Archiwum dla stycznia 2019

Tanie wakacje. Turcja (Część I)


Turcja jest od lat jednym z najtańszych miejsc do spędzenia wakacji. Jest stosunkowo bezpiecznie, a kraj jest cywilizowany na tyle, że są tacy, którzy wybierają się tam własnym samochodem, a nawet autostopem. Nie jest to nic dziwnego. Przecież jeszcze w czasach PRL-u wiele osób docierało do Turcji popularnymi wówczas maluchami, a przedsiębiorczy Polacy żyli z lokalnego handlu kursując z torbami wypchanymi towarem między Turcją, Grecją a Bułgarią.


Lotnisko Antalya


Najczęściej samoloty z turystami lądują na lotnisku w Antalya skąd autobusy rozwożą wczasowiczów po hotelach położonych w południowej części Turcji. Zazwyczaj są to kurorty wokół Alanyi, ale zdarzają się oferty również nad Morzem Egejskim na zachodnim wybrzeżu. Kiedyś tradycyjnie do Turcji wybieraliśmy się z dolarami. Teraz nie ma to już takiego znaczenia. Równie dobrze można mieć euro, czy funty brytyjskie. Można wziąć nawet złotówki, ale przeliczniki nie są zbyt korzystne. Nadal nasza waluta jest na świecie dość egzotyczna. Silna złotówka powoduje, że z pewnością stać nas w Turcji na coraz więcej, a dokonując zakupy na jarmarkach i bazarach z pewnością będziemy zadowoleni z miejscowych cen. Orientacyjnie przyjmuje się, że 1 lira turecka to 1,5 złotego, 0,35 euro i 0,45 dolarów amerykańskich. Oczywiście są czasami drobne zawirowania w przelicznikach. W wielu miejscach, nawet na bazarach możemy płacić kartą. Karty kredytowe nie są zazwyczaj objęte prowizją.


Z zakupów tradycyjnie najchętniej kupujemy odzież, zwłaszcza bieliznę. Bawełna turecka jest wysokiej jakości, a podczas wycieczek fakultatywnych kierowcy chętnie odwiedzają sklepy fabryczne położone z dala od miast i ośrodków turystycznych. Tam możemy trafić na wyjątkowe okazje zarówno jeżeli chodzi o cenę jak i o jakość towaru. Wyrobu tureckie cechuje wyjątkowa trwałość.



Z pamiątek przywozimy najczęściej "oko proroka". Kolorowe wisiorki, przywieszki, bransoletki, czy biżuterię wykorzystującą ten motyw. Niebieskie oczka stały się na tyle popularne, że nawet u nas możemy je spotkać w sklepach jubilerskich w zestawach korzystających z tej stylizacji. Oko proroka, zwane też okiem tureckim to amulet, który spotkamy u kierowców niemal w każdej taksówce, autobusie, czy u sprzedawców w sklepie. Zwyczaj ten jest związany ze starożytnym zwyczajem rzucania złego uroku. Posiadanie takiego oka chroni nas przed złym spojrzeniem innych. To nie jest związane z żadną religią. By nie być zauroczonym, Turcy wypowiadają słowa  ”nazar değmesin” co oznacza uchroń przed złym spojrzeniem. U nas też to jest powszechne, gdy oglądamy czyjeś małe dziecko. By nie zauroczyć dziecka i by nie miało pecha w życiu zapobiegawcze babcie często dodają coś w stylu "na psa urok", "tfu tfu" czy coś w tym rodzaju. Turcy w takich sytuacjach dodają  ”nazar değmesin” i dotyczy to zarówno dzieci jak i przedmiotów.



Hotele w Turcji


Hotele w Turcji są różnej klasy. Są małe hoteliki z basenem wielkości balii do sauny i olbrzymie kompleksy ze sklepami, zapleczem gastronomicznym i wodnym rajem z kilkoma basenami, zjeżdżalniami barami w wodzie, występami artystycznymi. Z pokoi hotelowych wychodzimy bezpośrednio do basenu. W ten sposób niektórzy nawet nie idą na plażę, nad morze ograniczając pobyt w Turcji do hotelowego patio. Wybierając w biurze podróży hotel warto zwrócić na to uwagę. Sklepy hotelowe umożliwiają zakup tanich napoi i nie trzeba przepłacać w restauracjach. Poza tym nie sugerujmy się odległością od morza, ale tym jak do niego dotrzeć. Zazwyczaj wzdłuż linii brzegowej biegnie bardzo ruchliwa droga. By bez trudu dotrzeć nad morze niezbędna jest kładka lub przejście pod jezdnią. Duże hotele zapewniają odpowiednią animację, również na plaży. Taka animacja dla dzieci powinna być w języku polskim. W przeciwieństwie do Tunezji, czy Egiptu nie ma takiej presji personelu na napiwki.




Wycieczki


Pierwsze wycieczki na jakie decydujemy się podczas pobytu w Turcji są związane z najbliższą okolicą. Z plaży zapewne zobaczymy wycieczki kolorowymi statkami. Pełne muzyki i dobrej zabawy, z odpowiednim zapleczem gastronomicznym, zawiozą nas w miejsca, gdzie będziemy mogli oglądać kolorowe ryby, błękitną lagunę, czy jaskinię fluorescencyjną. W okolicach Alanyi na skalistym półwyspie jest wiele takich ciekawych miejsc. Statek podpływa do skał, gdzie znajduje się grota, która przeszywa skałę na wylot . Wchodzimy na wysokości łodzi, a po wędrówce ciemnymi korytarzami pojawimy się po drugiej stronie półwyspu na wysokości 3-4 piętra. Skok z takiej wysokości do morza jest sporym wyzwaniem. Dostępny jedynie dla śmiałków. 


Inną atrakcją jest jaskinia fluorescencyjna położona bezpośrednio nad brzegiem głębokiego morza. By się do niej dostać trzeba zanurkować i przepłynąć krótkim, szerokim syfonem. Widok w jaskini zapiera dech w piersiach. W jaskini wszystko świeci na niebiesko. Promienie słoneczne dostają się do wnętrza jaskini jedynie przez błękitną wodę morską. To efekt załamywania się światła. Do podobnej jaskini błękitnej w Czarnogórze wpływa się łodziami. Tam bezpośrednio wpada również światło słoneczne. Efekt świecenia jest jedynie częściowy, widoczny u osób które są zanurzone w wodzie. W jaskini niedaleko Alanyi mamy pełny obraz fluorescencyjny.

 

Rafting na wybrzeżu Riwiery Tureckiej!


Po takiej dawce adrenaliny świetnie smakuje kebab z grilla, który ciągle kopci z tyłu łodzi. Takie emocje z pływania statkiem można porównywać jedynie z raftingiem. Na południowym wybrzeżu Riwiery Tureckiej jedynym dozwolonym do spływu miejscem jest rzeka Köprülü. Znajduje się ona około godziny jazdy autobusem z Alanyi, czy Side. Rzeka wije się malowniczymi kanionami Parku Narodowego Köprülü. Porównując z kanionem rzeki Tara w Czarnogórze jest to płytki kanion, dzięki czemu woda w tureckiej rzece jest stosunkowo ciepła. Umożliwia to kąpiel w rzece bez szoku termicznego. Już jazda wysokim autobusem po górskich drogach jest ekstremalnym przeżyciem. Kierowcy Tureccy znani są z wigoru, graniczącego z niepotrzebnym ryzykiem. Na miejscu dostaniemy kaski, wiosła i kamizelki zapewniające nam bezpieczeństwo. Zostaniemy podzieleni na grypy pontonowe, a śmiałkowie mogą skorzystać ze specjalnych kajaków. Spływ w pontonie jest pod asekuracją przewodnika, w kajakach musimy liczyć jedynie na własne umiejętności, które lepiej mieć wybierając się samodzielnie na rafting kajakowy. Podczas spływu jedną z atrakcji jest płynięcie rzeką wpław. Tworzymy wieloosobową gąsienicę łapiąc za kamizelkę osobę, która płynie przed nami i tak spływamy kilkadziesiąt metrów po pełnej kipieli kaskadach.


Na amatorów safari czeka wycieczka jeepami "off road" po górach Taurus. Podczas wyprawy odwiedzamy tureckie wioski, w których czas się zatrzymał, a ludzie żyją własnym, spokojnym rytmem. Przekąsimy u nich tradycyjnie smażone placki "gozleme", zapalimy fajkę wodną, obejrzymy zbiornik wody pitnej dla Alanyi, zajrzymy do meczetu w jednej z wiosek. Atrakcją jest też jaskinia Dim z dobrze zachowanymi stalaktytami. Wycieczka kończy się obiadem na rzece, serwowanym w pływających altanach. Po pikniku można jeszcze skorzystać ze słodkiej wody podczas kąpieli w rzece.



Szerokie tureckie plaże


Plaże Riwiery Tureckiej to raj dla dzieci lubiących zabawy w piasku. Szerokie plaże zapewniają komfort wypoczywającym wczasowiczom. Jedynie w niektórych miejscach jest trochę żwiru, czy wystających progów skalnych. Na nurkowanie z atrakcyjnym podglądaniem morskiej fauny, czy flory trzeba wybrać się gdzieś dalej. Ta gdzie są jakieś skałki. Brzeg Antalyi to stroma skała, podobnie jest w centrum Alanyi i miejscami w Side. Wystarczy się dowiedzieć w recepcji i dojechać miejscowymi busami, które jeżdżą co chwila wzdłuż wybrzeża. Na tych zasadach odkryłem kiedyś malowniczą szeroką dziką plażę z ujściem małej rzeki położoną przy plantacji bananów niedaleko lotniska Gazipasa. Jest tam sporo zieleni i nie ma muzyki nadmorskich kafejek. Oczywiście wszystko zależy od nastroju i oczekiwań.


Zauważyliśmy, że do naszego hotelu przyjeżdżają również ludzie z Europy, którzy wybrali się na wakacje własnym samochodem. Jazda własnym samochodem w Turcji jest dość bezpieczna. Sporo jest nowych dróg i autostrad. W sumie dla kierowców jest przygotowane ponad 2500 km płatnych autostrad. Jest też wysoka, europejska kultura jazdy. To ciekawe, ale od 20 lat można tam dostać mandat nawet za brudny samochód. Ciężko to porównać z krajami arabskimi, gdzie jeszcze do niedawna jazda no nocą bez włączonych świateł była dość powszechna, nie mówiąc o przestrzeganiu znaków drogowych, czy sygnalizacji świetlnej. Pod tym względem nie odczujemy różnic z tym jak jeździ się w Europie.       



 

Zabytki kultury starożytnej w Turcji - Side


Spędzając wakacje w okolicy Side spotkamy się z pozostałościami budowli starożytnych, z czasów, gdy istniało starożytne państwo Lidia. Najważniejsze antyczne miasta z tego okresu są położone w zachodniej części Turcji. Są jednak miejsca, gdzie zabytki kultury starożytnej zachowały się również w innych częściach Turcji. Afrodyzja, Aspenos, i właśnie w Side.
Side to nie tylko nadmorski kurort turystyczny. To również antyczne miasto portowe założone w VII wieku przed naszą erą przez osadników greckich pochodzących z Kyme w Eolii. W starożytności kwitnął tu handel niewolnikami. Wpłynął on bezpośrednio na bogactwo i rozwój miasta.  Z tego okresu zachowały się  ruiny z czasów hellenistycznych i rzymskich stanowiące ogromną atrakcję turystyczną. W budynkach łaźni rzymskich znajduje się obecnie muzeum poświęcone tamtym czasom.


Nazwa miasta była związana z owocem granatu. Opiekę nad starożytnym Side sprawowała Atena, bogini mądrości. Z jej wizerunkiem były bite lokalne monety. Miasto cieszyło się znaczną autonomią nawet w czasach rzymskich. Ludność pochodzenia grackiego szybko utraciła swoje korzenie, a ludność miasta stała się osobliwą mieszanką kultur i różnych narodowości. W czasach narodzin Chrystusa miasto liczyło ponad 60 tyś mieszkańców. Posiadało własną flotę wojenną, a w mieście funkcjonowały różne budynki użyteczności publicznej. Upadek miasta nastąpił wraz z najazdami arabów, które nasiliły się w V i VI wieku naszej ery. Przez wieki miasto przechodziło z rąk do rąk, głównie jako miasto osmańskie. Dopiero w 1895 osiedlili się tu tureccy uchodźcy z Krety, dając początek nowej historii miasta.


Najbardziej znaną budowlą jest świątynia Apollina położona nad samym morzem. Była wykonana z kolumn korynckich. Pięć zachowanych kolumn zostało postawionych ponownie w latach osiemdziesiątych.

Side
Po drugiej stronie Antalyi znajduje się Demre. Niewielkie miasto, które zapisało się w historii jako Mira (Myra). To starożytne miasto z wykutymi w skale licyjskimi grobowcami. U podnóża skał zachowały się w dobrym stanie ruiny antycznego grobowca. Miasto Mira zasłynęło też w czasach wczesnego chrześcijaństwa za sprawą św. Mikołaja biskupa Miry. Udostępnione są do zwiedzania pozostałości kościoła św. Mikołaja z IV wieku z jego modernizacją z 1043 r., kiedy to Konstantyn IX przebudował kościół na trzynawową bazylikę.


Szlak św. Pawła


Amatorom pielgrzymowania, a zwłaszcza pieszych wędrówek możemy polecić szlak św. Pawła. Biura podróży mają obecnie w swojej ofercie turystykę pielgrzymkową. Szlak św. Pawła wiedzie na północ od Antalyi. Prowadzi z Perge do Yalvac, wokół jeziora Egirdir. Cały szlak to 500 km, ale najczęściej wybierane są okolice Tarsus, gdzie urodził się św. Paweł. 


Spotkanie z zabytkami ziem dzisiejszej Turcji da nam obraz na przemiany jakie zachodziły w Azji Mniejszej na przestrzeni setek lat, a nawet tysiącleci. Położenie na granicy między Europą, a Azją w strategicznym miejscu, powoduje, że ziemie te były świadkiem wielu dramatów i wędrówek ludów. Odnajdziemy miejsca znane nam z Pisma Świętego. Miejsce, gdzie mieszkała Matka Boża u schyłku życia. Tereny, gdzie chrześcijanie ukrywali się w podziemnych miastach, gdzie najeźdźcy arabscy demolowali pierwsze kościoły chrześcijańskie.


Góry Ararat


Turcja to również szereg ciekawych miejsc przyrodniczych. Niezapomnianych widoków z Góry Ararat, w Pamukkale, czy Kapadocji. Tego jednak nie da się zobaczyć podczas pierwszych nawet dwutygodniowych wczasów w Turcji. Można oczywiście wybrać się na objazdówkę, jednak to przypominałoby wycieczkę Griswoldów do Europy. Nie da się w takim tempie poznać Turcji, jej historii, przyrody, kultury, zwyczajów. A przecież Turcja to obecnie jeden z najbogatszych krajów świata. Druga armia w NATO. Najbardziej uprzemysłowione państwo regionu z hektarami fabryk czekających jedynie wejścia do zjednoczonej Europy.


Kontrowersyjne rządy Erdogana, coraz rzadziej spotykają się z międzynarodową krytyką, a sytuacja wokół Syrii i Kurdów wskazuje Turcję jako głównego gracza w przemianach politycznych tego rejonu.


Z pewnością warto tam się wybrać po raz kolejny by dokładniej poznać Turcję.
Ale o tym w Części II.



Najciekawsze miejsca do zobaczenia w Turcji

#Turcja #tanie wakacje #Riwuera Turecka #Alanya #Antalya #Side #Rafting #off road #oko proroka #jaskinia fosforyzująca


Jak zabić liberalizm, multikulturalizm i demokrację


screen ze strony tvn24.pl


Zabójstwo Pana Prezydenta Pawła Adamowicza jest odbierane jako zabójstwo wynikające z hejtu, języka agresji, nienawiści jaka ogarnęła internet i scenę polityczną w Polsce. Politycy mówią o ideowości politycznej, potrzebie wyrazistości, ekspresji, narracji. Nie zgadzam się z takim podejściem. Moim zdaniem w Polsce mamy do czynienia z mieszanką populizmu i faszyzmu. To niebezpieczne połączenie. Świetna pożywka do agresji dla ludzi nieprzystosowanych do życia we współczesnym świecie.


Nie umiem zdefiniować czy takie działania polityków są do końca przemyślane. Z pewnością są typowe dla społeczeństw wielu państw europejskich. Zachłysnęliśmy się na tyle wolnością, że przestaliśmy o nią dbać. To pozwoliło ujawnić się na scenie politycznej opcjom populistycznym wykorzystującym tendencje nacjonalistyczne  i wyimaginowane niebezpieczeństwo przed obcymi. Do tego dochodzi moda na podważanie wszelkich dotychczasowych porządków. Demokracja, konstytucja, obronność, dbanie o środowisko naturalne, przyrodę, nawet szczepienia przestają być już potrzebne, bo dobra zmiana stosuje politykę spalonej ziemi niszcząc i negując wszystko co było wcześniej. Pojawia się przy tym chęć obsadzenia wszystkich istotnych stanowisk swoimi, za wszelką cenę. Zawłaszczenie wszystkich instytucji, aby były zależne od jednego nieomylnego człowieka.


Powstaje odpowiednia machina samonapędzającego się kłamstwa. Najlepiej to widać było przy dowodzeniu teorii "zamachu smoleńskiego". Serial trwał latami, a na końcu pękł jak bańka mydlana ośmieszając twórców różnych teorii spiskowych. To jednak nie przeszkadza budowania psychologii kłamstwa w innych dziedzinach. Przykładem może być niezrozumiały, totalny atak na liberalizm, multikulturalizm i demokrację. Wydawałoby się, że to podstawowe wartości europejskie. Uniwersalne i chrześcijańskie. Niezrozumiałe jest dlaczego w tym ataku nienawiści tak oficjalnie uczestniczy znaczna część kościoła katolickiego, zwłaszcza jego toruńskie skrzydło.
Czy nie jest tak, że jedni odrzucają Konstytucję, a inni Pismo Święte? 


Najwięcej mówi się teraz o spirali samonapędzającego się hejtu. Policja nerwowo aresztuje kogo się da za różne wpisy na portalach. Oczywiście nadal subiektywnie oceniane. Dla jednych hejtem są takie słowa jak wolność, liberalizm, multikulturalizm, demokracja. Dla innych szubienice, akty zgonu, nawoływanie do zabójstw. Zapomina się o aktywnej roli polityków w pewnym sensie zarządzającymi hejtem. "Zdradzieckie mordy", komuniści, złodzieje, gorszy sort... to tylko najbardziej znane hasła jakimi nas atakują. Co ciekawe w ostatnich miesiącach czynnie uczestniczy w tym również policja, prokuratura, a także niektórzy sędziowie z nadania "dobrej zmiany". Ofiary pobić stają się agresorami. Faszystowskie akcje są marginalizowane, a grożenie komuś śmiercią nazywane jest uzasadnioną krytyką. 


Politykom wydaje się, że już żadne zasady moralne, czy wartości chrześcijańskie ich nie obowiązują.
Śmierć Pana Prezydenta Pawła Adamowicza niczego w ich świadomości  nie zmienia. Zauważmy, że główne persony PiS nie potrafią uczestniczyć w symbolicznej minucie ciszy w Sejmie. Do podobnej manifestacji pogardy doszło również w Łodzi podczas sesji Rady Miejskiej.


screen ze strony tvn24.pl

Bulwersująca jest sprawa wystawiania aktów zgonu włodarzom różnych miast w których PiS od lat przegrywa wybory. Wystawiono go między innymi Panu Prezydentowi Pawłowi Adamowiczowi i to na półtora roku przed jego zabójstwem. Ten fakt typowego czynu zabronionego jest od kilkunastu miesięcy bagatelizowana przez obóz rządzący Polską i podległą mu prokuraturę. Dodatkowo na potrzeby kampanii skierowanej przeciw Prezydentowi Adamowiczowi tworzone są programy propagandowe w telewizji publicznej. 


W lokalnym ośrodku telewizyjnym i radiowym jest ciągła nagonka na prezydenta Gdańska. W grudniu ubiegłego roku prokuratorzy pana Ziobry oficjalnie umarzają sprawę "aktów zgonu" prezydentów polskich miast. Nie jest to dziwne bo tak samo już wcześniej umorzyli sprawę szubienic, na których wisieli politycy PO i Nowoczesnej. Jeden z czołowych polityków PiS mówi nawet, że większym zagrożeniem dla Polski nie są faszyści tylko KOD i Nowoczesna z hasłem KONSTYTUCJA.


Sędziowie i prelegenci prowadzący w szkołach lekcje o Trybunale Konstytucyjnym, demokracji i trójpodziale władzy są wzywani na przesłuchania do prokuratury, a izba dyscyplinarna SN zapowiada karanie sędziów za ich "zaangażowaną postawę polityczną". Przestrzeganie demokracji i konstytucji jest według rządzących Polską "aktem politycznym". Wkrótce też Jurek Owsiak staje przed sądem za wypowiedzi ze sceny w Kostrzynie o pani Pawłowicz. Pani która cały czas manifestuje swoją nienawiść do Unii Europejskiej i wszystkich, którzy nie są w PiS. Osoba, która z sejmu zrobiła knajacką knajpę, według nowo powołanego sądu jest ofiarą. Człowiek, który zrobił tyle dobrego dla Polski, jest przestępcą za słowa "niech pani spróbuje seksu". Zwrot ten był wyrwany z kontekstu i dotyczył jej niezrozumiałych napięć emocjonalnych. Owsiak niczym psychoterapeuta radzi posłance jak można pozbyć się złych emocji. Natomiast sąd za te słowa skazuje Owsiaka na karę 10 tyś zł do zapłacenia na osobiste konto pani Pawłowicz.


W dniu 9 stycznia Pan Prezydent Paweł Adamowicz składa zażalenie na decyzję prokuratury odrzucającej rozpatrzenie gróźb karalnych publikowanych przez Młodzież Wszechpolską. W tym samym czasie przedstawiciel Młodzieży Wszechpolskiej staje się członkiem rządu, ministrem cyfryzacji. Jak to powiedział jeden z marszałków: "za dużą ilość lajków na profilu społecznościowym". Czyli nagroda za prorządowy hejt.
W ten sposób Młodzież Wszechpolska jest już oficjalnie w koalicji z PiS, a ich wspólny marsz 11 listopada ubiegłego roku był początkiem nowego układu politycznego w Polsce.


Politycy na całym świecie obrzucają się błotem

Czasem w parlamentach dochodzi nawet do rękoczynów. Taka jest praca parlamentarzystów. Dużo zależy oczywiście od ich kultury osobistej. Parlament istnieje po to, aby ścierały się w nim poglądy naszych reprezentantów. Taka jest demokracja parlamentarna. Oczywiście pod warunkiem, że się nie wyłącza mikrofonów posłom opozycji, albo fałszuje wyniki głosowań przenosząc obrady do alternatywnych sal.


Najbardziej niepokoi fakt, że część duchownych kościoła katolickiego w Polsce również bierze aktywny udział w dzieleniu społeczeństwa. Takie uczestniczenie w polityce jest sprzeczne z katolickim Prawem Kanonicznym. Sprzeczne jest również z nauczaniem Chrystusa.


Można nie szanować papieża, Prawa Kanonicznego, Konkordatu, ale nieszanowanie Pisma Świętego?  Napisane jest: "Cesarzowi co cesarskie, Bogu co boskie" Mt 22, 21. Współcześnie nazywamy to rozdziałem kościoła od państwa. W tym kontekście dzielenie Polaków i kreowanie nienawiści nie przystoi kościołowi. 


Poza tym jak mamy traktować słowa jednej z posłanek, aby już oficjalnie przenieść stolicę państwa do Torunia? Czyli kto rządzi teraz Polską? Premier, prezes, a może ojciec dyrektor?


Mam poczucie, że giną nam gdzieś podstawowe wartości takie jak uczciwość, szacunek do drugiego człowieka, przyzwoitość.

Tak pan prezydent Paweł Adamowicz cieszył się z zebranych pieniędzy na WOŚP na kilkanaście minut przed tragedią. Screen z tvn24.pl

Smutne jest, że w plwocinach etatowych hejterów odeszli najbardziej wartościowi Polacy. Obelgami pożegnali oni Kuronia, Geremka, Bartoszewskiego. Jak powinniśmy reagować na taki język nienawiści? Czy powinniśmy dyskutować z nimi, czy odejść w ciszy jak ksiądz Boniecki, albo teraz Jurek Owsiak?

Zło dobrem zwyciężaj!

Profesor Bartoszewski często powtarzał. "Jak nie wiesz jak się zachować, zachowuj się przyzwoicie." Do takiej postawy zobowiązują nas chrześcijańskie korzenie naszej cywilizacji. Nie można zapominać o faktach. Trzeba pamiętać, że obecny prezydent Polski łamał konstytucję.

Ale nie należy walczyć z nim hejtem, a tym bardziej z jego etatowymi spamerami nakręcania nienawiści,

Nie bije się z koniem, bo to nie ma sensu. 
Chociażby dlatego, że oni ciągle mają własną policję, prokuraturę, część sądów i trybunał konstytucyjny. Mają władzę absolutną. Zbudowali sobie nawet prywatną armię w postaci obrony terytorialnej. Realia są takie, że żyjemy w kraju, w którym zawieszenie bucików dziecięcych na ogrodzeniu kościoła jest obrazą uczuć religijnych. Nie jest istotne że podobnie jak w krajach demokratycznych symbol ten ma przypominać o zbrodniach na dzieciach popełnionych przez księży pedofilii. Nikt z rządzących tym krajem nie dba o uczucia zgwałconego dziecka. To się im nie opłaca! Przypominam również powściągliwość Pana Prezydenta Pawła Adamowicza gdy pojawiły się oskarżenia pod adresem ks. Jankowskiego, symbolu Solidarności lat osiemdziesiątych. 



Dyskusja z ludźmi głosującymi na PiS nie ma najmniejszego sensu. Oni od lat zachowują się jak sekta. Uwierzą w każde kłamstwo. Od "zamachu smoleńskiego" po uczciwość prokuratora Stanu Wojennego Piotrowicza. Są zaślepieni propagandą, którą przyjmują na okrągło z telewizji abonamentowej i toruńskich mediów.   


Musimy przypomnieć sobie jak wyglądała kiedyś walka z komuną w PRL-u.


Przede wszystkim naszą postawą demokratyczną, szacunkiem do liberalizmu, wolności słowa. Tym walczyliśmy z czołgami. Teraz Pan Prezydent Lech Wałęsa pokazuje jak to się robiło. Zakłada koszulkę z napisem KONSTYTUCJA wsiadając do samolotu razem z panem Dudą. Politycy opozycji nie biorą udziału w imprezach propagandowych dobrej zmiany. To jest właściwa postawa.
Róbmy tak samo.


W PRL-u wkładaliśmy w klapy koszul, czy marynarek małe oporniki. To wystarczyło by można było oddzielić się od tych, którym PRL pasował. Trzeba pamiętać, że blisko 50 % społeczeństwa w ogóle nie interesuje polityka.

Nie przegapmy udziału w wyborach. Rzetelnie podchodżmy do naszych obywatelskich obowiązków i  pokazujmy swoje zdanie na temat jakichś polityków, ale nie zawłaszczajmy czyjegoś umysłu naszym spojrzeniem na konkretne sprawy. Tak samo Anglicy powoli dojrzewają to tego aby zrozumieć, że Brexit jest błędem. Jeżeli mamy czas, to możemy wziąć udział w pokojowych manifestacjach. Ale przede wszystkim chodźmy na wybory i zachęcajmy do pójścia innych. Poza tym nie atakujmy kogoś za to, że głosuje na PiS. Starajmy się zrozumieć dlaczego tak robi i uszanujmy jego wybór.


Jurek Owsiak jest od lat kojarzony z wartościami uniwersalnymi. Swoim życiem służy swoim ideom, realizując w ten sposób służbę Polsce. WOŚP ma duże znaczenie nie tylko jako źródło finansowania służby zdrowia, ale w ogólnym podejściu do życia. Uczy empatii, daje nadzieję, upowszechnia wiedzę ratowniczą. Przyjęta przez nich forma happeningu ma na celu jedynie przyciągnięcie młodych ludzi, uatrakcyjnienie imprezy. 


Od samego początku WOŚP jest atakowany za wszystko. Od podejrzenia szerzenia narkomani, po złodziejstwo. Jurek często powtarza, że podczas pierwszej Orkiestry, gdy jeszcze nie zebrał ani złotówki, a już określone środowiska nazwały go złodziejem. Z pewnością kłania tu się teoria Freuda. Złodziej zawsze i wszędzie widzi złodziei. W 2016 roku do walki z WOŚP włączyła się TVP i organy państwowe. Zakazano Straży Pożarnej udziału w imprezach Owsiaka. Latem do Kostrzynia musiały przyjeżdżać strażacy z Niemiec. To się nazywa "służba państwowych strażaków". Co innego byłoby wycinanie konfetti na przyjazd jakiegoś ministra, czy pełnienie całodobowych dyżurów pod czyimś domem. Trudno taka jest ich karma. W internecie pojawił się również zorganizowany hejt. Według zasady długo i często powtarzane kłamstwo po jakimś czasie będzie rozumiane jako prawda.


Tak jak są opluwani prezydenci miast opluwany jest Jurek Owsiak i WOŚP. Przy każdych wpisach pojawia się niby przypadkowa rada by pieniądze alternatywnie wpłacać na katolicki Caritas. Stworzono nawet przy nim, niby przypadkowo Wielką Orkiestrę Codziennej Pomocy. W mediach są wpisy, że rozdają oni rocznie darów za ponad 550 mln złotych, chociaż nie mają nawet strony internetowej. 


Co ciekawe równolegle, od jakiegoś czasu zaczęto intensywnie niszczyć inne niepubliczne organizacje pomocy społecznej. Tak jakby wyłączność na dobroczynność w Polsce miał dostać jedynie katolicki Caritas.


A przecież niesienie pomocy innym ma wyraz ponad partiami politycznymi czy kościołami. Nie jest ważne czy z pomocą potrzebującym dociera WOŚP, Caritas, Diakonia, czy świąteczna paczka. Pisaliśmy o tym w artykule "Pomoc jako przykazanie miłości, a życie jako służba innym ".
"Służba innym", nie rywalizacja o laur wyłączności.

Dlaczego obecny rząd podaje rękę skrajnej prawicy?

Polityka działa w oparciu o matematykę stosowaną. Tu nie jest ważna przyzwoitość, czy jakiekolwiek wartości. Podejmowane przez nich działania są oparte o wyniki badania sondażowni opinii publicznej. Za każdym razem nie wiedząc, którą wybrać drogę przeglądają wyniki sondaży i idą za nimi jak w dym. Rzadko kiedy forsują intuicyjne wybory, chyba, że robi to sprawujący absolutną władzę przywódca. By w polityce być skutecznym trzeba mieć odpowiednią liczbę głosów. Tak jest w radach miast, w sejmie i senacie, a przede wszystkim przy urnach wyborczych. Do szerszych zadań takich jak zmienianie konstytucji, czy wybór trybunału konstytucyjnego trzeba zawiązywać koalicje. I tu tkwi problem PiS za który będą musieli kiedyś odpowiedzieć przed nowym trybunałem. Większości nie mieli a ustrój państwa zmienili. To samo dotyczy powołanie nowego trybunału i sędziów Sądu Najwyższego. Tak postępując zamknęli sobie drogę do jakichkolwiek koalicji. Doszło do całkowitej alienacji partii.


Tak samo było w 2005 roku co zmusiło PiS do założenia koalicji z Samoobroną. Obecnie przygotowując się do rządzenia w przyszłej kadencji muszą szukać kogoś do pomocy poza Sejmem. Wykorzystują do tego środowiska po prawej stronie sceny politycznej. Tam jest przede wszystkim Młodzież Wszechpolska zniechęcona do Unii Europejskiej, demokracji i wartości uniwersalnych opartych o Kościół Powszechny. Jak podają węgierskie służby wywiadowcze w dużej mierze środowiska te są spenetrowane przez siły proputinowskie. Nie pierwszy raz PiS korzysta z tego zaplecza.  Podobne zarzuty stawiano niektórym członkom Samoobrony.



PiS od lat pracuje nad tworzeniem dobrych relacji z tym środowiskiem. W dużej mierze Samoobrona była taką partią. Pamiętamy również umizgi działaczy PiS do kiboli. Poręczenia majątkowe jakie oferowali dla przestępców stadionowych. Te hasła "Donald matole twój rząd obalą kibole". Zamieszki "antyrządowe" na ulicach. Było to bardzo dziwne. Skoro kibiców łączy sport, głównie piłka nożna to przecież żaden rząd poza PO nie wybudował tylu stadionów, czy boisk przy szkołach, tak zwanych Orlików. Niestety zapanowanie nad kibolami nie jest takie proste. Te środowiska są w znacznej mierze opanowane przez grupy przestępcze. Współpraca z nimi zawsze może wyjść na jaw. Nieco łatwiej jest współpracować z narodowcami. Wystarczy jedynie stworzyć do tego jakąś ideologię.


Czy skrajna prawica to dobry kierunek w wykonaniu PiS?

W 2006 roku PiS do rządu zaprosił (oprócz wspomnianej Samoobrony) Ligę Polskich Rodzin. Wicepremierem został Roman Giertych twórca Młodzieży Wszechpolskiej. Teraz mamy oficjalną koalicję PiS z MW. Należy zauważyć, że takie podejście może zakłócić obraz PiS wśród ich dotychczasowych zwolenników. PiS liczy na to, że jedynie potęgowanie języka nienawiści przyczyni się do rozszerzenia elektoratu. Liczy na nacjonalistów. Serial dotyczący zamachu Smoleńskiego już się skończył. Potrzebne im są nowe emocje konsolidujące elektorat, nowe wojny Polsko-Polskie.


Na początku było słowo...

W czasach, gdy głównym źródłem przekazu staje się internet i media społecznościowe hejt internetowy jest najlepszym orężem służącym realizacji takich zadań. W Piśmie Świętym w Prologu do Ewangelii św. Jana czytamy o znaczeniu Słowa.

Początkiem wszystkiego było Słowo, wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało co się stało ( J 1,1.3). 

Ciężko słowom podjudzającym do nienawiści przypisywać właściwości ewangeliczne. Możemy jedynie potwierdzić, że konkretne wpisy internetowe ranią bardziej niż kamienie. Czym innym są słowa w dyskusji między dwoma oponentami, a czym innym sterowany hejt na popularnych portalach społecznościowych. Bohaterami dnia stają mistrzowie ciętej riposty. Kibicują temu niektóre media. Trafne demotywatory konkurują w ilości lajków. Doszło do tego, że ilość lajków jest argumentem przytaczanym przez marszałka sejmu jako usprawiedliwienie wyboru niekompetentnej osoby na stanowisko ministra w rządzie. 

PR, hejt ilość lajków  

Gdy dodamy do tego przejęcie władzy nad policja, prokuraturą, sędziami i trybunałem zostają już tylko niezależne media i to w zasadzie jedynie jedna stacja. W takich warunkach propagowanie nienawiści jest jak wydawanie rozkazów szaleńcom, osobom niezrównoważonym czy biednym ludziom, którzy nie potrafią odnaleźć się w dzisiejszym świecie.

Na pierwszy rzut nowej propagandy poszedł WOŚP i samorządowcy, niezależni partyjnie prezydenci miast z dużym autorytetem.


Takie działania w wykonaniu PiS jest jak jazda po bandzie

Gdyby nie nienawiść i zawziętość jaką nam serwują, obecna władza nie musiałaby nawet łamać konstytucji i prawa. Byłaby rozliczana z nowatorskich nowelizacji przepisów podatkowych, czy z sukcesu jaki odniósł projekt 500 plus. Teraz, gdy pokazali swoją butę będziemy rozliczać ich z afer i zachowań poszczególnych posłów. A przede wszystkim za wprowadzenie podziałów i nienawiści. Nawet ministerstwu zajmującemu się projektem wspierającym wielodzietne rodziny podrzucono zgniłe jajko w postaci ustawy o zwolnieniu z odpowiedzialności prawnej "jednorazowej przemocy domowej". Już widzę jak panowie, którzy biją żony i dzieci wykrzykują, że zawsze robią to jednorazowo.


Morderstwa polityków nie są czymś nowym

Zdarzały się zarówno w Polsce, jak  i na całym świecie. Najbardziej spektakularne jest zabójstwo Kennedy'ego, które nigdy do końca nie zostało wyjaśnione. Tajemnicza śmierć polityka z czasem obrasta otoczką spisku związanego z jego działalnością. Wokół takich wydarzeń powstają mity, często pielęgnowane przez kolejnych szaleńców. Podobnie jak to zrobiono z katastrofą w Smoleńsku, raniąc uczucia rodzin osób, którzy wówczas zginęli. 


Niektórzy odchodzą po cichu, z  niewyjaśnionych przyczyn. Tak było w przypadku Andrzeja Leppera. Dość dziwne było rozwiązanie koalicji rządowej PiS-LPR-Samoobrona w 2007 roku po spreparowanej przez CBA i nie udowodnionej aferze gruntowej. Jedyne wyroki w tej sprawie dotyczyły pracowników CBA. Uniewinnił ich potem prezydent Duda, zanim wyrok się uprawomocnił. Do samobójstwa Andrzeja Leppera doszło w 2011 roku. W tym samym roku w niewyjaśnionych okolicznościach zmarli jego najbliżsi współpracownicy: Wiesław Podgórski (w maju), Ryszard Kuciński (w czerwcu), Róża Żarska (w lipcu). Na końcu był Andrzej Lepper w sierpniu 2011 roku.


W 2010 roku w biurze europosła PiS, Janusza Wojciechowskiego (dawniej członka PSL) został zamordowany przez nożownika z Częstochowy pracownik biura Marek Rosiak. Prywatnie mąż ówczesnej pani wiceprezydent Łodzi Haliny Rosiak, wspaniałej i oddanej miastu działaczki samorządowej z ramienia PiS. 



W okresie dwudziestolecia międzywojennego zabójstwa polityczne w Polsce były częste

Głównie za sprawą działań ugrupowań ukraińskich, komunistycznych (podkładali bomby) i endeckich na których wzorują się dzisiejsze ugrupowania skrajnej prawicy. W latach dwudziestych komuniści byli sprawcami zamachów bombowych. Zginął w nich między innymi prof. Roman Orzęcki.W 1922 roku został zabity Prezydent Polski Pan Gabriel Narutowicz. To był typowy mord z nienawiści politycznej. Rok później zabito prawosławnego duchownego. Metropolitę Warszawy Jerzego Sakowicza. W 1931 roku został zabity przez narodowców ukraińskich Tadeusz Hołówko, współpracownik Piłsudskiego do spraw współpracy z Ukrainą. To samo ugrupowanie zabiło w 1934 roku ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego. Zleceniodawca tych zabójstw Stepan Bandera został pochwycony i skazany na karę śmierci, a następnie po amnestii na karę dożywotniego więzienia, którą odbywał do wybuchu wojny w więzieniu na Św. Krzyżu. 



W nocy z 2 na 3 listopada 1938 roku do okrutnego mordu doszło na Bałutach w Łodzi. Żywcem została spalona lokalna działaczka partii komunistycznej, obrończyni kobiet i organizatorka strajków Włada Bytomska. W niewyjaśnionych okolicznościach została oblana benzyną i podpalona na ulicy Smutnej przy cmentarzu na Dołach 300 metrów od miejsca, gdzie ją znaleziono. Jak pochodnia biegła do miejsca, gdzie zmarła. Policja stwierdziła ze było to samobójstwo twierdząc, że sama się zakneblowała, a następnie spętała swoje ręce drutem wiążąc je na pęk. W świadomości łodzian jej tragedia trwa do dziś. 


O ile w okresie PRL-u nadano jej męczeńskiej śmierci należyte miejsce, to po 1989 roku tragedia ta uległa dekomunizacji. Jej pomniki usunięto. Zmieniono nazwę ulicy przy której mieszkała na nazwę organizacji zwalczającej i zabijającej komunistów. Nawet na cmentarzu usunięto z pomnika oryginalną tablicę z jej nazwiskiem. Pomnik Włady Bytomskiej został wykonany w 1949 roku przez Helenę Nałkowską, siostrę znanej pisarki Zofii Nałkowskie. Pomnik ten zatytułowany "Włókniarka" był nagradzany wielokrotnie przez środowisko artystów-plastyków. Obecnie od czasu do czasu pojawiają się i znikają repliki tamtej tablicy.


Z pewnością istotnym elementem takich zabójstw, czy samobójstw jest atmosfera jaka panuje wokół osoby zamordowanej lub takiej, którą doprowadza się do samobójstwa. 


Słowa przywódców partyjnych mają pierwszorzędne znaczenie w kreowaniu nienawiści. Hejterowcy są jedynie przedłużeniem nienawiści która tworzą politycy. Walka z liberalizmem, multikulturalizmem i demokracją, wcześniej czy później doprowadzi nasz kraj do totalitarnego faszyzmu, w którym wszelki przejaw wolnej myśli będzie traktowany tak jak dziś traktuje się koszulkę z napisem KONSTYTUCJA. 


Chciałbym by śmierć Pana Prezydenta Pawła Adamowicza przywróciła w Polsce opamiętanie, praworządność, wolność i demokrację.

Niech prawo zawsze prawo znaczy,
A sprawiedliwość - sprawiedliwość.

 

Julian Tuwim - wirtuoz słowa, przez współczesnych nazwany hejterem i trollem


#Adamowicz #PawełAdamowicz #PrezydentPawełAdamowicz #WOŚP #Owsiak #JurekOwsiak #zabójstwo #mord #terroryzm #dokądzmierzaszPolsko #13stycznia2019 #hejt #troll #trolle #polityka #faszyzm #nienawiść #naziści #PiS



Czym jest prokrastynacja. Jak pokonać prokrastynację?

 

Prokrastynacja - czym ona właściwie jest?

Słowo,  które za sprawą blogerów stało się modne. Weszło na internetowe salony i się na nich rozpanoszyło. I mimo, że lubmy się chwalić znajomością mądrze brzmiących słów, to już z wytłumaczeniem ich znaczenia mamy problem. Bo jeśli spytać przeciętnego Kowalskiego czym jest ta prokrastynacja, to gwarantuje że nie wytłumaczy Ci w czym rzecz. Powie, że słyszał owszem, czytał coś w sieci, jakiś bloger coś do niego "gadał" na Instastory, ale co to jest? Nie zapamiętał! 

 
 z łac. procrastinatio – odroczenie, zwłoka


Z prokrastynacją masz do czynienia wtedy, gdy odkładasz przygotowanie się do egzaminu. Gdy zwlekasz z rozmową na poważny temat ze swoją żoną/mężem/bratem. Gdy unikasz rzeczy nieprzyjemnych, albo po prostu trudnych dla Ciebie. Wybierasz pozornie bezpieczną opcję "odroczenia"w czasie, jednak uważaj - co się odwlecze, to nie uciecze! 

Nie ważne czy masz lat 15, czy 55 - prokrastynacja może dopaść Cię na każdym etapie życia. Oczywiście, że można wyróżnić notorycznych przekładaczo - odwlekaczy, że statystycznie, to mężczyźnie zwlekają częściej. Przeważająca grupa ludzi podatnych na prokrastynację, to osoby młode. Stasi ludzie mają raczej tendencję przeciwną (choć zdarzają się wyjątki - wiadomo). Ludzie w dojrzałym wieku chcą raczej porządkować swoje życie. No dobrze, to wszystko tytułem wstępu i teorii, ale zastanówmy się na poważnie:


Dlaczego prokrastynacja jest zła?

Wiem, wiem, daje chwilową poprawę nastoju, bo odraczasz w czasie coś co powoduje, że masz ściśnięty żołądek. Pamiętaj jednak, że długookresowo ten stan będzie prowadził Cię do wyniszczenia psychicznego. Wyobraź sobie teraz całą tą listę odroczonych rzeczy "do zrobienia", która spada na Ciebie w jednej chwili. Pomysł o kumulacji skutków wynikających z niepodjętych decyzji. Gdy już "siądzie Ci psychika", to daję Ci gwarancję, że rozsypiesz się również fizycznie. Dlaczego zapytasz? Bo nasze psyche (psychika) to mechanizm zwrotny i bardzo silnie oddziałuje na fizis (ciało). Dowiedli to empirycznie naukowcy i doświadcza tego miliony ludzi na całym świecie - codziennie! Kiedy? Gdy w pojazdach komunikacji miejskiej dostają nagle zawału. Bo stres zabija. To co prawda cichy, ale skuteczny zabójca. Stres spiętrzony i skumulowany prowadzi do problemów z układem krążenia i negatywnie wpływa na system immunologiczny. Łatwiej zapadasz na choroby, Twój system odpornościowy nie działa poprawnie. W dodatku zapewne nie odwiedzasz lekarza tak często jak powinieneś?  Prokrastynatorzy zaniedbują wykonywanie badań kontrolnych - bo to przecież czasem bardzo nieprzyjemne. Cytologia, mammografia, badanie prostaty, wiele innych - nie odwlekaj ich, bo możesz ponieść za to bardzo wysoką cenę.


Prokrastynacja niszczy Cię nie tylko wewnętrznie, ale także niszczy Twoje relacje. Bo na przykład nie dotrzymujesz terminów, nie opłacasz rachunków na czas, nie dbasz o swoje najbliższe otoczenie. W pracy nie wywiązujesz się ze swoich obowiązków, uciekasz od odpowiedzialności, a może wyzwań? Tak czy inaczej - nie żyjesz naprawdę.


Żródło: demotywatory.pl ( https://demotywatory.pl/3722853/Prokrastynacja )


A może to nie jest  prokrastynacja tylko zwykłe lenistwo? Mechanizm działania prokrastynacji

Jeśli odkładasz wykonanie czegoś, ale masz świadomość, że ta czynność jest nieuchronna i prędzej czy później będziesz na nią "skazany" - to może nie jest to syndrom prokrastynacji. Co odróżnia jedno od drugiego? Najczęściej wyrzuty sumienia. Lekkoduch odkłada wykonanie zadań i czuje się z tym dobrze. Co ciekawe - prokrastynacja traktowana jest jako zaburzenie psychiczne.  Osoby cierpiących na tą dolegliwość to najczęściej perfekcjoniści. Cyzelatorzy skrupulatnie planujący swoje poczynania, jednak - o ironio kluczowe sprawy i priorytety odkładają na boczny tor. Co powoduje, że tak się dzieje? Zadanie lub zadania, które wymagają sporego wysiłku nie są u nich motorem napędowym do działania, jest wręcz przeciwnie. Spada zapał (bo nie ma natychmiastowej nagrody w postaci np. satysfakcji czy sukcesu) oraz brakuje wiary w siebie. Zaczyna się błędne koło - odczuwasz niepokój, nie dopuszczasz do siebie myśli o porażce, strach Cię paraliżuje i wycofujesz się z działania. Jednak musisz pamiętać, że:






Jak pokonać prokrastynację?

Żeby wlać trochę otuchy w Twoje serce napiszę też coś optymistycznego. To jak podchodzisz do życia, to kwestia nie tylko predyspozycji wrodzonych (cechy osobowości są w pewnym stopniu zdeterminowane genetycznie), ale także odpowiedniej motywacji. Więc od zaraz wdroż w życie kilka rad:


1. Nie wymyślaj przeszkód.

Coś Cię wyjątkowo stresuje i przeraża. Nie chcesz się podjąć jakiegoś zadania - więc co robisz? Wyszukujesz sobie inne, w Twoim przekonaniu równie ważne zadanie. To błędne koło i przestań się w końcu oszukiwać.  


2. Dziel trudne zadanie na mniejsze i łatwiejsze.

Czasem przytłacza, to co ciężko ogarnąć. Tak po ludzku ciężko od razu zabrać się do monumentalnego zadania np. napisania powieści, ale pisząc po kilka zdań co dnia, możemy się nieco zbliżyć do tego celu.


3. Wyrób w sobie nawyki.

Zaplanuj sobie plan pracy tak, aby jakaś jego część obejmowała realizację zadań "trudnych". Metoda małych kroków, które doprowadzą Cię w konsekwencji, do osiągnięcia zamierzonego celu. Nie gromadź zbyt wielu "wyzwań" od razu, bo to przyniesie odwrotny skutek!


4. Szanuj swój czas.

Żyjemy, niestety, w czasach rozpraszaczy. Facebook, Instagram, social media równego rodzaju czychają na każdym kroku. Bezpardonowo kradną Twój cenny czas, którego - uwaga - nikt Ci już nigdy nie zwróci. dy zdasz sobie z tego sprawę łatwiej będzie wyłączyć powiadomienia w telefonie, zrezygnować z milionów Instastories, które i tak nie wnoszą nic do Twojego życia (no chyba, że jest inaczej).


5. Twórz listy rzeczy do zrobienia.

To naprawdę działa. Wizualizowanie sobie tego co zrobić trzeba bywa oczyszczające. Jak wielką moc ma wykreślenie "trudnej" pozycji z listy bywa dla wielu momentem przełomowym.


Czy prokrastynacja to Twój problem?  Jeśli tak, to zastanów się na ile dezorganizuje Ci ona życie i zaburza stan emocjonalny. To nie są banalne pytania. Spraw by Twoja codzienność była konglomeratem czasem nudnych, ale jednak nie przytłaczających czynności. Bo Twoje szczęście jest tu i teraz, nie jest stanem powszechnym, a raczej trudnym do uchwycenia. Jednak pamiętaj o jednym: Twoje szczęście jest w Tobie (w Twojej głowie).


- Copyright © Inside Your Life | blog lifestylowy - Skyblue - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -