Autor środa, 26 kwietnia 2017


Kiedy w Sztokholmie 10 października 2016 uhonorowano Nagrodą Nobla Roberta Zimmermana zwanego Bobem Dylanem w niejednym polskim domu padło pytanie: Jak to możliwe, że piosenkarz może trafić na salony poezji? Śpiewający poeci nie cieszą się u nas takimi względami jak to ma miejsce w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Francji, Rosji czy chociażby w Czechach. Jak wielu bardów w Polsce zazdrości Dylanowi, Brellowi, czy chociażby Nohavicy.

Kto w ogóle zasługuje na miano barda?


Mamy w Polsce zespół z Lublina, który sam siebie nazywa Federacją Bardów. Można więc określić, że bardem określamy autora tekstów, który najczęściej sam lub z zespołem wykonuje swoje autorskie piosenki do których zazwyczaj pisze samodzielnie tekst i muzykę. Niektórzy nazywają to piosenką autorską. Jednak gdy ktoś śpiewa piosenki do tekstów znanych poetów wówczas określamy to poezją śpiewaną.

Kiedy więc autor tekstów staje się poetą, a nie tekściarzem śpiewającym piosenkę autorską? Kto o tym decyduje? Kiedy o autorskich piosenkach Michała Łangowskiego z zespołu Cisza jak Ta będzie można powiedzieć, że są poezją śpiewaną, a Michał stanie się bardem?

Na określenie mianem barda zasługuje osoba która przede wszystkim osiągnie sławę wynikającą z wykonywanego przez niego rzemiosła. Do grona współczesnych polskich bardów zaliczyłbym Bellona, Młynarskiego, Grechutę, Klejffa, Kaczmarskiego, Garczarka, Sikorowskiego, Awdiejewa... Czy jednak są oni tak znani jak Cohen, Dylan, Wysocki, Brell, Okudżawa, czy Nohavica.

Dlaczego media w Polsce tak boją się propagować ich twórczość?

Dlaczego my sami nie jesteśmy ambasadorami ich muzyki? 


Mamy w Polsce wiele festiwali na których występują przedstawiciele "poezji śpiewanej", czy piosenki autorskiej. Najważniejsze to Bazuna, Yapa, Giełda Piosenki, Kropka, Festiwal Sztuk Różnych, Studencki Festiwal Piosenki w Krakowie. Od jakiegoś czasu na widowni spotykam te same twarze głównie organizatorów, wykonawców i osób im towarzyszących. Może Polacy nie potrzebują poezji, a tym bardziej śpiewanej.

Może poezja śpiewana jest dla nas zbyt trudna intelektualnie by jej słuchać. W podręcznikach szkolnych można spotkać wiersze, które są śpiewane przez wykonawców poezji śpiewanej. Leśmian, Tuwim, Ziemianin, Strąkowski, Stachura. Dane statystyczne są przytłaczające w 2016 r. jakąkolwiek książkę przeczytało 37% Polaków w wieku co najmniej piętnastu lat, a 10% czytało 7 lub więcej pozycji. To oznacza że 63 % Polaków w ubiegłym roku nie przeczytało żadnej książki. W ojczyźnie Nohawicy takich osób jest zaledwie 13 %, podobnie jest w Rosji. Tam ludzie czytają książki. Może to przekłada się na zainteresowanie poezją?

A może w kraju nad Wisłą wystarczy discopolo. Cieszyć może jedynie to że i ich przedstawiciele podkradają czasem teksty z poezji śpiewanej jak to zrobili z piosenką Karola Płudowskiego. Wracając do Dylana to z pewnością zainspirował swoją twórczością wielu wykonawców i to nie tylko w Stanach Zjednoczonych. Na tegorocznej Yapie był cały dzień festiwalowy poświęcony piosenkom Dylana. Jak to wyśpiewał na zakończenie Kapeć ze Słodkiego Całusa od Buby:

Całkiem, całkiem sporo z tego, co dziś mam
Zawdzięczam panu, panie Zimmerman.



#Bob Dylan #nagroda Nobla #poezja #poezja śpiewana #piosenka autorska #bard #festiwale muzyczne

Jeśli chcesz, zostaw po sobie ślad w komentarzu, będzie nam miło go przeczytać. Pamiętaj jednak , że w Internecie również obowiązują zasady savoir-vivre. Komentarze łamiące netetykietę (obrażanie, wulgaryzmy, spamowanie, hejt) będą usuwane.

Subskrybuj posty | Subskrybuj komentarze

- Copyright © Inside Your Life | blog lifestylowy - Skyblue - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -