wtorek, 11 grudnia 2018

 

Psychiatrzy alarmują


Samotność jest coraz częstszą przyczyną doprowadzającą ludzi do depresji.
Co jest powodem alienacji?
Dlaczego ludzie odtrącają innych i stają się samotni?


Alienacją w społeczeństwie zajmowało się już wielu filozofów i psychologów. Karol Marks przyczyn doszukiwał się w przedmiotowym traktowaniu człowieka, trybiku w ogólnym mechanizmie funkcjonowania kapitalizmu. Od najmłodszych lat ubieramy młodego człowieka w mundurek szkolny i wysyłamy aby edukował się na nasz obraz i podobieństwo. W szkole podlega selekcji według kryterium ustalonego przez nauczycieli i, wybieranego co kilka lat, nowego ministra oświaty. Potem trafia, jako wybraniec, do dalszej edukacji, lub jako odpad - do pośredniaka, gdzie przytrafia mu się od czasu do czasu praca na umowę-zlecenie. 


Upraszczając można napisać, że w zasadzie ci co dalej się uczą też podzielą ich los, tylko nieco później. Zapłacą trochę więcej za kolejne lata nauki. Po drodze dowiedzą się, że nie od wiedzy zależy ich życie, ale od tego jaką pracę załatwi mu ktoś z rodziny. Świadectwo z biało-czerwonym  paskiem, dwa dyplomy, jeden z wyróżnieniem i kursy bez gwarancji na staż. To rodzi frustracje i agresję. Zwłaszcza, że ciągle żyjemy w konsumpcjonizmie, kreowanym przez media.


Dlaczego przeglądamy się w oczach innych?


Od przedszkola pierwszą zasadą jest sprawdzenie co pod choinkę dostał kolega. Do szkoły najlepiej chodzi się w butach z metką na której jest cena. Natomiast smartfony nie mogą być starsze nić rok.  Starsze są passe.

Nawet gdy przygarniesz bezdomnego kota na zimę, to z mediów dowiesz się, że on najchętniej kupowałby jakąś karmę, a nie żywił się resztkami. Więc jedz płytki z awokado, a kot ma mieć wątróbki z oryginalnej puszki wyprodukowanej przez firmę X, która sponsoruje prognozę pogody w telewizji, za którą płacisz abonament.


Ja vs. inny


Dopada nas niemoc, a deficyt sukcesu przekładamy na agresję do innych, najczęściej do tych, którzy są przy nas. Koleżankę w przedszkolu lubimy dopóki ma gorsze zabawki i zazdrości nam nowej Barbie. Gdy pojawi się rywalizacja sprawa robi się kłopotliwa. Nie zawsze uda się wymóc na rodzicach ciągle nowe gadżety, którymi można byłoby się bezpiecznie pochwalić. O znajomość tych co mają więcej jedynie zabiegamy. Oni przecież traktują nas tak jak my traktujemy tę biedniejszą koleżankę, więc na końcu żadna opcja się nie sprawdza. Co gorsza, w szkole pojawiają się podziały grupowe i grupowe egzekucje. Jesteśmy w jakimś kółku wzajemnej adoracji, ale wystarczy jedno pomówienie czy wpadka i możemy z niego wypaść, za zbitą twarz. 


Uczysz się źle to przykleją ci metkę idiotki/idioty. Uczysz się za dobrze to jesteś lizusem. Do tego widzimy zabawy dorosłych. Prawdziwy Polak, prawdziwy katolik, prawdziwy patriota. Oni stoją tam, a my stoimy tu. gdzie będzie nas widać. Dzieci się szybko uczą i chętnie z tego korzystają. Do tego jesteśmy zamknięci w naszych w domach. Strach rodziców o bezpieczeństwo dzieci nie jest bez uzasadnienia. Przecież na ulicy czeka "przyjaciel z dopalaczami".


Poza tym łatwiej hoduje się kwiatki w szklarni tworząc im przyjazny mikroklimat.
Przyjazny do czego?


Przecież hodowana w domu Marysia, Tosia, czy Zosia w końcu i tak musi wyjść z domu, a wówczas okazuje się, że nie jest przystosowana do życia w społeczeństwie. Więc szuka, jak ćma, światła aby wyrwać się z domowych pieleszy, i nawet nie zauważy, że trafia nie na światło, lecz na ogień palącej się świecy zwany dumnie narzeczonym, czy mężem.


Potem żyją jak pies z kotem, dręcząc siebie nawzajem, co jedynie pogłębia ich samotność.
Tak samo traktują swoje dzieci i koło się zamyka.



Samotność niejedno ma imię


Budowa społeczeństwa w wirtualnym świecie mediów społecznościowych jedynie pogłębia samotność. Ekshibicjonizm bez konieczności wychodzenia z domu. Namiastka życia towarzyskiego. Każdy coś pisze, a nikt niczego nie czyta. 


Zobacz co kupiłam, zobacz gdzie byłam na wczasach, zobacz gdzie byłam na imprezie, zobacz jakiego mam chłopaka, pieska, synka.


Co ciekawe zainteresowanie jest dopóki my się czymś chwalimy. Mało przyglądamy się zdjęciom innych. Oczywiście "like" postawimy - licząc na wzajemność. 


Najgorsza jest jednak samotność w rodzinie. Odtrącamy rodziców, odtrącamy dzieci, odtrącamy małżonków, czy partnerów. Nie szanujemy siebie nawzajem. Nie przyjmujemy siebie takich jakimi jesteśmy. Przyczyna jest w wygórowanych oczekiwaniach.  


- Wychowaliśmy dzieci, zaplanowaliśmy im szkołę, nosiliśmy za nimi tornister, a syn całe dnie siedzi przed konsolą, nawet pokoju nie posprząta. Dlaczego traktujesz matkę jak służącą? 

- Marek ma nowego Xboxa, a ja muszę się męczyć na starym PC-ie. Już wszyscy w klasie ze mnie się śmieją, a przecież poprawiłem dwóję z polskiego i dopuszczą mnie w końcu do matury. 


Coś za coś. Like za like. Przyjaźń za odpisanie pracy domowej. Dopuszczą mnie do matury, to kupcie mi Xboxa. Ożeniłem się z tobą więc daj mi święty spokój. Czego ode mnie chcesz...


Handel uprzejmościami. Dzisiejszy świat w realu.


Zmiana


Czy stać nas na krok w tył, na opamiętanie się, na zmianę podejścia do innych. Podobno Bóg (los, opatrzność - niech każdy wybierze coś za siebie) wysyła nam na ten temat znaki. Słuchając piosenki może warto się nad tym zastanowić? 


Zawsze odchodzą ci, na których nam najbardziej zależy,
Zawsze ci, którym nie zdążyliśmy wszystkiego powiedzieć,
Nigdy nie wrócą ci, na których najbardziej czekamy,
Nikt nam nie odda chwil już raz zmarnowanych.

Słodki Całus od Buby,  K. Jurkiewicz, Zawsze odchodzą .... 


Może warto się zmienić?


Szanuj siebie, szanuj innych


Szacunek do drugiego człowieka powinien wynikać z szacunku do samego siebie. Skoro jesteśmy dziećmi Boga, to nie tylko ja się liczę, ale i ten drugi człowiek. Czujesz respekt, szanujesz osiłka, który może dać ci w gębę, to czemu nie szanujesz osoby, która jest przy tobie i znosi twój paskudny charakter?  Dlaczego musi doświadczyć cię los, byś zrozumiał?


To nie będzie zemsta, kara, ale wskazówka do otworzenia ci oczu. Chwila nieuwagi na drodze, wylew, czy po prostu pogłębiająca się depresja, której efektem jest złoty strzał, a staniesz się warzywem skazanym na opiekę od innych. Tych których krzywdzisz na co dzień.
Jeżeli nawet dożyjesz starości, będziesz sam. Nie spodziewaj się telefonu od tych, których odtrąciłeś. Nie mają już twojego numeru. Wymazali cię z pamięci.


Dlaczego odtrącam ludzi, którym na mnie zależy?


Przy relacjach między ludźmi pojawia się pojęcie zaufania. Ludzie tłumaczą sobie utrudnione relacje z innymi jego brakiem. Skoro przyjęliśmy, że wszyscy jesteśmy dziećmi Boga, który stworzył nas na swój obraz i podobieństwo to ufajmy innym. Dlaczego nie ufasz innym nie skoro ufasz Bogu? Bóg dał ci wolną wolę w postępowaniu, nie odbieraj zatem wolności innym. Tym bardziej, że chodzi o twoje dziecko, twoją żonę, twojego ojca. Nie szpieguj ich. Nie szukaj potknięć, ale przyjmij, że ktoś już czuwa nad ich postępowaniem. Jeżeli stanie się im krzywda to tylko po to, aby ich wzmocnić. By ciebie wzmocnić.


Szanuj bezinteresowność innych. Nie traktuj jej jako wyraz słabości i służalczego oddania. Przyjmij tę wartość z należytym poszanowaniem. Otwórz się na dobro innych. Bądź gotowa/y przyjąć szczęście i miłość, od drugiego człowieka.


Zauważcie, że osoby starsze, doświadczone swoim wiekiem często oprócz chorobliwego uzależnienia od telenowel kierują się w stronę kościoła. Nawet nie samej wiary, ale kościoła w sensie zboru, społeczności. Szukają kontaktu z innymi ludźmi. Chociażby na spotkaniach parafialnych czy w marketach. Poza tym, gdy rodzina zaczyna nas unikać na co dzień, a pogrzeby znajomych są coraz częstsze pojawia się pytanie - co będzie z nami dalej? Przychodzi refleksja i chęć do rachunku sumienia. Rozliczenia się z nienawiści do innych i prośba o pojednanie.


Dokąd zmierzam? 


Często pojawia się pytanie jak będzie wyglądał ten nasz Sąd Ostateczny. Czy będziemy dopuszczeni do raju czy jedynie skazańcami czeluści.


Widziałem dwóch skazańców, co na swym uboczu
Wysłuchali wyroku pod bagnetów strażą
I na tłum zgromadzony patrzyli bez oczu,
Jak ślepiec, kiedy zmierzchu wypatruje twarzą.
Jeden z nich, licząc jakieś ubiegłe godziny,
O widzenie się z ojcem poprosił nieśmiało;
A drugi wnet zawołał: "Ja nie mam rodziny!"
A miał ją, lecz mieć nie chciał... Tak mu się zdawało.

Śnił teraz, że chata, niegdyś ludna, traci
Ich ciała, bezpowrotnie wyszłe z jej alkierza.
Czuli próżnię na miarę wzrostu swych postaci,
Jak klatka, z której nagle wypłoszono zwierza.
Jeden z nich, zapatrzony w strzęp własnego cienia,
Chciwie wody żądał wargą obolałą,
A drugi wnet zawołał: "Ja nie mam pragnienia!"
A miał je, lecz mieć nie chciał... Tak mu się zdawało.

Bolesław Leśmian, Dwaj skazańcy


Abracham Calovius


Najwięcej o Sądzie Ostatecznym pisał profesor z Wittenbergi Abracham Calovius. Urodził się w Morągu na Mazurach. Był ortodoksyjnym luterańskim teologiem. Zapoczątkował dział teologii chrześcijańskiej zajmujący się problematyką śmierci i końca świata. W swojej pracy „Eschatologia sacra”, prowadził rozważania na temat śmierci, końca świata, zmartwychwstania oraz Sądu Ostatecznego. Jako zagorzały wróg relatywizmu, przenikania się religii i postaw pogańskich poszukiwał odpowiedzi na pytanie w jakim stopniu na Sądzie Ostatecznym człowiek będzie rozliczony ze swego życia na ziemi. Skoro Bóg stworzył nas i kieruje naszymi poczynaniami to jedynie wiara, wszystkie części objawionej prawdy, może nas doprowadzić do zbawienia na Sądzie Ostatecznym. 


Poglądy Caloviusa stoją w sprzeczności do eschatologii ekumenicznej. Inaczej do Sądu Ostatecznego podchodzi kościół katolicki, kalwiniści, czy nawet świeccy socjologowie. Według nich istnieje ścisły związek między życiem na ziemi, a zbawieniem rozumianym jako zapłatę za grzechy ziemskie. Dla katolików nieśmiertelność duszy i przeniesienie bytu do krainy zmarłych to elementy dogmatyki wiary. Pośmiertną nagrodą jest raj, a piekło karą za grzechy na ziemi.


Dialektyka ta wydaje się podziałem na zwolenników prawd ze Starego i Nowego Testamentu. W Starym Testamencie potrzeba odkupienia za grzechy przejawia się ciągle. Jest tak na skutek odkupieńczej historii tułaczki narodu żydowskiego, który był postrzegany jako oś odkupienia ludzkości i świata. W Nowym Testamencie, to Jezus jest gwarantem odkupienia, a jego cierpienie na krzyżu wyzwala nas od grzechu pierworodnego dając powszechność zbawienia jedynie za wiarę. Tak właśnie Calovius zdefiniował luterańskie widzenie Sądu Ostatecznego.


Najczęściej swoją samotność ludzie tłumaczą brakiem zaufania do innych, skutkującym zamknięciem w sobie. Wyśmiewane w przedszkolu, tłamszone przez rodziców, poniżane przez mężów, wykorzystywane przez dzieci. Niedoceniani w pracy i życiu prywatnym. Zamykamy się w sobie i z przerażeniem widzimy, że jest nam z tym dobrze. Komuś przypadkowo napotkanemu opowiadamy nasz życiorys licząc, że poświęci nam chwilę uwagi.


Przeglądam dywagacje filozofów, czytam o atomizacji społeczeństwa...

Ciągle mam wrażenie, że coś jest nie tak.


#Abracham Calovius #samotność #depresja #samobójstwo #złoty strzał #Sąd Ostateczny #przemoc #alienacja  #atomizacja społeczeństwa #agresja

Jeśli chcesz, zostaw po sobie ślad w komentarzu, będzie nam miło go przeczytać. Pamiętaj jednak , że w Internecie również obowiązują zasady savoir-vivre. Komentarze łamiące netetykietę (tj. wulgaryzmy, spamowanie, etc.) będą usuwane.

Subskrybuj posty | Subskrybuj komentarze

- Copyright © Inside Your Life | blog lifestylowy - Skyblue - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -