Ewangelicy z wyboru



- Dlaczego jesteś ewangelikiem, ewangelikiem z wyboru ?

- Ciężko na to odpowiedzieć jednym zdaniem. Jestem przede wszystkim chrześcijaninem, członkiem wspólnoty należącej do Kościoła powszechnego i apostolskiego, zgodnego z Nicejsko-konstantynopolitańskim wyznaniem wiary. Takimi słowami odpowiedział kiedyś Czesław Miłosz na pytanie "czy jest katolikiem". Kościół nie może być jak klub piłkarski dla którego kibice zrobią wszystko by bronić barw klubowych. Bóg jest jeden. Dał nam Pismo Święte byśmy starali się podążać wytyczoną przez niego drogą. Po co tworzyć dodatkowe zakony? Przecież sam Chrystus z nimi walczył! Apostoł Paweł w liście do Galatów mówi o wolności w Chrystusie, o odrzuceniu prawa starotestamentowego: obrzezania (5.2-3) i przepisów kalendarzowych (4,10). Uwolnienia od zakazów i nakazów zakonu. Być wolnym w Chrystusie poprzez przestrzeganie Ewangelii. Czytając dziś te strofy Pisma Świętego możemy dojść do jeszcze jednego wniosku. W czasach św. Pawła Galacja była nie tylko pod okupacją Rzymian. Chrześcijanie żyli tam podzieleni na różne gminy i zbory. Możemy sobie tylko wyobrazić jak bardzo. Przecież tak jest do dziś. Macedonia, Albania, Grecja, Serbia, Czarnogóra, Bośnia i Hercegowina to różnorodność wspólnot. Św. Paweł zwrócił się do nich jednym listem do Galacjan. Do wszystkich chrześcijańskich zborów.


- To może zapytam inaczej. Jako mężczyzna w średnim wieku dokonałeś poważnej zmiany w swoim życiu duchowym. Co Ciebie do tego skłoniło?

Jak już mówiłem, nie czuję tożsamości "z barwami klubowymi". Może dlatego, że również katolikiem stałem się z wyboru. Można powiedzieć, że moi rodzice, jak u Zielonoświątkowców, nie chcieli decydować za mnie, chrzcząc mnie jako niemowlaka. Ideologia socjalizmu, odkrywanie kosmosu, ewolucjonizm, nic według nich nie wskazywało na to, aby mieli za mnie podjąć taką decyzję jak chrzest i wybór kościoła. W zasadzie ciężko mi określić ich stosunek do wiary. 


Chyba wychowywano mnie na przyszłego ateistę, tyle że z silnym kręgosłupem etycznym, w dużej mierze opartym na wartościach uniwersalnych i dekalogu.


Natomiast w szkole średniej zaczęła pojawiać się u mnie potrzeba wiary. Można powiedzieć, że moje "nawrócenie" nastąpiło wtedy gdy Karol Wojtyła został papieżem. To wydarzenie niosło nas wszystkich jak powiew nadziei. Kierowało do odmiany naszego życia. Jako młody, pełen zapału człowiek związałem się z Kościołem Katolickim i aktywnym życiem parafialnymi w duszpasterstwie akademickim. Myślę, że moje ówczesne otworzenie się na Chrystusa było ściśle związane z osobowością proboszcza, oraz z tym, że kościół należał do Towarzystwa Salezjańskiego. 


Wycieczki do Lądu nad Wartą i Czerwińska nad Wisłą powodowały, że Kościół Katolicki odbierałem nieco inaczej. Zafascynowany życiem i dokonaniami św. Jana Bosko starałem się w miarę możliwości służyć Panu Bogu i parafii salezjańskiej. Jan Bosko był w moich oczach trochę uosobieniem mojego dziadka - komunisty. On też działał przed wojną w różnych instytucjach wspierających robotniczą młodzież. 


Chyba dziś brakuje takich inicjatyw. Ludziom biednym, ludziom ulicy wystarczy podać rękę by wyszli ze slamsów i stali się pełnowartościowymi ludźmi. Inaczej mogą stoczyć się na margines społeczeństwa. 


W tamtym okresie dużo rozważałem nad sensem szukania Boga w drugim człowieku. Przemawiała do mnie idea Ruchu Fokolarynów. 


Niestety po kilku latach i odejściu naszego proboszcza na placówkę do Berlina entuzjazm wygasł. Wydawało mi się, że nowe pokolenie księży nie miało już takiej empatii do prostych ludzi. Do tego pojawiły się w kościele przemówienia polityczne, oklaski, kampanie działaczy partyjnych.  Kościół w sposób czynny włączał się w kolejne wybory. Kreował życie polityczne w Polsce i naszym mieście. W życiu parafialnym pojawiła się kasta ludzi związanych z polityką, przedmiotowo wykorzystująca wiernych. Co ciekawe oni pojawili się znikąd. Nie widziałem ich ani przed, ani w czasie stanu wojennego. Pojawili się w kościele by zaistnieć w polityce. Kościół stał się dla nich trampoliną do dostatniego życia. Księża przestali służyć Kościołowi i wiernym. Zresztą już dawniej tak było w innych parafiach


Kazania, nie były związane z Biblią. Przypominały dokładną instrukcję co i gdzie mamy robić. Niczym w prześmiewczych "Wersetach koranu" Rushdiego. Głoszono gotowe instrukcje, w którą stronę masz się odwrócić, gdy robisz to, czy tamto. Inaczej nie będziesz prawdziwym katolikiem.  Dla mnie coraz częściej niedziela nie była dniem świątecznym, a stresem. 


Czara goryczy przelała się w 1997 roku, gdy niegdyś mój kościół odmówił pogrzebu prof. Deca. Znanego w Łodzi lekarza-położnika, specjalisty od niepłodności. Dla działaczy politycznych stało się to kolejnym pomysłem na lokalną wojnę. Zrobiono z profesora Deca rzeźnika aborcji. Mimo, że już wówczas wielu prawdziwych rzeźników było działaczami partyjnymi "katolickiej odnowy".  Pojawiło się pytanie: komu służy ksiądz katolicki. Skąd się bierze jego prawo do pochowania kogoś lub nie. W aferze nad trumną lekarza, któremu życie zawdzięczają setki, jeżeli nie tysiące ludzi głos zabrał nawet ks. Józef Tischner słowami: „nie człowiek jest dla prawa, ale prawo jest dla człowieka”. Ks. Mieczysław Maliński (Tygodnik Powszechny) dodał, że „jeżeli rodzina życzy sobie pochówku i mszy, proboszcz nie może odmówić”. Niestety stało się inaczej. Dlatego przestałem być praktykującym katolikiem. 


Gdy wyszły na jaw afery pedofilskie doszedłem do wniosku, że mój wybór jest ostateczny i bezpowrotny, chciałem jakoś wypełnić tę pustkę. Jeszcze w liceum pasjonowałem się ruchem husyckim. Byłem w Taborze. Śledziłem ślady historii okresu reformacji. Tak dotarłem do luteran, a gdy okazało się, że kościół ten niewiele różni się od katolickiego zacząłem tam przychodzić na nabożeństwa niedzielne, które stały się moim cotygodniowym spotkaniem z Panem Bogiem. Po trzech latach przystąpiłem do konwersji i tak stałem się ewangelikiem.

Mikołaj Rej ojciec literatury polskiej i polskiego Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego

- Dlaczego wybrałeś właśnie kościół ewangelicko-augsburski? Czy czujesz się już ewangelikiem?

- Tak jak mówiłem znałem tematykę reformacji z liceum. Mieliśmy świetnego historyka i zaangażowanego w swoją pracę polonistę. Oprócz mojego indywidualnego zainteresowania Taborytami posiadłem dobrą wiedzę (którą pamiętam do dziś) o Husie, Lutrze, Kalwinie, Braciach Polskich, Mikołaju Reju ... Poza tym moja żona, jako filozof, swobodnie porusza się w poglądach ojców reformacji. Jedynym problem było odnalezienie się w liturgii ewangelickiej i przyjęcie innego spojrzenia na kilka spraw związanych z wiarą. Mimo, że upłynęło już sporo czasu od mojego pierwszego wejścia do Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego ciągle podpieram się podczas nabożeństwa tekstami ze śpiewnika. To duża wygoda. Co do różnic w obrządku to nie byłem aż tak uczuciowo związany z dogmatami Kościoła Katolickiego. Chrzest w wieku dorosłym dał mi szansę na dystans do nich. 


Co do tego czy czuję się już ewangelikiem, to jak mówiłem z pewnością czuję się członkiem Kościoła apostolskiego, powszechnego. Ale ewangelikiem również. Przekonałem się o tym niedawno na koncercie organowym, na którym była pielgrzymka ewangelicka z Niemiec. Koncert odbywał się w kościele. Nie miał charakteru religijnego. Organista zagrał koncert, a po jego zakończeniu grupa niemiecka spontanicznie odśpiewała  pieśń "Brońże, Panie nas na wieki" (Herr, mit deinem Schutz begleite). Ta pieśń jest w wielu kościołach ewangelickich śpiewana na zakończenie nabożeństwa. 


Tak. Wówczas poczułem się ewangelikiem.




- Jak udało Ci się porzucić kult Maryi? Przecież dla Twojego dziadka - człowieka prawosławia - Maryja Panna jest nierozerwalną częścią ich wiary.

- To prawda. Jak ważny jest kult Maryi widzimy podczas pobytu w Czarnogórze. Tak się składa, że dwukrotnie byliśmy tam w okresie świąt Bogurodzicy.  Kilkanaście lat temu byłem również na wycieczce w Efes. Odwiedziłem tam dom, gdzie mieszkała i zmarła Matka Chrystusa. To tam na jedną ze swoich pierwszych pielgrzymek wybrał się Jan Paweł II w 1979 roku. To miejsce jest najlepszą pielgrzymką ekumeniczną. Nie wiem czy to był przypadek, ale gdy byłem w tym niewielkim domku obok mnie stała kobieta w islamskiej burce, człowiek w jarmułce i podejrzewam prawosławny z wąską, długą zapaloną świecą. Wszyscy oddawaliśmy należną cześć temu miejscu. 


Jeżeli ktoś w modlitwie do Pana Boga potrzebuje pośrednictwa Maryi, św. Jana Pawła II czy jakiegoś innego świętego to nie jest to dla nas problem. W kościele ewangelickim nie ma dogmatów wykluczających. Po prostu zgodnie z Pismem Świętym "nie będziesz mieć innych bożków przede mną". Nie są One dla nas samodzielnymi bytami które powinno się czcić. 



- A jaki jest Twój stosunek do spowiedzi? 

- Podczas studiów miałem dużo znajomych z ameryki łacińskiej. Byli bardzo zaangażowani w życie religijne. Dużo rozmawialiśmy o Teologii wyzwolenia, i temu, że papież inną miarą ocenia to co robi "Solidarność" i ich ruch w Ameryce Łacińskiej. Przecież głosili niemal te same postulaty. Z pewnością była to hipokryzja kościoła.  Gdy wieczorami chodziliśmy na msze akademickie dziwiło mnie, że oni bez spowiedzi chodzą do komunii. Przecież znali na tyle dobrze język polski by iść do komunii po oczyszczeniu się z grzechów podczas spowiedzi usznej. I tu po raz pierwszy usłyszałem o czymś takim jak spowiedź powszechna. Ten temat poruszałem w naszej grupie kościelnej, ale sprawę zamknięto, że powodem takich różnic jest tradycja Polska. Potem sprawdzałem wśród znajomych zza granicy i okazało się, że spowiedź uszna nie jest na świecie tak powszechna jak nam się wydaje. 


Ze spowiedzią powszechną nie mam oporów. Zresztą zawsze jak byłaby potrzeba spowiedzi usznej to mogę zwrócić się do naszego księdza. Ale dla nas, byłych katolików, problem jest z Sakramentem Ołtarza. W Dużym Katechizmie dr Marcina Lutra czytamy, że Sakramentem Ołtarza jest jedynie chleb i wino objęte Słowem Bożym i z nim połączone. Tylko dzięki temu połączeniu stają się "Chrystusowym ciałem i krwią". Tego nie powinno się nadużywać. I z taką wyjątkowością Sakrament Ołtarza był traktowany przez wiele dziesięcioleci. Nie była taka powszechność przystępowania do komunii jak w kościele katolickim. Dla nas byłych katolików nabożeństwo jedynie Słowa Bożego jest czymś niepełnym. Przygotowujemy się należycie do niedzielnej wizyty w kościele, by móc godnie przyjąć Pana Jezusa. Dlatego chcemy uczestniczyć w Wieczerzy Pańskiej. Jednak  zdajemy sobie sprawę, że może to przeszkadzać innym, którzy wychowali się w tradycji ewangelickiej. Oczywiście nikt jeszcze nie zwrócił nam na to uwagi. Ale czujemy to w spojrzeniach.
Jedyne co utwierdza mnie w przekonaniu, że mam do tego prawo co niedzielę to powtarzane na każdym nabożeństwie słowa. Sakramentu Ołtarza nie udziela nam ksiądz, ale Pan Bóg. 


- A co sądzisz o Świadkach Jehowy? Z tego co mówią statystyki jest to zbór najszybciej się rozwijający.

- To ciekawe, bo ostatnio dwukrotnie spędzaliśmy wakacje w towarzystwie Świadków Jehowy. Myślę, że każdy, kto kieruje się w życiu wartościami, nawet tymi uniwersalnymi, zasługuje na należyty szacunek. Odnośnie Świadków Jehowy to trudno z nimi rozmawiać o Piśmie Świętym.  Mają swoje przekonania i swoje tłumaczenie Pisma. Nie podejmują dyskusji, nie chcą słuchać argumentów innych, natomiast dość agresywnie wciskają innym swój wyklepany na pamięć światopogląd.  Kiedyś posługiwali się Biblią wydaną przez Brytyjskie Towarzystwo Biblijne. Dziś posługują się czymś co nazywają Pismem Świętym w Przekładzie Nowego Świata. To znacznie zawęża możliwość dyskusji. Nasze Pismo Święte jest wydawane przez Polskie Towarzystwo Biblijne i niewiele różniło się od wersji z Katolickim Imprimatur. 


Od 17 marca 2018 mamy nawet wspólną chrześcijańską Biblię Ekumeniczną. Jest w dwóch wersjach różniących się jedynie obecnością ksiąg deuterokanonicznych. W ten sposób uwieńczono blisko 25 letnią pracę redakcyjną różnych kościołów zrzeszonych w Polskiej Radzie Ekumenicznej w porozumieniu z Kościołem Katolickim. 


Oczywiście Świadkowie Jehowy to mili ludzie (o ile nie porusza się spraw wiary). Natomiast nie podoba mi się ich zacietrzewienie w wierze nawet wobec członków swojej najbliższej rodziny. Takie podejście wyklucza merytoryczny dialog. Co ciekawe, Świadkowie Jehowy z Czech mają nieco inny, bardziej liberalny stosunek do swojego stowarzyszenia, niż ci z Polski.


 - Czyli należysz do kościoła nowoczesnego, tolerancyjnego, dostosowującego się do potrzeb wiernych, tak jak to jest w Szwecji?

- Nic bardziej błędnego. Polski Kościół Ewangelicko-Augsburski jest wbrew pozoru bardzo konserwatywną instytucją. Z oporem są wprowadzane zmiany, chociażby jeżeli chodzi o posługę kobiet jako osób duchownych. Panie nie awansują w hierarchii będąc ciągle diakonkami. Może patrząc z zewnątrz mozaika zborów i kościołów w ramach szeroko pojętego kościoła protestanckiego wygląda bardzo różnorodnie, ale Kościół Ewangelicko-Augsburski jest mało reformowalny. Dlatego osoby, które szukają awangardy nie znajdą tu rewolucji w liturgii, czy głoszonym Słowie. Kościół mojej Parafii znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie cmentarza, na którym spoczywają również katolicy.  Często przez przypadek, czy z wygody rodziny chcą u nas odprawiać nabożeństwa za duszę osoby zmarłej. Widać, że im to nie przeszkadza, że jest to kościół ewangelicki. Zresztą dla mnie niedzielne nabożeństwo musi zawierać pewne zarezerwowane temu obrządkowi sacrum. Nie przekonałbym się nigdy do innej formy celebry. 


Co do Szwecji i kobiet na wysokich stanowiskach kościelnych, mi to nie przeszkadza. W naszym kościele, szczególnie w okresie wakacyjnym odbywają się czasem nabożeństwa prowadzone przez studentki. Naprawdę nie uważam by ustępowały w tej roli mężczyznom. Jeżeli kiedyś nasza rada parafialna zdecydowałaby się wybrać kobietę na proboszcza, to chyba nie miałbym nic przeciw temu. W Żyrardowie od 30 lat służy Bogu i Kościołowi pani diakon ks. Halina Radacz. Jej kazania są bardzo ciekawe, zawierają wiele analiz trafnych porównań z Pisma Świętego. Polecam jej kazanie z Diecezjalnego Nabożeństwa Pamiątki Reformacji w dniu 31.10.2018 r. transmitowane przez TVP2. Zresztą na YT znajdziecie wiele jej prezentacji. 
Jedyny problem to dla kobiety bycie proboszczem to bardzo ciężka praca. Trzeba być bardzo oddanym, a najlepiej podzielić się pracą z małżonkiem. Zresztą rola żon księży jest również bardzo ważna. Zazwyczaj cała rodzina pracuje na rzecz parafii. 


A wracając do Szwecji, przeprowadzanych tam rewolucji w nauczaniu kościoła, tolerancji odnośnie związków osób tej samej płci, to z pewnością nasza społeczność nie dojrzała jeszcze do tak daleko posuniętych zmian, i chyba ich w najbliższym czasie od naszego kościoła tego się nie oczekuje.  


- Co daje Ci przynależność do kościoła ewangelickiego? 

- Przede wszystkim spokojną, odświętną niedzielę. Bez polityki i obrażania kogokolwiek. Przez tyle lat ani razu nie słyszałem w naszym kościele nawet jednego słowa o polityce. To jest dzień na spotkanie z Panem Bogiem, w Piśmie Świętym, w liturgii, w kazaniu, czy na spotkaniach parafialnych. Mam możliwość być w kościele miłości, w którym nie ma kupieckiego handlu, czegoś za coś. Bóg kocha nas, bo jesteśmy jego dziećmi. Kościół Ewangelicko-Augsburski z pewnością zerwał ze starotestamentowym zakonem ograniczającym naszą wolność, w rozumieniu Listu św. Pawła do Galatów. 


Zyskałem wolność w Chrystusie.


#Kościół ewangelicki #Kościół Ewangelicko-Augsburski #Pismo Święte #Biblia #Biblia ekumeniczna #Towarzystwo ekumeniczne #konwersja #chrzest #ewangelia #Świadkowie Jehowy #Protestanci #fokolaryni #salezjanie 


Krótkie suknie ślubne. Moda ślubna w niestandardowej formie

Ślub to niewątpliwie jedna z piękniejszych chwil w życiu. Nic dziwnego, że chcemy czuć się i wyglądać w tym dniu wyjątkowo. Moda ślubna od zawsze budziła wiele emocji. Dziś na salonach ślubnych zwiewne, długie, powłóczyste suknie przeplatają się z krótkimi sukienkami ślubnymi, bo moda ślubna ma wiele oblicz - jest eklektyczna i uzależniona od subiektywnych upodobań.

 

Moda ślubna niejedno ma imię


Czy sukienka na ślub musi być biała? Czy koniecznie długa? Czy szyta na zamówienie? A może kupiona w atelier ślubnym? Odpowiedź na te pytania jest uzależniona od tego jak sobie wyobrażamy nasz ślub i jego oprawę. Nikt poza Tobą nie wie co będzie dla Ciebie odpowiednim wyborem. Dla jednych sukienka ślubna jest tylko dodatkiem do tego wydarzenia, dla innych stanowi ważny element ceremonii. Ile ludzi, tyle opinii. 

Przeciwwagą dla sukienek szytych na zamówienie mogą być sukienki dostępne online od znanych producentów mody. Jasne projekty ubrań zawsze zajmowały poczytne miejsce wśród kreatorów mody. Dominującym kolorem jest oczywiście biel, ale nie jest to wybór oczywisty dla każdego. Beże i ubrania w kolorze kremowym tworzą delikatne  stylizacje. Jaki jest plus takich sukienek? Możesz je w nieograniczony sposób łączyć z innymi barwami i innymi ciuchami ze swojej szafy. 

Kto powiedział, że sukienkę ślubną masz założyć tylko raz - na własny ślub? Modele bardziej uniwersalne, krótkie otwierają przed Tobą wiele możliwości. Krótkie suknie ślubne to jedna z alternatyw, bo możliwości jest wiele więcej.


 

Jeśli nie biel, to co?


Już dziewczynki marzą by wziąć ślub w sukni białej jak śnieg. Biały kolor przywodzi na myśl niewinność.  I choć ślub w białej sukni wydaje nam się oczywisty, to stosunkowo nowa moda (wylansowana przez Coco Chanel). Biała suknia ślubna powoli ustępuje miejsca sukniom w kolorze ecru, cappuccino, a także różowym. Zdarzają się stylizacje w kolorze czerwonym, bordo, a nawet z elementami czerni. 


 

Suknia ślubna z aplikacją, haftem, wzorem - dlaczego nie?


Prześwity z aplikacjami z koronki, woale, hafty, wzory, to wszystko już jest obecne w modzie ślubnej. Najwięksi projektanci mody tworzą swoje projekty bazując na tych elementach. Takie subtelne detale mogą dodać sukni uroku czy nadać jej indywidualnego charakteru! W tym miejscu warto przytoczyć suknię Chiary Ferragni,  która na swoim ślubie wystąpiła w kreacji z domu mody Dior. Suknia ślubna była w kolorze beżowym, z wyhaftowanymi elementami (wersy piosenki jej partnera, rapera Fedeza).


#sukienki ślubne #krótkie sukienki slubne #niestandardowe sukienki ślubne #sukienki z sieciówek #sukienki z hm #sukienki z zalando #sukienki z reserved #moda ślubna

Tagi: , ,

Czas wolny. Turystyka piesza

 

Czas wolny - jak go spędzasz?


Organizacja czasu wolnego jest wykładnikiem wartości jakie są dla nas ważne. Sport nie jest dla wszystkich. Nawet zaawansowana jazda na rowerze wymaga odpowiedniej kondycji i zdrowia. Co innego aktywne wypady za miasto, zwane turystyką pieszą.

Piesze zwiedzanie przyrody może mieć miejsce zarówno na terenach nizinnych, jak i w górach. Możemy go uprawiać jako uczestnicy turystyki zorganizowanej, albo jako kreatorzy odkrywania własnych ścieżek i szlaków w samotności lub z grupą najbliższych.


Piesze wycieczki


Turystyka zorganizowana pojawia się jako pierwsza forma rekreacji. Rodzice organizują wycieczkę, zabierają nas na spacer, pokazując piękno przyrody i formę jak możemy ją poznawać. Od tego czy uda im się zaszczepić w nas potrzebę przebywania na świeżym powietrzu zależy bardzo dużo w naszym dorosłym życiu. Wycieczki piesze jako element poznawania przyrody, historii, Ojczyzny są bardzo ważnym celem dydaktycznym. Pewnie dlatego w okresie zaborów powstawało tak dużo towarzystw patriotyczno-turystycznych. Inwestowano w szlaki turystyczne, przewodniki, budowano podstawy programowe harcerskich klubów krajoznawczo-turystycznych.

Gdy rodzicom nie uda się zaszczepić turystyki pieszej swoim pociechom zostaje szkoła. Tu zależy dużo od wychowawców i nauczycieli. Organizacji harcerskich, istnienia klubów turystycznych powiązanych z PTTK. Integracja na świeżym powietrzu to świetna forma nawiązywania trwałych kontaktów. Nie ma ona nic wspólnego z portalami społecznościowymi i stagnacją za biurkiem na którym jest komputer. Tam możemy trafić jedynie na złe relacje "wirtualnych przyjaciół", a z pewnością nabędziemy się nadwagi i innych chorób cywilizacyjnych.


 Wyprawy zorganizowane


W latach siedemdziesiątych całe tabuny młodych ludzi jeździły na rajdy organizowane w górach, puszczach, czy lasach okalających miasta. Specjalne pociągi rajdowe, wypchane po brzegi, wiozły młodzież w różne rejony kraju. Entuzjazm uprawiania turystyki był tak wysoki, że za bazę noclegową wystarczały sale gimnastyczne w szkołach, a nawet drewniane stodoły, klepisko i siano. Tak spano nawet podczas "Rajdów Andrzejowych" na przełomie października i listopada. Może ktoś pamięta bazę studencką Pod Wysoką, gdzie spało się na sianie, które normalnie służyło owcom w zimie jako pokarm. Przecież baza ta była gościem w funkcjonującej owczarni.



Turystyka kwalifikowana


Turystyce zorganizowanej towarzyszy turystyka kwalifikowana. Dzięki niej uczestnicy wycieczek nie ograniczają się do chodzenia i zwiedzania różnych rejonów kraju. Dokumentują przebytą trasę w specjalnych książeczkach. Spisują ilość przebytych kilometrów i szlaki, którymi się poruszali. W zależności od ilości przebytych kilometrów zdobywają różne odznaki turystyczne. Zdają egzaminy z wiedzy o poznawanych terenach. W ten sposób uczą się, zdobywają znajomości organizatorskie niezbędne do samodzielnego planowania wycieczek. W przyszłości wyrastają na przewodników i organizatorów turystyki.




Historia PTTK


Głównymi instytucjami zajmującymi się turystyką pieszą jest Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze (PTTK). To ono zajmowało się kształtowaniem postawy patriotycznej Polaków, a zarazem kulturą krzewienia turystyki pieszej. Powstało w 1950 roku z połączenia Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego i Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego. Historia tych dwóch organizacji założycielskich PTTK, sięga okresu zaborów. Dzięki nim powstawały szlaki turystyczne i baza noclegowa: schroniska, bacówki, stanice wodne i stacje turystyczne. Szlaki turystyczne edukowały i edukują młodzież, która dzięki pieszym wycieczkom poznaje przyrodę, historię, tradycję. By planować i  lepiej poznawać tereny wycieczek powstają przewodniki, opowiadania, wiersze, piosenki. Dzięki nim możemy żyć "turystycznie" przez cały rok. Są organizowane festiwale piosenki turystycznej, integrujące ludzi, którzy mają wspólną pasję. Atmosfera schronisk turystycznych przenosi się do klubów, pubów, knajpek. Przykładem może być Gniazdo Piratów, Keja, Muzyczna Owczarnia, czy dawny Zapiecek.


Budową turystycznej bazy noclegowej zajmowało się kiedyś PTTK, a przedtem PTK i PTT. Nigdy nie były to obiekty typowo komercyjne. Były budowane w zgodzie z ekologią. W miejscach najbardziej potrzebnych turystom. Sale sypialne są w nich wieloosobowe i przeważają łóżka piętrowe. Toalety, łazienki są zbiorcze. Są miejsca do własnego kocherowania (przygotowywania posiłków). Kiedyś w wielu schroniskach nie było światła z linii przesyłowych. Posiadały jedynie własne agregaty prądotwórcze, dlatego oszczędzano prąd.


Obiekty PTTK budowano zarówno w górach, jak i w lasach. Nad jeziorami powstawały stanice wodne. Ostatnie obiekty PTTK powstawały w latach siedemdziesiątych. Są one najlepszym dowodem jak w czasach PRL-u władze dbały o edukację i postawę patriotyczną młodzieży. Ostatnią inwestycją w czasach PRL-u był remont schroniska nad Morskim Okiem. 



A jak jest teraz?


Od 1989 roku mamy brak inwestycji turystycznych. Zaniedbuje się również remonty. Turystykę opanowała komercja, zatraciła ona powszechny edukacyjny sens budowany przez sto lat przez PTTK i ich założycieli. To doprowadziło wiele obiektów do ruiny. Dzierżawcy obiektów ledwie wiążą koniec z końcem. Usiłują przetrwać w przestarzałych i mało funkcjonalnych budynkach.


Jedynym wyjątkiem w ciągu ostatnich 25-ciu lat jest  nowo wybudowane schronisko na Markowych Szczawinach (otwarte w 2009 r.). Zastąpiło ono poprzednie wybudowane w 1906 roku.


Obecnie PTTK stara się kontynuować statusową działalność. Upowszechnia krajoznawstwo i turystykę kwalifikowaną we wszystkich jej formach, od turystyki pieszej górskiej i nizinnej począwszy, po przez kolarską, kajakową, żeglarską, konną i narciarska, aż po motorową. PTTK zrzesza około 70 tyś. członków, którzy działają w jednostkach terenowych, klubach i kołach.
Oprócz tego mamy kluby studenckie kluby turystyczne, harcerskie i inne nie zawsze powiązane z PTTK.



Nie wszystkim odpowiada turystyka zorganizowana. Każdy ma własne tempo chodzenia i ulubione rejony, które go interesują. Dla tych osób najlepszą formą spędzania czasu wolnego jest turystyka indywidualna. W oparciu o nabyte doświadczenia i zdobyte informacje planują mniej lub bardziej udane wyprawy. Jest ich z pewnością więcej niż było to kiedyś. Najczęściej organizatorzy takich wypraw wyjeżdżają do jakiegoś konkretnego miejsca i wędrują wokół. Codziennie wracają do swojej bazy wypadowej, w której mają odpowiadające im warunki pobytu. Indywidualne wycieczki nie oznaczają, że na szlakach nie ma tłoku. Wręcz przeciwnie. W Tatrach są kolejki turystów na szlakach w wielu miejscach. Szczególnie, gdy są to popularne weekendy. "Wąskie gardła" to klamry, drabinki, czy ekspozycje z łańcuchami. Podobnie jest na Słowacji, gdy w Polsce są święta. Kupno czegoś do jedzenia w beskidzkich schroniskach w weekend majowy to kilku godzinne oczekiwanie. Schroniska nie są w stanie zabezpieczyć takiej ilości turystów. Dlatego lepiej jak w czasach PRL-u chodzić wszędzie z własnym prowiantem i kuchenką, a latem z własnym namiotem i karimatą.


Jak organizować własne wyprawy?


Przede wszystkim musimy wiedzieć po co i gdzie chcemy jechać. Co chcemy zwiedzić, jakie warunki noclegowe i prowiantowe nas zadowolą. To pozwoli określić nam czy musimy mieć jakąś konkretną bazę wypadową, z własnym pokojem, prysznicem, telewizorem i ogrzewaniem. Czy wystarczy nam tułaczka od schroniska, do schroniska, z nadzieją na wrzątek i kawałek podłogi by rozłożyć karimatę. Musimy zbilansować prowiant. Ustalić czy bazujemy na zapasach branych z domu, czy będziemy robić zakupy na miejscu. Spakowanie plecaka jest bardzo istotne. Na plecy da się wziąć tylko tyle ile uniesiemy. Jeżeli będziemy mieć bazę wypadową wystarczy nam szturmówka na jednodniowy prowiant i niezbędną odzież.


Wycieczki musimy planować w dostosowaniu do naszej kondycji i doświadczenia. Na początek długość trasy nie powinna być dłuższa niż 25 punktów GOT (Górska Odznaka Turystyczna). Punkty GOT to kilometry lub 100 metrów przewyższenia. Informacje ile punktów GOT ma jakaś trasa znajdziecie w regulaminie GOT lub na stronie http://ktg.hg.pl/komisja-tg/got/got.html . By dobrze poznać jakiś teren przydatny jest przewodnik (taka książka), czy dobrze opisana mapa. Można też w internecie poszukać informacji na ten temat. To ważne bo przeoczenie jakiegoś szczegółu może potem nie dawać nam spokoju.

Ekwipunek


Na szczęście żyjemy w czasach, gdy w sklepach możemy wybierać do woli sprzęt jaki nam odpowiada. W zależności od zasobności portfela i upodobań. Co do plecaka to nadal preferujemy plecaki ze stelażem, ale jest dużo osób które uważają inaczej. Podobnie buty trekkingowe, wysokie, czy półbuty, nawet sandały są sprawą indywidualną. Skórzane, czy z materiałów oddychających? Wasz wybór. Chociaż naszym zdaniem najlepsze są tradycyjne buty wysokie, takie aby podczas wędrówki nie skręcić kostki. Nieprzemakalne na tyle, ażeby nadawały się zarówno do kałuży, jak i wygodnego łażenia po skałach. Do tego nie ważyły za dużo. Oczywiście w schronisku musimy je zmieniać na tzw. "papcie" lub trampki. Ubranie - na cebulkę. Ważne jest aby zawsze mieć jakiś sztormiak przeciwdeszczowy. Najlepiej taki by wejść do niego razem z plecakiem. Skarpety wysokie grube plus cienkie. Bielizna tylko z naturalnych tkanin, zwłaszcza na wycieczki w upałach. Niektórzy preferują odzież termoaktywną i oddychającą. Dobrze mieć też jakąś nawigację i ładowarkę do telefonu. Przy dłuższych wyprawach dobrym pomysłem jest ładowarka solarna, lub odpowiedniej wielkości powerbank.



Trekking


We współczesnym nazewnictwie turystyki pieszej pojawia się pojęcie trekkingu. Według definicji w Wikipedii jest to zaawansowana, pośrednia forma turystyki miedzy wspinaczką, a turystyką pieszą. Definicja podkreśla że jest uprawiana w ekstremalnych warunkach. Miejscem uprawiania trekingu mają być pustynie, lasy tropikalne, lodowce, wędrówki korytami rzek, bagna, czy tereny wokół wulkanów. Taki survival turystyczny, w ekstremalnie dzikiej przyrodzie. Sądząc po ilości sprzętu trekkingowego w sklepach turystycznych trudno przypuszczać, że jakikolwiek odsetek będzie właśnie tam używany. No ale nie wszystkie definicje Wikipedii są prawidłowe. Poza tym chodzenie w butach trekkingowych po mieście jest też jakąś formą turystyki ekstremalnej.😋


W naszych warunkach uprawianie turystyki poza szlakami turystycznymi jest zazwyczaj zabronione. Większość ciekawych turystycznie miejsc to tereny parków narodowych, gdzie poruszać można się jedynie na szlakach turystycznych. Nasze Tatry są tak małe, że dużo więcej tam ludzi niż zwierząt. O ile na Słowacji możemy znaleźć więcej przestrzeni i pustych gór to i tak nie uzyskamy warunków trekkingowych, z godnie z Wikidefinicją.  Nieco więcej ekstremalnych miejsc mamy na nizinach. Nasze puszcze świetnie nadają się do takiej penetracji. Są bagna, mokradła i miejsca niedostępne. Tam możemy mieć namiastkę trekingu, czy surwiwalu.


Nordic walking?


Sklepy ze sprzętem turystycznym oferują nam również kijki trekkingowe do uprawiania nordic walkingu. Nordic walking trudno nazwać turystyką. Jest to po prostu forma rekreacji, w której zaangażowane są nie tylko nogi, ale i ręce. Nordic walking  wymyślono pod koniec XX wieku jako formę treningu dla narciarzy biegowych. Jest to marsz z wykorzystaniem kijków, dzięki czemu uprawiany ruch angażuje więcej pracujących mięśni. Przez to spala się więcej kalorii, a jednocześnie mniej obciążane są stawy kolanowe i mięśnie nóg. Prawidłowo używane kijki redukują nacisk na stawy biodrowe i mięśnie pleców. Poza tym dzięki kijkom spacerujące osoby czują się bezpieczniej i to jest chyba najczęstszy powód wykorzystywania kijków, które stały się nową modą na szlakach.


#turystyka piesza #turystyka górska #turystyka kwalifikowana #turystyka zorganizowana #odznaka GOT #punkty GOT #nordic walking #trekking #PTTK #rajdy turystyczne


Siatkówka, sport dla wszystkich


www.wprost.pl Jakub Szymczuk KPRP

Polscy siatkarze mistrzami świata


Blask złota uwielbiają wszyscy, zwłaszcza politycy. Potrzebujemy sukcesów. Przez kilka chwil czujemy się połączeni jako naród. Wydaje nam się, że to my sami jesteśmy autorami sukcesu. Dla sportowców jest to krótka chwila kiedy zostają zauważeni. Tym bardziej, że oprócz zdjęć i poklepywań premier obiecał siatkarzom 15 mln zł. Oczywiście sami zawodnicy i sztab szkoleniowy może liczyć na niewielki procent z tej sumy, ale dobrze, że jakaś część pieniędzy trafi na wspieranie piłki siatkowej w Polsce.


Siatkówka: skąd ta popularność?


Myślę, że wśród młodzieży jest nawet bardziej popularna niż piłka nożna, czy koszykówka. Do "haratania w gałę" potrzebne jest dużo większe boisko i odpowiednia liczba zawodników. By zagrać w siatkówkę wystarczy osiedlowy trzepak, czy siatka rozwieszona między dwoma drzewami w lesie. Nawet na nadmorskiej plaży, czy obozie harcerskim inwestycja w boisko siatkówki to jedynie zakup siatki i wbicie dwu słupków w ziemię. Jako gra zespołowa siatkówka jest najchętniej uprawiana wśród młodzieży. Sale gimnastyczne w szkołach są wystarczające by przez cały rok  można grać w siatkówkę na lekcjach WF-u, przerwie między zajęciami, czy zajęciach pozalekcyjnych. Do nauki gry, ćwiczenia techniki odbić wystarczy piłka i dwie osoby.


Siatkówka jest sportem bezkontaktowym. Liczba kontuzji nie jest tak duża jak w innych dyscyplinach. W zasadzie nie ma fauli, i można ją uprawiać na jednym boisku przez dziewczęta i chłopców. Dzięki temu jest to sport integracyjny, towarzyski. Ułatwia nawiązywanie kontaktów i to w każdej grupie wiekowej. Od zajęć nastolatków na SKS-ach, po zajęcia dla zaawansowanych wiekiem "dziadków" na TKKF-ach. Możliwość uprawiania ciekawego sportu w każdym wieku, przez cały rok z pewnością jest świetnym sposobem na życie. Nic wiec dziwnego, że amatorskie zespoły piłki siatkowej są bardzo popularne w całym kraju. Najlepiej to widać podczas wakacji, kiedy siatkówka po prostu "rządzi".



Kim był Hubert Wagner?


Kolejny złoty medal jaki we wrześniu 2018 roku nasi siatkarze wywalczyli na mistrzostwach świata, był z pewnością sukcesem nieprzypadkowym. Wydawało się, że najbardziej z tego sukcesu był zaskoczony trener naszej reprezentacji Vital Heynen. Zatrudniono go by zdobył z naszą drużyną złoty medal na olimpiadzie w Tokio w 2020 roku, a tu taka niespodzianka. Przypadek? 


Oczywiście tak mogą myśleć jedynie osoby nie śledzące dokonań naszych siatkarzy. By znaleźć źródło sukcesu należałoby się cofnąć o 44 lata do Meksyku. To właśnie tam w 1974 roku nasza drużyna pod kierownictwem Huberta Wagnera osiągnęła pierwszy siatkarski sukces zdobywając złoty medal mistrzostw świata, a dwa lata później złoto olimpijskie. Lata siedemdziesiąte były świetnym okresem dla naszych sportowców. 


O ile przyzwyczailiśmy się wówczas do sukcesów w podnoszeniu ciężarów, boksie, kolarstwie, lekkiej atletyce to sukcesy w sportach drużynowych były czymś nowym. A przecież to wówczas najlepiej radzili sobie nasi piłkarze nożni, czy hokeiści. Dotyczyło to również siatkarzy. Na ich sukces wpłynęła przede wszystkim twarda ręka trenera, Huberta Wagnera, zwanego żartobliwie katem. 


Katorżnicze treningi zaowocowały sukcesem na najważniejszych imprezach sportowych. Mistrzostwo świata-1974, wicemistrzostwo Europy-1975, złoty medal na olimpiadzie w Montrealu-1976. Rywalizacja polskich siatkarzy z siatkarzami z ZSRR o podium na najważniejszych imprezach sportowych urosło do rangi walki o honor Polski, nad naszym "okupantem". To właśnie w 1976 roku na mistrzostwach świata w hokeju na lodzie, które odbywały się w Katowicach Polska pokonała ZSRR  6:4. Mimo, że przegrywała potem niemal wszystkie mecze w tym z Czechosłowacją 12:0 była traktowana jak zwycięzcy turnieju.


Wagner objął rolę trenera reprezentacji Polski w 1973 roku, jako 32-latek, bez żadnego doświadczenia, do tego student ostatniego roku AWF w Warszawie (ukończył w 1974 roku). Wcześniej był zawodnikiem AZS-AWF Warszawa. Grając w tej drużynie zdobywał sukcesy klubowe w latach 1962-1969. Mimo braku doświadczenia i nie ukończonych jeszcze studiów nie brakowało mu zapału. Wprowadził system ciężkich  ośmiogodzinnych treningów. Skoki przez płotki w pasach obciążeniowych, bieganie z oponami od ciężarówek itp. 


Wielki śmiech budziły wczesnoporanne biegi siatkarzy wokół hoteli w europejskich miastach. Tak trenowała ekipa Wagnera. Tylko nieliczni siatkarze byli w stanie wytrzymać tak ciężkie treningi. Ci co przetrwali utworzyli trzon złotej reprezentacji, nazywanej potocznie mistrzami piątego seta, z uwagi na determinację i nie odpuszczanie wyniku do końca. Był to solidny wyrównany zespół. Na wyróżnienie zasługiwał jedynie Wiesław Gawłowski i Stanisław Gościniak.

www.sportowywroclaw.pl

 

Siatkówka- zawód dziedziczony?

Wkład złotej drużyny Wagnera w rozwój polskiej piłki siatkowej jest nie do przecenienia. Przede wszystkim niemal cała drużyna po zakończeniu kariery zawodniczej zajęła się pracą trenerską, menadżerską, organizacyjną, czy dziennikarską na rzecz siatkówki. Również ich dzieci są dziś kontynuatorami tradycji rodzinnych. Siatkówka to również zawód dziedziczony. Chyba najbardziej z sukcesów siatkarskich znana jest rodzina Andrzeja Niemczyka, trenera reprezentacji siatkarskiej kobiet w latach 1975-1977 i 2003-2005.  Jego cztery córki to znane siatkarki występujące w reprezentacji Polski-Małgorzata, Francji-Kinga, Bawarii-Saskia. Obecnie karierę siatkarską rozpoczyna w Bawarii jego najmłodsza córka Natasha  grająca w klubie SV Lohhofw w Niemczech.
Poza tym najbardziej znani siatkarze z drugiego pokolenia to Fabian Drzyzga, Michał Łasko, Michele Baranowicz, Natalia Murek.


W latach siedemdziesiątych kuźnią siatkarskich talentów był klub Lechii Tomaszów. To tu pierwsze kroki stawiali: Wiesław Gawłowski, Edward Skorek, Wojciech Baranowicz, Zbigniew Zieliński. W późniejszych latach Paweł Woicki, Bartłomiej Neroj, Michał Błoński, Robert Milczarek czy też Grzegorz Bociek. Obecnie kuźnią talentów są Szkoły Mistrzostwa Sportowego (SMS). Zostały one powołane na podstawie przepisów Ministra Edukacji Narodowej z 1997 roku. 


Siatkówka nie wymaga rozpoczęcia zajęć w wieku przedszkolnym, jak to jest w niektórych dyscyplinach sportowych. Wiele osób odnosi sukcesy rozpoczynając poważne podejście do tego sportu dopiero w szkole średniej. Jednak, gdy chcemy by dziecko poważnie traktowało ten sport to najbardziej wskazane jest rozpoczęcie treningów w trzeciej-czwartej klasie szkoły podstawowej. Pierwsze klasy siatkówki w ramach SMS, obejmują młodzież gimnazjum. Jeżeli chodzi o siatkarzy to najlepszą w Polsce jest Szkoła Mistrzostwa Sportowego w Spale. Jej absolwenci to dzisiejsi mistrzowie świata: Paweł Zatorski, Fabian Drzyzga, Mateusz Bieniek, Aleksander Śliwka, Jakub Kochanowski, Bartosz Kwolek. Trenerem SMS-a Spała jest Sebastian Pawlik, asystent trenera reprezentacji Polski Vitala Heynena.

www.sport.se.pl, autor Cyfrasport

Najlepszą szkołę mistrzostwa sportowego przygotowującą siatkarki mamy w Szczyrku. Poprzednio mieściła się w Sosnowcu, w Milowicach, jednak Ośrodek Przygotowań Olimpijskich w Szczyrk ma lepsze zaplecze. Najbardziej znane absolwentki SMS-u w Szczyrku (Sosnowcu) to: Natalia Bamber, Izabela Bełcik, Zuzanna Efimienko, Natalia Strózik, Klaudia Kaczorowska, św. p. Agata Mróz (jest patronką szkoły), Sylwia Pycia, Milena Sadurek, Laura Tomsia, Joanna Wołosz, Gabriela Wojtowicz-Polańska, Katarzyna Jagiełło, Agnieszka Bednarek-Kasza.


Jak trafić do SMS-ów?


By sprawdzić czy nasze dziecko będzie nadawać się na przyszłego siatkarza najlepiej zrobić to poprzez Siatkarskie Ośrodki Szkolne (SOS), które są rozlokowane w całej Polsce. Znajdują się one zarówno w dużych miastach jak i w niewielkich miasteczkach. W sumie jest 950 różnych ośrodków szkolenia dzieci i młodzieży pod kątem gry w siatkówkę. Są to zarówno klasy sportowe, jak i kluby młodzieżowe, akademie i szkoły SOS. Listę i lokalizację znajdziecie tutaj


Sukcesy siatkarek i siatkarzy


Nasze siatkarki największe sukcesy osiągały w latach 2003-2005 kiedy to trenerem był Andrzej Niemczyk. Siatkarki były nazywane polskimi złotkami z uwagi na dwukrotne wywalczenie tytułu mistrza Europy. Od kilku lat ciężko paniom nawiązać to tamtych lat świetności. Również nasze kluby nie są w stanie nawiązać równorzędnej walki z klubami zagranicznymi. Czy to chwilowa zapaść? 


Trudno spekulować na ten temat. Co roku SMS w Szczyrku przygotowuje do gry w lidze młode siatkarki, które bez większych problemów trafiają do najlepszych polskich klubów. Brązowy medal juniorek na mistrzostwach Europy w Warnie może dawać nadzieję, że jest potencjał, który niedługo zaowocuje sukcesami. Od kilku lat czołówka tabeli siatkówki kobiet to Chemik Police, Budowlane Łódź i Developres Rzeszów. W ubiegłym roku dołączył do tej trójki ŁKS, który zaledwie drugi rok jest w ekstraklasie. 28 października 2018 roku odbędzie się po raz pierwszy Superpuchar Polski im. Andrzeja Niemczyka. Zagrają Budowlane Łódź z Chemikiem Police. Jest to nawiązanie do memoriału Huberta Wagnera, który odbywa się od 15 lat jako impreza międzynarodowa, dla reprezentacji różnych zaproszonych państw.


Nieco inaczej wyglądają sukcesy naszych siatkarzy. Od lat są oni w czołówce drużyn światowych, zarówno jeżeli chodzi o reprezentację jak i kluby. Nasza ekstraklasa to czołówka najlepszych kubów świata. Do poziomu polskich zespołów mogą starać się dorównać jedynie nieliczne zespoły z Włoch, czy Rosji. W naszych klubach występują reprezentanci drużyn narodowych z całego świata. Widać, że kondycja finansowa polskich klubów jest na tyle dobra, że kluby stać na zatrudnianie najlepszych.  Oczywiście łączy się to z niezwykłą eksploatacją zawodników. To rzutuje na ich zdrowie. Wielu siatkarzy rezygnuje z gry w reprezentacji, ograniczając swoje występy do rozgrywek w klubie. Dzięki temu sport ten jest jeszcze bardziej ciekawy.

www.sport.dziennik.pl , autor Krzysztof Widerski PAP

 

SKRA Bełchatów


Przez wiele lat najlepszą polską drużyną była SKRA Bełchatów. Ten klub był głównym zapleczem naszej reprezentacji, a trenerzy Skry byli równocześnie trenerami reprezentacji Polski. Drugim klubem, który często rywalizował o pierwsze miejsce w ekstralidze była Resovia Rzeszów. Ten bogaty klub,  z Podkarpacia miał również okresy dominacji w ekstralidze. W latach 2016 i 2017 na szczycie tabeli pojawiła się  ZAKSA z Kędzierzyna-Koźle. Ten klub po raz drugi powrócił na szczyt tabeli.  Poprzednio królował lidze w latach 1996-2003. Ciekawym wydarzeniem w tym roku może być drużyna ze Szczecina. Stocznia Szczecin sporo pieniędzy zainwestowała ściągając do siebie sławy siatkarskie z Polski i zza granicy.


Miejsce jakie drużyny zajmą w rozgrywkach ligowych uprawnia do gry w pucharach europejskich CEV.  Do tej pory tylko jednej polskiej drużynie udało się wygrać ten puchar . W 1977 roku zdobył go Płomień Milowice. Skra i Resovia zajmowały 2 miejsce w CEV w roku 2012 i 2015. 



Siatkówka plażowa


Oprócz siatkówki rozgrywanej na parkiecie przez sześcioosobowe zespoły mamy również siatkówkę plażową. Jest ona rozgrywana na piasku, w dwuosobowych zespołach żeńskich, lub męskich. To nieco inny rodzaj sportu, chociaż występują w tych zawodach również zawodnicy z parkietu. Przykładem jest Agata Wawrzyniak, czy Michał Kubiak. W Spale na terenie SMS-u znajduje się centrum szkoleniowe siatkówki plażowej i największa hala umożliwiająca przeprowadzanie międzynarodowych zawodów w tej dyscyplinie. 


Największe osiągnięcia w siatkówce plażowej odnoszą Grzegorz Fijałek i Mariusz Prudel. Polacy należą do światowej czołówki w tej dyscyplinie i podobnie jak na parkiecie liczymy na złoto olimpijskie w Tokio, zarówno u pań jak i u panów. 


Spała, hala do gry w siatkówkę plażową

Kształcenie przyszłych zawodników w szkołach mistrzostwa sportowego, ich ciągła rotacja między klubami, również między państwami, powoduje, że kibice nie identyfikują się z klubami tak silnie jak to jest w przypadku kibiców klubów futbolowych. Rzadkością są gwizdy publiczności przy zagrywkach drużyn przyjezdnych. Wyjątkiem może być jedynie zachowanie kibiców jednego klubu z Podkarpacia dla których wygrana jest ważniejsza niż rywalizacja sportowców zatrudnionych przez różne kluby. Tylko tam możemy zaobserwować buczenie, gwizdy, nieprzyjazne okrzyki czy kontrowersyjne hasła. Jednak to jest wyjątek. 


Zazwyczaj podczas meczy siatkówki widzimy dobrą zabawę kibiców, którzy często na mecze przychodzą z dziećmi. Specjalni  Disc Jockey'e, dbają o oprawę meczu. Grana jest muzyka w zależności od sytuacji na boisku, czy stałego fragmentu zawodów. Kolorowe stroje w barwach klubowych, czy narodowych zdobią trybuny. Kibice nawet na meczach międzynarodowych są przemieszani. Nie siedzą w osobnych sektorach, jak kibice drużyn futbolowych. Można to było zobaczyć na ostatnich mistrzostwach świata we Włoszech i Bułgarii. Kibice z różnych państw siedzieli obok siebie i wspólnie się bawili mimo, że wygrywa tylko jedna drużyna. Oczywiście każdy sport to gra nerwów. Prowokowanie spięć to jeden z elementów rywalizacji. W tym teatrze grają zarówno zawodnicy, jak i trenerzy obu drużyn. Gesty, miny pokrzyki mają wyprowadzać z równowagi przeciwnika, któremu nie udała się jakaś akcja. Oczywiście decyzje sędziów tak jak w tenisie mogą być weryfikowane przez challenge.



Mecze siatkarskie: show sportowo - rozrywkowe


Dla zbyt pobudzonych zawodników (i trenera) mamy żółte, a nawet czerwone kartki. Możliwe jest również wyrzucenie trenera na trybuny. Takie "awantury" nie  prowokują kibiców. Dominuje niezakłócone święto siatkówki. Show jakim jest mecz jest doskonałą formą reklamy. Do tego transmisje meczy w telewizji i internecie cieszą się dużą oglądalnością. To przyciąga zarówno kibiców, jak i sponsorów. Dzięki temu siatkarze mogą liczyć na to, że wykonywany przez nich zawód będzie coraz lepiej opłacany.

www.eskarock.pl fot. Bulls

Polska siatkówka w najbliższych latach jest skazana na sukces. Mamy wspaniałą młodzież, która w ubiegłym roku zdobyła mistrzostwo świata juniorów do 21 lat. Natomiast od lipca 2019 roku dołączy do reprezentacji Polski najlepszy siatkarz świata, 25-cio letni Wilfredo León.  
Jeżeli siatkówka nie jest jeszcze twoim hobby to najlepszy moment by to zmienić.

#siatkówka #piłka siatkowa #Huber Wagner #SKRA #ZAKSA #Resovia #Chemik Police #Budowlane Łódź #ŁKS #Andrzej Niemczyk #polskie złotka #Plusliga #Wilfredo León #Bartosz Kurek #Michał Kubiak #Fabian Drzyzga #Vital Heynen #Wiesław Gawłowski #Stanisław Gościniak

Ciekawe miejsca w Polsce. Warmia i Mazury



Warmia i Mazury - kraina jezior


Warmia i Mazury to kraina jezior chętnie odwiedzana przez turystów. Blisko położona jest Warszawa, Łódź, Gdańsk. Również drogi dojazdowe są coraz lepsze. Obszary te chętnie odwiedzają również dawni mieszkańcy tych terenów. Turyści z Niemiec stanowią największą grupę wśród obcokrajowców.

 

Śniardwy i Mamry


Na Mazurach są położone dwa największe jeziora w Polsce. Pod względem wielkości Śniardwy i objętości Mamry. Jeziora są połączone siecią rzek i kanałów co daje możliwość wspaniałych wycieczek dla kajakarzy. Wokół jezior porastają  gęste lasy i puszcze. To z kolei atrakcja dla grzybiarzy. Liczne rezerwaty są ostoją zwierzyny, a niezakłócona działalnością człowieka przyroda stanowi atrakcję dla botaników. Najwięcej jest rezerwatów, gdzie możemy obserwować ptaki. Zamieszkują one niedostępne torfowiska i bagna w wielu rejonach Warmii i Mazur. Są też rezerwaty żubrów, jeleni, tarpanów. W Parku dzikich zwierząt w Kadzidłowie możemy w jednym miejscu zobaczyć jakie zwierzęta zamieszkują okoliczne tereny.


Iceboarding, snowkiting i psie zaprzęgi czyli nieco o zimowych atrakcjach na Mazurach


Mazury zapraszają również w zimie. Są liczne, dobrze przygotowane stoki narciarskie. Centrum Sky w Pięknej Górze posiada aż pięć wyciągów narciarskich. Ponad 2000 metrów tras zjazdowych. Na jeziorach można uprawiać iceboarding. To jeden z nowych sportów zimowych łączący deskę i żagiel na lodzie. Przypomina trochę bojery. Podobne nowe, zimowe doświadczenia mają amatorzy kitesurfingu. Zamarznięte jeziora są atrakcją dla snowkitingu.

Na pustkowiach atrakcją są wyścigi psich zaprzęgów. W okolicy Republiki Ściborskiej są nawet znaki drogowe ostrzegające kierowców przed tymi rzadko spotykanymi użytkownikami dróg. 

Okolice Republiki Ściborskiej

Skąd się wzięło określenia Warmia i Mazury?


Określenia Warmia i Mazury są związane z historią tych terenów. Warmia to rejon zamieszkały przez plemiona Prusów, plemion pogańskich. To ich obecność na tym terenie była pretekstem do sprowadzenia Krzyżaków przez Konrada Mazowieckiego w 1228 roku. To właśnie misje chrystianizacji tych tych terenów wyznaczyły granice Warmii. Obejmuje ona obszar w trójkącie Frombork, Olsztyn, Reszel. 

Są różne przypuszczenia skąd wzięła się nazwa Warmia. Najbardziej prawdopodobna bierze się z określenia "ciepła ziemia" (werme land). Tak Szwedzi określali te tereny. Przed wojną teren ten był zamieszkiwany głownie przez katolików, w przeciwieństwie do ewangelickich Mazur. Na Warmii mamy mniejszą ilość jezior, które nie są tak duże jak jeziora mazurskie. Jest za to duża sieć rzek i kanałów. Najbardziej malowniczą jest rzeka Wałcza.

Mazury to teren, który okala trójkąt Warmii. Nazwa Mazur wzięła się od smolarzy, którzy na tych terenach produkowali smołę z węgla drzewnego. W niektórych rejonach Polski słowo mazur jest pogardliwym określeniem osoby ubogiej i zaniedbanej. 

Mazurzy zajmując teren między katolicką Warmią, a katolickim Mazowszem zawsze dbali o zachowanie swojego wyznania luterańskiego. Wyróżniała ich pobożność i umiłowanie ojczyzny. 1/4 ludności Mazur należała do ruchu gromadkarskiego. Był to luterański ruch narodowo-religijny zapoczątkowany w pierwszej połowie XIX wieku. Charakteryzowało go umiłowanie do Pisma Świętego czytanego wspólnie w języku polskim. Bohaterem narodowym i przywódcą duchowym ruchu gromadkarskiego był Krzysztof Celestyn Mrongowiusz. Niestety patrioci mazurscy są ciągle źle traktowani z uwagi na odmienne wyznanie. W muzeum Mrongowiusza w Olsztynku nie ma słowa o zasługach tego polskiego duchownego, a jest jedynie wystawa harmoszek.  


Zdewastowany cmentarz w Łutynowie, na którym widać nagrobki z polskimi nazwiskami dawnych mieszkańców Mazur

 

Smutna konstatacja


To przerażające jak w niepodległej Polsce zapomina się o wielowiekowej obecności rzeczywistych patriotów mieszkających na tych ziemiach.Zresztą dewastowane cmentarze protestantów są w wielu rejonach Polski. 

W okresie międzywojennym i w czasie II wojny światowej, spotykały ich za to szykanowania, a wielu działaczy i duchownych trafiło do obozów koncentracyjnych. Były przykłady ucieczki protestantów przed Armią Czerwoną na tereny Mazur, które skończyły się eksterminacją ludności.

Po wojnie w ramach akcji Wisła na Mazury trafiło wielu mieszkańców łemkowszczyzny. Zasiedlili oni wiele rejonów po wyprowadzce ludności niemieckojęzycznej.  W latach 1945-1950 przeprowadzono na tych terenach zmianę nazw miejscowości, rzek, jezior, wzgórz, lasów przywracając bądź nadając im polsko brzmiące nazwy. 

 

Największe miasta Warmii i Mazur -  Olsztyn i Elbląg


Największymi miastami Warmii i Mazur są Olsztyn i Elbląg, jednak obszar ten nie należy do gęsto zaludnionych. Gęstość zaludnienia jest dwukrotnie mniejsza niż średnia w Polsce. Dzięki temu nie brak jest przestrzeni na wypoczynek na łonie przyrody z dala od tłumów i gwaru miast. 

Najczęściej młodym ludziom Warmia i Mazury kojarzy się z polami namiotowymi. Jest też tam sporo ośrodków wczasowych pozostałych po czasach PRL-u kiedy to zakłady pracy dysponowały własnymi ośrodkami i mogły przeznaczać je na wypoczynek swoich pracowników i ich rodzin. Obecnie większość z nich ulega dewastacji, lub została sprywatyzowana. Sporo jest małych pensjonatów i apartamentów do wynajęcia. Są też nowe inwestycje. W Sorkwitach jest profesjonalny ośrodek "Dom Pojednania" przy parafii ewangelickiej zapewniający nie tylko pobyt w luksusowych apartamentach, ale i profesjonalną i rehabilitację osób niepełnosprawnych. Atrakcją jest nowoczesna siłownia zewnętrzna.


Kanał Giżycki. W perspektywie most obrotowy w centrum miasta.

 

Idealna baza wypadowa? Giżycko!


Centralnym punktem Mazur jest Giżycko. Położone na szlaku wielkich jezior mazurskich jest świetną bazą wypadową, często odwiedzaną przez turystów. Łatwo tam wyczarterować żaglówkę, wypożyczyć kajak, czy pływający domek na wodzie. W miasteczku jest kilka marketów i duża plaża na Jeziorze Niegocin. Atrakcją turystyczną są dwa kanały umożliwiające żeglugę między Śniardwami, a Mamrami. Na Kanale Giżyckim znajduje się most obrotowy. Duża przystań znajduje się również w Wilkasach i nad Jeziorem  Kisajno, gdzie latem odbywają się szkolenia żeglarzy.



Dlaczego Warmia i Mazury to dobra opcja na wypoczynek?


Niewątpliwą zaletą Warmii i Mazur jest ciepła woda w jeziorach. To nie jest zimne morze Bałtyckie. Tu z pewnością latem będziemy mieć odpowiednią wodę do kąpieli. Dla bezpieczeństwa żeglarzy ustawiono na brzegach dużych jezior latarnie pogodowe ostrzegające przed  niekorzystnym załamaniem pogody. Dzięki temu żeglarze mogą w porę schować się w porcie, czy jakiejś zatoczce, by przeczekać burzę, czy silny wiatr. 


Co warto zobaczyć na Warmii i Mazurach?


Inne atrakcyjne miasteczka turystyczne to Mrągowo, Mikołajki, Węgorzewo, Orzysz, Ełk, Olecko, Gołdap, Ruciane Nida, Lidzbark Warmiński, Jeziorany, Bisztynek, Olsztynek, Ostróda, Iława, Barczewo, Morąg, Ryn, Frombork i wiele, wiele mniejszych miejscowości. 


Raj dla kajakarzy i rowerzystów


Jeziora połączone siecią rzek i kanałów są niezwykłą atrakcją dla kajakarzy. Najbardziej znane trasy spływów kajakowych są na Krutyni, Sapinie, Gołdapi, Hańczy, Pisie, Rospudzie, Łaźniowej Strudze, Wałczy. Ale są też mniej znane rzeki atrakcyjne do spływów kajakowych jak Iławka, Drwęcą, czy Pasłęką. Jest świetna organizacja takich spływów. Specjalne firmy zapewniają wszystko od wynajmu kajaków, baz namiotowych, opieki przewodników kateringu po transport bagaży i powrót na parking w miejscu startu spływu.  

Również na rowerzystów czekają licznie przygotowane trasy rowerowe. Wiele z nich prowadzi przez parki krajobrazowe, lasy i rezerwaty przyrody. Najwięcej szlaków rowerowych jest w okolicy Krutyni, Puszczy Piskiej, Mrągowa, Kętrzyna, Giżycka, Orzysza, Olsztyna, Morąga, Parku Krajobrazowego Pojezierza Iławskiego, Wysoczyźnie Elbląskiej i Bartoszyc.

Płynąc statkiem z Ostródy do Elbląga będziemy mieć przyjemność podróżowania po łąkach. Specjalne pochylnie umożliwiają statkom pokonanie na wózkach różnicy poziomów wody. Takie atrakcje znajdziecie na szlaku wodnym kanału elbląskiego. 



 

Warmia i Mazury: każdy znajdzie tu coś dla siebie - wędkarze, grzybiarze,  obserwatorzy ptaków


Amatorzy wędkarstwa z powodzeniem mogą pobawić się w łowienie ryb. Zezwolenia na połów można kupić w oddziałach Gospodarstw Rybackich. Obejmują one konkretne jeziora, a okres zezwolenia można dostosować do długości pobytu. W łowieniu ryb nie przeszkadza hałas jaki panuje na jeziorach. Wystarczy poszukać jakiejś spokojnej zatoczki. Ryby są. Widać, że Gospodarstwa Rybackie dbają o zarybianie jezior. Ci co wolą jedynie jeść ryby mogą na miejscu, w Gospodarstwach Rybackich zrobić zakupy świeżych ryb. Atrakcją są sumy, sandacze, jesiotry, liny. Natomiast od września w lasach Warmii i Mazur pojawiają się grzyby. Można się w nie zaopatrzyć na cały rok. 

 A jest gdzie zbierać grzyby. Na terenie Warmii i Mazur mamy Puszczę Piską, Borecką, Romincką, kilkanaście parków krajobrazowych i kilkadziesiąt rezerwatów przyrody. Najciekawsze są rezerwaty przyrody na jeziorach. Możemy je obserwować z wody podpływając żaglówką, czy kajakiem. Mamy Wyspę kormoranów na Jeziorze Dobskim. Rezerwat Wyspy na Jeziorze Mamry i Kisajno, Rezerwat Siedmiu Wysp na Jeziorze Oświn, Rezerwat Wyspa Lipowa na jeziorze Morąg i wiele innych rozsianych po całej Warmii i Mazurach. 
Taka ilość obszarów chronionych powoduje, że na Warmii i Mazurach mamy około 160 jezior objętych zakazem używania silników spalinowych do łodzi. Tak zwane jeziora objęte strefą ciszy.

Praktycznie wszędzie możemy obserwować ptaki, i to niemal przez cały rok. Najwdzięczniejsze do obserwacji jest ptactwo wodne. Kormorany, perkoz dwuczuby polujący na ryby, zausznik, cyraneczka, czy drapieżniki takie jak kania, orzeł, orliki, błotniak stawowy.

Często jadąc boczną drogą możemy natrafić przypadkiem na wieżyczkę do obserwacji ptaków. Przykładem jest Rezerwat Przyrody Bagno Nadrowskie w drodze między miejscowością Maróz, a Olsztynkiem.


Rezerwat Przyrody Bagno Nadrowskie

Rezerwaty przyrody czyli coś dla miłośników natury


W leśnych rezerwatach przyrody mamy ciekawe ostańce w postaci zabytkowych drzew, które są pomnikami przyrody. Nad Krutynią mamy zakochaną parę, gdzie w miłosnym przytuleniu zobaczymy konar dębu obejmujący sosnę. Nieco dalej niedaleko Jeziora Mokrego mamy Dąb Krutyński o obwodzie 530 cm i wysokości 25 metrów. Na skraju rezerwatu Zakręt rośnie Dąb nad Mukrem o obwodzie 552 cm. Rekordzistą Mazur jest Dąb Diany nad Jeziorem Gardyńskim. Jego obwód to 610 cm, a wysokość 29 m. W miejscowości Ukta możemy podziwiać romantyczną aleję lipową. We wsi Niedźwiedzi Róg, nieopodal Jeziora Śniardwy, rośnie imponujaca lipa o obwodzie blisko 400 cm i wysokości 27 m. Rekordzistą pod względem wieku i obwodu pnia jest Dąb Bażyńskiego w Kadynach, na trasie między Elblągiem, a Tolkmickiem. Liczy sobie 700 lat i ma 990 cm obwodu. Dąb Bażyńskiego jest chyba największym i najstarszym dębem w Polsce. 

Warmia i Mazury są przykładem typowego krajobrazu polodowcowego. Duża ilość jezior i wzgórz morenowych to najlepszy dowód działalności lodowca. Przykładem są też ostańce - głazy narzutowe. Z największym, o obwodzie blisko 12 metrów, mamy do czynienia na półwyspie Kusnort na Jeziorze Śniardwy niedaleko Mikołajek.



Ostoje zwierząt na Warmii i Mazurach


W wielu rezerwatach przyrody możemy podziwiać, oprócz unikatowej roślinności, ostoje zwierzyny, a nawet po(d)glądowe zagrody zwierząt. Przede wszystkim atrakcją jest ZOO i papugarnia w Olsztynie. W Kadzidłowie na terenie graniczącym z Puszczą Piską, niedaleko Krutyni mamy Park Dzikich Zwierząt. W 100 hektarowym safari możemy zobaczyć tarpany, daniele, wilki skandynawskie, łosie, jelenie, rysie, orły, sowy, bażanty, pawie. Niektóre zwierzęta można nawet pogłaskać. 

Przy pensjonacie sielanka przy Jeziorze Skomack Mały kolejne Safari Okrągłe. Tu na 100 hektarowej działce zgromadzono 400 zwierząt głównie dziki, jelenie, daniele, kozy, sarny, bawoły.

Przy zachodniej obwodnicy Mrągowa zobaczymy zagrodę ze zwierzętami. Na terenie gospodarstwa agroturystycznego Nasza Zagroda jest mini ZOO gdzie znajdują się oswojone z dziećmi owce, kozy, ptactwo ozdobne, kucyki, świnki peruwiańskie, bażanty, strusie  emu i wiele innych. Hodowlę tarpanów i żubroni zobaczymy w Popielnie, nad Jeziorem Śniardwy. Najlepiej jest dojechać drogą z Mikołajek, przeprawiając się po drodze promem przez jezioro.

Za to w puszczy Boreckiej, w Wolisku, zetkniemy się z nieco większymi zwierzętami, bo  jest tam zlokalizowana zagroda żubrów. Ze specjalnie przygotowanych tarasów możemy podziwiać te zwierzęta, które dawniej zamieszkiwały puszczę.

Oprócz tego na Mazurach mamy sporo stadnin koni oferujących wczasy w siodle.


 

Zabytki Warmii i Mazur


Warmia i Mazury to również historia i związane z nią zabytki. Przede wszystkim warownie, zamki krzyżackie i biskupie. Najbardziej znane zamki mamy w Olsztynie, Nidzicy oraz w Lidzbarku Warmińskim. Świetnie się prezentują i są siedzibą rożnych muzeów. Warto je zobaczyć podczas pobytu w tej okolicy.


Krzyżacy na Mazurach


Jak już pisaliśmy Krzyżaków na Mazury zaprosił Konrad Mazowiecki. W ten sposób chciał stworzyć strefę buforową chroniącą Mazowsze przed plemionami Prusów. Ten rzymskokatolicki zakon zamiast chronić Polaków stał się na setki lat okupantem tych ziem. Podbił nie tylko Ziemie Polskie i Litwy. Ich wpływy militarne sięgały również Łotwy i Estonii, odciskając swoje piętno aż do końca II Wojny Światowej. Pełna nazwa zakonu brzmi Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie. Został powołany zaledwie 30 lat wcześniej zanim przybył na tereny Warmii i Mazur. Struktura zakonu miała charakter kastowy. Najwyższą kastę stanowili bracia-rycerze, potem bracia-kapłani i bracia-służebni. Budowa państwa krzyżackiego przypomina dzisiejsze państwo Islamskie. Władzę absolutną, teokratyczną piastował wielki mistrz zakonu. Na jego ręce poddani składali wieczyste śluby służby w zakonie. Piastowane funkcje były dozgonne. Zastępcą wielkiego mistrza był minister gospodarki i spraw wewnętrznych wielki komtur malborski. Ministrem wojny był marszałek zakonu. Wielki szpitalnik, komtur elbląski pełnił funkcję ministra dyplomacji. Był też wielki skarbnik - minister finansów, wielki mincerz - minister komunikacji i infrastruktury (zajmował się końmi, stadninami i stanem twierdz i zamków), oraz wielki szafarz, komtur dzierzgoński, który zajmował się sprawami handlu.


Krzyżacy - nieco historii


Przyczynkiem do stworzenia zakonu Krzyżaków była wielka krucjata jaką kościół rzymskokatolicki prowadził na bliskim wschodzie. Początkowo celem wojen krzyżowych było uwolnienie wschodnich chrześcijan spod najazdów Islamu. Pierwsze trzy wyprawy krzyżowe dotyczyły Jerozolimy, Palestyny, Syrii, Cypru. Kolejne to były wyprawy, których celem było opanowanie afrykańskiego wybrzeża Morza Śródziemnego. Wyprawy krzyżaków były okrutne, przepojone nienawiścią do innowierców. Topiono statki z małymi dziećmi, wyżynano całe miasta. Dopiero siódma krucjata krzyżowa w 1270 roku zakończyła się tragedią krzyżowców. Najprawdopodobniej na skutek epidemii dżumy.

Po tej porażce zmienił się kierunek podbojów. Całą energię krzyżowców skierowano na kraje nadbałtyckie zajmowane przez plemiona Prusów. Gehenna i pożoga niesiona ze znakiem krzyża objęła tereny dzisiejszej Warmii, a następnie Mazur, Polski, Litwy, Łotwy, Estonii. Szansą na opanowanie zła, które nieśli Krzyżacy była zwycięska bitwa pod Grunwaldem 15 lipca 1410. Wystarczyła współpraca wojsk polskich i litewskich by pokonać najeźdźców. Niestety możliwość dominacji w tym rejonie Polski wystraszyła Europę. Szybko zniechęcono Litwinów do dobicia Krzyżaków w Malborku, a posiłki dla ratowania Zakonu zaczęły przybywać z całej Europy. W ten sposób Europa uratowała Zakon Krzyżacki, odbierając Polsce Mazury.


Coroczna inscenizacja bitwy pod Grunwaldem


Inscenizacja bitwy pod Grunwaldem odbywa się regularnie od jedenastu lat. Najczęściej są to dni weekendu w okolicy 15 lipca. Rekonstruktorzy w strojach rycerzy staczają pojedynki. Są występy muzyczne, turnieje rycerskie. Jedną z atrakcji są msze polowe odprawiane w języku łacińskim, tak jak to robili przed bitwą Krzyżacy. To daje do zrozumienia kto tę wojnę wygrał. Zamyka się muzeum Mrongowiusza, zapomina o ruchu gromadkarskim, a biblię czyta po łacinie, jak to robili zakonnicy krzyżaccy.

Grunwald - inscenizacja bitwy

Wilczy Szaniec


II wojna światowa pozostawiła na tych terenach dużą ilość fortyfikacji i bunkrów. To na Mazurach były podczas wojny rezydencje głównych przywódców III Rzeszy, w tym także naczelnego wodza Hitlera. 8 km na wschód od Kętrzyna w lesie gierłoskim w latach 1941-1944 znajdowała się polowa, główna kwatera A. Hitlera - Wilczy Szaniec (niem. Wolfsschanze). Mimo, że zajmowała powierzchnię 250 h była świetnie zamaskowana. Wokół głównej kwatery znajdowały się bunkry dowództwa poszczególnych wojsk. To w sali konferencyjnej na terenie Wilczego Szańca 20 lipca 1944 roku doszło do nieudanego zamachu na Hitlera. Przyjmuje się, że było to początkiem powstania antyhitlerowskiego ruchu oporu. Kompleks bunkrów jest w dużej mierze zburzony. Możemy jednak podziwiać masywne żelbetonowe ściany. Zrozumieć jakiej użyto siły by je rozsadzić. Większość z nich wysadzili Niemcy, przed wkroczeniem Armii Czerwonej.



Mamerki


18 kilometrów na północ od Wilczego Szańca znajdują się Mamerki (niem. Mauerwald), najlepiej zachowany kompleks bunkrów III Rzeszy. Mamerki w latach 1940-44 były siedzibą Głównej Kwatery Niemieckich Wojsk Lądowych (OKH) odpowiedzialnej na za działania wojenne na froncie wschodnim. To tu mieściło się główne dowództwo Wermachtu. W 250 obiektach (30 bunkrach) mieszkało w czasie wojny 40 najwyższej rangi generałów i feldmarszałków, 1500 oficerów i żołnierzy. Dowództwu w Mamerkach podlegała cała wschodnia armia nazistowskich Niemiec z wyłączeniem formacji policji i SS. Ich dowództwo, i zarazem kwatera Obergruppenführera-SS Hansa Lammersa znajdowała się we wsi Radzieje 10 km od Mamerek jadąc w stronę Wilczego Szańca. W Radziejach większość obiektów jest całkowicie zniszczonych. Zachował się jedynie jeden bunkier. Dowódca SS i policji, a zarazem minister spraw wewnętrznych Heinrich Himmler miał swoją kwaterę w Czarnym Szańcu po drugiej stronie wielkich jezior w oddalonym o 40 km na wschód  Pozezdrzu. Podobnie jak pozostałe kwatery był zlokalizowany blisko linii kolejowej.


Bunkry w Martianach i Witramowie


Kwaterom dowództwa III Rzeszy towarzyszyły liczne mniejsze bunkry rozsiane po całych Mazurach i Warmii. W sumie było ich około 120, w pasie o długości 103 km. Ciągnęły się od Witramowa pod Olsztynkiem do Starych Jabłonek niedaleko Ostródy. Stanowiły one system obrony pozycji olszyneckiej, wybudowanej jeszcze przed wybuchem II wojny światowej. Wiele z nich całkiem dobrze się zachowało. Przykładem może być bunkier w Martianach, czy bunkier w Witramowie. O tym ostatnim było głośno przy okazji budowy trasy Warszawa - Gdańsk. W 2010 roku za 2 mln złotych ważący 464 tony bunkier został przesunięty o 50 m ponieważ kolidował z budowaną trasą.

Bunkier w Mamerkach

 

Warmia i Mazury: zabytki sztuki sakralnej


Warmia i Mazury to również zabytki sztuki sakralnej. Architekturę sakralną reprezentują liczne kościoły gotyckie. Najbardziej znana jest katedra we Fromborku. Dzięki emerytowanym statkom pływającym po Zalewie Wiślanym mogą tam dotrzeć wczasowicze spędzający urlop nad morzem w Krynicy Morskiej. Statki liczą sobie blisko 60 lat. To najlepszy przykład że żegludze na Zalewie Wiślanym bardziej jest potrzebna nowoczesna flota niż przekopywanie mierzei.

Pierwsza katedra we Fromborku została zbudowana w 1288 roku. W następnych wiekach obiekt był rozbudowywany. Obecnie obok bazyliki znajduje się, planetarium i muzeum Mikołaja Kopernika. Kopernik pod koniec życia mieszkał i zmarł we Fromborku. W muzeum znajduje się wiele obrazów w tym Jana Matejki. W widokowej wieży jest umieszczone wahadło Foucaulta będące doświadczeniem potwierdzającym ruch obrotowy ziemi. 
Na terenie bazyliki znajduje się grób i epitafium Mikołaja Kopernika.

Na odwiedziny turystów zasługują drewniane kościoły ewangelickie w Wieliczkach z 1676 roku, Ostrykole z 1760 roku czy w Lubawie z 1770 roku. W  1945 roku kościoły te w większości przekazano kościołowi rzymskokatolickiemu. W Stoczku Klasztornym oraz w Gietrzwałdzie znajdują się sanktuaria, które chętnie odwiedzają turyści i wierni wyznania katolickiego. Natomiast w Mrągowie od 20 lat odbywają się w sierpniu cykliczne spotkania ewangelików. Tydzień Ewangelizacyjny w Mrągowie jest okazją do spotkań rodzin i młodzieży protestanckiej. Obok wspólnego czytania i rozważania Pisma Świętego są zajęcia twórcze dla dzieci, gry, zabawy i dużo śpiewu. Często na Tydzień Ewangelizacyjny przyjeżdżają chóry parafialne z całej Polski.

Barokową perełką architektoniczną Mazur, jest sanktuarium maryjne w Świętej Lipce. Kościół ten jest miejscem pielgrzymek wiernych z całego świata. Oprócz architektury na szczególną uwagę zasługują wyjątkowo piękne organy wyposażone w elementy ruchome. Można je porównać jedynie z organami w Kamieniu Pomorskim.






Dla turystów wypoczywających na Mazurach czeka wiele innych atrakcji. Trudno je wszystkie wymienić w jednym artykule! Czasem jadąc drogą przypadkowo trafiamy na jakąś lokalną inicjatywę, typu "wioska indiańska". Są też liczne skanseny. najbardziej znany jest ten w Olsztynku. Muzeum Budownictwa Ludowego – Park Etnograficzny w Olsztynku zostało wybudowane w 1909 roku.


Warmińsko - mazurskie imprezy muzyczno - kulturalne


Warmia i Mazury żyją też pod względem kulturalnym. Odbywają się tu cykliczne imprezy muzyczne.

Najbardziej znane to :
  • organizowane w czerwcu, w Olsztynie Ogólnopolskie Spotkania Zamkowe "Śpiewajmy poezję",
  • w  pierwszym tygodniu lipca Mazurska Noc Kabaretowa w Mrągowie,
  • pierwszy tydzień lipca muzyka barokowa w Giżycku,
  • połowa lipca w Giżycku Festiwal Piosenki Żeglarskiej i Morskiej, szanty z folkiem
  • połowa lipca Festiwal Hip Hop w Giżycku,
  • na przełomie lipca i sierpnia Piknik Country w Mrągowie, połączony z festiwalem szantowym i folkowym.

Inne, ciekawe wydarzenia:


Inne imprezy w skrócie to: Mazury Airshow - Giżycko,  basket weekend - Giżycko, Muzyka u Gałczyńskiego - Ruciane-Nida, Święto rowerów - Giżycko, Zlot Motocykli w Twierdzy Boyen - Giżycko, Międzynarodowy Jarmark Folkloru w Węgorzewie, wyścigi łodzi DZ w Giżycku, mistrzostwa jachtów kabinowych w Giżycku, zawody w przełajach "Bieg tygrysa" na poligonie w Orzyszu, wyścig MTB, festiwal sportów wodnych osób niepełnosprawnych, Mistrzostwa katamaranów w Giżycku. To oczywiście tylko niektóre oferty. Niemal w każdym mieście podczas wakacji są organizowane festiwale smaków, pikniki, imprezy muzyczne, koncerty.

Jedyny problem jakiego doświadczasz podczas pobytu na Mazurach to ten którą imprezę wybrać w danym dniu.

Plaża w Giżycku podczas pokazów Mazury Airshow

W ostatnich latach Warmia i Mazury oferują nam całoroczny wypoczynek. Oprócz typowo letnich form wypoczynku, czy zwiedzania możemy spotkać się na Warmii i Mazurach z ofertą uprawiania sportów zimowych.  Do tej pory jedynym sportem, dość elitarnym były bojery. Zamarznięte jeziora to wspaniałe, naturalne lodowiska idealne do ślizgania się z żaglem. Amatorzy deski szybko zaakceptowali nowe pomysły na sporty zimowe w postaci iceboardingu i snowkitingu. Zamarznięte jeziora umożliwiają rozwijanie dużych prędkości, przemierzania wielokilometrowych przestrzeni z adrenaliną i frajdą jaką daje deska. Tafla zamarzniętego jeziora powoduje że tarcia są znaczne zmniejszenie. Dzięki temu amatorzy snowkitingu łatwo przekraczają prędkość 100 km/h, a ich loty dochodzą do kilkudziesięciu metrów w górę. Dzięki treningom w zimie na Mazurach w roku 2015 reprezentant polski Maciej Zieliński został wicemistrzem świata w snowkitingu podczas mistrzostw organizowanych przez WISS. Oczywiście w przeciwieństwie do lata osoba korzystająca z deski w zimie musi mieć odpowiednie zabezpieczenia w postaci kasku i ochraniaczy.

Mazury w zimie


Mazury w zimie są również atrakcją dla amatorów tradycyjnego zimowego szaleństwa, narciarzy deskarzy, czy saneczkarzy. Występujące na Warmii i Mazurach wzgórza morenowe mogą być atrakcją w zimie. Przy odpowiednim doinwestowaniu i stworzeniu infrastruktury niektóre wzgórza stały się centrami uprawiania sportów zimowych. Najczęściej są to ośrodki nowoczesne, wybudowane niedawno. Na zimowe szaleństwa zaprasza: nowoczesny ośrodek w "Kurzej Górze" niedaleko Nowego Miasta Lubawskiego, "Kartasiówka" pod Olsztynem, "Góra Czterech Wiatrów" niedaleko Mrągowa, "Góra Chrobrego" w Bażantarni w Elblągu, "Okrągłe" koło Giżycka, i największy ośrodek w "Pięknej Górze" niedaleko Gołdapi. Wszędzie znajdują się urządzenia do naśnieżania stoków, ratraki, a większość z ośrodków dysponuje sztucznym oświetleniem, odpowiednim zapleczem gastronomicznym i wypożyczalniami sprzętu sportowego.

Będąc w okolicach Gołdapi warto przy okazji zajrzeć do niecodziennego grobowca-piramidy w Rapie.



Piramida w Rapie

 

Zagrożenia dla Warmii i Mazur


Do niedawna dużym zagrożeniem dla turystów na łodziach były nagłe zmiany pogody. W 2007 roku wiatr wiejący z prędkością 130 km na godzinę wywołał biały szkwał. Jak mówili żeglarze nagle niebo połączyło się z wodą. Sztorm na jeziorach osiągnął 12 stopni w skali Beauforta. W efekcie wywróciło się co najmniej 40 dużych jednostek pływających. Z wody wyłowiono przeszło 70 osób w tym 12 już nie żyło. Po feralnych wydarzeniach na dużych jeziorach mazurskich pojawił się system kilkunastu masztów ostrzegających żeglarzy za pomocą systemów świetlnych i dźwiękowych o gwałtownych zmianach pogodowych. Zainwestowano również w system powiadamiania o nagłych zmianach pogody przy pomocy SMS-ów.

Są jeszcze problemy z odpowiednim oznaczeniem mielizn, a zwłaszcza głazów narzutowych na dnie jezior. To był od zawsze problem dla niedoświadczonych żeglarzy. Nie zawsze łodzie są wyposażone w GPS z dobrą mapą, czy echosondy. Zresztą ostrzegają one jedynie w odległości 2 m od dziobu łodzi.

Z danych statystycznych wynika, że w 2017 roku z miejsc noclegowych na Warmii i na Mazurach skorzystało przeszło 1,3 mln osób, z tego 170 tyś to obcokrajowcy. Ile osób spało na własnych łodziach i na polach namiotowych, lub było jedynie przejazdem? Większość z nich, głównie tych z Warszawy kończy poznawanie Mazur na Mikołajkach. Potężna ilość turystów śpi na łodziach nie zawsze odpowiednio wyposażonych w urządzenia sanitarne. Cumowanie w portach jest bardzo drogie, nie mówiąc o korzystaniu z sanitariatów, czy przyjmowaniu nieczystości z pokładowych toalet. Poza tym w marinach jest drogo, ciasno i tłoczno. Efekt jest widoczny. Znaczna ilość fekalii trafia do jezior. Jeden zbiornik zanieczyszczeń wylany do wody tworzy bombę ekologiczną o średnicy 3 m. Zresztą nie chodzi jedynie o fekalia. Przecież toaletę spłukujemy detergentami, podobne używamy do zmywania naczyń. To powoduje że w strefie przydennej powstaje strefa beztlenowa. Pojawiają się sinice i glony. Badania prowadzone przez Uniwersytet w Olsztynie wykazała że w wielu jeziorach strefa beztlenowa wynosi już kilka metrów i rośnie z każdym rokiem o kolejne dziesiątki centymetrów. Obecnie po mazurskich jeziorach pływa kilkanaście tysięcy jachtów. Średnio na każdym jest po ok. 5 członków załogi. To daje liczbę ok. 100 tys. żeglarzy, którzy myją się, piorą i załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne niemal wprost do wody mazurskich jezior. Wyobraźcie sobie 100 tyś. miasto bez kanalizacji i oczyszczalni ścieków!
Podatki jakie ostatnio wprowadził rząd znacznie podniósł opłaty za cumowanie w marinach. To jedynie pogarsza sytuację w jeziorach, którym potrzebne są nowoczesne, tanie sanitariaty i zlewnie do oczyszczania zbiorników jachtowych i przenośnych toalet.
Takie same problemy dotyczą okolicznych lasów, gdzie wystarczyłoby postawić zwykłe przenośne toi toje.

Podobnie jest ze śmieciami. Wyspy pełne są odpadów, butelek. Nic dziwnego tak samo wyglądają lasy na przedmieściach miast. Nieczystości to jest obecnie jedno z głównych zagrożeń dla Mazur i Warmii.  Turyści, którym bliska jest ekologia alarmują. Nie są straszne  komary, czy kleszcze. Najgorsze są właśnie zanieczyszczenia.

 Turystyki powinniśmy uczyć się od Słowaków. Nawet w schroniskach korzystanie z koszy do śmieci jest passe. Spotykamy tam napisy: "Čo ste priniesli do divočiny a zobrali sa s tebou domov" - co przyniosłeś na łono przyrody spakuj i zabierz ze sobą do domu. Wystarczy zobaczyć jak to u nas wygląda.

A przecież Mazury to nie tylko turystyka. To również zdrowe i ekologiczne rolnictwo.







#Warmia #Mazury #WarmiaiMazury #Giżycko #Mikołajki #Kętrzyn #Wilczy szaniec #bunkry #kwatera Hitlera #żeglarstwo #spływy kajakowe #jeziora #tanie wakacje #kraina wielkich jezior #zabytki #Święta Lipka #Mamerki #Grunwald #Frombork #Krzyżacy #wędkarstwo #trasy rowerowe


- Copyright © Inside Your Life | blog lifestylowy - Skyblue - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -