Autor poniedziałek, 18 września 2017



Wprawdzie już po wakacjach, ale na planowanie przyszłych nigdy nie jest za późno. W naszym przypadku wyjazd wiąże się z zabraniem wszystkich domowników. Więc przede wszystkim naszego psa, który chyba myśli, że jest człowiekiem wiec nawet krótki pobyt w świetnym hotelu dla psów odebrałby jak karę więzienia. Wyjazd na wakacje z psem powoduje pewne ograniczenia. Nie możemy wsiąść do samolotu gdy piesek waży więcej niż 8-10 kg. Do tego przewożenie go w klatce chyba doprowadziłoby go do zawału. Dlatego zostaje nam wyjazd samochodem.




Wyjazd nad Adriatyk wydaje się kierunkiem optymalnym. Przede wszystkim stać nas na spędzenie tam wakacji, dodajmy tanich wakacji. Można taki wyjazd z powodzeniem porównywać z pobytem w Polsce, a może nawet wyjdzie taniej, jeśli się do tego odpowiednio przygotujemy. W naszym przypadku jest to kemping i spanie we własnym busie przerobionym na kampera. Trochę to trwało, ale dzięki temu żyliśmy wakacjami na dwa miesiące przed wyjazdem.




Dlaczego kamper?
Bo jeździmy w ciemno. Bez wstępnej rezerwacji i płacenia zaliczki. Mieliśmy z tym kilka lat temu złe doświadczenie, gdy pani rozmyśliła się z przyjęcia naszej rodziny na swoją kwaterę, bo trafili jej się Włosi, którzy więcej zapłacili. Było, minęło. Pewnie dlatego omijamy już Chorwację. Poza tym w Czarnogórze, gdzie jeździmy od kilku lat trudno o kwatery z własną niezatłoczoną plażą. Najczęściej trzeba dojeżdżać codziennie samochodem. Trzeba również dodatkowo płacić za parking, toaletę itp. Poza tym gdzie zostawić psa gdy idziemy nad morze? Plaże miejskie nie są przystosowane do tego aby pies czuł się tam swobodnie, jedynie te dzikie są świetne dla czworonoga, ale czy to jest zawsze dobre dla psa?


My teraz wybieramy kemping bezpośrednio na plaży. Nie trzeba jechać, czy iść nad morze. Idzie się tylko popływać, a pies spokojnie nas obserwuje siedząc w cieniu najczęściej pod samochodem bo ma tam przeciąg. Co ciekawe lokalizacja na plaży powoduje, że nie trzeba mieć żadnej klimatyzacji. Morska bryza sprawia, że w dzień nawet temperatura 30 stopni nie jest uciążliwa. W nocy temperatura spada do 20 stopni więc nawet wiatrak nie jest potrzebny.


Adriatyk jest ciepłym morzem, zwłaszcza poniżej Dubrownika. Jedyny problem w ostatnich latach to silne wiatry. Kiedyś występowały one głównie w sierpniu i wrześniu. Teraz są nawet w czerwcu i lipcu. Silny wiatr to zmora na kempingach jeżeli nie ma się doświadczenia. Trzeba odpowiednio zabezpieczyć stelaż namiotu, czy pawilonu. Nasza konstrukcja jest przymocowana na stałe do dachu samochodu, aby można było ją szybko rozkładać. Dodatkowo jest przymocowana do kół i śledzi. Przeciw słońcu najlepiej stosować siatkę maskującą. Jest lekka i przewiewna. Dzięki temu konstrukcja nie jest narażona na duże siły. Podczas dwóch tygodni nawet antena nam się nie przesunęła więc chyba jest już dostatecznie stabilna.


Temperatura Adriatyku wynosi latem w Czarnogórze około 27 stopni. Plaże są kamieniste lub żwirowe. Tylko przy granicy z Albanią jest plaża piaszczysta. Ceny są podobne do tych w Polsce, a za parcelę z prądem i wypożyczoną lodówką płaciliśmy 17 euro dziennie za wszystko. Dużą wygodą jest to że Czarnogóra ma już euro jako swoją walutę. Dzięki temu łatwiej tam posługiwać się kartą płatniczą bez nie zawsze korzystnych przeliczników.



Porady praktyczne:

- dojazd - my jeździmy przez Słowację, Węgry, kilkadziesiąt kilometrów Chorwacji, Bośnię i Czarnogórę. Z centrum Polski to 1500 km. Winiety na Słowację i Węgry kupujemy przez internet. W Chorwacji omijamy autostrady, w Bośni mamy tylko jedną płatną autostradę przy Sarajewie, a w Czarnogórze płatny jest jedynie tunel "Sozina" między Podgoricą a Barem. Znacznie ułatwia nam dojazd oszczędzając przejazd przez góry. Paliwo najtańsze jest w Bośni i Czarnogórze, oraz na Słowacji na stacjach benzynowych z dala od autostrad i dróg głównych,

- podróż, przejścia graniczne - Polskę opuszczamy nową drogą ekspresową między Bielsko-Białą a Żyliną. Autostradą nie dojeżdżamy do Bratysławy. By uniknąć korków polecam kierowanie się na miasto Komárno . Po drodze jedziemy obok elektrowni jądrowej w Bohunicach widocznej z autostrady. Do Chorwacji wjeżdżamy w Mohaczu, a do Bośni w miejscowości Šamac. Najgorsze jest przejście graniczne między Bośnią a Czarnogórą. Najczęściej korzystamy z dwu przejść w  Šćepan Polje droga szutrowa lub w Koravlica. Obie drogi wąskie i słabo zabezpieczone barierkami. Osobiście wolę tę przez Šćepan Polje. Nigdy nie stałem na tym przejściu, ale widziałem raz korek kilkukilometrowy w stronę Bośni.




- język - najlepiej rosyjski, angielski "znają" (w ograniczonym zakresie) tylko osoby młode,

- ceny w sklepach i na straganach - ceny są normalne nawet niższe niż w Warszawie,

- jedzenie, polecam spróbować - przede wszystkim owoce morza, można je kupić w knajpkach lub przyrządzić samemu. My lubimy samemu pichcić więc często kupowaliśmy mrożone owoce morza lub świeże w sklepiku rybnym w Herceg Novi. Z lodów polecam bardzo pyszne tiramisu z Serbskiej firmy Gelato. Do tradycyjnych dań i przekąsek należy Ćevapčići - roladki z mięsa mielonego, oraz Burek - mięso mielone w cieście francuskim. Możemy je dostać w większości państw byłej Jugosławii. Uwaga - w przydrożnych piekarniach w Bośni nie można płacić kartą. Na kempingu można zobaczyć jak miejscowi opiekają na rożnie głowy świńskie, czy prosiaki,

- polecam zwiedzić - oczywiście cały Kotor, mauzoleum Piotra II Petrowicia-Niegosza, jaskinie fluorescencyjne na półwyspie Lustica, Klasztor Ostrog i spływ pontonem po rzece Tara w najgłębszym kanionie w Europie i jednym z najgłębszych na świecie,

- drogi, kierowcy, wypadki, policja -  mimo tego że w Czarnogórze i Bośni drogi są ekstremalnie kiepskie, zwłaszcza w górach, to jeżdżąc tam od kilku lat nie widziałem u nich żadnego wypadku. Ekstremalnie trudna wydaje się droga serpentynami z Kotoru do Mauzoleum Petrowicia-Niegosza. Brak barier, duża ekspozycja, wąska droga i mijanki zwłaszcza z samochodami ciężarowymi to przeżycia niezapomniane.



Wystarczy dodać, że 17 kilometrowy odcinek pokonujemy w około półtorej godziny. Bardzo pomocne jest nawigowanie w dwie osoby gdy pasażer ciągle patrzy do tyłu czy coś jedzie z przeciwka. Liczba zakrętów wynosi coś koło setki, a ciągle w dole widać Kotor. Osobom z lekiem wysokości radzę jechać dookoła. Kierowcy w Czarnogórze jeżdżą ostrożnie, rzadko nie ustępują pierwszeństwa czy wymuszają zjeżdżanie z drogi. Gorzej jest z naszymi kierowcami, Austriakami czy Włochami. Radary są w Bośni i tam widziałem też patrol policji "polujący" na kierowców wyprzedzających na podwójnej ciągłej. W przeciwieństwie do Chorwacji nie ma policjantów prowokujących agresywną jazdę,

- mieszkańcy Czarnogóry -  ciężko jest określić kim są mieszkańcy Czarnogóry. Nie spotkałem Czarnogórca który głośno mówił dobrze o Unii Europejskiej. Większość podaje się za Serbów lub przyjaznych Serbom. Często mówią o bombardowaniach i nalotach amerykańskich. Zresztą czytając historię ciężko mówić o wojnie domowej i rozpadzie Jugosławii nie mówiąc o  II Wojnie Światowej i roli jaką poszczególne państwa byłej Jugosławii odgrywały we wzajemnych stosunkach. Już wówczas powstało wiele problemów i wzajemnych roszczeń. Musimy też pamiętać, że te górzyste narody mają nieco inną strukturę poczucia państwowości. Oficjalnie mówi się, że w Bośni i Hercegowinie rządzą ościenne państwa, a nawet Turcja. Jadąc w sierpniu br. widziałem jak policja bośniacka "polowała" na obcokrajowców by namawiać ich do podpisywania jakichś oświadczeń na temat pograniczników chorwackich. W takich sytuacjach najlepiej udawać tzw. greka. Na drogach musimy też uważać na zwierzęta. Owce, kozy, krowy, konie spacerujące po drodze to częsty widok.




Czarnogórcy najczęściej unikają rozmów o polityce.  Gdyby nie problemy w komunikacji chętnie nawiązywaliby kontakt. Oczywiście najlepszym językiem do konwersacji jest język rosyjski. Najważniejszym świętem podczas wakacji jest 28 sierpnia - Święto Zaśnięcia Bogurodzicy. Święto to przypomina Wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny obchodzone u nas 15 sierpnia. W tym dniu są organizowane uroczyste biesiady. Gdy jesteśmy na kwaterze prywatnej z pewnością zaproszą nas na nią gospodarze. Do podawanych potraw należą zapiekane ziemniaki, mięso wieprzowe, w tym wspomniane Ćevapčići, duże ilości zapiekanych warzyw w tym cebuli i także podaje się rakiję,

- o czym bezwzględnie należy pamiętać - przede wszystkim pamiętajmy o zielonej karcie, aktualnej karcie uprawniającej do leczenia EKUZ oraz ubezpieczeniu podróżnym,

- internet - niestety, minuta połączenia w Czarnogórze to wydatek rzędu około 10 zł. Miejscowi mają jednak dobry (szybki) internet porównywalny z naszym LTE. Preferowana przez nas sieć to m:tel . Kartę i modem można dokupić do niego w jednej z placówek m:tela. W Kotorze jest on dostępny w centrum handlowym Kamelija, a w Podgoricy w centrum handlowym Delta City. 





Obejrzyj nasz film z wakacji.

#taniw wakacje #gdzie na wakacje #wakacje w Czarnogórze #gdzie pojechać na wakacje #atrakcje w Czarnogórze #praktyczne porady Czarnogóra #urlop Czarnogóra #wakacje Czarnogóra

Jeśli chcesz, zostaw po sobie ślad w komentarzu, będzie nam miło go przeczytać. Pamiętaj jednak , że w Internecie również obowiązują zasady savoir-vivre. Komentarze łamiące netetykietę (obrażanie, wulgaryzmy, spamowanie, hejt) będą usuwane.

Subskrybuj posty | Subskrybuj komentarze

- Copyright © Inside Your Life | blog lifestylowy - Skyblue - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -