.

źródło - www.uml.lodz.pl
 

Kościoły Łodzi

Najstarszym łódzkim kościołem rzymskokatolickim jest wspomniany już drewniany Kościół św. Józefa (dawniej Kościół pw. Wniebowzięcia NMP) z 1763 roku. Do 1920 roku Łódź należała do diecezji gnieźnieńskiej. Dopiero Benedykt XV powołał diecezję łódzką, a Jan Paweł II w 1992 roku podniósł Łódź do rangi arcybiskupstwa. W 1906 roku na terenie Łodzi wybudowano starokatolicki kościół mariawitów, do dziś jest to dość duża społeczność.


W Śródmieściu Łodzi mamy dwie cerkwie prawosławne. Trzecia znajduje się na cmentarzu na Dołach. Zostały one ufundowane przez łódzkich fabrykantów jako dowód lojalności względem władz carskich, mimo, że liczba wiernych prawosławnych nigdy nie była zbyt duża.


W 1928 roku wybudowano obok powstającej katedry katolickiej, kościół ewangelicko-augsburski Św. Mateusza. Jednak bardziej znaczącym ośrodkiem ewangelików był Zgierz położony w bezpośrednim sąsiedztwie, na północ od Łodzi. Tu okazały kościół wybudowano sto lat wcześniej. Funkcjonowała też szkoła ewangelicka, okazała plebania z przedszkolem i osiedlem mieszkaniowym. Wszystko za sprawą umowy zgierskiej z 1821 roku. Głównym pomysłodawcą umowy był wspomniany już Rajmund Lubicz-Rembieliński. Umowa gwarantowała 300 tkaczom, osadnikom niemieckim wybudowanie własnego osiedla i stworzenie na terenie miasta parafii ewangelicko-augsburskiej. Jednym z takich tkaczy-pionierów był wspomniany już Zachert, imigrant z Anglii. Kościół, wraz z okazałą dzwonnicą nie zachował się do naszych czasów. W 1939 roku Niemcy zbombardowali kościół i plebanię. Proboszcz parafii ewangelickiej trafił do Dachau, gdzie zmarł. O tych faktach można dowiedzieć się z wystawy i z materiałów przygotowanych przez IPN.


Do 1939 roku funkcjonowało w Łodzi 250 synagog i domów modlitwy. Najczęściej były to niewielkie pomieszczenia w prywatnych posiadłościach. Główną, najbardziej okazałą była synagoga na ul. Kościuszki, spalona w 1939 roku. Do dzisiejszych czasów zachowała się synagoga Reicherów, oraz synagoga w kamienicy przy ulicy Pomorskiej, gdzie znajduje się siedziba Żydowskiej Gminy Wyznaniowej. Na terenie Łodzi jest cmentarz żydowski, największy w Polsce i drugi pod względem wielkości w Europie. Zajmuje powierzchnię 42 ha, na której spoczywa 250 tys. pochowanych, w tym blisko 50 tys. ofiar łódzkiego getta. Cmentarz jest w bezpośrednim sąsiedztwie stacji kolejowej Radegast, gdzie znajduje się Muzeum Holokaustu.

Tydzień ekumeniczny

Różnorodność kościołów chrześcijańskich najlepiej zaobserwować w styczniu, gdy obchodzony jest w aglomeracji Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. Pierwsze pomysły międzywyznaniowych modlitw o jedność chrześcijan pojawiły się na świecie w XIX w. W obecnym kształcie jako styczniowy Tydzień Modlitw wspólne nabożeństwa odbywają się od 1908 r. W Łodzi od lat w modlitwach ekumenicznych regularnie uczestniczyło kilka kościołów. protestanckich, katolickich, czy prawosławnych. Wraz z objęciem archidiecezji łódzkiej przez abp Grzegorza Rysia ekumenia w Łodzi nabrała innej jakości. Obecnie Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan trwa w Łódzkim dłużej niż siedem dni. W 2020 roku wspólne nabożeństwa prowadzono w 14 kościołach od 18 do 30 stycznia. Nie ma takiego drugiego miejsca w Polsce, gdzie modlitwy o jedność chrześcijan są tak powszechne. Do modlitwy ekumenicznej włączył się autokefaliczny kościół prawosławny, kościół katolicki, kościół ewangelicko-metodystyczny, kościół ewangelicko-reformowalny, starokatolicki kościół mariawitów, kościół chrześcijan baptystów, kościół polskokatolicki, kościół ewangelicko-augsburski. W większości nabożeństw modlitwom towarzyszyły nieoficjalne spotkania parafian z przedstawicielami innych wyznań.

 

Ekumeniczna Pielgrzymka do Ziemi Świętej 

Z inicjatywy abp Grzegorza Rysia, pod patronatem Urzędu Miasta Łodzi w dniach 3 – 11 grudnia 2018 roku odbyła się Pierwsza Łódzka Ekumeniczna Pielgrzymka do Ziemi Świętej. Wzięło w niej udział ponad 300 osób, różnych wyznań. Duchowni wraz wiernymi mogli odwiedzać wspólnie miejsca znane z Biblii. Na początku pielgrzymki abp Ryś wręczył uczestnikom Biblię Ekumeniczną, ufundowaną przez prezydent Łodzi, panią Zdanowską. Biblia Ekumeniczna jest najnowszym tłumaczeniem Pisma Świętego uznanym przez wszystkie kościoły chrześcijańskie uczestniczące w Radzie Ekumenicznej. Uczestnicy pielgrzymki oprócz uroczystego wręczenia Pisma Świętego, najczęściej wspominają wspólne odśpiewanie Barki podczas rejsu po Jeziorze Galilejskim. Podczas pielgrzymki zrodził się pomysł na powstanie Ekumenicznej Szkoły Biblijnej w której będą uczestniczyć chrześcijanie różnych wyznań.


uroczystość wręczenia Biblii Ekumenicznej przez abp Rysia

Ekumeniczna Szkoła Biblijna

Ekumeniczna Szkoła Biblijna w Łodzi została powołana przez Łódzki Oddział Polskiej Rady Ekumenicznej oraz Archidiecezję Łódzką Kościoła Rzymskokatolickiego. Jest to poniekąd kontynuacja przez cały rok Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan. Dzięki wspólnej lekturze Pisma Świętego chrześcijanie różnych wyznań pogłębiają swoją wiedzę na temat Biblii. Tym samym widzą brak różnic w jej interpretacji, przez różne wyznania chrześcijańskie. Rekrutację do Ekumenicznej Szkoły Biblijnej rozpoczęto 1 września 2019 roku. Planowano, że weźmie w niej udział maksymalnie 60 łodzian. Wkrótce ilość chętnych przerosła możliwości organizatorów. Co ciekawe w studiach nad Biblią uczestniczą wierni z całej Polski. Z uwagi na koronawirusa w 2020 roku zajęcia w Szkole Biblijnej zostały przeniesione na jesień. Podobnie jak odłożono w czasie drugą ekumeniczną pielgrzymkę śladami listów Apokalipsy, tym razem do antycznej Turcji.

Ekumeniczna Szkoła Biblijna  źródło FB

Parada Wolności

Należałoby wspomnieć, że we wrześniu, w latach 1997 - 2002 odbywała się w Łodzi Parada Wolności. Było to ponadkulturowe święto młodych. Zjeżdżała się do Łodzi młodzież z całej Polski, a także z zagranicy. Przy dźwiękach muzyki techno młodzież tańczyła i bawiła się przechodząc przez centrum Łodzi. Manifestowała swoją radość z wolności. Bez podziałów, barier językowych, czy eksponowania preferencji seksualnych. Uczestników parady cechowała duża kultura. Przechodząc obok szpitali muzykę wyłączano, a młodzież przechodziła w ciszy, aby nie niepokoić chorych. W ostatniej paradzie uczestniczyło 25 tys. osób. Niestety, po przejęciu władzy w mieście przez prezydenta Jerzego Kropiwnickiego Parady Wolności zostały w Łodzi zakazane. Oficjalnym powodem były przepisy przeciwpożarowe! To może dziwić, bo impreza była plenerowa, a podczas imprezy nie odpalano żadnych rac (w przeciwieństwie do np. tak powszechnych obecnie marszów "niepodległości"). Mimo referendum, w którym łodzianie opowiedzieli się za przywróceniem Parady Wolności ówczesny prezydent, Pan Kropiwnicki, nie pozwolił na przywrócenie imprezy, która była wizytówką miasta.

Festiwal Dialogu Czterech Kultur    

W latach 2002 - 2009 odbywał się w Łodzi Festiwal Dialogu Czterech Kultur. Była to multidyscyplinarna impreza organizowana przez instytucję Miasto Dialogu. Powstała z inicjatywy Witold Knychalskiego zaprzyjaźnionego z ówczesnym prezydentem Łodzi Kropiwnickim. Instytucję Miasto Dialogu założyło Miasto Łódź i Fundacja "Festiwal Dialogu Czterech Kultur". Zadaniem festiwalu było uwypuklenie w historii miasta różnorodności kultury rosyjskiej, niemieckiej, żydowskiej i polskiej. Imprezy towarzyszące festiwalowi odbywały się w Teatrze Wielkim, Filharmonii Łódzkiej, w Teatrze Jaracza, w Manufakturze, Pałacu Poznańskiego, w Muzeum Kinematografii, w galerii Łódzkiego Towarzystwa Fotograficznego. Do udziału w festiwalu zapraszano wykonawców z Rosji, Niemiec i Izraela.


 Festiwal Czterech Kultur

W 2009 festiwal rozwiązano, gdy wyszły na jaw nieprawidłowości finansowe przy organizacji festiwalu. Organizację od 2010 roku przejęło Centrum Dialogu im. Marka Edelmana zmieniając nazwę na Festiwal Czterech Kultur. Od 2013 roku organizatorem imprezy jest Muzeum Miasta Łodzi. Podobnie jak w poprzednich edycjach festiwal łączy elementy teatru, literatury, filmu, muzyki, oraz sztuki wizualnej. Tegoroczna (2020 rok) edycja Festiwalu Czterech Kultur odbędzie się w dniach 3-6 września. Opublikowano już program imprezy.


Centrum Dialogu im. Marka Edelmana

W Centrum Dialogu im. Marka Edelmana są prezentowane wystawy służące pamięci społeczności żydowskiej w Łodzi. Park Ocalałych, w którym znajduje się Centrum Dialogu Jest poświęcony pamięci ofiar II Wojny światowej i Litzmannstadt Ghetto. Częścią ekspozycji jest w Muzeum Holokaustu na stacji Radegast, z której odjeżdżały pociągi z Żydami do obozów koncentracyjnych.


Rzeczywista tolerancja

Organizowane pielgrzymki, wspólne modlitwy, szkoły biblijne czy festiwale byłyby nic nie warte bez autentyczności zachowania zwykłych mieszkańców aglomeracji łódzkiej. Mimo, że od czasu do czasu pojawiają się wulgarne napisy na murach przypominające o konflikcie między kibicami Widzewa i ŁKS-u są środowiska w których mamy do czynienia z autentyczną tolerancją. Przykładem może być Zgierz, gdzie zaprzyjaźnieni ze sobą proboszczowie dwu parafii: katolickiej i ewangelicko-augsburskiej doprowadzili do połączenia niemal w jedną społeczność wiernych tych dwu wyznań. Przez cały rok odbywają się wspólne spotkania, do których aktywnie włączył się również Klub Inteligencji Katolickiej działający przy Parafii Matki Bożej Dobrej Rady w Zgierzu.

Przedstawicielem urzeczywistniania autentycznej tolerancji jest między innymi Magdalena Szymańska, dyrygentka Chóru z Parafii Ewangelicko-Augsburskiej "Concordia".  Oprócz chóru parafialnego, prowadzi ona Chór Żydowski Clil, Miedzypokoleniowy Chór 4 Kultur DIALOG,  oraz Chór mieszany Stowarzyszenia Śpiewaczego im. S. Moniuszki w Łodzi. Wykonywanie podczas koncertów pieśni z różnych kultur niezwykle zbliżają różne środowiska.

#Łódź #tolerancja #ekumenia #wyznania #kościoły #pielgrzymka #parada wolności #Festiwal Czterech Kultur #Centrum Dialogu im. Marka Edelmana #Radegast #Ekumeniczna Szkoła Biblijna #Tydzień ekumeniczny #Biblia ekumeniczna



- Copyright © Inside Your Life | blog lifestylowy - Skyblue - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -