Archiwum dla czerwca 2019

"Nie ma słów, aby wyrazić nasz wstyd". Tylko nie mów nikomu


O potrzebie zmian w Kościele katolickim pisaliśmy w kilku poprzednich artykułach. Poruszaliśmy też temat usunięcia z funkcji Biskupa Rzymu papieża Franciszka. Zastanawialiśmy się co kierowało biskupami, którym tak bardzo przeszkadza papież Franciszek. Nie sądziliśmy, że odpowiedź przyjdzie tak szybko, a będzie nią film dokumentalny "Tylko nie mów nikomu" braci Sekielskich.

Tylko nie mów nikomu

Film braci Sekielskich nie jest sensacją mówiącą o czymś czego społeczeństwo dotąd nie wiedziało. O problemach z jakimi boryka się KK wiadomo było od lat. Słyszeliśmy o zorganizowanej pedofilii księży jaka występowała w Irlandii, Stanach Zjednoczonych, na Dominikanie. KK jako instytucja nie daje sobie z tym rady. Jednak dokument Sekielskich obnaża to co się dzieje z konkretnymi księżmi. Możemy osobiście uczestniczyć w problemach jaki dźwigają ofiary księży. Przychodzi refleksja jak szerokie jest to zjawisko, skoro autorzy tego dokumentu zajmują się głównie księżmi, których znamy z pierwszych stron gazet. Co się dzieje na dole tej struktury? Przy okazji film pokazuje mechanizm tuszowania spraw przez biskupów. Sugeruje, że zalecenie tuszowania spraw pochodziło z samego Watykanu. Przypominają się w tym momencie głośne sprawy molestowania nowicjuszy i kleryków w seminariach dla duchownych.

Nasuwa się pytanie czym tak naprawdę jest Kościół katolicki i komu służy?
Na czym polega jego misja we współczesnym świecie?


"Nie oglądam byle czego"

Pierwszą reakcją większości biskupów było mówienie, że jest to kolejny atak na kościół. Pycha i świadomość, że dzięki wspieranej przez nich partii będą nadal bezkarni. Przecież mają niepodzielną władzę nad Polską i Polakami. Wygrywają kolejne wybory, i to głównie dzięki kościołowi.
"Nie oglądam byle czego" - ze szczerością powiedział Sławoj Głódź, a to powtarzali potem politycy partii rządzącej, w tym marszałkowie Sejmu.

"Nie ma słów, aby wyrazić nasz wstyd"

Jedynie Prymas Polski Wojciech Polak i Abp Grzegorz Ryś potrafili odnaleźć się w tej sytuacji. Być może zrozumieli, że sprawy nie da się już zatuszować. Nie da się nazywać film kolejną nagonką na Kościół katolicki. Można również domniemywać, że reakcja Prymasa Polski świadczy o tym, że czas zrobić porządek z Kościołem katolickim w Polsce. Być może film stanie się okazją by przywrócić hierarchiczny charakter kościoła. Może uda się skończyć z samowolką biskupów i wielowładzą, z silnym decyzyjnie ośrodkiem w Toruniu? Czy dzięki temu uda się uratować Kościół katolicki w Polsce? Przecież wszyscy widzą, że bez tego nastąpi rozłam w Kościele. W tym znaczeniu film Sekielskich może dać Prymasowi Polski przyzwolenie na przeprowadzenie reform personalnych. Abp Polak może dzięki temu liczyć na poparcie wiernych. Tym bardziej, że tego powodu doszło już do masowej dymisji biskupów w wielu Kościołach katolickich na świecie.    
Polskie społeczeństwo jest przygotowane i oczekuje zmian. Film Sekielskich stał się pożywką do odnowy w Kościele.


Dymisja wszystkich biskupów?

Najprostszą drogą do odzyskania wiarygodności przez Kościół katolicki wydaje się dymisja wszystkich biskupów. Skoro pod ich okiem dochodziło do przestępstw wykorzystania seksualnego dzieci, to oni ponoszą za to pełną odpowiedzialność, od chwili, gdy o tym usłyszeli. Nie jest prawdą, jak to tłumaczy minister finansów, że biskupi nie mogli być uczciwi bo nie przewidywał tego kodeks karny. Panie ministrze "sprawiedliwości", by być uczciwym nie trzeba czytać kodeksów karnych. Rozumiem, że polityk wybrany i wspierany przez Kościół musi tak mówić, ale dla Chrześcijanina podstawą jest Biblia. Tam nie ma nic o przyzwoleniu na tuszowanie przestępstw, czy wykorzystywaniu dzieci. Również osoba niewierząca, nie kieruje się w swym życiu kodeksem karnym, ale  przyzwoitością, etyką, moralnością. Nie może być żadnego tłumaczenia, że biskupi nie musieli być uczciwymi i przyzwoitymi bo nie przewidywał tego kodeks. Biskupi nie mają prawa zasłaniać się brakiem przepisów nakazujących im uczciwość, czy innymi wytycznymi z Watykanu. Jeżeli tak będą robić to znaczy że nie dorośli do pełnionych funkcji.

Dlatego wszyscy biskupi powinni odejść, a nowych według swojej wiedzy i odpowiedzialności za decyzje wybierze papież. 


Przykład z Chile

Tak zrobiło 32 biskupów w Chile. Tam również powszechne było wykorzystywanie dzieci przez księży. Społeczeństwo informowało tamtejszych biskupów o "seryjnych pedofilach" wśród księży. W odpowiedzi, tak jak w Polsce dochodziło jedynie do rozsiewanie złego nasienia po różnych parafiach.
W maju ubiegłego roku zrozumieli odpowiedzialność przestępczy charakter swego postępowania i złożyli dymisje na ręce papieża Franciszka. Do dyspozycji papieża oddał się cały chilijski episkopat. 


Pragniemy, aby oblicze Pana ponownie błyszczało w naszym Kościele, i będziemy się angażować na rzecz tego. Z pokorą i nadzieją prosimy wszystkich, by pomogli nam podążać tą drogą - czytamy w oświadczeniu biskupów.


Biskupi w Chile dorośli do zajmowanych stanowisk. Porzucili bogactwo i pychę, powracając na drogę jaką wyznaczył nam Pan.
Czy naszych biskupów stać na takie poświecenie?
Czy odrzucą srebrniki i staną się członkami Kościoła Apostolskiego?


Wykorzystywali najsłabszych

Mechanizm wykorzystywania dzieci przez księży najlepiej zobrazował Abp Józef Michalik. Dzieci przychodzą do kościoła zagubione. Szukają pomocy. "Ono lgnie, zagubi się i jeszcze tego drugiego człowieka (księdza) wciąga" . Wówczas u duchownego wyzwala się "niewłaściwa postawa" tak dzieje się, "kiedy dziecko szuka miłości". Według tego biskupa siedmioletnie dziecko jest niczym szatan, który swoją rozwiązłością napada na innych, a czterdziestoletni ksiądz "korzystający z okazji" jest w jego rozumieniu ofiarą.


Z filmu "Tylko nie mów nikomu" dowiadujemy się, że księża-pedofile nie mają żadnych zahamowań. Potrafią gościć się w czyimś domu, a potem wykorzystać dziecko gospodarzy. A mówi się, że złodziej w swoim domu nie kradnie. Wiele ujawnionych przestępstw wykorzystywania dzieci, miało miejsce w stanie wojennym. Przecież wówczas Kościół cieszył się z największego zaufania społecznego. Wspierał dążenia Polaków do uwolnienia się od "komunizmu". Oczywiście księża pedofile byli najłatwiejszą zdobyczą do współpracy z UB i SB. Szantażem "komuniści" łatwo wyciągali z nich potrzebne im informacje. Można domniemywać że to właśnie bezpieka chroniła ich przestępczą działalność. Zastanawia też fakt, że IPN ciągle szukało politycznych haków na Wałęsę, a nigdy należycie nie zlustrowało jego osobistego, wieloletniego spowiednika.

Syndrom sztokholmski?

Ludzie, którzy oglądali film, a nie znają podstawowych zasad psychologii zadają sobie pytanie dlaczego ofiary pedofilów umożliwiały im ten proceder w dłuższym okresie czasu? Przede wszystkim pedofile wybierają na swoje ofiary osoby bliskie. Wujek, wychowawca, trener, przyjaciel domu, sąsiad, brat, kolega brata. Tak samo rodzic, ojciec, czy konkubent matki. Wykorzystując fizyczną i psychiczną słabość dziecka wchodzą w bliskie relacje. Imponują dziecku prezentami, swoją wiedzą, pozycją społeczną. Dziecko widząc, że rodzice szanują sprawcę nie potrafią odmówić jego ciągle postępującym oczekiwaniom. Jednocześnie sprawca wyzwala u swojej ofiary poczucie winy. Jak to powiedział jeden z księży w filmie braci Sekielskich "bez wytrysku to nie grzech" .


Nawet gdy próbują mówić rodzicom, nauczycielowi o niestosownych zachowaniach swojego oprawcy spotykają się z niedowierzaniem, niezrozumieniem powagi sytuacji. Dlatego gwałcone dzieci milczą poddając się procederowi, lub popełniają samobójstwo, ku uciesze oprawcy.
Potem występuje u ofiar syndrom sztokholmski. Silny stres, brak pomocy od najbliższych powoduje pogodzenie się z bycia ofiarą zwyrodnialca. Tak się dzieje w przypadku porwań, w więzieniach, w wojsku, gdzie przełożony robi co chce z podwładnymi, licząc na ich przychylność. Dlatego nie ma co się dziwić, że zgwałcone kilkuletnie dziecko staje się partnerem swojej ofiary jeszcze podczas kilku innych zdarzeń.

Ofiary milczą przez lata

Dlatego musi minąć wiele lat by ofiara odważyła się wskazać swojego prześladowcę. Mogła ujawnić ogrom zbrodni dokonywanych w przeszłości przez pedofila. Uwolnić się od traumy, która jej towarzyszyła przez całe jej życie. Takich odważnych jest niewielu. Ich wyznania często powodują robicie ich związków małżeńskich.
Większość ofiar ciągle milczy, czekając na przełom. Na coś co je skłoni do ujawnienia mrocznej tajemnicy. W przypadku młodych aktorek z Hollywood były to zeznania Angeliny Jolie obciążające Harveya Weinsteina, po których zgłosiło się więcej kobiet. Przestały się bać, że nikt im nie uwierzy. W Polsce w przypadku księży pedofilów może takim przełomem będzie film "Tylko nie mów nikomu".




Oczekiwania ofiar księży pedofilów

W filmie widać, że oczekiwania ofiar księży pedofilów nie są sprecyzowane. Im zależy głównie na ujawnieniu zła jakie im wyrządzono. Stworzenia mechanizmów, które uniemożliwią ten proceder. To jest niestety najtrudniejsze. Nawet lekcje ostrzegające dzieci przed "złym dotykiem" prezes partii wspieranej przez Kościół nazywa "seksualizacją najmłodszych". Ciągle liczy się, że dzieci nieuświadomione będą łatwiejszym kąskiem dla zboczeńców. O zachowaniu Kościoła względem ofiar ciężko jeszcze mówić. Czy zajdą oczekiwane zmiany jak to głosi papież Franciszek i Prymas Polak, czy będzie jak było, jak to robią uwikłani biskupi, zobaczymy. Na razie nawet list Prymasa nie został odczytany we wszystkich kościołach w Polsce, tak jak to było oczekiwane. Z pewnością powstaje wiele instytucji wspierających ofiary. Może skończy się czas, gdy kilkunastu najlepszych adwokatów, wynajętych za pieniądze z Kurii będzie bronić księdza pedofila przed oskarżeniami zgwałconego kilka lat temu dziecka.
Z pewnością dokument Sekielskich dodaje odwagi ofiarom.


Zachowania polityków w świetle filmu "Tylko nie mów nikomu"

Wydarzenie medialne jakim było pojawienie się filmu w Internecie na YT, wywołało żywe reakcje polityków. Zarówno tych obecnie wspieranych przez kościół, jak i tych co rządzili dawniej. Pamiętajmy, że konkordat został podpisany za czasów rządów Unii Demokratycznej szufladkowanej przez dzisiejszych rządzących jako "komuniści". Każdy rząd zabiegał o przychylność kościoła i nigdy nie chciał się kościołowi narażać. Nawet Biedroń uważany za wroga Kościoła mógł liczyć na poparcie niektórych duchownych, gdy startował na prezydenta Słupska. Liczą się słupki poparcia. Polityk musi im się podporządkować. Po emisji filmu było jak zwykle bicie piany między politykami. Film Sekielskich partia rządząca zaszufladkowała jako element gry przed wyborami do Europarlamentu. Jeżeli tak to przecież oni go wykorzystali zmieniając jednej nocy kodeks karny. Zaostrzanie kodeksu karnego przy okazji "walki z pedofilią", czy powoływanie "komisji rozliczającej przypadki przestępstw" od hydraulika po zdobywcę nagrody nobla, mają się nijak w zapobieganiu pedofilii wśród księży.
Brak jest jednak rzetelnego podejścia do tematu. Potraktowanie zjawiska w skali makro. Całego Kościoła katolickiego.


Dlaczego pedofilia występuje w Kościele katolickim?

Wielu biskupów, którzy mają coś na sumieniu powtarza, że Kościół katolicki jest taki, bo takie jest społeczeństwo. Czyli społeczeństwo na całym świecie, bo Kościół katolicki z pedofilią księży ma problem wszędzie. Poza tym księdzem nie może zostać każdy członek społeczeństwa. Jest odpowiednia selekcja. Prawo kanoniczne dokładnie precyzuje kogo nie można powołać na księdza. Wystarczy brak kciuka lub palca wskazującego w prawej dłoni i już nie będzie się księdzem katolickim. To samo dotyczy osób, które mają problemy ruchowe, cukrzycę, a przede wszystkim księżmi nie zostaną ci którzy są impotentami. Lista jest oczywiście dużo dłuższa i jest dużo bardziej surowa niż dla kandydatów do wojska. Nigdzie nie jest napisane, że księżmi mogą zostać osoby cierpiące na choroby psychiczne, zwłaszcza na problemy seksualne. Skoro tak to można stwierdzić, że dopiero, gdy są księżmi takie skłonności się pojawiają.

Środowiska, gdzie ujawniają się skłonności homoseksualne i pedofilskie

Środowiskach  patogenne, gdzie ujawniają się skłonności homoseksualne najczęściej spotykamy w poprawczakach, więzieniach, zamkniętych szpitalach psychiatrycznych. Są obecne w wojsku, i w gangach przestępczych. Nie może więc dziwić fakt, że pojawiają się w zamkniętych seminariach dla duchownych, czy zakonach. Każdy zdrowy człowiek potrzebuje seksu. Środowisko izolacji powoduje jedynie stres, i szukanie okazji by dać upust popędom.
Dodatkowo problemu tego nie ułatwia sztucznie wprowadzony celibat.



Celibat jako źródło tworzenia się zaburzeń seksualnych

Ruchy ekumeniczne jakie mają miejsce w ostatnich latach dają nam możliwość zaobserwowania różnic jakie występują miedzy duchownymi protestanckimi i prawosławnymi, a księżmi katolickimi. W kościołach protestanckich i prawosławiu księża są pełnowartościowymi obywatelami. Mają żony, dzieci. Nie obce są im problemy rodzinne, i sprawy z którymi spotyka się każdy ojciec, matka, czy dziecko. Nie są sztucznie izolowane od społeczeństwa. Dzięki temu są częścią społeczności w której żyją. Realizują swoje ambicje wychowawcze. Spełniają się seksualnie. Są przykładnymi ojcami, mężami, dziadkami. Gdyby wśród nich trafił się nawet ksiądz pedofil można byłoby powiedzieć, że zdarzył się taki przypadek jak w społeczeństwie. Ksiądz katolicki z góry jest skazany na zderzenie się z problem rozwiązywania własnych spraw seksualnych w alternatywny sposób. Nie może mieć stałej partnerki bo nie zaoferuje jej małżeństwa, dzieci, normalnego domu. Jeżeli będzie to usiłował zrobić to będzie zawsze stres i niepewność sytuacji. Podobnie jest z homoseksualnymi związkami partnerskimi. Ksiądz nie zapewni swojemu partnerowi stałego związku. Dlatego przypadkowy homoseksualizm jest najprostszym rozwiązaniem, a pedofilia jest jedynie jego dewiacją. 

Brak rodzicielstwa przekłada się na pederastię

Europoseł z PiS prof. Ryszard Legutko tłumacząc zachowanie księży pokazane w filmie "Tylko nie mów nikomu", zaprotestował by nie nazywać ich pedofilami, a jedynie pederastami. Takie spojrzenie na ten problem występuje również w filmie. Jeden z księży - oprawców mówi, że on w wieku pięćdziesięciu lat uświadomił sobie, że nigdy nie będzie mieć dzieci. Cierpiał z tego powodu na brak rodzicielstwa. Potrzebował kogoś kim mógłby się "zaopiekować". Całkiem jak w Starożytnej Grecji. Szukał dziecka dla którego będzie mentorem, a zarazem sponsorem. Ma pieniądze, sławę, powszechny szacunek, to do realizacji potrzeb wyższego rzędu potrzebny mu jeszcze wychowanek, który przy okazji spełniać będzie jego seksualne potrzeby.



Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze

Celibat nie jest nam znany z Pisma Świętego. W Biblii ta sprawa jest rozstrzygnięta w Pierwszym Liście Św. Pawła do Tymoteusza w rozdziale 3 "O przełożonych Kościoła". Czytamy w nim o obowiązku życia duchownych w uczciwości i trzeźwości. By dochowali wierności jednej żonie, a dzieci trzymali w posłuszeństwie i wszelakiej uczciwości. Powinni należycie kierować swoimi domami. Ewangelia Św. Mateusza mówi nawet o osobach żyjących bez żony jako o trzebieńcach Mt. 19.12.  W Kościele katolickim o celibacie jako zaleceniu pisał w XIII wieku Papież Innocenty II. Realizacja tego zalecenia różnie wyglądała na przestrzeni wieków. Niektórzy biskupi przestrzegali tego zalecenia u księży, inni przymykali oko na stałe związki księży z kobietami. Z historii znamy przykłady, gdy na Stolicy Piotrowej zasiadał papież w towarzystwie "żony". Jako powszechny i obowiązkowy celibat wpisano do prawa kanonicznego zaledwie sto lat temu w 1917 roku. Przez ten okres było kilka głośnych spraw, gdy jakiś biskup, czy ksiądz nie mogąc pogodzić się z celibatem chciał wystąpić z Kościoła katolickiego. Podlegał presji przełożonych by porzucił żonę i dzieci i dalej pełnił posługę w Kościele katolickim. Niektórzy duchowni wybrali życie w rodzinie i woleli zmienić wyznanie. W ten sposób służyli Bogu w innym kościele. Można przyjąć, że w ten sposób powstał Kościół katolicki Mariawitów.


Jedynym uzasadnieniem obowiązkowego celibatu wydają się sprawy finansowe. Majątek parafii jest automatycznie majątkiem Watykanu. Wprowadzenie rodzin w struktury kościoła powoduje wiele zamieszania i problemów związanych z dziedziczeniem majątku przez dzieci, utrzymaniem rodzin emerytów, obowiązkami księdza względem żony i dzieci. Księża żyjący w wolnych, nieformalnych związkach są wygodniejszą formą dla zwierzchników kościoła.

Przywrócenie wiarygodności Kościoła

Z pewnością problem pedofilii wśród księży katolickich nie jest problemem indywidualnym. Księża ci nie czują żadnej skruchy czy nieuczciwości przed Panem Bogiem, a tym bardziej przed prawem karnym. Również szukanie kozłów ofiarnych wśród biskupów sprawy nie rozwiązuje. Można to oczywiście wykorzystywać do walki z konkretnym biskupem, czy ich frakcją. Jednak nie rozwiąże to systemowych problemów jakie stworzono w Kościele katolickim. Z drugiej strony nie wyobrażam sobie braku zaufania do księdza rozdającego wiernym Przenajświętszy Sakrament. Zastanawianie się czy i jego dotykają brudne myśli, związane z pożądaniem seksualnym niewinnych dzieci.


Mimo nacisków wielu biskupów o koniecznym natychmiastowym zniesieniu celibatu papież Franciszek powiedział wyraźnie: "na poziomie Kościoła powszechnego (katolickiego) celibat zostanie zachowany. Jednak, w poszczególnych lokalnych przypadkach są możliwe inne rozwiązania. 
Wydaje się, że takie podejście papieża Franciszka otwiera drogę do zmian systemowych w Kościele katolickim. Są one konieczne, jeżeli oczywiście zależy nam na Kościele i chcemy by skończył się występujący tam homoseksualizm, pederastia i pedofilia. Nie chodzi zresztą jedynie problemy rozwiązywania napięć seksualnych przez księży. Osoba duchowna lepiej będzie rozumieć społeczność wiernych, gdy będzie jej częścią. Porzuci pychę i srebrniki by być odpowiedzialnym mężem i przykładnym ojcem.


Biskup Jędraszewski mówi, że nie cały Kościół katolicki jest zły. Zgoda.
Tylko przekonajcie o tym wierzących.


#Tylko nie mów nikomu #pedofilia #pederastia #homoseksualizm #księża katoliccy #Prymas Polski #celibat #Leszek Głódź #Wojciech Polak #Grzegorz Ryś 


- Copyright © Inside Your Life | blog lifestylowy - Skyblue - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -