Putin

 
Jeśli ktoś, tak jak Raskolnikow, 
myśli że jest wyjątkowy i wolny od zobowiązań moralnych,
a przez to uprawniony do popełnienia zbrodni morderstwa,
to w końcu doczeka się kary wynikającej z samej zbrodni.
 Przesłanie "Zbrodni i kary" 
Fiodora Dostojewskiego
 

Ostatni tydzień z pewnością "należy" do Putina. Na całym świecie analitycy wojskowi, politycy, psycholodzy i psychiatrzy zastanawiają się nad tym po co Putin wywołał III Wojnę Światową i jaki będzie jego kolejny krok. Rozważają kiedy i gdzie Rosja zastosuje broń atomową, bo to że zostanie wykorzystana jest coraz bardziej pewne. Po prostu w ramach ratowaniu swojego wizerunku nie będzie miał nic innego do zaoferowania niż zniszczenie całego Świata. Oczywiście to przeraża, a najgorsze jest to że i my, cały cywilizowany Świat, nie mamy innego wyjścia jak wspierać Ukrainę za wszelką cenę i wszelkimi sposobami. Innej drogi już nie ma. Ukraina broni teraz naszej niepodległości.
Osłodą w tych dniach są memy. Najczęściej obrażające Putina i Rosjan. Jeden z ostatnich ukazuje    
Kim Dzong Una, który śmieje się nam w twarz mówiąc, że myśleliśmy, że to on jest największym idiotą na świecie.
 

Okres ZSRR

Oficjalnie Putin urodził się w Leningradzie w 1952 roku, a jego dziadek był zaufanym kucharzem osób prominentnych. Gotował ponoć dla Rasputina, Lenina i Stalina. Taka wersja nawiązuje do filmów amerykańskich, z których wiemy, że kucharze najczęściej są jednocześnie agentami wywiadu. Znany jest również dość prawdopodobny przekaz Wiery Putiny mówiący o tym, że Putin urodził się w Gruzji w 1950 roku jako jej nieślubne dziecko. Z powodu biedy i rozwiązłego życia w 1960 roku rodzice Wiery zabrali jej dziecko. Wkrótce oddali je do adopcji rodzinie z Leningradu. 
 

Praca w KGB

Podobnie jak Lenin i Kaczyński Putin z wykształcenia jest prawnikiem. Zaraz po ukończeniu studiów prawniczych na uniwersytecie w Leningradzie rozpoczął służbę w KGB. To pasuje do mitu dziadka - kucharza jako agenta bezpieki. Przez 16 lat pracował jako oficer wywiadu zagranicznego KGB, dochodząc do stopnia podpułkownika. Ostatnie pięć lat był agentem w Dreźnie, w NRD. Nie był to jednak rosyjski James Bond. NRD była wówczas najbardziej zaprzyjaźnionym państwem z ZSRR. W tym okresie uściski przywódców państw Breżniewa i Honeckera są niezwykle czułe, a pocałunki wręcz seksowne. W NRD rosyjski szpieg nie miał co robić. Jego praca polegała głównie na dostarczaniu fałszywych dokumentów osobom przerzucanym do RFN. W tym okresie napisał ponoć tylko jeden raport osobowy o jakiejś prominentnej osobie. W aktach Stasi (Wywiad NRD) o Putinie figuruje jedynie jedna notatka, w której prosił o pilne przyznanie dla kogoś telefonu poza kolejką. Putin dał się za to poznać jako łapówkarz, pijak i bawidamek. Po upadku muru berlińskiego w 1989 roku wywiad doszedł do wniosku, że dalsza praca Putina jako agenta nie będzie potrzebna. Rok później odwołano go z Drezna. W NRD pozostawił podobno nieślubne dzieci.

 
1991 rok Mer Petersburga Anatolij Sobczak i jego zastępca. Źródło: uberkasta.pl
 

Kariera polityczna

Pięć lat spędzone w NRD podniosło aspiracje finansowe Putina. Dla Rosjanina w 1990 roku życie w NRD było jak pobyt w raju. Pensja podpułkownika KGB przestała go zadowalać i w 1991 roku postanowił szukać szczęścia w polityce. Wbrew pozorom Pierestrojka, o której tak często z obrzydzeniem mówi Putin, odmieniła jego życie. W zasadzie wyrwała go ze służby w KGB i obudziła w nim rasowego polityka - złodzieja. W Rosji sporo się zmieniało. Leningrad stał się Petersburgiem, a komuniści (podobno) przestali rządzić. W takich momentach karierę mógł robić każdy, zwłaszcza były KGB-ista. Początkowo Putni pracował w administracji w Sankt Petersburgu, jako zastępca mera miasta Anatolija Sobczaka (syna Czeszki i Polaka). Panowie znali się z Uniwersytetu Leningradzkiego. Sobczak był nauczycielem Putina. Już w czasie studiów Putin był jego asystentem do spraw prawa międzynarodowego. Dlatego Sobczak, gdy został merem Petersburga z ufnością powołał na swojego zastępcę Putina. Dla KGB Sobczak był przede wszystkim liberałem i demokratą. KGB zależało żeby mer Petersburga był "pod kontrolą" ich człowieka, dlatego swoimi metodami wspierali Putina. W ten sposób Putin rozpoczął karierę w polityce, utrzymując jednocześnie dobre "relacje" z KGB. Dwie pieczenie przy jednym ogniu.
 

Praca "na rzecz" miasta

Podstawowym zadaniem jakie Sobczak powierzył Putinowi była akcja "Surowce za żywność". Pierwsze miesiące transformacji po upadku ZSRR powodowały zakłócenia w łańcuchu dostaw, zwłaszcza żywności. "Surowce za żywność" miało być sposobem na poprawienie zaopatrzenia mieszkańców Petersburga w artykuły spożywcze. Dość szybko okazało się, że Putin eksportował surowce za grosze, bez przetargu. W zamian ściągał z zachodu puszki z mięsem, które okazały się karmą dla zwierząt. Sprawę wykryła Komisja Rady Miejskiej Petersburga, ale Sobczak, a nawet Jelcyn zatuszowali przestępstwo.
 

Ojciec chrzestny hazardu

Sobczak powierzył Putinowi również nadzór nad Radą Kontroli nad Kasynami i Domami Gry. To stało się wkrótce pierwszym z większych dochodów Putina. Doprowadził on do porozumienia między służbami specjalnymi i przestępcami. Zgodnie z mim w mieście mógł rozwijać się niekontrolowany hazard, a przestępcy płacili służbom 51 % swoich zysków. W ten sposób Putin stał się petersburskim "ojcem chrzestnym" hazardu. W ramach "układu" w Petersburgu działało bez zezwolenia 100 podmiotów przestępczych prowadzących 180 domów gry i 1600 automatów do gier hazardowych. Od każdego nowego punktu Putin otrzymywał od 100 do 300 tys. dolarów łapówki. 


SPAG

W 1992 roku Putin zakłada w Niemczech swoją pierwszą spółkę zagraniczną SPAG. Oficjalnie spółka miała zajmować się usługami deweloperskimi na terenie Rosji. Głównie wieczną dzierżawą terenów pod hotele i kasyna. SPAG przejmowała tereny osiedli mieszkaniowych. Mieszkańców wykwaterowano, a bloki burzono. Mieszkańcy nie dostali żadnych odszkodowań, a na terenach ich osiedli powstawały hotele i kasyna. Gdy Putin został prezydentem SPAG zajął się działalnością przestępczą na masową skalę, głównie handlem narkotykami i praniem brudnych pieniędzy. Od 1999 roku przestępczą działalność SPAG badały służby niemieckie, jednak w 2003 roku sprawę przestępczej działalności spółki Putina osobiście zatuszował kanclerz Niemiec Gerhard Schröder. W nagrodę dostał udziały w Gazpromie i projektach Nord Stream. 

Inne przestępstwa

Putin nie gardził żadnym dodatkowym groszem. W 1993 roku europejskie służby antynarkotykowe powiadomiły władze w Petersburgu o przemycie znacznej ilości kokainy z Rosji do Niemiec. Żeby rozbić kontrabandę i złapać ją na gorącym uczynku, do aresztowań miało dojść na terenie Niemiec. Niestety towar przejęto już w Petersburgu, a następnie zniknął on z magazynów bez protokółu zniszczenia. To dało możliwość i konieczność stworzenia sieci własnej, rosyjskiej dystrybucji narkotyków w Moskwie i Petersburgu. Innym przykładem zarabiania pieniędzy przez Putina była utworzona w 1994 roku Petersburska Kompania Paliwowa. System przekrętów był podobny do działań mafii paliwowej w Polsce. Putin, który pełnił "nadzór" nad urzędem celnym w Petersburgu miał łatwość fałszowania dokumentów eksportowych na paliwa, które bez podatków sprzedawał w Rosji. Do tego dochodzą drobne przestępstwa wynikające z zaniżania wartości nieruchomości sprzedawanych "znajomym" przez miasto Petersburg.


Oczyszczanie życiorysu

W 1996 roku Putin postanowił przenieść się do Moskwy, na wyższy poziom kariery politycznej. Przedtem musiał starannie oczyścić swój życiorys. Żeby stać się Batmanem dla Rosjan w pierwszym rzędzie wyprostował swoje miejsce urodzenia. Zastraszono Wierę Putinową jak również gruzińskiego nauczyciela, który uczył Putina w szkole podstawowej. Za badanie niejasności związanych z miejscem urodzin Putina zamordowani zostali włoski i rosyjski dziennikarz Antonio Russo i Artiom Borowik. W podobny sposób Putin zamknął usta osobom zajmującym się sprawą jego przestępstw. Członków  Komisja Rady Miasta Petersburga zastraszył aresztowaniami i sprawami karnymi. Tych co nie dało się zabić, czy zastraszyć awansował lub nagradzał tak jak to uczynił z kanclerzem Niemiec Gerhardem Schröderem.  
 
źródło: twitter.com/nexta_tv
 

Ludzie, którzy pomogli Putinowi

Współpraca z Anatolijem Sobczakiem przyniosła Putinowi wymierne korzyści w awansie do polityki na poziomie centralnych władz Rosji. Sobczak miał wspaniały życiorys. Jako syn Czeszki i Polaka cudem uniknął zsyłki w głąb Syberii w 1939 roku. Jego rodzina przypadkiem dowiedziała się o planach Stalina wywożenia Polaków na zsyłkę. Wówczas wyrobili nowe sfałszowane dokumenty wypierając się swojej narodowości. Po ukończeniu studiów prawniczych w Leningradzie i zdobyciu tytułu doktora nauk prawnych Sobczak połączył pracę adwokata i pracownika naukowego na Uniwersytecie Leningradzkim, tam gdzie potem studiował Putin. W 1973 roku został docentem, a w 1989 uzyskał tytuł profesora. Do partii - KPZR wstąpił dopiero w 1988 roku co sprawiło, że od początku Pierestrojki miał czystą kartotekę. Powierzono mu przeprowadzenie zmian prawnych przystosowujących gospodarkę Rosji do nowych wolnorynkowych czasów. Jego zadaniem była również demokratyzacja kraju. Równolegle współpracował  z z wieloletnim opozycjonistą, laureatem Pokojowej Nagrody Nobla - Sacharowem i prominentnym działaczem partyjnym ZSRR - Jelcynem. 
 

Borys Jelcyn

Borys Jelcyn swój sukces odniósł na krytyce reform Gorbaczowa. Było to dość łatwe bo reformy Gorbaczowa były powszechnie bojkotowane przez aparatczyków partyjnych. Z resztą nigdy do końca ich nie przeprowadzono. Ten stan rzeczy doprowadził do strajków i buntów społecznych, a w efekcie do zdobycia władzy przez Jelcyna w czerwcu 1991 roku. Była to dziwna sytuacja. Jelcyn był prezydentem Rosji, a Gorbaczow prezydentem Związku Radzieckiego. Żeby wyjść z sytuacji patowej i pozbyć się Gorbaczowa i jego ludzi w sierpniu 1991 roku Jelcyn potajemnie zorganizował pucz przeciw prezydentowi ZSRR. Budynki rządowe i dumę  otoczyły wojska radzieckie, a czołgi oddały strzały w kierunku budynku parlamentu. Oficjalnie pucz zorganizował Janajew, ale nigdy za to nie poniósł poważniejszych konsekwencji. Oficjalnie Jelcyn jako demokrata podawał się za przeciwnika puczu. Dzięki czemu umocnił swoją pozycję prezydenta Rosji. 

Panowanie Jelcyna

Dla Polski i Polaków okres prezydentury Jelcyna był najlepszym okresem w stosunkach z Rosją. To dzięki Jelcynowi Wałęsa mógł wyprowadzić z Polski wojska radzieckie, a Rosja oficjalnie przyznała się do zbrodni katyńskich za co Jelcyn przeprosił. W Rosji prezydentura Jelcyna to był okres ciągłej walki z Gorbaczowem i różnymi buntami poszczególnych frakcji. Nasilała się przy tym choroba alkoholowa Jelcyna, która uniemożliwiała mu właściwą pracę na rzecz Rosji i właściwego reprezentowanie kraju. Rosjanie potrzebowali trzeźwego prezydenta za którego nie będą musieli się wstydzić. Na swojego następcę z dniem 31 grudnia 1999 roku Jelcyn wyznaczył Władimira Putina współpracownika swojego zaufanego przyjaciela - Anatolija Sobczaka.



Przejęcie władzy przez Putina

Putin swoje urzędowanie rozpoczął w stylu Stalina. W pierwszym rzędzie pozbył się niepotrzebnych świadków swojej działalności przestępczej od Anatolija Sobczaka po drobnych byłych współpracowników łącznie. Nie zapomniał przy tym o bezwzględnym podporządkowaniu sobie ludzi władzy. Jak Ziobro i Kaczyński, na wszystkich musiał mieć haki. Niepokornych usuwał. W końcu zabrał się za opozycjonistów i wolne media, zwłaszcza amerykańskie. Bezwzględnie atakował ludzi biznesu. Każdy kto nie chciał go wspierać finansowo lądował w obozach pracy. Stawał się zdrajcą narodu, malwersantem, aferzystą, spekulantem w końcu bankrutem, bo przejmowano jego majątek. Swoich oponentów zabijał w różny sposób. Nagłe zawały, zatrucia nowiczokiem, katastrofy lotnicze, czy po prostu zabójstwa w stylu porachunków mafii. Tak samo postępował z niepokornymi narodami.


Putin wiecznie żywy

W przeciwieństwie do Jelcyna Putin jest postrzegany jako wróg alkoholu i papierosów. Potwierdza to nawet Tusk, który poznał go osobiście. Być może Putin zapamiętał do czego doprowadził go alkohol, gdy był w Dreźnie. Przeciętnemu Rosjaninowi ten rosyjski Batman jawi się jako człowiek dbający o swoje zdrowie. Zdyscyplinowany. Z powodzeniem uprawiający różnego rodzaju sporty.  PR-owcy Putina dbają o każdy detal. Putin jest mistrzem judo, taekwondo, kyokushin i sambo - sztuki walki, której uczą się żołnierze specnazu. Jeździ konno, nurkuje odkrywając skarby oceanów, podnosi ciężary, a ostatnio za sprawą córki zainteresował się akrobatycznym rock&rollem. Mimo siedemdziesięciu lat spotykając się z przywódcami innych państw wygląda jak wysportowany młodzieniec. Z Łukaszenką gra w hokeja, a z Tuskiem grał w piłkę nożną. Rosjanie to widzą. Do tego Putin jest hojnym sponsorem sportowców. W wielu krajach kupuje kluby sportowe, a dzięki Gazpromowi FIFA i UEFA jest u niego na łańcuchu. Gdy połączymy taki PR z kompletną kontrola mediów, Putin ma niezagrożone poparcie wśród elektoratu mieszkającego poza dużymi miastami. Do tego skutecznie rozprawia się z jakąkolwiek opozycją. Z pewnością dzięki temu Putin rządzi od 22 lat i być może będzie rządził do śmierci, jako właściciel Rosji, najbogatszy człowiek na Ziemi.

 

Wojny Rosji w pierwszej połowie XX

Wszyscy przywódcy Rosji i ZSRR, carowie, pierwsi sekretarze, prezydenci pielęgnowali mit ich niezwyciężonej armii. Usuwano przy tym niewygodne fakty: klęski, gwałty, zbrodnie i rzezie do których ciągle się dopuszczali. XX wiek rozpoczął się przegraną wojną z Japonią w latach 1904-1905. Potem była I wojna światowa zakończona wojną domową w Rosji zwaną rewolucją październikową. W latach 1917-1921 doszło do pierwszej wojny z Ukrainą. Ukraina poniosła w tej wojnie porażkę stając się republika radziecką. Lata 1919-1920 to wojna polsko-bolszewicka. W wojnie tej szala zwycięstwa przechylała się to na stronę Polaków to na stronę Rosji sowieckiej. W marcu 1921 roku ustalono na mocy traktatu ryskiego zasady podziału granic między Polską, a sowietami. W  1929 roku doszło do konfliktu między Rosją sowiecką a Chinami. Sprawa poszła o Kolej Wschodniochińską. Konflikt przerwała wojna domowa w Chinach między komunistami, a nacjonalistami. Rosja aktywnie uczestniczyła w tej wojnie wspierając obie strony co prowadziło do większego wyniszczenia Chin. Wojna domowa w Chinach trwała do 1949 roku, z przerwą na okupację japońską w latach 1941-1945. W latach 1936-1939 wybuchła wojna domowa w Hiszpanii, w której Rosja sowiecka wspierła bolszewików walczących z nazistami. Walka z nazistami w Hiszpanii nie przeszkadzała sowietom na pakt Ribbentrop - Mołotow. 

 W efekcie tego paktu Rosja sowiecka wspólnie z Hitlerem zaatakowali Polskę w 1939 roku. W tym samym roku armia czerwona zaatakowała Finlandię. Tak zwana wojna zimowa trwała 104 dni. Tak jak obecnie na Ukrainie armia czerwona w Finlandii masowo bombardowała i zabijała ludność cywilną. Te zbrodnie doprowadziły wówczas do wykluczenia Rosji sowieckiej z Ligii Narodów - ówczesnego ONZ. W latach 1939-1945 sowieci uczestniczyli w II wojnie światowej zwaną przez nich wojną ojczyźnianą. Gdyby nie pomoc ameryki i wojsk złożonych z podbitych narodów, Hitler rozbiłby Rosję w pył. Po kapitulacji Japonii sowieci powrócili do wspierania komunistów w wojnie domowej w Chinach.

 

Druga połowa XX wieku

W 1950 roku, gdy tylko Mao odniósł zwycięstwo w wojnie domowej i proklamował powstanie Chińskiej Republiki Ludowej. Wówczas Rosja sowiecka przeniosła działania wojenne do Korei. Tym razem sowieci wspólnie z Chińczykami walczyli z wojskami ONZ, głównie żołnierzami NATO - Amerykanami i Turkami. Wojnę przerwano w 1953 roku ustalając linię demarkacyjną. W 1954 roku ZSRR wspierał zbrojnie Algierię w wojnie o niepodległość z Francją. Wojna zakończyła się w 1964 roku. Rok 1956 to czas powstania węgierskiego. Protesty robotników stłumiła krwawo Armia Radziecka, o czym nie pamięta już dziś agent Putina - Orban. Lata 1960-1973 to wojna w Laosie. W wojnie tej głównymi stronami konfliktu byli ponownie USA i ZSRR. W 1962 roku doszło do najpoważniejszej konfrontacji między ZSRR, a USA, zwanej kryzysem kubańskim. ZSRR rozmieścił wówczas pociski balistyczne na Kubie, a Amerykanie we Włoszech, Wielkiej Brytanii i Turcji. Rakiety były uzbrojone w broń jądrową. 
 
 
W latach 1962 - 1970 ZSRR aktywnie uczestniczył w wojnie domowej w Jemenie. Rok 1967 to wojna sześciodniowa w Izraelu. ZSRR wspiera w tej wojnie arabów z Syrii. W 1973 roku dochodzi ponownie do wojny w Izraelu do której dołącza Egipt, również wspierany przez ZSRR. 1968 rok to Praska Wiosna. Armia Czerwona i wojska Układu Warszawskiego  (Polska, Węgry, NRD i Bułgaria) dokonały inwazji na Czechosłowację. Powodem było otworzenie się rządu w Pradze na demokrację i gospodarkę Europy Zachodniej. Czechosłowacja chciała pójść drogą Jugosławii, a na to nie mógł się zgodzić Breżniew. 1969 rok to ponowny konflikt graniczny ZSRR z Chinami nad rzeką Ussuri. Podobno w tym konflikcie Armia Czerwona używała laserów. To dziwne starcie bo w tym samym czasie Chiny i ZSRR wspólnie toczyli wojnę z USA w Wietnamie. Amerykanów wspaierała Korea Południowa, Tajlandia, Australia, Nową Zelandia i Filipiny. Wojna zakończyła się w 1975 roku zwycięstwem Wietkongu. Oprócz Laosu i Wietnamu działania wojenne przenoszą się również do Kambodży. 
 
 
W 1971 roku Rosja aktywnie wspiera Bangladesz w wojnie o niepodległość z Pakistanem. Lata siedemdziesiąte to ciągłe wojny w Afryce. Obejmują one Angolę, Somalię, Etiopię, Czad, Libię, Gwineę, Etiopię, Zair, Mozambik. W konfliktach tych arabów wspiera zazwyczaj ZSRR, a ludność miejscową Stany Zjednoczone. Lata 1979-1989 to wojna ZSRR z Afganistanem. O wojnach w Afganistanie pisaliśmy dużo w artykule Konstytucja, czy Biblia. W latach 1982-85 dochodzi do kolejnego konfliktu z Izraelem. Tym razem ZSRR wspiera Libańczyków. 
 
 

Historia najnowsza, wojny z udziałem Rosji

W wojnie domowej która wybuchła po rozpadnięciu się Jugosławii Rosja miała jedynie symboliczny udział. Naturalnie chciała wspierać Serbię, ale dostęp do tego kraju był bardzo utrudniony. Poza tym Rosja nie była wówczas gotowa do konfrontacji z NATO i miała u siebie dużo problemów z byłymi republikami postradzieckimi, które chciały niepodległości i samostanowienia. Od 1987 roku trwała wojna o Górny Karabach między Azerbejdżanem, a Armenią. W 1991 roku Rosja wsparła Osetię Południową w wojnie z Gruzją. W 1992 roku wybuchł konflikt pomiędzy Mołdawią i separatystami Rosyjskimi o Naddniestrze. W tym samy roku w Tadżykistanie wybuchła wojna domowa. W następnym roku do konfliktu w Gruzji dołączyła wspierana przez Rosję Abchazja. Lata 1994-1996 to okres I wojny między Czeczenią a Rosją. O ile w I wojnie czeczeńskiej walczyły wojska obu państw to II wojna czeczeńska w latach 1999-2009 była typową wojną partyzancka, z aktami terrorystycznymi włącznie. Olimpiada letnia w 2008 roku nie stanowiła przeszkody do inwazji Rosji na Gruzję. Za to w 2011 roku Rosja włączyła się aktywnie do wojny w Syrii wspierając aktywnie zbrodniarza wojennego Baszszara al-Asada. O ile Baszszar al-Asad zasłyną stosując broń chemiczną przeciwko ludności cywilnej, Putin w tej wojnie masowo mordował Syryjczyków bombami kasetonowymi w tym stosowanymi obecnie w Ukrainie bombami motylkowymi. Od 2014 roku Rosja jest ciągle w stanie wojny z Ukrainą, okupując część jego terytorium. 
 

Marzenie podbicia Europy i Świata

Historia konfliktów zbrojnych na przestrzeni ostatnich 120 lat pokazuje, że Rosja jest ciągle w stanie wojny. Ten naród nie potrafi żyć w pokoju. Putin jest jedynie jego synem tego narodu i wyrazicielem marzeń o podbiciu całej Europy i Świata. Musimy mieć świadomość, że plan podboju Europy nie stworzył Putin, ale Stalin i to zaraz po zakończeniu II wojny światowej. Skoro nie udało się zdobyć Europy przez Hitlera i Stalina, Rosjanie doszli do wniosku, że trzeba to zrobić samemu. Od uderzenia ZSRR na zmęczony wojną zachód Europy powstrzymał Stalina nowo powstały pakt obronny - NATO. Odkładając plany imperialne na przyszłość, ZSRR przyjął zasadę ingerencji we wszystkie konflikty na Świecie. Czasami wspierał nawet obie strony konfliktów. Niewątpliwym sukcesem ZSRR było zdobycie do swojej strefy wpływów Kuby. To o mały włos nie doprowadziło do III wojny światowej - wojny jądrowej.


źródło: twitter.com/nexta_tv

Polityka zagraniczna rządów Putina

Zaraz po ataku Rosji na Ukrainę 
Tramp przyznał,
że decyzja Putina o rozpoczęciu inwazji
jest sprawą „genialną”, 
a sam prezydent Rosji jest prawdziwym „rozjemcą”.
 
Upadek ZSRR zaskoczył Rosjan marzących o zawładnięciu Światem. Wiele osób nie pogodziło się z tym, że można pozwolić na niepodległość postsowieckich republik. Nigdy z tym stanem nie pogodził się Putin. Do dziś uważa, że rozpad ZSRR był największą katastrofą w historii. Dlatego zaraz po objęciu władzy na Kremlu zdecydował się na kontynuację imperialnej polityki Rosji. Po opanowaniu sytuacji wewnętrznej Rosja powróciła do roli głównego stratega na świecie. Ponownie stała się stroną niemal w każdym konflikcie. Do tego Putin zaczął budować i wspierać diaspory rosyjskie niemal w każdym kraju. Najlepiej to widać w Australii, gdzie Rosjanie w ciągu kilku lat stali się grupą mającą coraz więcej do powiedzenia. To wada demokracji dająca wszystkim rezydentom, w tym imigrantom równe prawa w wyborach. Niestety od tej samej broni poległ Putin w Kosowie. Tam Albańczycy przegłosowali Serbów w referendum iuzyskali autonomię. Taka sama sytuacja jest teraz w Bośni i Hercegowinie. Dlatego Putin zmienił strategię i zaczął pozyskiwać przywódców państw. Ma w tym duże doświadczenie bo osobiście obsadza posłusznych sobie "rządzących" w państwach postsowieckich. Na świecie robi to różnymi sposobami. Dostarcza środki finansowe na kampanie wyborcze. Ingeruje w wybory dostarczając różne materiały szpiegowskie kompromitujące niewygodnych konkurentów. Przekupuje polityków. Na tych zasadach w Polsce dostarczył Kaczyńskiemu podsłuchy KGB z restauracji "Sowa i Przyjaciele".

Przed atakiem na Ukrainę 24 lutego 2022 roku z Putinem współpracowali między innymi: Orbán, Tramp, Kaczyński i spółka, Erdogan, Le Pen, Schröder i spółka itd. Putin owinął nawet sobie wokół palca organizacje sportowe takie jak UEFA i FIFA. Stał się prawdziwym carem Rosji, Europy i Świata.
 
 

Surowce za uzależnienie od Rosji

Dostarczając surowce Rosja uzależniła sobie gospodarkę państw niemal całej Europy. Najpierw skusił kraje tanimi surowcami. Doprowadził do zerwania alternatywnych źródeł zaopatrzenia. Potem grając szantażem cenowym uzyskuje korzystne decyzje bez konieczności działań militarnych. Uzależnienie Europy od surowców z Rosji jest przerażające. Polska w której od lat dużo się mówiło o dywersyfikacji kierunku dostaw nie jest w stanie nic zmienić. Najgłośniejszy w tych postulatach PiS, który rządzi Polską od siedmiu lat jeszcze bardziej uzależnił nasz kraj od Rosji kupując od niej węgiel rabowany Ukraińcom w Donbasie. To samo dotyczy Niemiec i innych krajów Unii Europejskiej. Szantażowany przez Putina Orbán jest tak sparaliżowany, że podobnie jak Łukaszenko wykonuje jedynie każdy rozkaz z Kremla.  
 
 
Fot. https://www.polskieradio24.pl/stock.adobe.com/Framestock

Majdan

Konflikt między Ukrainą, a Rosja narastał od pomarańczowej rewolucji (2.11.2004 - 23.01.2005). Przyczyną wybuchu protestów społecznych było sfałszowanie wyborów prezydenckich w 2004 roku. W wyborach startował wspierany oficjalnie przez Rosję urzędujący premier Janukowycz i sympatyk wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej i NATO były premier Juszczenko. Putin często odwiedzał Ukrainę przed wyborami. Obniżył dług Ukrainy względem Gazpromu niemal o połowę. Przeznaczył na kampanię Janukowycza 600 milionów dolarów. Niestety zgodnie z badaniami sondażowymi Janukowycz przegrał wybory. Mimo to Putin pogratulował mu zwycięstwa, do czego dostosowała się komisja wyborcza. (Taka sama sytuacja jak na Białorusi w 2020 roku) Ukraińcy masowo wyszli na ulice, a kijowski Majdan stał się pomarańczowym miasteczkiem. Pomarańczowym od barw wyborczych Juszczenki. Początkowo pomarańczowa rewolucja miała wygląd pokojowego happeningu. Jednak ustępujący prezydent Kuczma nie chciał oddać władzy Juszczence. Już wówczas na Kremlu rozważano rozwiązanie siłowe, ale ponoć nie zgodził się na nie Kuczma. 2 grudnia 2004 roku Rada Najwyższa Ukrainy ogłociła wotum nieufności dla rządu premiera Janukowycza. W efekcie wielostronnych rozmów uznano, że sfałszowane wybory zostają unieważnione. Nowe zostały one powtórzone 26 grudnia. Wygrał je Juszczenko. Zaprzysiężenie Juszczenki na prezydenta zakończyło pomarańczową rewolucję.

Euromajdan

W 2010 roku do wyborów ponownie stanął Janukowycz i te wybory wygrał. Propaganda Rosujska przedstawiała Juszczenkę jako faszystę wspierającego banderowców - narodowców ukraińskich. Pewnie dlatego Juszczenko zajął dopiero piąte miejsce. Ukraina nie była jednoroda. Można było wyróznić trzy strefy przekonań. Zachodnią - nacjonalistyczną, wielkomiejską - liberalną, proeuropejską oraz wschodnią prorosyjską. Janukowycz był zwolennikiem Rosji. Już podczas pomarańczowej rewolucji Janukowycz straszył liberalny Kijów odłączeniem Donbasu od Ukrainy. O ile ekipa prezydenta Juszczenki i premier Tymoszenko lobbowali na rzecz wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej to Janukowycz wszystko sabotował. 
 
 
W listopadzie 2013 roku oficjalnie odmówił podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unia Europejską i doszło ponownie do protestów na Majdanie w których uczestniczyło blisko milion Ukraińców. Kijów nienawidził Janukowycza, a go Putin uwielbiał. Chociażby za jego kryminalną przeszłość. (Janukowycz był dwukrotnie skazany za rozboje) Do eskalacji konfliktu doszło 30 listopada kiedy to Janukowycz do stłumienia protestów wysłał na Majdan specjalne jednostki milicji - Berkut. Polała się krew. Pojawili się nawet snajperzy. W pierwszych dniach walk zginęło co najmniej 15 osób, zabitych prze Berkut. Setki było rannych. Mimo do tłum przejął inicjatywę i 25 lutego 2014 jednostkę Berkut rozwiązano, a część ich funkcjonariuszy uciekła do Rosji, razem z Janukowyczem. Ukraiński parlament powołał Ołeksandra Turczynowa na tymczasowego prezydenta kraju i rozpisał nowe wybory. Zwycięstwo Euromajdanu spowodowało niepokoje w rosyjskojęzycznej części kraju. Efektem tego była aneksja Krymu przez Rosję i wojna z separatystami promoskiewskich o Donbas i Ługańsk. 

 
Z Ukrainą w sercu, jeden z protestów w Polsce. źródło: twitter.com/nexta_tv


Wojna o Donieck

Wojna Putina z Ukraina rozpoczęła się w kwietniu 2014 roku. Wspierani przez Rosję separatyści dążyli do przejęcia obwodu donieckiego i ługańskiego. To rejony przypominające nasz Górny Śląsk. Dużo kopalń i zakładów przemysłowych. Putin nie chciał utracić tych terenów, zwłaszcza, że kopalnie ciągle pracowały, a Polska i Niemcy chętnie kupowały (i kupują) tani węgiel kradziony przez Rosjan Ukrainie. Podczas wojny w Donbasie pojawiło się pojecie wojny hybrydowej. Żołnierze Rosyjscy walczyli "będąc na urlopach". Niedobitki Berkutu to byli spontaniczni bohaterzy, którzy kupowali broń i mundury w sklepach z gadżetami. Autentyczni byli jedynie separatyści przyjmowani i odznaczani przez Putina na Kremlu. Zadaniem separatystów jakie postawił im Putin było utworzenie drogi lądowej do Krymu. Niestety separatyści atakowali Mariupol bez powodzenia. Również bez powodzenia starali się uzyskać tereny dawnych obwodów Donieckiego i Ługańskiego. To też się nie udało. W końcu strony okopały się na swoich pozycjach nękając jedynie przeciwników drobnym ostrzałem. Działania obronne Ukrainy wspomógł również demokratyczny Świat. Po aneksji Krymu zastosowano kilka symbolicznych sankcji, które nieco uspokoiły zapędy Putina. Udało się nawet w 2015 roku doprowadzić do zawieszenia broni spisanego w protokole mińskim. Oczywiście strony często go łamały.     


Uzasadnienie Putina

W latach 2015-2022 Putin przygotowywał kolejny ruch w swoje strategii podbijania Europy. W jego toku myślenia, pułkownika KGB czuł się osobiście zagrożony. Na Białorusi na skutek protestów po sfałszowanych wyborach w 2020 roku niemal nie utracił kontroli nad marionetkowym rzadem. Sam Łukaszenka chodził wówczas po Mińsku w kamizelce kuloodpornej, z kałasznikowem u boku. Coraz częściej dochodzi do spontanicznych wybuchów niezadowolenia na ulicach Moskwy. Również w części azjatyckiej jest niespokojnie. Do walki z protestującymi robotnikami w Kazachstanie na pomoc wezwano rosyjskie wojsko. Dopiero ono krwawo spacyfikowało bezbronnych demonstrantów. Moskwa nie mogła sobie pozwolić żeby Ukraina stała się demokratycznym krajem z aspiracjami wejścia do Unii Europejskiej i NATO. Ległoby w ten sposób marzenie o wielkiej Rosji, tej rozpostartej od Pacyfiku po Atlantyk.  
 
 
źródło: twitter.com/nexta_tv


Napaść Rosji Putina na Ukrainę

Putin często przechwalał się, że Ukrainę zdobędzie w trzy dni, a Europę w tydzień. Gdy prezydent USA powidomił Świat, że najazd na naszych sąsiadów nastąpi wkrótce w mediach Rosyjski drwiono, że to nie prawda. 
 
Bestialski atak na niepodległwe i suwerenne państwo - Ukrainę nastąpił 24 lutego 2022 roku, niespełna tydzień temu. Początkowo można było odnieść wrażenie, że ataki Rosjan są precyzyjne i wymierzone głównie w obiekty wojskowe. Niestety brak efektów obnażył skłonność Putina do ludobójstwa. Takiego samego do jakiego dopuścił się w Czeczenii, czy Syrii. Bombardowane są osiedla mieszkaniowe, przedszkola, szpitale, karetki pogotowia. Rosyjscy faszyści polują na rodziny w samochodach, żeby rozjeżdżać je czołgami. Rakietami strzela się do ludzi stojących w kolejce przed sklepem. Liczba zbrodni wojsk Putina jest przerażająca.  

Putin wybawieniem dla świata

Atak wojsk Putina na pokojowo nastawioną Ukrainę stał się swoistym "wybawieniem" dla Świata. Wybawieniem od życia wygodnego, opartego na pieniądzu i interesach. Zaufanie, którym obnażono Rosję, a zwłaszcza Putina niemal nie doprowadziło do bezkarnej eksterminacji 44 milionowego narodu. Dumnego ze swojego samostanowienia. Najbardziej imponują jednogłośne sankcje skierowane przeciw Rosji Putina i przejętej przez nich Białorusi. Co prawda wyłamały się z tego Węgry, ale i z nimi przyjdzie się kiedyś rozliczyć. Może świat dzięki Putinowi stanie się lepszy. Powróci do takich wartości jak demokracja, praworządność, tolerancja. Może tacy uczniowie Putina jak Tramp, Kaczyński, czy Schröder nie będą mieli okazji, żeby w swoich krajach niszczyć demokrację i praworządność. Jest nadzieja że wyborcy nie pozwolą im skłócać społeczeństwa. Dzielić na tych prawdziwych i tych co na nich nie głosują. 
Nie sprzedadzą siebie i swoich ojczyzn jak Judasz za worek kremlowskich rubli. Uczmy się tego od Ukraińców.


 źródło: twitter.com/nexta_tv

Użycie broni jądrowej

Putin tuż przed inwazją stwierdził, że jeśli ci których zabija będą się bronic to użyje broni jądrowej. To stwierdzenie powtórzył po raz drugi w ostatnią niedzielę 27 lutego 2022 roku. To już świadczy o jego obłędzie. On po prostu odleciał w kosmos. Nic dziwnego. Przecież jego droga życia od funkcjonariusza KGB, przez złodzieja i mordercę, po Batmana i władcę świata musiała doprowadzić go do obłędu. Teraz ten zbrodniarz mówi, że przywróci w Europie prawdziwe chrześcijaństwo. Poczuł się bogiem świata i kosmosu? Podobnie twierdzą działacze

Niestety trzeba mieć świadomość że jeżeli nikt na Kremlu nie zareaguje w sposób zdecydowany na urojenia Putina, jeżeli nie rozwiąże się problemów umysłowych tego chorego człowieka to Putin pewnie użyje broni jądrowej. Kwestia czasu tylko kiedy i gdzie to się stanie, ale to chyba nie będzie mieć już dla nas większego znaczenia.
 
#Putin #wojna w Ukrainie #pomarańczowa rewolucja #Majdan #Euromajdan #sankcje
Tagi: ,

Covidiota, kim jest?

 
Covidiota to fenomen słowotwórczy, który w niespełna rok stał się popularny na całym świecie. Encyklopedie i słowniki określają słowo "covidiota" jako pejoratywne określenie osoby podważającej istnienie pandemii Covid-19, negującej potrzebę stosowania się do obostrzeń antypandemicznych, a przede wszystkim zagorzałego wroga szczepień zapobiegających tej chorobie. Traktują one cały szum wokół Covid-19 jako spisek korporacji produkujących szczepionki. Traktują lekarzy ratujących zdrowie chorych na koronawirusa, na równi z mordercami z obozów koncentracyjnych w czasach II Wojny Światowej. Rozsiewają kłamstwa o chipach wstrzykiwanych razem ze szczepionką.
 

Covidiota jako efekt "genu sprzeciwu"

Covidiota to nie jest człowiek poruszający się w sferze faktów i opracowań naukowych. Hasło przewodnie covidiotów jest: "nie bo nie". Wypowiedział je na międzynarodowej konferencji GLOBSEC w Bratysławie pierwszy obywatel IV RP pan Andrzej Duda, czym postawił w osłupienie wszystkich uczestników spotkania. Czy prezydent to covidiota? Nie! Przecież on się podobno zaszczepił! 
 
Z covidiotą nie da się rozmawiać merytorycznie. Czołowi covidioci głoszą swoje "przekonania" z niemerytorycznych powodów pozamedycznych. Są jak ludzie którzy twierdzą, że Ziemia jest płaska. Robią to dla poklasku sekty buntu przeciw wszystkiemu co jest zgodne z prawem, nauką i zasadami współżycia społecznego. Nawet sami politycy uzurpujący sobie prawo do przejęcia przywództwa nad tą sektą mówią, że panuje w niej "gen sprzeciwu". Tak wypowiedzi aspirującego do bycia pierwszym covidiotą IV RP tłumaczył wiceminister zdrowia, Waldemar Kraska. 
 

Kreacja postawy covidioty

Jeszcze dalej w swoich ocenach zjawiska covidiotów porusza się w swoich wystąpieniach minister szkolnictwa, Przemysław Czarnek. Winą za pojawienie się "genu sprzeciwu" obarcza lekarzy mówiących o tym co dzieje się w szpitalach, ile ludzi umiera i że liczba zgonów wśród zaszczepionych jest niewielka. To dla pana Czarnka jedynie tępa propaganda wywołująca sprzeciw wśród przekornych Polaków. Wypowiedzi i działania polityków PiS - Anny Sierakowskiej, Janusza Kowalskiego, czy Marcina Horały pomińmy milczeniem. Mówią co innego i robią co innego. Tak przynajmniej o sekretarzu stanu w Ministerstwie AP powiedział poseł Cymański. Z jednej strony zachowuje się jak covidiota, z drugiej zaszczepił się już trzecią dawką. Również działania TVP w tym zakresie należy pozostawić bez komentarza. Promowanie Edyty Górniak, która ciągle powtarza, że w szpitalach zakaźnych leżą jedynie statyści najlepiej świadczy na co propaganda PiS przeznacza pieniądze z naszych abonamentów RTV i z wielomiliardowych dotacji rządowych.
  

Potrzeba walki

Pod koniec lat siedemdziesiątych znajomy, który mieszkał wówczas w Londynie był przerażony wojną między różnymi grupami młodzieży. Toczyła się na ulicach miasta, a przede wszystkim w metrze.  Takie zorganizowane bojówki jednoczyły się w ramach dzielnic i osiedli, klubów sportowych, rodzajów muzyki i zespołów muzycznych, a nawet zwolenników określonych fryzur. Być może nie wszystko wówczas rozumiał, ale podkreślał, że widział jak w metrze do bitwy między sobą stanęli jedni, którzy mieli jednego irokeza i drudzy którzy mieli dwa. W Polsce potrzeba walki jest od lat realizowana w ustawkach kiboli różnych klubów piłkarskich, zwanych szalikowcami. Teraz w tego typu antagonizmy wciągnięto w problemy związane z pandemia i jej zwalczaniem.  
 

Ustawki jako sposób pozyskiwania pożytecznych bandytów

Dzięki ustawkom kiboli mafie przestępcze pozyskują swoich żołnierzy, gotowych do pracy dla nich. Z czasem ludzi chętnych do bijatyk zaczęli pozyskiwać politycy, głównie z tak zwanej prawicy. Przymykając oko na ich przestępczość lub utrzymując ich finansowo, stworzyli zaplecze gotowe do bijatyk ulicznych i burd. Widzieliśmy to przez lata na protestach niektórych związków zawodowych, czy Marszach Niepodległości. To "pożyteczni" bandyci, gotowi bić kobiety ze strajku kobiet, migrantów i obcokrajowców mieszkających w Polsce, ludzi należących do społeczności LGBT, lekarzy pomagających migrantom na granicy z Białorusią, czy osoby oczekujące w kolejce na szczepienie przeciw covid. To zaplecze przypomina "aktyw robotniczy" bijący studentów w marcu 1968 roku. 
Tak jak wówczas. W imię doktryny: dziel i rządź!

Covidiota jako zjawisko społeczne

Nieuprawnione jest myślenie, że covidiotę można stworzyć wyłącznie poprzez działania propagandowe. Nawet Hitler tworząc swoje zaplecze zdolne do prowadzenia II Wojny Światowej oprócz Goebbelsa musiał mieć oparcie w społeczeństwie, w którym istniała nienawiść do innych nacji. Goebbels mógł jedynie tę nienawiść podsycać. Covidiotów nie stworzyło TVP, wypowiedzi polityków PiS, czy spisek antypolski Putina. Ludzie podważający naukę, zwłaszcza medycynę istnieją od wieków. Dla jednych jest to religia, tak jak u Świadków Jehowy, dla innych metoda postrzegania świata polegająca na wypieraniu ze swojej świadomości oczywistych faktów. Chociażby takich, że Polska ma najwyższą covidową umieralność na świecie z powodu niskiej wyszczepialności. Nie do pominięcia jest również istnienie medycyny alternatywnej, nie opartej o żadne opracowania medyczne. Skoro w PiS są osoby zarabiające duże pieniądze na znachorskim leczeniu dzieci i osób ciężko chorych, to oczywiste jest, że jako partia będą oni tworzyć, wspierać i kreować covidiotów. Tak samo jest w społecznościach lokalnych, w który niechęć do oficjalnej służby zdrowia tworzy się na potrzeby lokalnych szamanów. Wykorzystuje się przy tym potoczne plotki, niską inteligencję ludzi i skłonność do wiary w cuda.     


Wiara w cuda

Istnieje przekonanie covidiotów, że osoby osoby, które się szczepią są słabej wiary. To oczywista reakcja osób, które w takim przekonaniu utwierdziły słowa z ambon w wielu Kościołach  głownie katolickich. Nie jest to odosobnione podejście. Osoby chcą w wierze upatrywać to co chcą żeby ich spotkało. W hymnie Trisagion (Święty Boże, Święty Mocny) śpiewanego zawsze podczas adoracji krzyża podczas nabożeństwa w Wielki Piątek widzą gwarancję dla siebie "przed nagłą i niespodziewaną śmiercią". Wierzą w ten cud i nie robiąc nic, aby to ich nie spotkało. To jest jak klasyczny dowcip o oczekiwaniu pomocy Pana Boga podczas powodzi. Osoba która była na dachu domu podczas powodzi nie wchodzi do łódki, która przypłynęła po nią. Gdy spotyka się w niebie z Panem pyta się czemu jej nie pomógł. Nie może zrozumieć, że właśnie Pan Bóg osobiście wysłał łódź ratowniczą, żeby ją uratować. Dla nas taką łodzią ratowniczą są szczepionki przeciw koronawirusom. Niestety covidioci tego nie rozumieją.

Szczepienia w Piśmie Świętym

Wiele osób potrzebę szczepienia w celu osiągnięcia odporności zbiorowej i zaprzestania warunków do mutowania wirusa widzi w Przykazaniu Miłości. Czytamy o tym w 22 rozdziale Ewangelii Św. Mateusza, w 39 wersecie jako drugie najważniejsze przykazanie. "Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego". To jasne przesłanie, że covidioci nie działają jedynie przeciw sobie. To nie jest wyłącznie świadome dążenie do samodestrukcji. To jest działanie przeciw bliźnim, przeciw społeczeństwu. Można to powiązać z piątym przykazaniem przytaczanym w Starym Testamencie dwukrotnie. Nie zabijaj! To przykazanie mamy w Księdze Wyjścia w Dekalogu i w Księdze Powtórzonego Prawa. Z tego Przykazania chętnie korzystają osoby nakazujące kobietom w Polsce rodzenie obumierającego, uszkodzonego genetycznie płodu, narażając ich życie na śmierć z powodu sepsy. To te same osoby, które wpływając na rząd doprowadziły (poprzez jego zaniechania w służbie zdrowia) do śmierci ponad 170 tys. Polaków, z powodu koronawirusa i upadku służby zdrowia wywołanej pandemią. Wielu z nich jednocześnie wspiera covidiotów. 
To nie jest jedynie hipokryzja. To działanie przeciw Kościołowi Powszechnemu, niezgodne z wiarą chrześcijańską bazującą na Piśmie Świętym.


Covidiota w internecie

Covidiota to nowe słowo. Przeglądając pyskówki publikowane w internecie dotyczące koronawirusa, można natrafić na nazwanie covidiotą osoby, która jest świadoma istnienia zagrożenia związanego z pandemią i która się zaszczepiła. Ma to na celu osłabienie pozycjonowania tego pejoratywnego słowa. Zmniejszenie jego jednoznaczności. Wprowadzenie dezinformacji. To jak dzieci w piaskownicy, które obrzucają się wzajemnie inwektywami. Covidioci często parają się hejtem. Atakowani są lekarze i pielęgniarki z punktów szczepień. Nie oszczędza się również tych co ratują ludzkie życie w szpitalach zakaźnych. Działania covidiotów w internecie przypominają ustawkę zorganizowaną przez rząd PiS. 
 

Segregacja sanitarna

Kolejną ustawką są niedawne przepisy nakazujące pracodawcom, restauratorom, hotelarzom, kierowcom pojazdów komunikacji miejskiej, a nawet księżom eliminowanie z życia publicznego osób niezaszczepionych. Rząd zaleca kolejne restrykcje nie dając jasnych przesłanek do ich egzekwowania. Jednocześnie członkowie PiS porównują osoby, które mają kontrolować Certyfikaty Covidowe do działań gestapo zaprowadzających tym razem segregację sanitarną. Tak PiS buduje kolejne konflikty w społeczeństwie wykorzystując do tego pandemię.

Ustawka rządowa

Organizując wojnę między zaszczepionymi, a covidiotami po raz kolejny rząd PiS tworzy Polakom kryzys, którym chce sterować. Byłoby to żenująco śmieszne, gdyby nie śmierć kolejnych tysięcy Polaków, płonące punkty szczepień, czy napady na osoby oczekujące w kolejce na szczepienia. Do tego dochodzi brutalny hejt na lekarzy, i bijatyki z osobami chcącym egzekwować od innych noszenie maseczek.


Koalicja z covidiotami

Premier Morawiecki podobnie jak czołowi przedstawiciele Zjednoczonej Prawicy tłumaczą opieszałość we wprowadzaniu restrykcji pandemicznych "niemożnością podejmowania decyzji z uwagi na strach przed protestami covidiotów". Innym razem mówią, że ich paraliż decyzyjny jest spowodowany zagrożeniem "większości parlamentarnej". W ten sposób sami przyznają, że partyjny beton* trwających przy korycie jest ważniejszy od polskiej racji stanu. Jasno wynika, że dalsza władza rządu Jarosława Kaczyńskiego zależy bezpośrednio od covidiotów. Należy zadać podstawowe pytanie: 
 
czy zakładnikiem covidiotów jest Jarosław Kaczyńscy, czy Polska?

Rząd chcąc walczyć z pandemią może stracić władzę, ale brak decyzji powoduje, że każdego tygodnia umierają setki Polaków! To jest zdrada Polski i działanie na rzecz naszych wrogów. Przede wszystkim Putina, któremu zależy na takiej anarchii w kraju, który ma być zgodnie z jego planem pod jurysdykcją Moskwy.

Dlaczego covidioci się nie szczepią?

Dlaczego pani/pan się nie zaszczepili? 
Słuchając tłumaczenia chorych "spod respiratora" najczęściej słyszymy oczywistą oczywistość: "przecież wszyscy mówią, że w szpitalach leżą statyści!". Matka pochylająca się nad nastoletnim dzieckiem tłumaczy się: "wmawiano nam, że dzieci na koronawirusa nie chorują! Przecież dlatego otwarto szkoły!". Swoją wiedzę opierali na opiniach sąsiadek, członków rodziny, wpisów internetowych trolli. Nic dziwnego w telewizji publicznej nic o tym się nie mówi! Oczywiście pojawiają się kolejne pretensje do lekarzy. Żądają pilnego zaszczepienia w drodze pod respirator. Nie rozumieją, że dla nich jest już za późno!  
Niektórzy ze wstydem przyznają się, że mieli sfałszowane świadectwa szczepień.   

Covidioci są wśród nas

Najgorsza jest świadomość, że covidioci są wśród nas. To nasi bliscy, rodzice, nasze dzieci, wnuki, krewni, sąsiedzi, znajomi. Zwracanie im uwagi powoduje awantury i podziały, czasem trudne do zasypania. Gdy ktoś z nich zachoruje mają pretensję do nas. Mówią, że z nienawiści wymodliliśmy u Pana Boga ich chorobę. 
 
Pewnie dlatego nazywamy ich umownie covidotami, chociaż to nasi bliscy, którym nigdy nie życzylibyśmy, żeby kiedykolwiek zachorowali. Modlimy się po cichu, żeby dalej mogli wierzyć w cud, że koronawirus ich ominie.


*) Partyjny beton - skrajnie zachowawcza frakcja partii, niezdolna do podejmowania niepopularnych decyzji.

#covidiota #antyszczepionkowiec #pandemia #koronawirus #Covid #szczepienia

Czy jestem dla ciebie wystarczająco atrakcyjny?

W wakacje w 1999 roku kuzyn zaprosił mnie do Rzymu. Pracował tam na budowie jako nielegalny gastarbeiter. W kilka osób, Polaków, wynajmowali mieszkanie w centrum Rzymu. Pochodzili głównie ze wsi, dlatego latem większość z nich wyjeżdżała do Polski i mieszkanie stało puste. To była okazja na spędzenie atrakcyjnych wakacji. Zwiedzanie połączone z plażowaniem nad Morzem Tyrreńskim, na którego plaże dojeżdżało się metrem, którego stacja była oddalona zaledwie o kilkadziesiąt metrów. Mnie zawsze w takim nowym miejscu ciekawi kultura, zwyczaje, a szczególnie podejście do wiary. Tym razem dotyczyło to Włochów i Polaków na emigracji zarobkowej w Wiecznym Mieście - Stolicy Świata - gdzie jest ponad 400 kościołów w tym 12 bazylik, jednych z największych na świecie. 
 

Basilica di Santa Maria Ausiliatrice

Najbliżej naszej kwatery była prowadzona przez Salezjan Bazylika di Santa Maria Ausiliatrice. Byłem wówczas silnie związany z prowadzonym przez Salezjan kościołem Św. Teresy w Łodzi, dlatego poszedłem tam pełen wiary i zaufania, jak do swojego kościoła. Wielkim zdziwieniem było dla mnie, że na tzw. sumie, najważniejszej niedzielnej mszy, było zaledwie kilka osób, i to razem z nami. Widząc puste wnętrza kościoła kuzyn stwierdził, że on ze znajomymi chodzi na msze gdzie indziej. Do "polskiego" kościoła.

Kościoły "bliźniacze" Matki Bożej Cudownej

Gdy drążyłem temat, kuzyn wskazał, że czasem zagląda do kościołów "bliźniaczych" na Piazza del Popolo. 
 
- Dlaczego tam? -zapytałem.
- Bo tamci księża dają nam pracę. - odparł
 
Korzystając z okazji, będąc wówczas katolikiem poszedłem do spowiedzi u będącego tam polskiego księdza. Wizyta w konfesjonale nie przypominała typowej spowiedzi. Ksiądz od razu przejął inicjatywę wypytując mnie o mój zawód i na jak długo przyjechałem. Okazało się że kościół ten pełnił rolę biura pośrednictwa pracy, nielegalnej pracy, gdzie Włosi mogli nabyć "darmowego" Polaka do różnych robót. Oczywiście w sierpniu 1999 roku i tam było pusto, dlatego w następną niedzielę wybraliśmy się do Castel Gandolfo na spotkanie z Janem Pawłem II. 
 

Castel Gandolfo

Jeziora powulkaniczne mają niezwykły urok. Na północ od Rzymu znajduje się Jezioro Bracciano, na południe Jezioro Lago Albano, a nad nim letnia rezydencja papieży w Castel Gandolfo. Na mszę z Janem Pawłem II zaspaliśmy i byliśmy na miejscu w momencie, gdy otwierano wejście na dziedziniec rezydencji. Mimo to bez trudu dostaliśmy się do środka, a nawet nie mieliśmy żadnych problemów, aby dotrzeć pod samo okno papieskie. Na placu dominowała wycieczka rowerowa turystów ze Szwajcarii. Na plac weszli razem z rowerami w typowych ubraniach kolarskich. Widać było, że byli przejazdem i "wpadli przy okazji" aby "zwiedzić" papieża z Polski. Nie odnalazłem tam atmosfery modlitwy. Raczej była atmosfera show i to niekoniecznie religijnego. 
 

Nowe milenium

Moja wizyta w Wiecznym Mieście w 1999 roku obudziła we mnie smutne refleksje. Pojawiło się pytanie: w jakim stopniu Chrystus będzie atrakcyjny dla człowieka w nowym milenium? Należy przy tym zauważyć, że pod koniec XX wieku potrzeba wiary zwłaszcza w Polsce była na zupełnie innym poziomie niż dziś. Polska zrywała wówczas kajdany komunizmu. Wiele osób "rehabilitowało się" manifestując swoją przynależność do Kościoła katolickiego. Jednocześnie w kościołach było jak na wiecach wyborczych. Polityczne kazania nagradzano oklaskami. Równolegle pojawiło się pojęcie "Pokolenie JP II" utożsamiane z "młodzieżą oazową". Jednak we Włoszech 1999 roku już było widać dystans do kościoła i wiary. Po prostu w Europie liberalizm zaczął mieszać się z libertynizmem. Przykładem tej degrengolady we Włoszech był wybór na premiera Berlusconiego. Było żenujące, że swoja sławę zawdzięczał skandalom obyczajowym i rozwiązłym stylem życia.

20 lat później

Od moich wakacji w Rzymie minęło 20 lat. Z perspektywy czasu widzę jak dzisiejsza Polska przypomina tamte Włochy. W przeważającej części młodzież kieruje się w swoim życiu "atrakcyjnością" wyborów. Dla nich życie jest jak gra w Super Mario. Podejmują zero-jedynkowe decyzje w oparciu o egoistyczne korzyści z fajnego spędzenia czasu. Odrzucają oni tradycję i wartości jakie przekazali im rodzice, a motorem do działań jest internet i środowisko ich rówieśników. Wielu z nich stało się pracoholikami dążącymi jedynie do optymalizacji zysków za wszelką cenę, a każdą wolną chwilę chcą spędzać jedynie na fajnej rozrywce. Każde zbyt skomplikowane działania polegające na planowaniu życia, ocenie postaw od strony etycznej jest odrzucane na rzecz życia z dnia na dzień. Ich postawy można parafrazować hasłami: "róbta co chceta", czy "alleluja i do przodu". Jednocześnie doszło do radykalizacji skrajnych postaw. Są nimi "lewacy" - zacięci wrogowie kościoła dla których wszystko co jest związane z wiarą jest złem, i "narodowcy" dla których Polska jest krajem jednego wyznania, a każdy "inny" to zdrajca i wróg.
 

Zabieganie o wiernych

Od wieków kościoły zabiegały o wiernych. Podkreślały swoją pozycję wielkością budowanych kościołów i ich wystrojem. Żeby być być atrakcyjnym organizowały różne święta, odpusty i jarmarki. Wszystko to dla przyciągnięcia jak największej liczby wiernych. Gdy dr Marcin Luter zapoczątkował reformację i powstanie Kościoła ewangelicko-augsburskiego zbudował go na Piśmie Świętym i wierze, nie na złoceniach i malowidłach. Z pewnością dla postaci Moryca Welta z "Ziemi Obiecanej" Władysława Reymonta. był to problem.

"- Pan nie lubi protestantyzmu? - zapytał Kurowski (...)  
- Nie lubię (odparł Moryc) i nigdy bym na to wyznanie nie przeszedł. Ja jestem człowiek, który kocha i potrzebuje pięknych rzeczy. Jak ja się narobię cały tydzień, to potem w szabas czy w niedzielę potrzebuję odpocząć, potrzebuję iść do ładnej sali, gdzie bym miał ładne obrazy, ładne rzeźby, ładną architekturę, ładne ceremonie i ładny kawałek koncertu. Ja bardzo lubię te ceremonie wasze, w nich jest i piękny kolor, i ładny zapach, i dzwonienie, i światła, i śpiewy. A przy tym jak ja już muszę słuchać kazania, to niech ono będzie nienudne, niech ja słucham delikatnego mówienia o wyższych rzeczach, to jest bardzo nobl (szlachetne) i to dodaje człowiekowi humoru i ochoty do życia! A w kirche (kościele) co ja mam?... Cztery gołe ściany i tak pusto, jakby cały interes miał się trochę zlikwidować. A do tego przychodzi pastor i mówi. Co pan myślisz, o czym on gada?... Gada o piekle i innych nieprzyjemnych rzeczach. Bądź pan zdrów. Czy ja po to idę do kościoła, żeby się zdenerwować? Ja mam nerwy, ja nie jestem cham, ja nie lubię się gnębić nudnym gadaniem. A przy tym ja lubię wiedzieć, z kim mam do czynienia - cóż to za firma protestantyzm?! Papież to firma. 
- Reymont, Ziemia Obiecana, rozdział XII
 
Myślę że ten fragment tekstu Ziemi Obiecanej w znacznym stopniu otwiera spojrzenie na dzisiejsze oczekiwania co do spędzania niedzieli.

Czy to oznacza, że protestanci nie dbają o swoją atrakcyjność?

Kościół, a przede wszystkim Chrystus to nie jest panna na wydaniu, żeby była atrakcyjna. Oczywiście przygotowujemy naszą młodzież, często zagubioną i zbuntowaną, do tego, żeby była aktywną częścią naszego Kościoła. Już Luter zapoczątkował i pielęgnował zwyczaj celebrowania choinki w święta Bożego Narodzenia. Co roku w naszych kościołach odbywa się Adwentówka dla dzieci podczas której dzieci i młodzież odgrywają scenę narodzin Chrystusa. W niektórych parafiach odbywają się Wieczerze Sederowe dla uczczenia Święta Paschy. Podczas nabożeństw, w każdą niedzielę dzieci i młodzież uczestniczą się w szkółkach niedzielnych. Młodsze dzieci mają zapoznają się z Pismem Świętym poprzez zabawy. Starsze uczestniczą w quizach i grach podczas których doskonalona jest wiedza z Pisma Świętego i pism Lutra. Do tego trzeba podkreślić, że w parafiach ewangelickich panuje domowa atmosfera, w której nikt nie jest osamotniony.
 

Aktywni w życiu parafii

Po prostu w parafii ciężko jest narzekać na samotność. Ciągle jest coś do zrobienia i każdy kto chce włączyć się w życie parafii może to robić jak potrafi. Chlubą większości parafii ewangelickich jest chór lub orkiestry parafialne. W ten sposób realizują się słowa  św. Augustyna, który powiedział: "Kto dobrze śpiewa - podwójnie się modli ". Już przegląd relacji internetowych z nabożeństw które odbywają się w całej Polsce świadczy o ich rozmaitości i atrakcyjności. Do tego osoby, które mają kłopoty ze zrozumieniem Ewangelii i chcą doskonalić swoją znajomość Pisma Świętego mogą to robić podczas spotkań i szkół biblijnych. Jest również miejsce na rozwijanie swoich zainteresowań i pasji podczas "Śniadań Kobiet", czy mężczyzn. 
Dzisiejsza parafia to po prostu jedna wielka rodzina.

Czy to jest wystarczająco atrakcyjne dla Ciebie? 


Czy Chrystus jest dziś atrakcyjny?

Najmniejszym problemem jest to, czy przeciętny Polak w XXI wieku chodzi do Kościoła. Istotne jest czy Pan Bóg jest obecny w jego życiu? Dr Marcin Luter, żeby przybliżyć ludziom Pana Boga tłumaczył Biblię na język, którym się posługiwali się na co dzień. Podążając tym wzorem Towarzystwo Biblijne wydało w 2018 roku w nowym tłumaczeniu Biblię Ekumeniczną. W ten sposób wszystkie Kościoły zrzeszone w Polskiej Radzie Ekumenicznej wspólnie z Kościołem katolickim maja obecnie jednobrzmiący tekst Pisma Świętego.To kończy wszelkie nieporozumienia, a wierni mają aktualny powszechnie zrozumiały przekład. To z pewnością krok w dobrą stronę. Teraz istotne jest by młodzi ludzie zechcieli czytać Biblię. Tak jak czytają i powołują się na Konstytucję. Przecież w Biblii znajdą odpowiedź na wiele intrygujących ich pytań. Może jak na początku Reformacji dzięki Ewangelii odnajdą swoje życie w Chrystusie. 
 
Może warto o tym pomyśleć w Adwencie przygotowując się do Narodzin Chrystusa w Nazarecie.
Ja już wiem co kupię swoim dzieciom pod choinkę.

Konstytucja czy Biblia?

 
Młodzi zdrowi mężczyźni oblepiający samolot lecący do cywilizacji. Trzymający się skrzydeł, kół, lotek steru ogona samolotu. Są przerażeni. Wyglądają jak dziecko porzucone przez rodziców. Te zdjęcia z lotniska w Kabulu na długo zapiszą się w naszej pamięci. Co prawda nie są tak wstrząsające jak te sprzed 20 lat, z tragedii w World Trade Center, ale z pewnością obudzą istotne refleksje. 
Co się stało?
Kto wyciągnął im wtyczkę do raju demokracji liberalnej?
Dlaczego są skazani na czeluści przepaści w państwie wyznaniowym, w którym pewnie wielu z nich zginie, lub utraci swoją tożsamość?
 

Afganistan, państwo ciągłej wojny

Afganistan to obszar ciągłej wojny. W XVIII wieku były to wojny rosyjsko-perskie. Wiek XIX to ciągłe wojny o wpływy na tych terenach prowadzone głównie przez Rosjan i Brytyjczyków. Konflikty te zakończono dopiero porozumieniem w roku 1907 roku, dokonując podziału stref wpływu w tym rejonie świata. Przełom XIX i XX wieku to wojny Afganistanu z Wielką Brytanią. Zakończyły je dwustronne porozumienie w 1921 roku, a Afganistan stał się niepodległym państwem. Nie było to jednak trwałe państwo. Afganistan nie uznawał granicy z Pakistanem i w 1950 roku doszło do tak zwanej wojny granicznej. W wojnie tej Afganistan był wspierany przez Rosję, a po drugiej stronie były Indie Brytyjskie. Po tej wojnie Rosjanie swoimi działaniami wspierali socjalistyczno-liberalne zmiany w zaprzyjaźnionego z nimi Afganistanu, ale w 1973 roku doszło do zamachu stanu, w efekcie do wojny domowej. W walce o władzę wyłoniło się kilka ugrupowań wspieranych przez państwa ościenne. Do rywalizacji o wpływy dołączyły Chiny szkoląc i wspierając partyzantkę maoistowską, oraz Amerykanie budując ruch antykomunistyczny oparty o Islam. Żeby zachować swój teren wpływów, w 1979 roku doszło do najazdu Afganistanu przez wojsko ZSRR.
 

"Cywilizowanie" Afganistanu przez Sowietów

Rozpoczęło się "cywilizowanie"  Afganistanu przez Sowietów. Oczywiście działania te były torpedowane przez Wielką Brytanię i USA. Tworzenie opozycji przeciwstawiającej się wpływom komunistycznego ZSRR oparto o budowę silnych ośrodków islamskich wspieranych przez USA i Wielką Brytanię. Szkolono bojowników islamskich, dostarczono im broń. W niektórych rejonach nadal działała pro Chińska partyzantka maoistowska. W efekcie w 1989 roku górzysty Afganistan uwolnił się od Sowietów. Od 1990 roku oficjalnie Afganistan stał się państwem Islamskim z demokratyczną konstytucją. W 1992 roku konstytucję odrzucono, a Afganistan stał się Islamską Republiką Afganistanu, w której prawo konstytucyjne zostało zastąpione prawami koranu. Partyzantka maoistowska przekształciła się w zbrojne ugrupowania talibów, przy czym z Chinami łączyły ją już jedynie dostawy broni. 

 


Państwo pełne konfliktów plemiennych

Afganistan to państwo pełne konfliktów plemiennych. Mimo wyjścia wojsk ZSRR wojna domowa trwała nadal, a nadzieją na jej zakończenie byli talibowie. Reprezentowali oni skrajnie Islamskie poglądy utożsamiane z drakońskimi obostrzeniami w życiu codziennym. W zasadzie w działaniach swych kierowali się głównie szariatem. W 1996 roku przejęli oni władzę nad krajem proklamując Islamski Emirat Afganistanu. Teren Afganistanu stał się bazą szkoleniową arabskich terrorystów. Ich przywódcą, a zarazem możnym sponsorem, został twórca Al-Ka’idy saudyjski multimilioner Osama bin Laden.  

Zamach na WTC

Islamski Emirat Afganistanu trwał w Afganistanie do 2001 roku. Jego istnienie zakończyła interwencja zbrojna wojsk NATO, która była odwetem po ataku terrorystów bin Ladena na WTC i Pentagon. Żeby uniknąć błędów Sowietów pacyfikacja Afganistanu przez NATO nie była skierowana przeciw Afgańczykom, ale przeciw terrorystom bin Ladena, odpowiedzialnym za atak na Amerykę. To było trudne do przeprowadzenia w kraju doświadczonym w walce partyzanckiej, gdzie każdy, nawet dziecko nosi broń. W miastach wprowadzono prawa bliskie demokracji. Najbardziej skorzystały na tym afgańskie kobiety. Odkryły swoją twarz, mogły pracować, uczyć się, swobodnie poruszać bez asysty "właściciela". Studia na uczelniach zagranicznych otworzyły Afgańczykom oczy. Amerykanie wpompowali miliardy dolarów w odbudowę i modernizację kraju. Afganistan zmierzał w stronę liberalnego, nowoczesnego państwa demokratycznego. Zastąpienie fundamentalizmu islamskiego cywilizowanym państwem prawa opartym o liberalną konstytucję wydawało się sukcesem operacji kierowanej przez Stany Zjednoczone.

20 zmarnowanych lat

Od 2001 roku kiedy do Afganistanu wkroczyły wojska NATO, równolegle do działań bojowych rozpoczęto prace nad stworzeniem struktur policji lokalnej i wojska opartego wyłącznie o ludność miejscową. Z jednej strony w postępował rozwój cywilizacyjny, z drugiej budowano od podstawy elementarne struktury państwowe. Wydawało się, że taki kierunek da gwarancję do trwałego uwolnienia Afganistanu od lokalizowania obozów szkolących terrorystów. Początek był trudny. Nowo wyszkoleni żołnierze Afgańscy po kilku miesiącach atakowali tych co ich szkolili. W takich atakach zginęło wielu Amerykanów. Wymuszenia rozbójnicze i korupcja były powszechne. Kiedy w 2011 roku udało się Amerykanom zlokalizować i zabić bin Ladena, pojawiły się pierwsze przymiarki do opuszczenia Afganistanu przez wojska NATO. Tym bardziej, że nasiliły się konflikty regionalne prowokowane przez kolejne rządy. W 2020 roku w Dausze prezydent Trump porozumiał się z talibami odnośnie warunków wyjścia wojsk USA z Afganistanu. Miało ono nastąpić 1 maja 2021 roku. To porozumienie ostatecznie zrealizował prezydent Biden. 
 

Cywilizacja, czy fundamentalizm religijny

Należy podkreślić, że cywilizacja Afganistanu przez państwa należące do NATO wydawała się przebiegać się normalnie. W dużych miastach społeczeństwo uczono przestrzegania zasad demokratycznego państwa prawa. Jednak na prowincji władze nadal były w rękach talibów. Jak to zauważają komentatorzy od dwu lat nie zginął tam ani jeden żołnierz NATO, a do szkół państwowych chodziło już 6 mln. dziewcząt. Kto mógł przypuszczać, że w dwa tygodnie po wyjściu Amerykańskich wojsk talibowie zdobędą bez walki cały kraj razem z magazynami pełnymi amerykańskiego uzbrojenia pozostawionym do obrony siłom rządowym. Jak to zauważył prezydent Biden "to nie mieści się w głowie, że Afgańczycy tak łatwo zrezygnowali ze swojej konstytucji demokratycznej i bez walki poddali się państwu wyznaniowemu talibów". Przecież żołnierze Afgańscy, regionalna policja cały czas dostawali pensje od Amerykanów. Czy to nie jest usprawiedliwieniem, dla prezydenta USA, który zrozumiał, że nie ma sensu dalej wysyłać amerykańskich żołnierzy do państwa, którego obywatele nie chcą walczyć o utrzymanie swojego demokratycznego państwa prawa? 
Dlaczego młodzi Afgańczycy zamiast bronić konstytucji swojego kraju przed fundamentalistami religijnymi, wolą uczepić się samolotu, który zabierze ich do cywilizowanego świata demokracji? Przecież mogli obronić ten styl życia u siebie.
 

IV RP

Nie bez powodu nasze rozważania dotyczące wyboru przestrzegania konstytucji lub Biblii rozpoczęliśmy od szerokiej analizy sytuacji w Afganistanie. W Polsce też z poświęceniem walczyliśmy o demokrację przed 1989 rokiem. Niepodległość dały nam wybory do Sejmu kontraktowego. Przez 32 lata budowaliśmy liberalne państwo demokratyczne. W porozumieniu wspólnie wypracowaliśmy własną Konstytucję. Byliśmy wzorem i leaderem dla państw z naszego rejonu. Podpisaliśmy Konkordat z Watykanem. Staliśmy się szanowanym członkiem Unii Europejskiej, oraz aktywnym sprzymierzeńcem w NATO. Polacy pełnili wiele ważnych funkcji w instytucjach europejskich i w NATO. Teraz pozwoliliśmy, aby to wszystko w krótkim okresie zniszczyła nam jedna partia, a w zasadzie jeden człowiek. Wykorzystując Kościół katolicki stworzono w Polsce niedemokratyczne państwo wyznanie oparte  o wartości stworzone przez sprytnych PR-owców, doskonałych w sztuce okłamywania społeczeństwa. 
 

Tworzenie konfliktu ideologicznego

Konflikt jaki narasta w Polsce, który być może doprowadzić nas do wojny domowej, jest taki jak w Afganistanie. Przeciwstawiono liberalną, wykształconą i dobrze zarabiającą społecznością miejską, niewykształconej, wykorzystywanej przez obecny rząd i kościół, ludnością na prowincji. Możliwe, że konflikt ten wynika z tego, że społeczność w miastach ma dość luźny, bądź niechętny stosunek do religii, a mieszkańcy wsi mają bezgraniczne zaufanie do księży katolickich. Księża katoliccy podobnie jak duchowni w Afganistanie są aktywną stroną napędzającą konflikt. Podobieństw jest więcej. Przykładem jest 60 letni Mohammad Karim, który sypiał z 6 letnią dziewczynką, a związek z nią nazywał darem Bożym. Podtekst pedofilski ma tu duże znaczenie. Dla Polskich duchownych walka demokratów z pedofilią księży jest "zorganizowanym atakiem na księży i biskupów" - patrz wypowiedzi bp Jędraszewskiego i o.Rydzyka.
 

Konstytucja, czy Biblia?

Działania obecnego rządu, czy aktywny udział księży katolickich w wojnie z osobami szanującymi prawo i konstytucję musi mieć oparcie przynajmniej w części społeczeństwa. To wynika z badań socjologicznych. Wiele osób, jest po prostu pogubionych we współczesnym świecie. Nie dotyczy to jedynie źle wykształconych mieszkańców wsi, będących pod wpływem miejscowych proboszczów. Potrzeba dokonania wyboru między praworządnością opartą o zasady konstytucji, a postępowaniem zgodnym z zasadami Pisma Świętego jest tematem debat w wielu zborach chrześcijańskich. Nie tylko katolickich. Oczywiście podczas tych debat Pismo Święte jest interpretowane przez konkretnych przewodników duchowych. Wprawdzie osoby te są wybrane do posługi przez daną społeczność, ale w większości są to osoby, które ukończyły znane uczelnie teologiczne. Często wspólne dla różnych wyznań.


Wersetami z Biblii można usprawiedliwić wszystko

Odrzucając prawo oparte na konstytucji, wersetami z Biblii można usprawiedliwić wszystko. Na wersety z Biblii powołują się antyszczepionkowcy, Świadkowie Jehowy w zakresie transfuzji krwi, przeszczepów i przyjmowania preparatów krwiopochodnych. Na Biblię powołują się biskupi katoliccy odnośnie chronienia księży-pedofilów przed wymiarem sprawiedliwości. Nawet premier Morawiecki mówiąc reasumpcji głosowania do skutku podkreślił, że to ich "święte prawo" sejmowej większości. Co w tym świętego? Zwolennicy celibatu duchownych powołują się na Ewangelię Św. Mateusza, a ich adwersarze na list Św. Pawła do Tymoteusza. Wszyscy mają rację! W swojej interpretacji są tak zafiksowani, że nie dopuszczają do swojej świadomości, że w czasach opisywanych w Piśmie Świętym małżeństwo było czymś oczywistym w przeciwieństwie do bezżeństwa uważanego za skazę wywołaną jakąś chorobą. Św. Paweł którego wiele osób (nawet Wikipedia) podaje jako przykład osoby żyjącej w celibacie był przecież wdowcem.

Falandyzacja prawa

Osoby młode nie znają czasów, gdy w przestrzeni politycznej funkcjonowało pojecie falandyzacja prawa. Było to na początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy prezydentem Polski był Lech Wałęsa, a zastępcą szefa jego kancelarii Lech Falandysz. Falandyzacja prawa polegała na naginaniu przepisów prawa i Konstytucji tak żeby uzyskać założony z góry cel. Praktycznie całe obecne rządy PiS na tym polegają. Nic dziwnego. W kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy terminował wówczas przez rok Jarosław Kaczyński. Szukaniem luk prawnych, kruczków umożliwiających korzystną interpretację, zajmują się na co dzień adwokaci. To ich praca. Czy jednak wykorzystywanie Konstytucji do narzucania wiernym alternatywnego punktu widzenia jest czymś etycznym? Czy osoba walcząca o prawa kobiet może naruszać mury kościoła, przestrzeń zarezerwowaną dla kultu religijnego?


Cesarzowi co cesarskie

Ewangelia wg Św. Mateusza (Mt 21 , 15-21) rozstrzyga spór współistnienia prawa państwowego opartego na Konstytucji i przestrzegania zasad wynikających z wiary, wytyczonych przez Biblię. Oba te "regulatory" norm postępowania mogą współistnieć, a nawet powinny. Konstytucja nie może być orężem w walce przeciw nikomu. Tak samo wersety Koranu, czy Pisma Świętego nie należy traktować jak normy prawa świeckiego. Każde ortodoksyjne podejście do wiary budzi śmieszność, niechęć, ignorancję. Nie wynika ona z braku szacunku do Pana Boga, ale z wykorzystywania Go przez różne osoby do celów odbiegających od Istoty jego istnienia i nauczania. Każdy człowiek ma Pana Boga w swoim sercu. Stosunek do niego jest jego sprawą osobistą. Nikt nie ma prawa być pośrednikiem w aplikowaniu Jego na siłę. Nie ma prawa oceniać jak bardzo dany człowiek jest osobą wierzącą. Wiarę nie mierzy się w stopniach. Nie ma znaczenia, czy będzie to czynił biskup Jędraszewski, bin Laden, czy pan Czarnek.  
 

Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną

Dekalog jaki dał nam poprzez ręce Mojżesza Pan Bóg rozpoczyna się słowami "Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną". Biblia w rękach człowieka szukającego usprawiedliwienia swojej chorej ideologii jest takim bożkiem, przed którym przestrzega nas Pan w Dekalogi. Judaizm, islam, chrześcijaństwo to nie są religie, które można wykorzystywać do zdobywania i sprawowania władzy.  Budowanie konfliktu użytecznego politycznie, na bazie religii jest czymś niegodnym człowieka wierzącego. Taka osoba jest hipokrytą i cwaniakiem politycznym, obłudnikiem, a nie człowiekiem, którego cechują jakiekolwiek wartości. Ludzie tacy zdradzają Chrystusa jak to uczynił Judasz Iskariota. Odbieranie dzieciom w szkołach prawa do poznawania Konstytucji jest przestępstwem. Zmuszanie ich do czytania książek religii katolickiej jest niczym innym jak terroryzm talibański. Tak czyni PiS, który konfliktując ludzi i wyznania niczym nie różni się od islamskich terrorystów sprzed dwudziestu paru lat.

 

Współistnienie

Donald Trump zaufał talibom w Dausze. Uwierzył, że zmienili się oni przez te 20 lat kiedy zostali siłą odsunięci od władzy. Jak do tej pory (17 sierpnia 2021 r.) ich konferencje prasowe są koncyliacyjne. Zapewniają się, że w ich przypadku zakończył się okres wspierania terrorystów dokonujących zamachy na całym świecie. Talibowie podkreślają, że gwarantują amnestię dla dawnych elit demokratycznego państwa prawa i tych co współpracowali z państwami o innej kulturze. Zrobią wszystko, aby nie dopuścić do masowej emigracji. Zdają sobie sprawę, że stworzenie bezwzględnego państwa wyznaniowego opartego o szariat spowoduje ucieczkę z kraju osób najbardziej wykształconych. Tak jak to się dzieje w Polsce, gdzie PiS zachęca do wyjazdu między innymi pracowników medycznych, których traktuje ich jak darmowych niewolników.
 

Oni stali tam gdzie ZOMO

W wypowiedziach talibów zwraca uwagę słowo amnestia. Funkcjonariuszy PiS nigdy nie było na to stać. Nienawiść do wszystkich, którzy nie tańczą tak jak zagra Kaczyński to cecha ich "wartości katolickich". Mimo to Donald Tusk przestrzegł Polaków przed polaryzacją poglądów. "Nie bądźcie jak oni!" Oczywiście nie oznacza to nadstawiania drugiego policzka, ale nie realizowanie w scenariuszy napisanych na Nowogrodzkiej. To co najbardziej rozwścieczyło polskich talibów podczas protestów kobiet pod koniec 2020 roku była ich powściągliwość w eskalowaniu konfliktu. To dlatego pan Kaczyński wysłał w tłum swoich prowokatorów, bijących po głowach młode dziewczyny metalowymi rurkami. On chciał sprowokować młodzież, żeby w odwecie ruszyła podpalić Żoliborz. To się nie udało. Młodzież tańczyła, była roześmiana, nie dała się sprowokować służbom Kaczyńskiego. 
Nie mógł on wyprowadzić na ulicę swoich wojsk, jak to sugerował w mailu do Dworczyka.


Z pewnością Polaków i Afgańczyków czeka w najbliższym czasie życie w państwie wyznaniowym, pozbawionym praworządności i demokracji. Nie wiadomo kto będzie bardziej radykalny w wykorzystywaniu religii do zdobywania coraz większej władzy.


#konstytucja #Biblia #Pismo Święte #talibowie #Afganistan #praworządność #falandyzacja prawa

- Copyright © Inside Your Life | blog lifestylowy - Skyblue - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -