Dlaczego odtrącam ludzi, którzy podają mi rękę?


Psychiatrzy alarmują. Samotność jest coraz częstszą przyczyną doprowadzającą ludzi do depresji.
Co jest powodem alienacji?
Dlaczego ludzie odtrącają innych i stają się samotni?

Alienacją w społeczeństwie zajmowało się już wielu filozofów i psychologów. Karol Marks przyczyn doszukiwał się w przedmiotowym traktowaniu człowieka, trybiku w ogólnym mechanizmie funkcjonowania kapitalizmu. Od najmłodszych lat ubieramy młodego człowieka w mundurek szkolny i wysyłamy do szkoły by edukował się na nasz obraz i podobieństwo. W szkole podlega selekcji według kryterium ustalonego przez nauczycieli i wybieranego co kilka lat nowego ministra oświaty. Potem trafia jako wybraniec do dalszej edukacji, lub jako odpad do pośredniaka, gdzie trafia mu się od czasu do czasu praca na umowę-zlecenie. W zasadzie ci co dalej się uczą też podzielą ich los tylko nieco później. Zapłacą trochę więcej za kolejne lata nauki. Po drodze dowiedzą się, że nie od wiedzy zależy ich życie, ale od tego jaką pracę załatwi mu ktoś z rodziny. Świadectwo z biało-czerwonym  paskiem, dwa dyplomy, jeden z wyróżnieniem i kurs fryzjerski z pośredniaka bez gwarancji na staż. To rodzi frustracje i agresję. Zwłaszcza, że ciągle żyjemy w konsumpcjonizmie, kreowanym przez media.
Od przedszkola pierwszą zasadą jest sprawdzenie co pod choinkę dostał kolega. Do szkoły najlepiej chodzi się w butach z metką na której jest cena. Natomiast smartfony nie mogą być starsze nić rok.  Starsze są passe.
Nawet gdy przygarniesz bezdomnego kota na zimę, to z mediów dowiesz się, że on najchętniej kupowałby jakąś karmę, a nie żywił się resztkami. Więc jedz płytki z awokado, a kot ma mieć wątróbki z oryginalnej puszki wyprodukowanej przez firmę X, która sponsoruje prognozę pogody w telewizji za którą płacisz abonament.

Dopada nas niemoc, a deficyt sukcesu przekładamy na agresję do innych, najczęściej do tych, którzy są przy nas. Koleżankę w przedszkolu lubimy dopóki ma gorsze zabawki i zazdrości nam nowej Barbie. Gdy pojawi się rywalizacja sprawa robi się kłopotliwa. Nie zawsze uda się wymóc na rodzicach ciągle nowe gadżety luksusu, którymi można byłoby się bezpiecznie pochwalić. O znajomość tych co mają więcej jedynie zabiegamy. Oni przecież traktują nas tak jak my traktujemy tę biedniejszą koleżankę, więc na końcu żadna opcja się nie sprawdza. Co gorsza w szkole pojawiają się podziały grupowe i grupowe egzekucje. Jesteśmy w jakimś kółku wzajemnej adoracji, ale wystarczy jedno pomówienie czy wpadka i możemy z niego wypaść, za zbit5ą twarz. Uczysz się źle to przykleją ci metkę idiotki. Uczysz się za dobrze do jesteś lizusem. Do tego widzimy zabawy dorosłych. Prawdziwy Polak, prawdziwy katolik, prawdziwy patriota. Oni stoją tam gdzie stało szambo a my stoimy tam. gdzie będzie nas widać. Dzieci się szybko uczą i chętnie z tego korzystają. Do tego zamykani jesteśmy w domach. Zresztą strach rodziców o nasze bezpieczeństwo nie jest bez uzasadnienia. Przecież na ulicy czeka "przyjaciel z dopalaczami".
Poza tym łatwiej hoduje się kwiatki w szklarni tworząc im przyjazny mikroklimat.
Przyjazny do czego?
Przecież hodowana w domu Marysia, Zdzisia, czy Zosia w końcu i tak musi wyjść z domu, a wówczas okazuje się, że nie jest przystosowana do życia w społeczeństwie. Więc szuka jak ćma światła swojej drugiej połówki by wyrwać się z domowych pieleszy, i nawet nie zauważy, że trafia nie na światło, lecz na ogień palącej się świecy zwany dumnie narzeczonym, czy mężem.
Potem żyją jak pies z kotem, dręcząc siebie nawzajem, co jedynie pogłębia ich samotność.
Tak samo traktują swoje dzieci i koło się zamyka.


Budowa społeczeństwa w wirtualnym świecie mediów społecznościowych jedynie pogłębia samotność. Ekshibicjonizm bez konieczności wychodzenia z domu. Namiastka życia towarzyskiego. Każdy coś pisze, a nikt niczego nie czyta. 
Zobacz co kupiłam, zobacz gdzie byłam na wczasach, zobacz gdzie byłam na imprezie, zobacz jakiego mam chłopaka, pieska, synka.
Co ciekawe zainteresowanie jest dopóki my się czymś chwalimy. Mało przyglądamy się zdjęciom innych. Oczywiście "like" postawimy licząc na wzajemność.

Najgorsza jest samotność w rodzinie. Odtrącamy rodziców, odtrącamy dzieci, odtrącamy małżonków, czy partnerów. Nie szanujemy siebie nawzajem. Nie przyjmujemy siebie takich jakimi jesteśmy. Przyczyna jest w wygórowanych oczekiwaniach.  

-Wychowaliśmy dzieci, zaplanowaliśmy im szkołę, nosiliśmy za nimi tornister, a ten pacan całe dnie siedzi przed konsolą, nawet pokoju nie posprząta. Dlaczego traktujesz matkę jak służącą? 
-Marek ma nowego Xboxa, a ja muszę się męczyć na starym PC-ie. Już wszyscy w klasie ze mnie się śmieją, a przecież poprawiłem dwóję z polskiego i dopuszczą mnie w końcu do matury. 

Coś za coś. Like za like. Przyjaźń za odpisanie pracy domowej. Rozepnij spodnie, a pójdę z tobą na imprezę. Dopuszczą mnie do matury, to kupcie mi Xboxa. Ożeniłem się z tobą więc daj mi święty spokój. Czego ode mnie chcesz przecież nawet cię nie uderzyłem...

Handel uprzejmościami. Dzisiejszy świat w realu.
Czy stać nas na krok w tył, na opamiętanie się, na zmianę podejścia do innych. Podobno Bóg (los) wysyła nam na ten temat znaki. Słuchając piosenki może warto się nad tym zastanowić.

Zawsze odchodzą ci, na których nam najbardziej zależy,
Zawsze ci, którym nie zdążyliśmy wszystkiego powiedzieć,
Nigdy nie wrócą ci, na których najbardziej czekamy,
Nikt nam nie odda chwil już raz zmarnowanych.


Słodki Całus od Buby,  K. Jurkiewicz, Zawsze odchodzą ....

Może warto się zmienić.


Szacunek do drugiego człowieka powinien wynikać z szacunku do samego siebie. Skoro jesteśmy dziećmi Boga, to nie tylko ja, ale i ten drugi człowiek. Czujesz respekt, szanujesz osiłka, który może dać ci w gębę, to czemu nie szanujesz osoby, która jest przy tobie i znosi twój paskudny charakter. Dlaczego musi doświadczyć cię los, dać ci sygnał Bóg, byś zrozumiał, że bez innych jesteś NICZYM.
To nie będzie zemsta, kara, ale wskazówka do otworzenia ci oczu. Chwila nieuwagi na drodze, wylew, czy po prostu pogłębiająca się depresja, której efektem jest złoty strzał, a staniesz się warzywem skazanym na opiekę od innych. Tych których krzywdzisz na co dzień.
Jeżeli nawet dożyjesz starości będziesz sam. Nie spodziewaj się telefonu od tych których odtrąciłeś. Nie mają już twojego numeru. Wymazali cię z pamięci.

Czy jest ze mną coś nie tak, dlaczego odtrącam wartościowych ludzi którym na mnie zależy?
Przy relacjach między ludźmi pojawia się pojęcie zaufania. Ludzie tłumaczą sobie utrudnione relacje z innymi jego brakiem. Skoro przyjęliśmy, że wszyscy jesteśmy dziećmi Boga, który stworzył nas na swój obraz i podobieństwo to ufajmy innym. Dlaczego masz innym nie ufać skoro ufasz Bogu. Nie wyręczaj Pana Boga. Skoro dał tobie wolną wolę w postępowaniu nie odbieraj wolności innym. Tym bardziej, że chodzi o twoje dziecko, twoją żonę, twojego ojca. Nie szpieguj ich. Nie szukaj potknięć, ale przyjmij, że ktoś już czuwa nad ich postępowaniem. Jeżeli stanie się im krzywda to tylko po to by ich wzmocnić. By ciebie wzmocnić.
Szanuj bezinteresowność innych. Nie traktuj jej jako wyraz słabości i służalczego oddania. Przyjmij tę wartość z należytym poszanowaniem. Otwórz się na dobro innych. Bądź gotowa przyjąć szczęście i miłość, od drugiego człowieka.

Zauważcie, że osoby starsze, doświadczone swoim wiekiem często oprócz chorobliwego uzależnienia od telenowel kierują się w stronę kościoła. Nawet nie samej wiary, ale kościoła w sensie zboru, społeczności. Szukają kontaktu z innymi ludźmi. Chociażby na spotkaniach parafialnych czy w marketach. Poza tym, gdy rodzina zaczyna nas unikać na co dzień, a pogrzeby znajomych są coraz częstsze pojawia się pytanie co będzie z nami dalej. Przychodzi refleksja i chęć do rachunku sumienia. Rozliczenia się z nienawiści do innych i prośba o pojednanie.


Często pojawia się pytanie jak będzie wyglądał ten nasz Sąd Ostateczny. Czy będziemy dopuszczeni do raju czy jedynie skazańcami czeluści.

Widziałem dwóch skazańców, co na swym uboczu
Wysłuchali wyroku pod bagnetów strażą
I na tłum zgromadzony patrzyli bez oczu,
Jak ślepiec, kiedy zmierzchu wypatruje twarzą.
Jeden z nich, licząc jakieś ubiegłe godziny,
O widzenie się z ojcem poprosił nieśmiało;
A drugi wnet zawołał: "Ja nie mam rodziny!"
A miał ją, lecz mieć nie chciał... Tak mu się zdawało.

Śnił teraz, że chata, niegdyś ludna, traci
Ich ciała, bezpowrotnie wyszłe z jej alkierza.
Czuli próżnię na miarę wzrostu swych postaci,
Jak klatka, z której nagle wypłoszono zwierza.
Jeden z nich, zapatrzony w strzęp własnego cienia,
Chciwie wody żądał wargą obolałą,
A drugi wnet zawołał: "Ja nie mam pragnienia!"
A miał je, lecz mieć nie chciał... Tak mu się zdawało.


Bolesław Leśmian, Dwaj skazańcy
 
Najwięcej o Sądzie Ostatecznym pisał profesor z Wittenbergi Abracham Calovius. Urodził się w Morągu na Mazurach. Był ortodoksyjnym luterańskim teologiem. Zapoczątkował dział teologii chrześcijańskiej zajmujący się problematyką śmierci i końca świata. W swojej pracy „Eschatologia sacra”, prowadził rozważania na temat śmierci, końca świata, zmartwychwstania oraz Sądu Ostatecznego. Jako zagorzały wróg relatywizmu, przenikania się religii i postaw pogańskich poszukiwał odpowiedzi na pytanie w jakim stopniu na Sądzie Ostatecznym człowiek będzie rozliczony ze swego życia na ziemi. Skoro Bóg stworzył nas i kieruje naszymi poczynaniami to jedynie wiara  we wszystkie części objawionej prawdy może nas doprowadzić do zbawienia na Sądzie Ostatecznym.
Poglądy Caloviusa stoją w sprzeczności do eschatologii ekumenicznej. Inaczej do Sądu Ostatecznego podchodzi kościół katolicki, kalwiniści, czy nawet świeccy socjologowie. Według nich istnieje ścisły związek między życiem na ziemi, a zbawieniem rozumianym jako zapłatę za grzechy ziemskie. Dla katolików nieśmiertelność duszy i przeniesienie bytu do krainy zmarłych to elementy dogmatyki wiary. Pośmiertną nagrodą jest raj, a piekło karą za grzechy na ziemi.
Dialektyka ta wydaje się podziałem na zwolenników prawd ze Starego i Nowego Testamentu. W Starym Testamencie potrzeba odkupienia za grzechy przejawia się ciągle. Jest tak na skutek odkupieńczej historii tułaczki narodu żydowskiego, który był postrzegany jako oś odkupienia ludzkości i świata. W Nowym Testamencie to Jezus jest gwarantem odkupienia, a jego cierpienie na krzyżu wyzwala nas od grzechu pierworodnego dając powszechność zbawienia jedynie za wiarę. Tak właśnie Calovius zdefiniował luterańskie widzenie Sądu Ostatecznego.


Najczęściej swoją samotność ludzie tłumaczą brakiem zaufania do innych, skutkującym zamknięciem w sobie. Wyśmiewane w przedszkolu, tłamszone przez rodziców, poniżane przez mężów, wykorzystywane przez dzieci. Niedoceniane w pracy i życiu prywatnym. Zamykamy się w sobie i z przerażeniem widzimy, że jest nam z tym dobrze. Na spotkaniach parafialnych szukamy kogoś by można było z nim pogadać. Anonimowej sprzedawczyni w supermarkecie opowiadamy nasz życiorys licząc, że poświęci nam uwagę.
Przeglądam dywagacje filozofów, czytam o atomizacji społeczeństwa...

Ciągle mam wrażenie, że coś jest nie tak.


#Abracham Calovius #samotność #depresja #samobójstwo #złoty strzał #Sąd Ostateczny #przemoc #alienacja  #atomizacja społeczeństwa #agresja

Kartki świąteczne, ręcznie robione karty okolicznościowe


Przygotowywania do świąt Bożego Narodzenia to czas Adwentu. W społecznościach chrześcijańskich okres ten służy duchowemu oczekiwaniu na przybycie Stwórcy. To najlepszy moment na uczestnictwo w rekolekcjach, duchowej odnowie przed Bożym Narodzeniem.


W domach to okres "wielkiego sprzątania". Trzepanie dywanów, mycie okien, gruntowne porządki. W sklepach kolejki za prezentami i ozdobami świątecznym. Wszystko po to by być jak najlepiej przygotowanym na święta. Trzeba też kupić jedzenie. Zaplanować wszystko w każdym szczególe. Podzielić się przygotowaniem potraw wigilijnych na wspólną Wigilię.


Ozdoby świąteczne kiedyś i dziś


Kiedyś ozdoby świąteczne nie kupowało się w sklepach. Wykonywaliśmy je sami. Bombki były wykonywane z wydmuszek po jajkach. Gwiazdki z pasków papierowych. A orzechy na choinkę zawijało się w sreberka po czekoladzie, które zbierane były przez cały rok. Wieszało się też cukierki w kolorowych papierkach. Przed samą Wigilią wspólnie lepiło się pierogi, które były jednym z podstawowych dań wigilijnych.


Dziś z tych prac poprzedzających Wigilię z pewnością przetrwało przygotowywanie własnych kart świątecznych. Wprawdzie życzenia świąteczne najczęściej wysyłamy mailami, czy SMS-ami, ale nadal ręcznie wykonana karta świąteczna dla kogoś najbliższego ma swój niepowtarzalny wyraz.


Podaruj komuś coś od siebie


Wykonywane własnoręcznie karty świąteczne pozwalają nam zbliżyć się do adresata poprzez dedykowaną mu pracę artystyczną. Tę drobną - miniaturową. Możemy pochwalić się efektami. Wykazać kreatywnością. Myślę o Tobie, wiec wysyłam Ci życzenia na kartce świątecznej, którą samodzielnie wykonałam (wykonałem). To trochę inna jakość niż napisane szablonem życzenia wysyłane SMS-em, czy mailem. Dziś jest często tak, że, gdy dostaniemy pierwsze życzenia, takie same przesyłamy innym.

Tworzenie własnych kart świątecznych nie jest przecież aż takie trudne. Przez internet można kupić klej i akcesoria potrzebne do wykonania odpowiedniego typu kart okolicznościowych. Kupujemy przygotowane do tego karty, koperty i przeźroczystą folię ozdobną by kartki nie uległy zniszczeniu podczas ich transportu i ekspozycji.



Jak zrobić kartkę świąteczną?


Dobieramy odpowiednie tło, naklejamy elementy, wydrukowane napisy. Można też dostać szablony, czy wręcz wykrojniki do samodzielnego przygotowywania elementów. Są też specjalne ozdobne dziurkacze. Wykonują perforacje w kształcie serduszek, gwiazdek, śnieżynek. Specjalne elementy z krepy i bibuły ozdobnej wyzwalają kreatywność. Do tego można zastosować kolorowy sznurek papierowy, sizal, czy rafię.


Nowatorskie, autorskie pomysły się tu idealnie sprawdzają. Możliwości jest doprawdy wiele. Ozdabianie kart przy pomocy kolorowych guzików, tektury falistej, skrawków materiału, czy kolorowych piórek. Miniaturowe dzieła sztuki na potrzeby sztuki użytkowej. Tym co nie mają wyobraźni polecam filmy instruktażowe na YT. Pełno tam tutoriali pokazujących jak wykonać gwiazdki, choinki, aniołki, bałwanki. To swoiste origami przeniesione na świąteczne kartki bożonarodzeniowe.


Takie kartki możemy przygotowywać również na inne okazje: Walentynki, Święta Wielkanocne, Nowy Rok, Dzień Babci, Dzień Matki, urodziny, ślub, itp. Wykonywanie takich kartek może stać się świetnym źródłem dochodu. Tworzenie kartek okolicznościowych może też służyć do zajęć rehabilitacyjnych, w świetlicach środowiskowych, domach opieki, czy zajęciach dla niepełnosprawnych. Dzieci w przedszkolach bawią się wykonując samodzielnie kartki  na Dzień Matki, przygotowując własne pamiętniki ozdabiane różnymi elementami dekoracyjnymi.

Przygotowywanie kartek - Twoje nowe hobby!



W sklepach, czy w internecie są do nabycia tematyczne zestawy do wykonywania ozdobnych kartek. Podzielone na różne grupy wiekowe. Osobne dla dziewczynek i chłopców. To przydatne w szkole pomoce edukacyjne. Służą na lekcjach z plastyki, czy z prac ręcznych. Poza tym wspólne wykonywanie kart to świetna integracja wszystkich uczestników zajęć przy pracy. Wyzwala inspiracje i emocje.


#kartki świąteczne #kartki bożonarodzeniowe #kartki na Boże Narodzenie #karki ręcznie robione #rękodzieło #prace ręczne #zajęcia rehabilitacyjne #origami

Stoki narciarskie. Gdzie na weekend?



Sporty zimowe

Uprawianie sportów zimowych to z pewnością życie z pasją, którego mogą jedynie pozazdrościć ci którzy tego nie znają. Gdy zmarzluchy siedzą w ciepłych kapciach przed telewizorem oni czekają na sygnał o pierwszym śniegu, lub zbierają pieniążki na wyjazd na lodowiec. Kompletują sprzęt narciarski. Przeprowadzają niezbędne naprawy, czy prace konserwujące.  Gdy tylko warunki pozwolą wyruszają na dłuższe lub weekendowe wypady na narty, czy snowboard.


Trzeba zauważyć, że warunki narciarskie w Polsce uległy ostatnio znacznej poprawie. W ostatnich latach sporo pieniędzy zainwestowano w wyciągi narciarskie, naśnieżenie i przygotowanie stoków i to w całej Polsce. Nawet uparci górale dogadali się nad wspólnym wykorzystaniem stoków górskich, powstania na nich wyciągów i tras narciarskich. Połączył ich biznes związany z tworzeniem ośrodków narciarskich tak aby turyści nie wyjeżdżali za granicę i pieniążki zostawiali w Polsce. Przykładem może być rewolucyjny rozwój Białki Tatrzańskiej.


Sporty zimowe a zasobność portfela

Sprzęt turystyczny nie jest tani, podobnie całodzienne karnety na wyciągi, dlatego osoby, które uprawiają narciarstwo nie należą do osób biednych, które zadowolą się byle oślą łączką z orczykiem pamiętającym czasy PRL-u. Oczekiwania są wysokie i na taką ofertę liczą amatorzy sportów zimowych, zwłaszcza, że wyrównały się ceny w Europie.

Wybierając się na narty rozpatrujemy kilka spraw. Jak dojechać, jakie jest zaplecze gastronomiczne i hotelowe, jaką mają trudność i jak są przygotowane trasy zjazdowe, czy w ośrodkach narciarskich jest wspólny karnet na różnego rodzaju wyciągi, transport i inne atrakcje.


Trasy narciarskie w Polsce

Najdłuższą w Polsce jest trasa narciarska z Kasprowego Wierchu, przez Halę Gąsienicową do  Kuźnic. Liczy ona 8,5 km. Trasa zjazdowa z Pilska ma 4,5 km, podobnie trasa Skrzyczne - Szczyrk, czy Lollobrigida w  Szklarskiej Porębie. Jednak sama długość trasy nic nam nie mówi. Liczy się też trudność, różnica w poziomie, ilość tras zjazdowych w całym ośrodku narciarskim i przepustowość wyciągów i kolejek linowych. Z uwagi na ilość chętnych wjazd na Kasprowy Wierch to wyzwanie, któremu trudno sprostać. Przepustowość kolejki to zaledwie 180 osób na godzinę.

W Stroniu Śląskim na Czarną Górę nowoczesny 6-cio krzesełkowy wyciąg wwozi w tym samym czasie 3000 osób. Poza tym na Czarnej Górze czeka na narciarzy 6 tras zjazdowych naśnieżanych i ratrakowanych dwa razy dziennie. Na Kasprowym jeździmy na tym co spadnie z nieba i co rozjeżdżą ci co jechali przed nami. Czyli po kilku godzinach stania w kolejce do kolejki, hardkorowa jazda po muldach.

Do czego uprawnia nas karnet?

 Za to w ośrodkach narciarskich mamy kilkanaście tras przygotowanych dla osób o różnym poziomie umiejętności. Kupując karnet mamy dostęp do wszystkich wyciągów i kolejek linowych, transportu, a czasem również do innych atrakcji. Tak jest na przykład w przypadku karnetu TatrySki ,  który udostępnia wszystkie wyciągi w 14 ośrodkach narciarskich w 10 miejscowościach w Polsce i na Słowacji (od Białki Tatrzańskiej, Czorsztyn po Bachledową Dolinę i Szczawnicę). Na ten sam karnet przysługują nam również wejścia na baseny i lodowiska wyznaczone przez dostawcę karnetu. Jest również bezpłatna linia autobusowa TatrySki umożliwiająca przemieszczanie między ośrodkami narciarskimi. Skorzystanie z takiego karnetu daje nam również możliwość uczestniczenia w nauce jazdy na nartach.

Tak jest w Kotelnicy Białczańskiej i połączonym z nią Ośrodku Narciarskim Bania Ski & Fun. Dzieci mają specjalnie wydzielone stoki dla początkujących dostosowane do ich wieku i umiejętności. Nowością są gumowe transportery narciarskie. To duże ułatwienie zwłaszcza dla początkujących snowboardzistów, którym ciężko idzie opanowanie jazdy na orczyku. Z myślą właśnie o snowboardzistach są w Pirenejach w Andorze specjalne zadaszone transportery dla narciarzy.

Kursy nauki jazdy na nartach

Kursy nauki jazdy na nartach są prowadzone indywidualnie lub w ramach normalnych zajęć na stoku w ramach karnetu. To duże ułatwienie, bo rodzice nie muszą im asystować co nie zawsze jest korzystne dla dziecka. Poza tym jest bałagan na stoku dla dzieci, gdy przy każdym maluchu jest dwójka rodziców. Lepiej niech rodzice idą sobie pojeździć z dorosłymi, a nauczanie jazdy na nartach pozostawić instruktorom. Oczywiście jest to możliwe jedynie w profesjonalnych ośrodkach narciarskich. W niektórych centrach narciarskich są nawet specjalne przedszkola narciarskie. Rodzice na czas własnego szusowania oddają dzieci na zorganizowane zajęcia z nauką jazdy na nartach. To pozwala odpowiednio odpocząć zarówno dzieciom jak i ich rodzicom.


Jeżeli chodzi o stoki narciarskie dla początkujących to znajdziemy je niemal wszędzie. Zarówno w górach jak i na nizinach. Wystarczy kilkadziesiąt metrów wyciągu i równy, lekko pochyły stok. Dlatego by uczyć dzieci jazdy na nartach nie musimy jechać w góry. Wystarczy wyjechać na Kaszuby, Mazury, Górę Bełchatów, czy dowolny najbliższy wyciąg narciarski.

Stoki narciarskie w Polsce, stoki narciarskie w górach

Największą popularnością cieszą się stoki narciarskie w Beskidzie Śląskim, Żywieckim i na Podhalu. Jest to związane z centralnym położeniem w stosunkowo najbliżej odległości od największych polskich miast. Największą popularnością cieszy się Szczyrk. W tej niewielkiej osadzie mamy kilka ośrodków narciarskich. Dwa ośrodki  narciarskie są na stokach Skrzycznego, dwa ośrodki narciarskie znajdują się na Klimczoku, są również ośrodki narciarskie na Hali Skrzyczeńskiej, przełęczy Salmopolskiej, Solisku, Białym Krzyżu. W Szczyrku mamy również kilka szkół narciarskich dla dzieci. Są również przedszkola narciarskie. Jest też ośrodek narciarstwa rodzinnego, gdzie jazdy na nartach mogą się uczyć rodzice z dziećmi. Mimo bliskości Górnego Śląska i Bielsko Białej, nie ma tam dużego tłoku. Łączna długość tras narciarskich w Szczyrku wynosi 25 km.


W oddalonej o kilkanaście kilometrów Wiśle również mamy wiele ośrodków narciarskich. Ośrodki narciarskie w Wiśle są w Cienkowie, Wiśle-Malince (skocznia narciarska), Nowej Osadzie, górze Pasieki, Soszowie, Parteczniku, Siglany, Jaworniku i stoku na Czantorii. Przedszkole narciarskie znajduje się obok stoku Karina. W tym rejonie mamy też większe ośrodki narciarskie w Brennej i Istebnej. Nieco dalej położony jest równie duży nieco zaniedbany ośrodek narciarski w Korbielowie, na Pilsku (19 km. tras), oraz w Zawoi w paśmie Babiej Góry.


Na Podhalu największym powodzeniem wśród narciarzy polskich i zagranicznych cieszy się Zakopane i okolice. W świadomości wielu turystów góry w Polsce to jedynie Tatry. Nie jest to słuszne podejście. Przyczynia się jedynie do dużego tłoku. W samej Małopolsce na narty możemy jeździć  do wielu rejonów.


Jak już wspomnieliśmy najdłuższą trasę zjazdową mamy z Kasprowego Wiechu. Poza tym w Zakopanem mamy kilka wyciągów narciarskich umożliwiających naukę jazdy na nartach. Najbardziej popularny do nauki jest położony niemal w samym centrum stok przy wyciągu narciarskim Lipki. To tam najczęściej stawia pierwsze kroki młodzież i dzieci wypoczywające na zimowiskach w Zakopanem.


Poza tym ośrodki narciarskie mamy na Polanie Szymoszkowej, Gubałówce, Butorowym Wierchu, Harendzie, Ugory, Olimp, na Nosalu, Antałówka, w Małym Cichym. Jednak całe centrum ośrodków narciarskich jest w Bukowinie i Białce Tatrzańskiej. Są położne na Wiechu Olczańskim, Wierchu Rusińskim, Białce Tatrzańskiej i pobliskim Jurgowie. W samej Białce Tatrzańskiej mamy w sumie 16 km tras zjazdowych, o długości 16,3 km. W większości są to nowoczesne trasy narciarskie, które powstały w ciągu ostatnich dziesięciu lat.

Jaworzyna Krynicka
W paśmie Beskidu Sądeckiego na amatorów narciarstwa czekają ośrodki na Wierchomli łącznie 12,8 km tras, na Palenicy 3,6 km, oraz na Jaworzynie Krynickiej 8,3 km. Są to nowoczesne dobrze przygotowane ośrodki narciarskie. Bardzo ciekawym miejscem jest położony na przedmieściach Krynicy Górskiej ośrodek narciarski na Jaworzynie Krynickiej. To świetna miejscówka zarówno zimą jak i latem (rowery górskie). Jeżeli chodzi o Wierchomlę to możemy poszukać noclegu w Szczawniku, czy Złockiem. Tam z darmowego parkingu zabierze nas wyciąg krzesełkowy wprost na Wierchomlę, gdzie po drugiej stronie szczytu będzie czekać na nas dziewięć tras zjazdowych.


Jeżeli wybieramy się na narty w Sudety to polecamy Karkonosze. Tam czekają na nas ośrodki narciarskie w Karpaczu i Szklarskiej Porębie. Największe ośrodki narciarskie są na stokach Kopy, w Białym Jarze i ośrodek narciarski Karpatka. W Szklarskiej Porębie największy ośrodek narciarski jest na Szrenicy. Łączna długość tras na Szrenicy wynosi 12 km. Poza tym są ośrodki narciarskie na Polanie Jakuszyckiej i Białej Polanie. Szkoła narciarska i snowboardowa znajduje się w Wesołej Górce i na stoku Nartolandi.


W Kotlinie Kłodzkiej mamy kilka dużych ośrodków narciarskich. Największy ośrodek narciarski jest w Zieleńcu (41 tras o długości 22 km), poza tym połączone ośrodki Kamienica i Czarna Góra. Ośrodki Kamienica i Czarna Góra mają wspólny karnet - Skipass obejmujący Ski Region Śnieżnik. To nowoczesne ośrodki wyposażone w kolejki kanapowe z podgrzewanymi siedzeniami, o dużej przepustowości. Łączna długość tras objęta tym Skipassem wynosi 12 km.


Najbardziej znane stoki narciarskie na Podkarpaciu znajdują się w Ustrzykach Dolnych (3,5 km tras), Arłamowie (1,7 km), Gogołowie (1 km), ośrodki Chyrowa Ski (2,8 km) i Kiczera Ski (3,5 km).

Stoki narciarskie na nizinach

Weekendowy wypad na narty nie musi wiązać się z wyjazdem w góry. Pojedyncze wyciągi narciarskie mamy w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, w Górach Świętokrzyskich. Łączna długość tras w takich ośrodkach wynosi do 1 km, a różnicą wzniesień do 120 metrów. Na uwagę zasługuje Bałtów i ośrodek narciarski Szwajcaria Bałtowska, gdzie łączna długość tras według strony organizatora wynosi 2 km, a różnica wzniesień 150 m.


Stoki narciarskie w województwie lubelskim mamy w Kazimierzu Dolnym - stok narciarski Parchatka, w Rąblowie, Smoleniu, Sławicach.


Mieszkańcy Warszawy mogą się wybrać na Górkę Szczęśliwicką, a Łodzi do Malinki lub na sztucznie usypaną przez kopalnię Górę  Kamieńsk koło Bełchatowa. Góra Kamieńsk dostarcza odpowiedniej frajdy nawet dla zaawansowanych narciarzy i snowboardzistów. Są tam przygotowane cztery trasy zjazdowe po 750 metrów każda, a różnica poziomów to 150 m. Na Górze Kamieńsk mamy trzy wyciągi narciarskie i nowoczesna kolejkę krzesełkowa z ruchomym chodnikiem ułatwiającym wysiadanie, obsługująca 2000 osób na godzinę. Stok posiada sztuczne oświetlenie, armatki śnieżne, ratraki,  pełen węzeł gastronomiczny i parking. Na miejscu jest szkoła narciarska i stok dla początkujących narciarzy. Gdy tylko temperatura spada poniżej zera prowadzone jest sztuczne naśnieżanie stoku.


Sporo ciekawych ośrodków narciarskich mamy na Kaszubach. W okolicy Wierzycy mamy środek narciarski w Koszałkowie. Jest 7 tras o łącznej długości 1,7 km. W Trzepowie mamy 5 tras zjazdowych o łącznej długości 1,2 km. Są jeszcze: ośrodek narciarski w Przywidzu (1,3 km tras zjazdowych), Sulęczyno, Kosowo, w Sopocie na Łysej Górze 300 m. Narty na Kaszubach są z pewnością dobrym pomysłem z uwagi na liczne atrakcje w Gdańsku.


O atrakcjach zimowych na Warmii i Mazurach pisaliśmy już wcześniej. Na uwagę zasługuje ośrodek narciarski na Górze Jesionowej niedaleko Szelment. Łączna długość 9 tras zjazdowych wynosi 3,4 km. Ośrodek narciarski Piękna Góra ma cztery trasy zjazdowe o łącznej długości 1,95 km. Natomiast niedaleko Elbląga mamy ośrodek narciarski na Górze Chrobrego na której jest pięć tras zjazdowych o łącznej długości 1,2 km.

Elbląg Góra Chrobrego

Stoki narciarskie zagranicą

Pisaliśmy, że karnet TatrySki upoważnia do korzystania z wyciągów narciarskich w Białce Tatrzańskiej (Kotelnica, Bani, Kaniówce, Litwince, Kozińcu-Czarnej Górze, Szczawnicy, Jurgowie, Kluszkowice-Czorsztynie i na Słowacji w Zdziarze na Bachledowej Dolinie
Bachledowa Dolina to duży kompleks turystyczny bardzo atrakcyjny przez cały rok. To tu mamy 1,2 km pieszą trasę widokową poprowadzoną nad drzewami na specjalnej platformie widokowej. Zimą Bachledowa Dolina to 13 tras zjazdowych o łącznej długości 12 km.


Oprócz Bachledowej na Słowacji mamy wiele ciekawych ośrodków narciarskich. Najwięcej jest w Tatrach Niskich w masywie Chopoka. Chopok jest na tyle wysoką górą, że zawsze jest tam śnieg. Wokół góry są różne ośrodki narciarskie. Najwięcej jest od strony Demanowskiej Doliny. Jest tam 29 kolejek i wyciągów narciarskich dowożących narciarzy do tras zjazdowych o łączniej długości 45 km. Najdłuższa trasa liczy 4,7 km. Położony u wylotu doliny Liptowski Mikulasz zapewnia uzupełnienie oferty turystycznej basenami krytymi, oraz dużymi kompleksami basenowymi w Liptowskim Hradoku, Bieszeniowej i Lipt. Mikulaszu - Tatralandia. Są również lodowiska i bogate życie turystyczne. W Demanowskiej Dolinie są dwie przepiękne jaskinie Demanowska Jaskinia Swobody i Jaskinia Lodowa.


W okolicy są też  mniejsze wyciągi narciarskie. Od strony południowej mamy połączony z Chopokiem - Jasna, ośrodek narciarski Chopok Juh. Od wschodu mamy ośrodek narciarski na przełęczy Czertowica i Wyszna Boca. Ośrodki narciarskie w Tatrach to przede wszystkim Tatrzańska Łomnica  13 tras o długości 12,5 km tras, różnica wzniesień 1746 metrów, oraz Szczyrbskie Pleso 12 tras o łącznej długości 9 km, różnica wzniesień 465 m. Jest też ciekawy ośrodek narciarski Vratna Terchova. Jest tam 16 tras zjazdowych o łącznej długości 14 km, i różnicy wzniesień 1100 m. Oczywiście na Słowacji ośrodków narciarskich jest znacznie więcej.


Nieco mniej ośrodków narciarskich jest w Czechach. Najbardziej znanym jest ośrodek Szpindlerowy Młyn w Karkonoszach, gdzie jest 20 tras zjazdowych o łącznej długości 25 km. Z zawodów w  skokach narciarskich znamy również Harrachov w Karkonoszach. Są tam 4 trasy zjazdowe o długości 7,5 km.


Stoki narciarskie samolotem

Uprawianie narciarstwa z Polsce jest bezpośrednio związane z pogodą. Niestety nasz klimat ciągle się ociepla. Wówczas odpowiednich warunków do uprawiania narciarstwa trzeba szukać w wysokich górach, czy wręcz na lodowcach. Wybierając się w tamte rejony możemy nawet trafić na fajne propozycje z biur podróży na wyjazdy na narty samolotem. Najczęstszym kierunkiem wyjazdów na narty są Włochy, Austria, Szwajcaria, czy Andora.


Największym powodzeniem cieszą się wyjazdy na narty do Włoch. Jest tam wiele ciekawych ośrodków narciarskich opiszemy zaledwie kilka.


Na granicy między Włochami, a Szwajcarią znajduje Matternhorn urokliwa góra, która z daleka wydaje się na mało dostępną dla zwykłych turystów, co dopiero narciarzy. Jej ostre ściany od dziesiątków lat kusiły alpinistów.


Na górze tej od strony Szwajcarii jest znany ośrodek narciarski Zermatt, w którym znajduje się 61 tras zjazdowych, o łącznej długości 162 km i 2270 m przewyższenia.


Od strony Włoskiej jest Matterhorn - Cervinia ski paradise o łacznej długości nartostrad 360 km i różnym stopniu trudności, z tego 38 km tras do typowego skialpinizmu. Teren narciarski połączony jest 52 wyciągami, dzięki czemu można szybko dotrzeć do różnych tras. Najdłuższa trasa liczy 20 km, a przewyższenie wynosi 2360 m. Trasa prowadzi wśród dziewiczych stoków góry, z dużą ekspozycją i pięknymi widokami.

Matterhorn

Amatorom tanich zakupów polecamy położony w obszarze bezcłowym ośrodek narciarski Livigno. Jest to trudno dostępna miejscowość, nazywana przez wieki włoskim Tybetem. Swoje otwarcie na turystów zawdzięcza otwartemu w latach pięćdziesiątych tunelowi Munt La Schera. Jest tu 78 tras zjazdowych o łącznej długości 110 km. Livingo to oaza słońca. W ciągu roku jest 320 dni słonecznych. Podobnie słoneczny jest ośrodek narciarski w Val di Sole (Dolinie Słońca). Tu na narciarzy czeka 136 km tras zjazdowych o przewyższeniu do 2100 m. Warto tam się zaopatrzyć w karnet Superskirama Adamello Brenta który otwiera nam dostęp do 300 km tras zjazdowych wielu ośrodków narciarskich.


Val di Sole

Na narty nieco bliżej mamy do Austrii. Można tam nawet wybrać się samochodem. Podobno są osoby, które twierdzą, że można tam spędzić wyjazd narciarski tanio. Jest specjalna oferta ekonomicznego pobytu na nartach w Austrii "Free ski Austria".
Na uwagę zasługuje najbardziej zatłoczony ośrodek narciarskie Ischgl - 223 km tras zjazdowych, przewyższenie 1500 m. Jest on położony na granicy Austriacko-Szwajcarskiej.
Do najlepszych zaliczany jest ośrodek narciarski w Karyntii - 110 km tras zjazdowych, przewyższenie 1400 m.


Na lodowcu Kitzsteinhorn w Ziemi Salzburskiej znajduje się niewielki, całoroczny, malowniczo położony ośrodek narciarski Kaprun, gdzie długość tras zjazdowych wynosi zaledwie 41 km, ale przewyższenie 2250 m. 


Ciekawostką w wyjazdach na narty może być ośrodek narciarski Grandvalira położony w Księstwie Andora, na pograniczu Francji i Hiszpanii. To duży, nowoczesny ośrodek wybudowany zaledwie 14 lat temu. Przygotowanych jest 210 km tras zjazdowych przy przewyższeniu 900 m. To bardzo słoneczny ośrodek. W ciągu roku jest 300 dni słonecznych. Przelot z Polski jest na lotnisko w Barcelonie. Transfer samochodem z lotniska 2,5 godziny.


Miłośnikom ekonomicznych wyjazdów na narty polecamy ośrodki narciarskie w Serbii i Bośni. Przykładowe ośrodki narciarskie to Kopaonik w Serbii 52 km tras zjazdowych przy przewyższeniu 1000 m, oraz Centrum Olimpijskie Jahoriny i Bjelašnicy w Bośni (Olimpiada zimowa w Sarajewie 1984 rok), gdzie znajduje się 17 odnowionych olimpijskich tras zjazdowych liczących od 3,2 do 2 km. Różnica wzniesień 800 m.

Andora Hotel Igloo
#warunki narciarskie #wyciągi narciarskie #ośrodek narciarski #trasy narciarskie #narty dla dzieci #narty dla początkujących #stoki narciarskie w Polsce #Szczyrk narty #Wisła narty #Karpacz narty #Zieleniec #Czarna Góra narty #stoki narciarskie lubelskie #stoki narciarskie Małopolska  #Zakopane stoki narciarskie #Kasprowy Wierch narty #Białka Tatrzańska stok #stoki narciarskie Podkarpacie #Ustrzyki narty #narty Przywidz #narty Warszawa #Góra Kamieńsk #narty Bełchatów #Wieżyca narty #Gdańsk atrakcje #Bałtów narty #narty Mazury #Góra Chrobrego #narty Włochy #Matternhorn #Słowacja narty #Chopok narty #narty Austria #Czechy narty #Harrachov narty #Livigno narty #Andora narty #Bachledowa Dolina

Ewangelicy z wyboru



- Dlaczego jesteś ewangelikiem, ewangelikiem z wyboru ?

- Ciężko na to odpowiedzieć jednym zdaniem. Jestem przede wszystkim chrześcijaninem, członkiem wspólnoty należącej do Kościoła powszechnego i apostolskiego, zgodnego z Nicejsko-konstantynopolitańskim wyznaniem wiary. Takimi słowami odpowiedział kiedyś Czesław Miłosz na pytanie "czy jest katolikiem". Kościół nie może być jak klub piłkarski dla którego kibice zrobią wszystko by bronić barw klubowych. Bóg jest jeden. Dał nam Pismo Święte byśmy starali się podążać wytyczoną przez niego drogą. Po co tworzyć dodatkowe zakony? Przecież sam Chrystus z nimi walczył! Apostoł Paweł w liście do Galatów mówi o wolności w Chrystusie, o odrzuceniu prawa starotestamentowego: obrzezania (5.2-3) i przepisów kalendarzowych (4,10). Uwolnienia od zakazów i nakazów zakonu. Być wolnym w Chrystusie poprzez przestrzeganie Ewangelii. Czytając dziś te strofy Pisma Świętego możemy dojść do jeszcze jednego wniosku. W czasach św. Pawła Galacja była nie tylko pod okupacją Rzymian. Chrześcijanie żyli tam podzieleni na różne gminy i zbory. Możemy sobie tylko wyobrazić jak bardzo. Przecież tak jest do dziś. Macedonia, Albania, Grecja, Serbia, Czarnogóra, Bośnia i Hercegowina to różnorodność wspólnot. Św. Paweł zwrócił się do nich jednym listem do Galacjan. Do wszystkich chrześcijańskich zborów.


- To może zapytam inaczej. Jako mężczyzna w średnim wieku dokonałeś poważnej zmiany w swoim życiu duchowym. Co Ciebie do tego skłoniło?

Jak już mówiłem, nie czuję tożsamości "z barwami klubowymi". Może dlatego, że również katolikiem stałem się z wyboru. Można powiedzieć, że moi rodzice, jak u Zielonoświątkowców, nie chcieli decydować za mnie, chrzcząc mnie jako niemowlaka. Ideologia socjalizmu, odkrywanie kosmosu, ewolucjonizm, nic według nich nie wskazywało na to, aby mieli za mnie podjąć taką decyzję jak chrzest i wybór kościoła. W zasadzie ciężko mi określić ich stosunek do wiary. 


Chyba wychowywano mnie na przyszłego ateistę, tyle że z silnym kręgosłupem etycznym, w dużej mierze opartym na wartościach uniwersalnych i dekalogu.


Natomiast w szkole średniej zaczęła pojawiać się u mnie potrzeba wiary. Można powiedzieć, że moje "nawrócenie" nastąpiło wtedy gdy Karol Wojtyła został papieżem. To wydarzenie niosło nas wszystkich jak powiew nadziei. Kierowało do odmiany naszego życia. Jako młody, pełen zapału człowiek związałem się z Kościołem Katolickim i aktywnym życiem parafialnymi w duszpasterstwie akademickim. Myślę, że moje ówczesne otworzenie się na Chrystusa było ściśle związane z osobowością proboszcza, oraz z tym, że kościół należał do Towarzystwa Salezjańskiego. 


Wycieczki do Lądu nad Wartą i Czerwińska nad Wisłą powodowały, że Kościół Katolicki odbierałem nieco inaczej. Zafascynowany życiem i dokonaniami św. Jana Bosko starałem się w miarę możliwości służyć Panu Bogu i parafii salezjańskiej. Jan Bosko był w moich oczach trochę uosobieniem mojego dziadka - komunisty. On też działał przed wojną w różnych instytucjach wspierających robotniczą młodzież. 


Chyba dziś brakuje takich inicjatyw. Ludziom biednym, ludziom ulicy wystarczy podać rękę by wyszli ze slamsów i stali się pełnowartościowymi ludźmi. Inaczej mogą stoczyć się na margines społeczeństwa. 


W tamtym okresie dużo rozważałem nad sensem szukania Boga w drugim człowieku. Przemawiała do mnie idea Ruchu Fokolarynów. 


Niestety po kilku latach i odejściu naszego proboszcza na placówkę do Berlina entuzjazm wygasł. Wydawało mi się, że nowe pokolenie księży nie miało już takiej empatii do prostych ludzi. Do tego pojawiły się w kościele przemówienia polityczne, oklaski, kampanie działaczy partyjnych.  Kościół w sposób czynny włączał się w kolejne wybory. Kreował życie polityczne w Polsce i naszym mieście. W życiu parafialnym pojawiła się kasta ludzi związanych z polityką, przedmiotowo wykorzystująca wiernych. Co ciekawe oni pojawili się znikąd. Nie widziałem ich ani przed, ani w czasie stanu wojennego. Pojawili się w kościele by zaistnieć w polityce. Kościół stał się dla nich trampoliną do dostatniego życia. Księża przestali służyć Kościołowi i wiernym. Zresztą już dawniej tak było w innych parafiach


Kazania, nie były związane z Biblią. Przypominały dokładną instrukcję co i gdzie mamy robić. Niczym w prześmiewczych "Wersetach koranu" Rushdiego. Głoszono gotowe instrukcje, w którą stronę masz się odwrócić, gdy robisz to, czy tamto. Inaczej nie będziesz prawdziwym katolikiem.  Dla mnie coraz częściej niedziela nie była dniem świątecznym, a stresem. 


Czara goryczy przelała się w 1997 roku, gdy niegdyś mój kościół odmówił pogrzebu prof. Deca. Znanego w Łodzi lekarza-położnika, specjalisty od niepłodności. Dla działaczy politycznych stało się to kolejnym pomysłem na lokalną wojnę. Zrobiono z profesora Deca rzeźnika aborcji. Mimo, że już wówczas wielu prawdziwych rzeźników było działaczami partyjnymi "katolickiej odnowy".  Pojawiło się pytanie: komu służy ksiądz katolicki. Skąd się bierze jego prawo do pochowania kogoś lub nie. W aferze nad trumną lekarza, któremu życie zawdzięczają setki, jeżeli nie tysiące ludzi głos zabrał nawet ks. Józef Tischner słowami: „nie człowiek jest dla prawa, ale prawo jest dla człowieka”. Ks. Mieczysław Maliński (Tygodnik Powszechny) dodał, że „jeżeli rodzina życzy sobie pochówku i mszy, proboszcz nie może odmówić”. Niestety stało się inaczej. Dlatego przestałem być praktykującym katolikiem. 


Gdy wyszły na jaw afery pedofilskie doszedłem do wniosku, że mój wybór jest ostateczny i bezpowrotny, chciałem jakoś wypełnić tę pustkę. Jeszcze w liceum pasjonowałem się ruchem husyckim. Byłem w Taborze. Śledziłem ślady historii okresu reformacji. Tak dotarłem do luteran, a gdy okazało się, że kościół ten niewiele różni się od katolickiego zacząłem tam przychodzić na nabożeństwa niedzielne, które stały się moim cotygodniowym spotkaniem z Panem Bogiem. Po trzech latach przystąpiłem do konwersji i tak stałem się ewangelikiem.

Mikołaj Rej ojciec literatury polskiej i polskiego Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego

- Dlaczego wybrałeś właśnie kościół ewangelicko-augsburski? Czy czujesz się już ewangelikiem?

- Tak jak mówiłem znałem tematykę reformacji z liceum. Mieliśmy świetnego historyka i zaangażowanego w swoją pracę polonistę. Oprócz mojego indywidualnego zainteresowania Taborytami posiadłem dobrą wiedzę (którą pamiętam do dziś) o Husie, Lutrze, Kalwinie, Braciach Polskich, Mikołaju Reju ... Poza tym moja żona, jako filozof, swobodnie porusza się w poglądach ojców reformacji. Jedynym problem było odnalezienie się w liturgii ewangelickiej i przyjęcie innego spojrzenia na kilka spraw związanych z wiarą. Mimo, że upłynęło już sporo czasu od mojego pierwszego wejścia do Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego ciągle podpieram się podczas nabożeństwa tekstami ze śpiewnika. To duża wygoda. Co do różnic w obrządku to nie byłem aż tak uczuciowo związany z dogmatami Kościoła Katolickiego. Chrzest w wieku dorosłym dał mi szansę na dystans do nich. 

Co do tego czy czuję się już ewangelikiem, to jak mówiłem z pewnością czuję się członkiem Kościoła apostolskiego, powszechnego. Ale ewangelikiem również. Przekonałem się o tym niedawno na koncercie organowym, na którym była pielgrzymka ewangelicka z Niemiec. Koncert odbywał się w kościele. Nie miał charakteru religijnego. Organista zagrał koncert, a po jego zakończeniu grupa niemiecka spontanicznie odśpiewała  pieśń "Brońże, Panie nas na wieki" (Herr, mit deinem Schutz begleite). Ta pieśń jest w wielu kościołach ewangelickich śpiewana na zakończenie nabożeństwa. 


Tak. Wówczas poczułem się ewangelikiem.




- Jak udało Ci się porzucić kult Maryi? Przecież dla Twojego dziadka - człowieka prawosławia - Maryja Panna jest nierozerwalną częścią ich wiary.

- To prawda. Jak ważny jest kult Maryi widzimy podczas pobytu w Czarnogórze. Tak się składa, że dwukrotnie byliśmy tam w okresie świąt Bogurodzicy.  Kilkanaście lat temu byłem również na wycieczce w Efes. Odwiedziłem tam dom, gdzie mieszkała i zmarła Matka Chrystusa. To tam na jedną ze swoich pierwszych pielgrzymek wybrał się Jan Paweł II w 1979 roku. To miejsce jest najlepszą pielgrzymką ekumeniczną. Nie wiem czy to był przypadek, ale gdy byłem w tym niewielkim domku obok mnie stała kobieta w islamskiej burce, człowiek w jarmułce i podejrzewam prawosławny z wąską, długą zapaloną świecą. Wszyscy oddawaliśmy należną cześć temu miejscu. 


Jeżeli ktoś w modlitwie do Pana Boga potrzebuje pośrednictwa Maryi, św. Jana Pawła II czy jakiegoś innego świętego to nie jest to dla nas problem. W kościele ewangelickim nie ma dogmatów wykluczających. Po prostu zgodnie z Pismem Świętym "nie będziesz mieć innych bożków przede mną". Nie są One dla nas samodzielnymi bytami które powinno się czcić. 



- A jaki jest Twój stosunek do spowiedzi? 

- Podczas studiów miałem dużo znajomych z ameryki łacińskiej. Byli bardzo zaangażowani w życie religijne. Dużo rozmawialiśmy o Teologii wyzwolenia, i temu, że papież inną miarą ocenia to co robi "Solidarność" i ich ruch w Ameryce Łacińskiej. Przecież głosili niemal te same postulaty. Z pewnością była to hipokryzja kościoła.  Gdy wieczorami chodziliśmy na msze akademickie dziwiło mnie, że oni bez spowiedzi chodzą do komunii. Przecież znali na tyle dobrze język polski by iść do komunii po oczyszczeniu się z grzechów podczas spowiedzi usznej. I tu po raz pierwszy usłyszałem o czymś takim jak spowiedź powszechna. Ten temat poruszałem w naszej grupie kościelnej, ale sprawę zamknięto, że powodem takich różnic jest tradycja Polska. Potem sprawdzałem wśród znajomych zza granicy i okazało się, że spowiedź uszna nie jest na świecie tak powszechna jak nam się wydaje. 


Ze spowiedzią powszechną nie mam oporów. Zresztą zawsze jak byłaby potrzeba spowiedzi usznej to mogę zwrócić się do naszego księdza. Ale dla nas, byłych katolików, problem jest z Sakramentem Ołtarza. W Dużym Katechizmie dr Marcina Lutra czytamy, że Sakramentem Ołtarza jest jedynie chleb i wino objęte Słowem Bożym i z nim połączone. Tylko dzięki temu połączeniu stają się "Chrystusowym ciałem i krwią". Tego nie powinno się nadużywać. I z taką wyjątkowością Sakrament Ołtarza był traktowany przez wiele dziesięcioleci. Nie była taka powszechność przystępowania do komunii jak w kościele katolickim. Dla nas byłych katolików nabożeństwo jedynie Słowa Bożego jest czymś niepełnym. Przygotowujemy się należycie do niedzielnej wizyty w kościele, by móc godnie przyjąć Pana Jezusa. Dlatego chcemy uczestniczyć w Wieczerzy Pańskiej. Jednak  zdajemy sobie sprawę, że może to przeszkadzać innym, którzy wychowali się w tradycji ewangelickiej. Oczywiście nikt jeszcze nie zwrócił nam na to uwagi. Ale czujemy to w spojrzeniach.
Jedyne co utwierdza mnie w przekonaniu, że mam do tego prawo co niedzielę to powtarzane na każdym nabożeństwie słowa. Sakramentu Ołtarza nie udziela nam ksiądz, ale Pan Bóg. 


- A co sądzisz o Świadkach Jehowy? Z tego co mówią statystyki jest to zbór najszybciej się rozwijający.

- To ciekawe, bo ostatnio dwukrotnie spędzaliśmy wakacje w towarzystwie Świadków Jehowy. Myślę, że każdy, kto kieruje się w życiu wartościami, nawet tymi uniwersalnymi, zasługuje na należyty szacunek. Odnośnie Świadków Jehowy to trudno z nimi rozmawiać o Piśmie Świętym.  Mają swoje przekonania i swoje tłumaczenie Pisma. Nie podejmują dyskusji, nie chcą słuchać argumentów innych, natomiast dość agresywnie wciskają innym swój wyklepany na pamięć światopogląd.  Kiedyś posługiwali się Biblią wydaną przez Brytyjskie Towarzystwo Biblijne. Dziś posługują się czymś co nazywają Pismem Świętym w Przekładzie Nowego Świata. To znacznie zawęża możliwość dyskusji. Nasze Pismo Święte jest wydawane przez Polskie Towarzystwo Biblijne i niewiele różniło się od wersji z Katolickim Imprimatur. 


Od 17 marca 2018 mamy nawet wspólną chrześcijańską Biblię Ekumeniczną. Jest w dwóch wersjach różniących się jedynie obecnością ksiąg deuterokanonicznych. W ten sposób uwieńczono blisko 25 letnią pracę redakcyjną różnych kościołów zrzeszonych w Polskiej Radzie Ekumenicznej w porozumieniu z Kościołem Katolickim. 


Oczywiście Świadkowie Jehowy to mili ludzie (o ile nie porusza się spraw wiary). Natomiast nie podoba mi się ich zacietrzewienie w wierze nawet wobec członków swojej najbliższej rodziny. Takie podejście wyklucza merytoryczny dialog. Co ciekawe, Świadkowie Jehowy z Czech mają nieco inny, bardziej liberalny stosunek do swojego stowarzyszenia, niż ci z Polski.


 - Czyli należysz do kościoła nowoczesnego, tolerancyjnego, dostosowującego się do potrzeb wiernych, tak jak to jest w Szwecji?

- Nic bardziej błędnego. Polski Kościół Ewangelicko-Augsburski jest wbrew pozoru bardzo konserwatywną instytucją. Z oporem są wprowadzane zmiany, chociażby jeżeli chodzi o posługę kobiet jako osób duchownych. Panie nie awansują w hierarchii będąc ciągle diakonkami. Może patrząc z zewnątrz mozaika zborów i kościołów w ramach szeroko pojętego kościoła protestanckiego wygląda bardzo różnorodnie, ale Kościół Ewangelicko-Augsburski jest mało reformowalny. Dlatego osoby, które szukają awangardy nie znajdą tu rewolucji w liturgii, czy głoszonym Słowie. Kościół mojej Parafii znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie cmentarza, na którym spoczywają również katolicy.  Często przez przypadek, czy z wygody rodziny chcą u nas odprawiać nabożeństwa za duszę osoby zmarłej. Widać, że im to nie przeszkadza, że jest to kościół ewangelicki. Zresztą dla mnie niedzielne nabożeństwo musi zawierać pewne zarezerwowane temu obrządkowi sacrum. Nie przekonałbym się nigdy do innej formy celebry. 


Co do Szwecji i kobiet na wysokich stanowiskach kościelnych, mi to nie przeszkadza. W naszym kościele, szczególnie w okresie wakacyjnym odbywają się czasem nabożeństwa prowadzone przez studentki. Naprawdę nie uważam by ustępowały w tej roli mężczyznom. Jeżeli kiedyś nasza rada parafialna zdecydowałaby się wybrać kobietę na proboszcza, to chyba nie miałbym nic przeciw temu. W Żyrardowie od 30 lat służy Bogu i Kościołowi pani diakon ks. Halina Radacz. Jej kazania są bardzo ciekawe, zawierają wiele analiz trafnych porównań z Pisma Świętego. Polecam jej kazanie z Diecezjalnego Nabożeństwa Pamiątki Reformacji w dniu 31.10.2018 r. transmitowane przez TVP2. Zresztą na YT znajdziecie wiele jej prezentacji. 
Jedyny problem to dla kobiety bycie proboszczem to bardzo ciężka praca. Trzeba być bardzo oddanym, a najlepiej podzielić się pracą z małżonkiem. Zresztą rola żon księży jest również bardzo ważna. Zazwyczaj cała rodzina pracuje na rzecz parafii. 


A wracając do Szwecji, przeprowadzanych tam rewolucji w nauczaniu kościoła, tolerancji odnośnie związków osób tej samej płci, to z pewnością nasza społeczność nie dojrzała jeszcze do tak daleko posuniętych zmian, i chyba ich w najbliższym czasie od naszego kościoła tego się nie oczekuje.  


- Co daje Ci przynależność do kościoła ewangelickiego? 

- Przede wszystkim spokojną, odświętną niedzielę. Bez polityki i obrażania kogokolwiek. Przez tyle lat ani razu nie słyszałem w naszym kościele nawet jednego słowa o polityce. To jest dzień na spotkanie z Panem Bogiem, w Piśmie Świętym, w liturgii, w kazaniu, czy na spotkaniach parafialnych. Mam możliwość być w kościele miłości, w którym nie ma kupieckiego handlu, czegoś za coś. Bóg kocha nas, bo jesteśmy jego dziećmi. Kościół Ewangelicko-Augsburski z pewnością zerwał ze starotestamentowym zakonem ograniczającym naszą wolność, w rozumieniu Listu św. Pawła do Galatów. 


Zyskałem wolność w Chrystusie.


#Kościół ewangelicki #Kościół Ewangelicko-Augsburski #Pismo Święte #Biblia #Biblia ekumeniczna #Towarzystwo ekumeniczne #konwersja #chrzest #ewangelia #Świadkowie Jehowy #Protestanci #fokolaryni #salezjanie 


Krótkie suknie ślubne. Moda ślubna w niestandardowej formie

Ślub to niewątpliwie jedna z piękniejszych chwil w życiu. Nic dziwnego, że chcemy czuć się i wyglądać w tym dniu wyjątkowo. Moda ślubna od zawsze budziła wiele emocji. Dziś na salonach ślubnych zwiewne, długie, powłóczyste suknie przeplatają się z krótkimi sukienkami ślubnymi, bo moda ślubna ma wiele oblicz - jest eklektyczna i uzależniona od subiektywnych upodobań.

 

Moda ślubna niejedno ma imię


Czy sukienka na ślub musi być biała? Czy koniecznie długa? Czy szyta na zamówienie? A może kupiona w atelier ślubnym? Odpowiedź na te pytania jest uzależniona od tego jak sobie wyobrażamy nasz ślub i jego oprawę. Nikt poza Tobą nie wie co będzie dla Ciebie odpowiednim wyborem. Dla jednych sukienka ślubna jest tylko dodatkiem do tego wydarzenia, dla innych stanowi ważny element ceremonii. Ile ludzi, tyle opinii. 

Przeciwwagą dla sukienek szytych na zamówienie mogą być sukienki dostępne online od znanych producentów mody. Jasne projekty ubrań zawsze zajmowały poczytne miejsce wśród kreatorów mody. Dominującym kolorem jest oczywiście biel, ale nie jest to wybór oczywisty dla każdego. Beże i ubrania w kolorze kremowym tworzą delikatne  stylizacje. Jaki jest plus takich sukienek? Możesz je w nieograniczony sposób łączyć z innymi barwami i innymi ciuchami ze swojej szafy. 

Kto powiedział, że sukienkę ślubną masz założyć tylko raz - na własny ślub? Modele bardziej uniwersalne, krótkie otwierają przed Tobą wiele możliwości. Krótkie suknie ślubne to jedna z alternatyw, bo możliwości jest wiele więcej.


 

Jeśli nie biel, to co?


Już dziewczynki marzą by wziąć ślub w sukni białej jak śnieg. Biały kolor przywodzi na myśl niewinność.  I choć ślub w białej sukni wydaje nam się oczywisty, to stosunkowo nowa moda (wylansowana przez Coco Chanel). Biała suknia ślubna powoli ustępuje miejsca sukniom w kolorze ecru, cappuccino, a także różowym. Zdarzają się stylizacje w kolorze czerwonym, bordo, a nawet z elementami czerni. 


 

Suknia ślubna z aplikacją, haftem, wzorem - dlaczego nie?


Prześwity z aplikacjami z koronki, woale, hafty, wzory, to wszystko już jest obecne w modzie ślubnej. Najwięksi projektanci mody tworzą swoje projekty bazując na tych elementach. Takie subtelne detale mogą dodać sukni uroku czy nadać jej indywidualnego charakteru! W tym miejscu warto przytoczyć suknię Chiary Ferragni,  która na swoim ślubie wystąpiła w kreacji z domu mody Dior. Suknia ślubna była w kolorze beżowym, z wyhaftowanymi elementami (wersy piosenki jej partnera, rapera Fedeza).


#sukienki ślubne #krótkie sukienki slubne #niestandardowe sukienki ślubne #sukienki z sieciówek #sukienki z hm #sukienki z zalando #sukienki z reserved #moda ślubna

Tagi: , ,

Czas wolny. Turystyka piesza

 

Czas wolny - jak go spędzasz?


Organizacja czasu wolnego jest wykładnikiem wartości jakie są dla nas ważne. Sport nie jest dla wszystkich. Nawet zaawansowana jazda na rowerze wymaga odpowiedniej kondycji i zdrowia. Co innego aktywne wypady za miasto, zwane turystyką pieszą.

Piesze zwiedzanie przyrody może mieć miejsce zarówno na terenach nizinnych, jak i w górach. Możemy go uprawiać jako uczestnicy turystyki zorganizowanej, albo jako kreatorzy odkrywania własnych ścieżek i szlaków w samotności lub z grupą najbliższych.


Piesze wycieczki


Turystyka zorganizowana pojawia się jako pierwsza forma rekreacji. Rodzice organizują wycieczkę, zabierają nas na spacer, pokazując piękno przyrody i formę jak możemy ją poznawać. Od tego czy uda im się zaszczepić w nas potrzebę przebywania na świeżym powietrzu zależy bardzo dużo w naszym dorosłym życiu. Wycieczki piesze jako element poznawania przyrody, historii, Ojczyzny są bardzo ważnym celem dydaktycznym. Pewnie dlatego w okresie zaborów powstawało tak dużo towarzystw patriotyczno-turystycznych. Inwestowano w szlaki turystyczne, przewodniki, budowano podstawy programowe harcerskich klubów krajoznawczo-turystycznych.

Gdy rodzicom nie uda się zaszczepić turystyki pieszej swoim pociechom zostaje szkoła. Tu zależy dużo od wychowawców i nauczycieli. Organizacji harcerskich, istnienia klubów turystycznych powiązanych z PTTK. Integracja na świeżym powietrzu to świetna forma nawiązywania trwałych kontaktów. Nie ma ona nic wspólnego z portalami społecznościowymi i stagnacją za biurkiem na którym jest komputer. Tam możemy trafić jedynie na złe relacje "wirtualnych przyjaciół", a z pewnością nabędziemy się nadwagi i innych chorób cywilizacyjnych.


 Wyprawy zorganizowane


W latach siedemdziesiątych całe tabuny młodych ludzi jeździły na rajdy organizowane w górach, puszczach, czy lasach okalających miasta. Specjalne pociągi rajdowe, wypchane po brzegi, wiozły młodzież w różne rejony kraju. Entuzjazm uprawiania turystyki był tak wysoki, że za bazę noclegową wystarczały sale gimnastyczne w szkołach, a nawet drewniane stodoły, klepisko i siano. Tak spano nawet podczas "Rajdów Andrzejowych" na przełomie października i listopada. Może ktoś pamięta bazę studencką Pod Wysoką, gdzie spało się na sianie, które normalnie służyło owcom w zimie jako pokarm. Przecież baza ta była gościem w funkcjonującej owczarni.



Turystyka kwalifikowana


Turystyce zorganizowanej towarzyszy turystyka kwalifikowana. Dzięki niej uczestnicy wycieczek nie ograniczają się do chodzenia i zwiedzania różnych rejonów kraju. Dokumentują przebytą trasę w specjalnych książeczkach. Spisują ilość przebytych kilometrów i szlaki, którymi się poruszali. W zależności od ilości przebytych kilometrów zdobywają różne odznaki turystyczne. Zdają egzaminy z wiedzy o poznawanych terenach. W ten sposób uczą się, zdobywają znajomości organizatorskie niezbędne do samodzielnego planowania wycieczek. W przyszłości wyrastają na przewodników i organizatorów turystyki.




Historia PTTK


Głównymi instytucjami zajmującymi się turystyką pieszą jest Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze (PTTK). To ono zajmowało się kształtowaniem postawy patriotycznej Polaków, a zarazem kulturą krzewienia turystyki pieszej. Powstało w 1950 roku z połączenia Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego i Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego. Historia tych dwóch organizacji założycielskich PTTK, sięga okresu zaborów. Dzięki nim powstawały szlaki turystyczne i baza noclegowa: schroniska, bacówki, stanice wodne i stacje turystyczne. Szlaki turystyczne edukowały i edukują młodzież, która dzięki pieszym wycieczkom poznaje przyrodę, historię, tradycję. By planować i  lepiej poznawać tereny wycieczek powstają przewodniki, opowiadania, wiersze, piosenki. Dzięki nim możemy żyć "turystycznie" przez cały rok. Są organizowane festiwale piosenki turystycznej, integrujące ludzi, którzy mają wspólną pasję. Atmosfera schronisk turystycznych przenosi się do klubów, pubów, knajpek. Przykładem może być Gniazdo Piratów, Keja, Muzyczna Owczarnia, czy dawny Zapiecek.


Budową turystycznej bazy noclegowej zajmowało się kiedyś PTTK, a przedtem PTK i PTT. Nigdy nie były to obiekty typowo komercyjne. Były budowane w zgodzie z ekologią. W miejscach najbardziej potrzebnych turystom. Sale sypialne są w nich wieloosobowe i przeważają łóżka piętrowe. Toalety, łazienki są zbiorcze. Są miejsca do własnego kocherowania (przygotowywania posiłków). Kiedyś w wielu schroniskach nie było światła z linii przesyłowych. Posiadały jedynie własne agregaty prądotwórcze, dlatego oszczędzano prąd.


Obiekty PTTK budowano zarówno w górach, jak i w lasach. Nad jeziorami powstawały stanice wodne. Ostatnie obiekty PTTK powstawały w latach siedemdziesiątych. Są one najlepszym dowodem jak w czasach PRL-u władze dbały o edukację i postawę patriotyczną młodzieży. Ostatnią inwestycją w czasach PRL-u był remont schroniska nad Morskim Okiem. 



A jak jest teraz?


Od 1989 roku mamy brak inwestycji turystycznych. Zaniedbuje się również remonty. Turystykę opanowała komercja, zatraciła ona powszechny edukacyjny sens budowany przez sto lat przez PTTK i ich założycieli. To doprowadziło wiele obiektów do ruiny. Dzierżawcy obiektów ledwie wiążą koniec z końcem. Usiłują przetrwać w przestarzałych i mało funkcjonalnych budynkach.


Jedynym wyjątkiem w ciągu ostatnich 25-ciu lat jest  nowo wybudowane schronisko na Markowych Szczawinach (otwarte w 2009 r.). Zastąpiło ono poprzednie wybudowane w 1906 roku.


Obecnie PTTK stara się kontynuować statusową działalność. Upowszechnia krajoznawstwo i turystykę kwalifikowaną we wszystkich jej formach, od turystyki pieszej górskiej i nizinnej począwszy, po przez kolarską, kajakową, żeglarską, konną i narciarska, aż po motorową. PTTK zrzesza około 70 tyś. członków, którzy działają w jednostkach terenowych, klubach i kołach.
Oprócz tego mamy kluby studenckie kluby turystyczne, harcerskie i inne nie zawsze powiązane z PTTK.



Nie wszystkim odpowiada turystyka zorganizowana. Każdy ma własne tempo chodzenia i ulubione rejony, które go interesują. Dla tych osób najlepszą formą spędzania czasu wolnego jest turystyka indywidualna. W oparciu o nabyte doświadczenia i zdobyte informacje planują mniej lub bardziej udane wyprawy. Jest ich z pewnością więcej niż było to kiedyś. Najczęściej organizatorzy takich wypraw wyjeżdżają do jakiegoś konkretnego miejsca i wędrują wokół. Codziennie wracają do swojej bazy wypadowej, w której mają odpowiadające im warunki pobytu. Indywidualne wycieczki nie oznaczają, że na szlakach nie ma tłoku. Wręcz przeciwnie. W Tatrach są kolejki turystów na szlakach w wielu miejscach. Szczególnie, gdy są to popularne weekendy. "Wąskie gardła" to klamry, drabinki, czy ekspozycje z łańcuchami. Podobnie jest na Słowacji, gdy w Polsce są święta. Kupno czegoś do jedzenia w beskidzkich schroniskach w weekend majowy to kilku godzinne oczekiwanie. Schroniska nie są w stanie zabezpieczyć takiej ilości turystów. Dlatego lepiej jak w czasach PRL-u chodzić wszędzie z własnym prowiantem i kuchenką, a latem z własnym namiotem i karimatą.


Jak organizować własne wyprawy?


Przede wszystkim musimy wiedzieć po co i gdzie chcemy jechać. Co chcemy zwiedzić, jakie warunki noclegowe i prowiantowe nas zadowolą. To pozwoli określić nam czy musimy mieć jakąś konkretną bazę wypadową, z własnym pokojem, prysznicem, telewizorem i ogrzewaniem. Czy wystarczy nam tułaczka od schroniska, do schroniska, z nadzieją na wrzątek i kawałek podłogi by rozłożyć karimatę. Musimy zbilansować prowiant. Ustalić czy bazujemy na zapasach branych z domu, czy będziemy robić zakupy na miejscu. Spakowanie plecaka jest bardzo istotne. Na plecy da się wziąć tylko tyle ile uniesiemy. Jeżeli będziemy mieć bazę wypadową wystarczy nam szturmówka na jednodniowy prowiant i niezbędną odzież.


Wycieczki musimy planować w dostosowaniu do naszej kondycji i doświadczenia. Na początek długość trasy nie powinna być dłuższa niż 25 punktów GOT (Górska Odznaka Turystyczna). Punkty GOT to kilometry lub 100 metrów przewyższenia. Informacje ile punktów GOT ma jakaś trasa znajdziecie w regulaminie GOT lub na stronie http://ktg.hg.pl/komisja-tg/got/got.html . By dobrze poznać jakiś teren przydatny jest przewodnik (taka książka), czy dobrze opisana mapa. Można też w internecie poszukać informacji na ten temat. To ważne bo przeoczenie jakiegoś szczegółu może potem nie dawać nam spokoju.

Ekwipunek


Na szczęście żyjemy w czasach, gdy w sklepach możemy wybierać do woli sprzęt jaki nam odpowiada. W zależności od zasobności portfela i upodobań. Co do plecaka to nadal preferujemy plecaki ze stelażem, ale jest dużo osób które uważają inaczej. Podobnie buty trekkingowe, wysokie, czy półbuty, nawet sandały są sprawą indywidualną. Skórzane, czy z materiałów oddychających? Wasz wybór. Chociaż naszym zdaniem najlepsze są tradycyjne buty wysokie, takie aby podczas wędrówki nie skręcić kostki. Nieprzemakalne na tyle, ażeby nadawały się zarówno do kałuży, jak i wygodnego łażenia po skałach. Do tego nie ważyły za dużo. Oczywiście w schronisku musimy je zmieniać na tzw. "papcie" lub trampki. Ubranie - na cebulkę. Ważne jest aby zawsze mieć jakiś sztormiak przeciwdeszczowy. Najlepiej taki by wejść do niego razem z plecakiem. Skarpety wysokie grube plus cienkie. Bielizna tylko z naturalnych tkanin, zwłaszcza na wycieczki w upałach. Niektórzy preferują odzież termoaktywną i oddychającą. Dobrze mieć też jakąś nawigację i ładowarkę do telefonu. Przy dłuższych wyprawach dobrym pomysłem jest ładowarka solarna, lub odpowiedniej wielkości powerbank.



Trekking


We współczesnym nazewnictwie turystyki pieszej pojawia się pojęcie trekkingu. Według definicji w Wikipedii jest to zaawansowana, pośrednia forma turystyki miedzy wspinaczką, a turystyką pieszą. Definicja podkreśla że jest uprawiana w ekstremalnych warunkach. Miejscem uprawiania trekingu mają być pustynie, lasy tropikalne, lodowce, wędrówki korytami rzek, bagna, czy tereny wokół wulkanów. Taki survival turystyczny, w ekstremalnie dzikiej przyrodzie. Sądząc po ilości sprzętu trekkingowego w sklepach turystycznych trudno przypuszczać, że jakikolwiek odsetek będzie właśnie tam używany. No ale nie wszystkie definicje Wikipedii są prawidłowe. Poza tym chodzenie w butach trekkingowych po mieście jest też jakąś formą turystyki ekstremalnej.😋


W naszych warunkach uprawianie turystyki poza szlakami turystycznymi jest zazwyczaj zabronione. Większość ciekawych turystycznie miejsc to tereny parków narodowych, gdzie poruszać można się jedynie na szlakach turystycznych. Nasze Tatry są tak małe, że dużo więcej tam ludzi niż zwierząt. O ile na Słowacji możemy znaleźć więcej przestrzeni i pustych gór to i tak nie uzyskamy warunków trekkingowych, z godnie z Wikidefinicją.  Nieco więcej ekstremalnych miejsc mamy na nizinach. Nasze puszcze świetnie nadają się do takiej penetracji. Są bagna, mokradła i miejsca niedostępne. Tam możemy mieć namiastkę trekingu, czy surwiwalu.


Nordic walking?


Sklepy ze sprzętem turystycznym oferują nam również kijki trekkingowe do uprawiania nordic walkingu. Nordic walking trudno nazwać turystyką. Jest to po prostu forma rekreacji, w której zaangażowane są nie tylko nogi, ale i ręce. Nordic walking  wymyślono pod koniec XX wieku jako formę treningu dla narciarzy biegowych. Jest to marsz z wykorzystaniem kijków, dzięki czemu uprawiany ruch angażuje więcej pracujących mięśni. Przez to spala się więcej kalorii, a jednocześnie mniej obciążane są stawy kolanowe i mięśnie nóg. Prawidłowo używane kijki redukują nacisk na stawy biodrowe i mięśnie pleców. Poza tym dzięki kijkom spacerujące osoby czują się bezpieczniej i to jest chyba najczęstszy powód wykorzystywania kijków, które stały się nową modą na szlakach.


#turystyka piesza #turystyka górska #turystyka kwalifikowana #turystyka zorganizowana #odznaka GOT #punkty GOT #nordic walking #trekking #PTTK #rajdy turystyczne


- Copyright © Inside Your Life | blog lifestylowy - Skyblue - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -