piątek, 10 maja 2019


30 kwietnia 2019 roku na stronach portalu Life Site News został opublikowany list otwarty "19 osób z tytułami akademickimi" zrzeszonych w organizacji Better Church Governance (Ku Lepszemu Zarządzaniu w Kościele). W liście tym wzywają biskupów katolickich do wymuszenia na papieżu Franciszku abdykacji lub podjęli "odpowiednich działań" w celu odsunięcia go od pełnienia tak zaszczytnej funkcji. Informację tę szybko podchwyciły polskie media związane z Kościołem katolickim: Tygodnik Powszechny, publiczna TVP, portal Gość Niedzielny.
 Tekst oryginalny listu.

"Amoris Laetitia"

Autorzy listu otwartego, duchowni i osoby świeckie apelują do biskupów, by ci "upomnieli" papieża i zażądali od niego "wyrzeczenia się herezji". W ten sposób chcą uchronić Kościół katolicki przed papieżem Franciszkiem. Zarzuty stawiane przez autorów listu dotyczą ekumenicznego wspólnego oświadczenia, w którym papież Franciszek wspólnie z luteranami opublikował 19 marca 2016 roku. W oświadczeniu papież Franciszek podziękował luteranom za "teologiczne dary reformacji".
Otwarcie na modernistyczne podejście do Kościoła katolickiego, pochylenie i pogodzenie się nad słabościami wiernych, a przede wszystkim akceptacja reform Marcina Lutra przelała czarę goryczy sygnatariuszy listu .

Kanon 212.3 Kodeksu Prawa Kanonicznego

Autorzy listu powołują się na kanon 212.3 Kodeksu Prawa Kanonicznego. Rozdział ten mówi o prawach i obowiązkach wiernych. Zgodnie z nim "Stosownie do posiadanej wiedzy, kompetencji i zdolności, jakie posiadają, przysługuje im prawo, a niekiedy nawet obowiązek wyjawiania swojego zdania świętym pasterzom w sprawach dotyczących dobra Kościoła, oraz – zachowując nienaruszalność wiary i obyczajów, szacunek wobec pasterzy, biorąc pod uwagę wspólny pożytek i godność osoby – podawania go do wiadomości innym wiernym". 
Zdaniem autorów listu sprawę domniemanych herezji powinna rozstrzygnąć Kongregacja Nauki i Wiary, która zajmuje się głoszeniem i obroną wiary katolickiej.


Haki na papieża

Już wcześniej różne zarzuty były kierowane pod adresem papieża Franciszka. Podobnie jak Jan Paweł II jest on przybyszem z dalekiego kraju. "Obcym wśród swoich." Pewnie dlatego od początku próbowano coś znaleźć. Na początku usiłowano uwikłać papieża Franciszka w działania junty wojskowej w Argentynie. W 2013 roku w mediach pojawiały się artykuły w stylu "Bergoglio wiedział, co się dzieje w Argentynie, ale milczał". Były insynuacje, że papież mógł odegrać niejasną rolę w uprowadzeniu przez wojskowe władze dwóch podlegających mu księży.


Podobną aferą wokół papieża Franciszka miało być krycie sprawy domniemanej pedofilii kardynała Theodore McCarricka. Sprawę nagłośniły włoskie i amerykańskie media. Kardynał miał mieć "duży wpływ" podczas jego konklawe, a Franciszek miał mu się za to "zrewanżować".    
W ten sposób na wszelki wypadek zbierano różne haki na papieża z Argentyny.

Utracone zaufanie establishmentu

Gdy na początku pontyfikatu, podczas jednej z homilii papież Franciszek skrytykował bogatych katolików, którzy nie płacą godnych pensji swoim pracownikom, mówiąc "lepiej być ateistą niż takim katolikiem" zaczęły pojawiać się pierwsze krytyczne wypowiedzi na jego temat.
"To nie katolicy, to faryzeusze" - odpowiadał papież.
Próbowano nawet ograniczyć dostęp papieża do mediów.

Był to okres, gdy na jaw wyszły sprawy prania brudnych pieniędzy w Watykanie. Nasze media katolickie zaraz zaczęły litować się nad Benedyktem XVI, pisząc że niepotrzebnie abdykował. "Jak bardzo Benedykt musi cierpieć z powodu tego, co dzieje się dzisiaj w Kościele!" Potem na jaw zaczęły wychodzić afery pedofilskie, a Kościół katolicki pogubił się bez jednego wspólnego stanowiska.

W Polsce pontyfikat papieża Franciszka przeciwstawiano świętości Jana Pawła II. Nadchodzi "dewojtylizacja" Kościoła! - pisano w kontekście anegdot wypowiadanych przez Franciszka na temat JP II. Nauczanie papieża Polaka na temat małżeństwa i rodziny (choć wyrasta ono z całej Tradycji Kościoła) przestało być aktualne!, czytamy w Manifeście Wiary kard. Gerhard Muellera.

7 heretyckich stanowisk papieża Franciszka

W 2017 roku grupa 62 duchownych i świeckich z 20 krajów opublikowała 25 stronicowy dokument "Correctio Filialis de haeresibus propagatis" (Synowska korekta dotycząca szerzenia herezji). Zajmują w nim swoje stanowiska dotyczące małżeństwa, życia moralnego i przyjmowania sakramentów, różne od tego co rekomenduje papież Franciszek w Posynodalnej Adhortacji Apostolskiej Amoris Laetitia z 2016 roku. Zdaniem sygnatariuszy dokumentu szczególnie naganne jest aprobowanie przez papieża przekonania, że posłuszeństwo prawu Bożemu może być w pewnych sytuacjach niemożliwe, albo niezbyt pożądane, a Kościół może w pewnych sytuacjach je zaakceptować, tak by nawet cudzołóstwo było uważane za możliwe do pogodzenia z faktem bycia katolikiem praktykującym. Zarzucają oni takiemu stanowisku Franciszka, uleganie wpływom modernizmu, czyli przekonania, że Bóg nie przekazał Kościołowi prawd ostatecznych oraz wpływom idei Marcina Lutra.

Obrońcom Kościoła katolickiego najbardziej przeszkadzała możliwość ponownego zawierania związków małżeńskich przez rozwodników, udzielania im komunii świętej oraz relatywizowanie i subiektywne podejście do pojęcia grzechu i rozgrzeszenia.

"Chrześcijanin wierzący może mieć pełną wiedzę o boskim prawie i dobrowolnie zdecydować się na złamanie go w poważnej sprawie, ale nie być w stanie grzechu śmiertelnego w wyniku tego działania."

Co ciekawe duchowni tak szybko reagują na sprawy rozwodników, a jednocześnie sprawozdania odnośnie skali afery pedofilskiej w Kościele katolickim odkładają na lata następne. Cały ciężar upadku moralnego Kościoła katolickiego przenoszą na papieża Franciszka. Tym samym czynią szum medialny, który zagłuszy prawdziwy problem Kościoła katolickiego.

 

Papież Franciszek, a dr Marcin Luter

Ciężko nie oprzeć się wrażeniu, że papież Franciszek jest atakowany za poddawanie się argumentom rozważań teologicznych dr Marcina Lutra. Zgodnie z nauczanie Lutra małżeństwo nie jest sakramentem świętym. Ciężko jest więc je złamać w ciężarze grzechu ciężkiego. Przecież nawet i dziś w Kościele katolickim rozwód, za odpowiednią opłatą, może być uzasadniony. Natomiast dostąpienie do Stołu Pańskiego nie jest zaszczytem dla wybrańców, których "upatrzył sobie" kapłan. To Pan Bóg rękami duchownego udziela nam Sakramentu.

Co się tyczy grzechu, to człowiek i tak nie jest w stanie poznać i wypowiedzieć wszystkie grzechy swoje zarówno te, które dokonał świadomie, czy nie świadomie. Nawet jeżeli dokonał je świadomie, wbrew nauce Kościoła, to jak czytamy w Piśmie Świętym: jest osobą grzeszną! Samo jego autentyczne podążanie w Chrystusie w kierunku wiary już stanowi o byciu w łasce uświęcającej. Stąd właśnie bierze się potrzeba naprawy życia i oczyszczenia z grzechu, które przychodzi wraz z dostąpieniem do Stołu Ojca. Jaka to herezja, skoro to wszystko można znaleźć w Biblii!

Odrzucenie tych prawd prowadzi do zakłamania i hipokryzji. To na tych rozważaniach filozoficznych dr Marcin Luter zbudował podwaliny do reformy kościoła katolickiego. To wszystko znajdziemy przecież w Piśmie Świętym. Tylko, że Kościół katolicki nie przyjął tego do swojej świadomości, a Luter przyczynił się do powstania kościołów protestanckich.
Teraz papież Franciszek zrobił krok w kierunku ekumenicznego pojednania chrześcijan we wspólnym Apostolskim Kościele Powszechnym.


Argumenty sygnatariuszy listu

List z 30 kwietnia 2019 roku jest kontynuacją "Correctio Filialis de haeresibus propagatis" z 2017 roku. Zarzuty sygnatariuszy odnoszą się ponownie do różnych stanowisk jakie wygłasza papież Franciszek, a które są sprzeczne z wiarą katolicką.  Zarzuca mu się popieranie hierarchów kościelnych, którzy wykazali wyraźny "brak szacunku dla wiary i moralności Kościoła (katolickiego)". W ten sposób sugeruje się, że być może  otoczenie papieża jest wszystkiemu winne.

Chcą izolować papieża od zaufanych doradców, rozumiejących cele tego pntyfikatu. Dalej czytamy, że "słowa i działania papieża Franciszka oznaczają odrzucenie katolickiej nauki o małżeństwie i pożyciu płciowym, o prawie moralnym, łasce i przebaczeniu grzechów".  Ma miejsce "ochrona i promocja duchownych, którzy odrzucają katolickie nauczanie o małżeństwie, aktywności seksualnej i prawie moralnym, nawet, gdy duchowni osobiście naruszają prawo moralne i cywilne w straszliwy sposób". Takie podejście doprowadziło do "jednego z najgorszych kryzysów w historii Kościoła katolickiego”. Tak jakby papież Franciszek miał odpowiadać za to co z Kościołem katolickim dzieje się od dziesięcioleci, a nawet setek lat.


Pucz w Watykanie

Na oskarżeniu o herezję sygnatariusze listu się nie zatrzymują. W poprzednim liście prosili o odwołanie herezji. Teraz przy braku podporządkowania się ich żądaniom, oczekują abdykacji lub wręcz usunięcia papieża przez biskupów. Zwracają się do biskupów świata:

"Uznajemy z wdzięcznością, że niektórzy z was potwierdzili prawdy sprzeczne z herezjami, które wymieniliśmy, lub też ostrzegli przed poważnymi zagrożeniami zagrażającymi Kościołowi w tym pontyfikacie". (...) "Jeśli – niech Pan Bóg broni! – Papież Franciszek nie podejmie prawdziwej pokuty w odpowiedzi na te napomnienia, prosimy, abyście wypełnili swój urzędowy obowiązek oświadczenia, że dopuścił się on  kanonicznego przestępstwa herezji i musi ponieść kanoniczne konsekwencje tej zbrodni".

W liście nie określa się jak ma zostać usunięty papież. Czy ma to być głosowanie i zdecyduje większość, czy wystarczy, że zdecydują o tym kilku najbardziej wpływowych biskupów. Na razie zachęca się biskupów i księży, do wypowiedzenia posłuszeństwa Watykanowi:

"Dlatego apelujemy do was, jako naszych duchowych ojców, wikariuszy Chrystusa w waszych jurysdykcjach, a nie wikariuszy Biskupa Rzymskiego, publicznie upominajcie papieża Franciszka, aby wyrzekł się herezji, które wyznał. Te heretyckie przekonania, zachowanie Papieża w odniesieniu do siedmiu twierdzeń zaprzeczających prawdzie objawionej przez Boga, wspomniane na początku niniejszego Listu, uzasadniają oskarżenie o przestępstwo herezji, bez wątpienia promuje on i szerzy heretyckie poglądy na te punkty. Promowanie i szerzenie herezji dostarcza wystarczających podstaw do oskarżenia o przestępstwo herezji, dlatego też biskupi mają zbyt wiele powodów, by poważnie traktować oskarżenie o herezję i próbować zaradzić tej sytuacji ".
 

Papież jest papieżem tylko wtedy, gdy głosi Prawdę o Panu Jezusie!  

Podważenie autorytetu papieża stało się faktem. Każdy ksiądz może już krytykować do woli papieża. Pojawiają się coraz ciekawsze argumenty. "Papież jest papieżem tylko wtedy, gdy głosi Prawdę o Panu Jezusie!". Brak tylko najważniejszego stwierdzenia. Kiedy to co głosi Papież jest prawdą? Kto ma o tym decydować? Przecież głową Kościoła katolickiego ciągle jest papież Franciszek. Do krytyki papieża włączają się "katolickie" media i partie polityczne. Przedstawiają się jako obrońcy wiary katolickiej. Głoszą, że obrona Kościoła katolickiego jest patriotycznym i powszechnym obowiązkiem obywateli. Przykładem może być niedawna wypowiedź Marine Le Pen, o słowach papieża w kontekście imigrantów:

"Odbieram je źle, ponieważ nie dotyczą już one miłosierdzia, które oczywiście powinien promować i co jest jego rolą. Ale on stara się narzucić narodom to, co powinny robić w kwestii imigracji, a to nie jest jego rolą. W tym momencie wychodzi on poza swoją rolę. My, jako politycy wybrani przez naród, nie mamy prawa wtrącać się w to, w jaki sposób kieruje on Kościołem. Ale też papież nie może ingerować w wybory polityczne podejmowane przez naród, on powinien je zaakceptować. A jeśli narody nie chcą już przyjmować imigrantów, ponieważ są przesycone ich obecnością (…) to nie mogą przyjąć większej liczby imigrantów. I tu papież powinien pozostać przy swojej roli".
Cesarzowi co cesarskie, Bogu co boskie. Tylko dlaczego narodowcy i nacjonaliści nazywają się katolikami?

Ciężko powiedzieć, czy celem tych działań mają być kolejne krucjaty, czy powołanie policji wyznaniowej jak w państwie islamskim. Z pewnością obecnie ujawniły się silne tendencje decentralizacji władzy w Kościele katolickim i odejście od Stolicy Piotrowej jako centrum zarządzania Kościołem.




Ku Lepszemu Zarządzaniu w Kościele

Czym jest organizacja Better Church Governance (Ku Lepszemu Zarządzaniu w Kościele)?
Jak podaje "Tygodnik Powszechny" nr 13/2019 organizacja Better Church Governance jest świetnie zorganizowana i zasobna w środki finansowe instytucją. Działa w niej (między innymi) czterdziestu wysoko wykwalifikowanych specjalistów od PR, mediów, psychologii, politologów. Dziesięciu z nich to wysocy agenci FBI. Nic dziwnego, że łatwo zbudowali lobby do walki z papieżem Franciszkiem. Współczesnymi metodami dobrze nam znanymi ze świata polityki, przy pomocy manipulacji, dezinformacji i wojny psychologicznej. W ten sposób chcą wymusić na papieżu Franciszku abdykację, jak to zrobił Benedykt XVI.

Na różnym poziomie prowadzą działania zmierzające do wykazania korupcji i prania brudnych pieniędzy w Watykanie. Były nawet insynuacje o związki Watykanu z mafią i organizacjami terrorystycznymi. Zbierają haki na kardynałów-elektorów i personel Franciszka. Uwypuklają każdą kontrowersyjną zmianę w Kościele katolickim. Budują intrygi dotyczące postaw moralnych i obyczajowych osób zamieszkujących za Spiżową Bramą. Sterują antagonizmami przeciwstawiając sobie różne grupy interesów i sympatyków różnych rozwiązań. W ten sposób chcą podważyć główne idee ekumenizmu jakimi przewodził Jan Paweł II, a kontynuuje papież Franciszek.

Po co to robią?

Ciężko ocenić ich intencje. Może jest to strach przed ujawnieniem pełnego spektrum skandali pedofilskich. Tego, że odrzucenie celibatu uwypukli ich skłonności seksualne. Może jest to sprawa przepływu pieniędzy. Zemsta za wyprowadzenie nadużyć finansowych do jakich dochodziło w ubiegłych latach...
Z pewnością lobby antypapieskie czyni Kościół katolicki skostniałą, niereformowalną bryłą, która niepostrzeżenie porzuca zwierzchnictwo Watykanu i zmierza do decentralizacji.
Oczywiście sama decentralizacja nie jest czymś złym. Kościoły protestanckie od 500 lat świetnie się z tym czują.
Jak to będzie wyglądać w przypadku Kościoła katolickiego trudno przewidzieć.
Z pewnością oddalamy się od wizji zjednoczenia Kościoła Powszechnego jaką miał Ojciec Pio.

Krytyka Papieża jest grzechem

W tym miejscu należy przypomnieć, że dla społeczności Kościoła katolickiego krytyka Papieża, wybrańca na Stolicy Piotrowej jest grzechem. Przypomina nam o tym herb Watykanu. Tylko Papież ma Władzę Kluczy nadaną mu z łaski Boga. Nie mają go błaznujący politycy podpierający się chwilowo głosującym na nich suwerenem. Tym bardziej nie mają dziennikarze, czy duchowni, których obowiązuje hierarchiczna struktura Kościoła.

Faryzeusze XXI wieku zamiast starać się zrozumieć bardzo mądre przesłanie papieża Franciszka, szykują rozłam w Kościele katolickim, nad którym i tak nie będą w stanie zapanować.

"A ja ci powiadam, że ty jesteś Piotr, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go. I dam ci klucze Królestwa Niebios; i cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane i w niebie, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie." Ew. Mateusza 16.18-19



#papieżfranciszek #jan pawełII #lifesitenews #betterchurchgovernance #tygodnikowszechny #GośćNiedzielny #kościółkatolicki #luteranie #drmarcinluter #amorislaetitia # kongregacjanaukiiwiary #prawokanoniczne #władzakluczy #watykan #stolicapiotrowa #7 herezji

Jeśli chcesz, zostaw po sobie ślad w komentarzu, będzie nam miło go przeczytać. Pamiętaj jednak , że w Internecie również obowiązują zasady savoir-vivre. Komentarze łamiące netetykietę (tj. wulgaryzmy, spamowanie, etc.) będą usuwane.

Subskrybuj posty | Subskrybuj komentarze

- Copyright © Inside Your Life | blog lifestylowy - Skyblue - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -