Religia miłości. Ruch ekumeniczny

 

Drodzy Przyjaciele Muzułmanie! Pokój z Wami!


Tymi słowami Jan Paweł II rozpoczął swoją wizytę w meczecie w Damaszku. Jako pierwszy papież, zwierzchnik Kościoła Rzymsko-Katolickiego odwiedził meczet. Wcześniej odwiedził synagogę w Rzymie. W ten sposób w 1985 roku została stworzona misja dialogu międzyreligijnego. W 2006 roku papież Benedykt XVI odwiedził w Stambule meczet Sułtana Ahmeda (znanego jako Błękitny Meczet).
W tym tygodniu (4.02.2019) papież Franciszek rozpoczął swoją pielgrzymkę w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Jako pierwszy papież przybył na Półwysep Arabski. Pielgrzymka odbywa się pod hasłem "Jestem tu jako brat".

 

Dzień Islamu w Kościele katolickim

W Polsce od 2001 roku obchodzony jest Dzień Islamu w Kościele katolickim. Przypada on w dniu 26 stycznia i został ustanowiony przez Komitet ds. Dialogu z Religiami Niechrześcijańskimi. Wspiera ją Fundacja Dzieła Odbudowy Miłości. Dialog międzyreligijny jest możliwy. W Polsce zapoczątkował go Jan Paweł II podczas wizyty w Drohiczynie w 1999 roku.



Zło dobrem zwyciężaj

Kościół katolicki ma dziś dwie twarze. Przypomina to podziały jakie istnieją w dzisiejszym świecie. Jeden obraz to pragnienie miłości i dialogu. Otwarcie się na drugiego człowieka. Drugi to język nienawiści, eskalujący przemoc, kłamstwo, obłudę, hipokryzję.

Ostatnie wydarzenia w Polsce nakazują opamiętanie i przystąpienie do religii miłości oraz międzykulturowego pojednania. Należy wykluczyć z naszego życia niegodne zachowania ludzi, którzy są dziś przy władzy. Mocodawców zła. W tekście z Pisma Świętego, w Liście Św. Pawła do Rzymian czytamy "Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj" (12.11) . To dla nas wyzwanie by pokonać zło, które nam stworzono.



Pojednanie między różnymi religiami jest bardzo długim procesem. To bieg długodystansowy. Jest to jednak możliwe z czasem. Wystarczy zobaczyć jak przebiegał proces dialogu ekumenicznego, i jak wygląda dziś partnerstwo w kościołach chrześcijańskich. Z pewnością różnice między wyznaniami chrześcijańskimi nie są tak głębokie jak różnice między religiami. Jednak by zbliżyć do siebie różne wyznania niezbędna była do wykonania określona praca.


Ruch ekumeniczny

Ruch ekumeniczny ma na celu przywrócenie jedności Apostolskiego Kościoła Powszechnego. Narodził się jeszcze w XIX wieku kiedy to powstawały pierwsze organizacje jednoczące różne kościoły. Dotyczyło to głównie kościołów protestanckich i starożytnych Kościołów orientalnych. W 1948 roku w Amsterdamie udało się zebrać przedstawicieli 147 kościołów chrześcijańskich i powołać Światową Radę Kościołów. W 1961 roku w New Delhi Światowa Rada Kościołów stała się oficjalnym reprezentantem wszystkich kościołów nierzymskokatolickich. Równolegle prowadzono dialog z Kościołem rzymskokatolickim. Przełom nastąpił podczas pontyfikatu Jana XXIII, kiedy to powołano Sekretariat do spraw Jedności Chrześcijan. W 1967 roku powstała wspólna grupa robocza. Prowadzono dialog na płaszczyznach etyki społecznej, misji, ewangelizacji, roli świeckich w Kościele wzajemnego wsparcia w budowie Kościoła powszechnego. Ruch ekumeniczny uzyskał silne wsparcie w czasie pontyfikatu Jana Pawła II. Wykonano wówczas wiele gestów jednoczących kościoły chrześcijańskie.



Polska Rada Ekumeniczna 

Polska Rada Ekumeniczna powstałą w 1942 roku. W początkowym okresie trwał głównie dialog między kościołami nierzymskokatolickimi. Od 1971 roku Kościół rzymskokatolicki włączył się w szukanie porozumienia. W 2000 roku uzyskano pierwsze porozumienie odnośnie wzajemnego uznawania sakramentu chrztu.W ubiegłym roku ukazała się wspólnie redagowana Biblia ekumeniczna.

 

Wspólna modlitwa na dobry początek

W roku 1908 r. z inicjatywy ks. Paula Wattsona ustalono Tydzień Modlitwy o Jedność Chrześcijan, który odbywa się zawsze w styczniu. Początkowo uczestniczyły w nim głównie kościoły protestanckie. Od 1975 roku tematykę modlitw ustalają chrześcijanie z poszczególnych krajów. W 2012 roku Materiały na Tydzień Modlitwy o Jedność Chrześcijan przygotowywała grupa chrześcijan z Polski.



Wizja jedności Kościoła Brata Rogera z Taize

Duży wkład w jedność kościoła chrześcijańskiego miał Brat Roger z Taize. Ten ewangelicki duchowny, założyciel i duchowy przywódca wspólnoty z Taize, miał wizję zjednoczenia Kościoła powszechnego. Na co dzień unikał dyskusji na temat dogmatów wiary i obrzędów, różniących chrześcijańskie kościołów. Ubolewał, że Chrystus Pan założył jeden jedyny Kościół, a mimo to wiele jest chrześcijańskich Wspólnot, które wobec ludzi podają się za jedynie prawdziwe spadkobierczynie Kościoła Jezusa Chrystusa.

“Od czasu mojej młodości nie opuszczała mnie ta intuicja: życie wspólnoty może stać się znakiem, że Bóg jest miłością i tylko miłością. Stopniowo rosła we mnie pewność, że istotne jest stworzenie wspólnoty mężczyzn, gotowych oddać całe swoje życie i dążących do tego, by się rozumieć i zawsze sobie przebaczać, wspólnoty, dla której najważniejsze byłyby dobroć serca i prostota."  
                                  - Brat Roger: “Bóg może tylko kochać”



Wspólnota Taize  Bóg jest miłością i tylko miłością

Ekumeniczna wspólnota w Taize opiera się na trzech zasadach: radość, prostota, miłosierdzie. Zrzesza około stu braci wyznania ewangelickiego i katolickiego. Od sześćdziesięciu lat organizują w Taize spotkania modlitewno-refleksyjne dla młodzieży. Oprócz tego w ramach Pielgrzymki Zaufania Przez Ziemię organizują co roku w którymś z miast europejskich modlitewne spotkania ekumeniczne. W tym roku odbędą się one we Wrocławiu. Organizatorami spotkania ekumenicznego są arcybiskup katolicki Józef Kupny, biskup Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego Ryszard Bogusz i władze miasta Wrocławia.

 

Tydzień Modlitwy o Jedność Chrześcijan 2019

Tydzień Modlitwy o Jedność Chrześcijan to wydarzenie, które bezpośrednio odwiedza nasze parafie i sąsiadujące z nią kościoły innych wyznań. W 2019 roku program modlitw przygotowali chrześcijanie z Indonezji. To ciężko doświadczony region świata zarówno przez katastrofy przyrody (tsunami, wybuchy wulkanów) jak i prześladowania z powodów religijnych. W Indonezji mieszka 25 mln chrześcijan, co stanowi 10 % ludności tego kraju. 2/3 z nich to protestanci. To kraj bardzo różnorodny. Na siedemnastu tysiącach wysp mieszka 256 mln ludzi posługujących się 740 językami i dialektami. Indonezyjczycy żyją w zgodzie z zasadą "gotong royong" - solidarności i współpracy. To są dość kruche zasady współistnienia w tej społeczności. Indonezja to kraj dużego zróżnicowania materialnego ludności. Najczęściej słyszane powiedzenie to: "w stodole pełnej ryżu mysz umiera z głodu". Dlatego tak ważne jest dążenie do sprawiedliwości i solidarności społecznej.

 

Dążenie do sprawiedliwości

Hasłem tegorocznego Tygodnia Modlitwy o Jedność Chrześcijan jest "Dąż do sprawiedliwości". Te słowa zaczerpnięte z Księgi Powtórzonego Prawa (Pwt 16,20) to bardzo ciekawy i uniwersalny temat do rozważań, jednocześnie bardzo istotny również w dzisiejszej Polsce. Z natury jesteśmy ludźmi ułomnymi, mamy skłonność do łamania różnych zachowań uznawanych za sprawiedliwe. Przymykamy oko na niegodziwe postępowanie innych ludzi, posługujących się chociażby kłamstwem, korupcją, hipokryzją. Skoro mamy dążyć do sprawiedliwości powinniśmy zarówno szukać złych cech u siebie, ale i nie godzić się na tolerowanie ich u innych. Istotny jest tu element ciągłego procesu dążenia. Proces nieskończony, trwały. Jako chrześcijanie powinniśmy kierować się tym w naszym życiu. Niech prawo rozlewa się jak woda, a sprawiedliwość jak niewysychający potok (Am 5,24).

Tydzień Modlitwy o Jedność Chrześcijan w Kościele Starokatolickim Mariawitów  Łodzi

 

W regionie łódzkim

W tym roku Tydzień Modlitwy o Jedność Chrześcijan w regionie łódzkim trwał wyjątkowo długo, bo aż 23 dni. W spotkaniach uczestniczyli duchowni różnych kościołów chrześcijańskich, a Archidiecezję Łódzką Kościoła katolickiego reprezentował osobiście metropolita łódzki arcybiskup Grzegorz Ryś, lub w zastępstwie arcybiskup pomocniczy Ireneusz Pękalski. Praktycznie Tydzień Ekumeniczny rozpoczął się już w grudniu 2018 roku podczas wspólnej pielgrzymki ekumenicznej do Ziemi Świętej. W pielgrzymce obok metropolity łódzkiego i Prezydent Miasta Łodzi Hanny Zdanowskiej, uczestniczyli księża różnych kościołów chrześcijańskich i wierni różnych wyznań z Łodzi i okolic. W sumie 300 osób.

 

 

Ekumenizm w życiu parafii

Najciekawszym elementem spotkań w ramach Tygodnia Modlitwy były nieoficjalne rozmowy przy herbatce między duchownymi, a mieszkańcami Parafii. To były autentyczne świadectwa ekumenii w społecznościach lokalnych podczas zwykłego, codziennego życia parafian. Parafianie dawali świadectwa wiary i przytaczali doświadczenia ze współżycia ekumenicznego lokalnej społeczności. Księża przytaczali przykłady, gdy podczas "koleżeńskiej przysługi" w zastępstwie prowadzili nabożeństwa w kościele innego wyznania. Katolicka siostra zakonna mówiła, że jest chrzestną dwójki dzieci znajomych. Jedno było chrzczone u Mariawitów, a drugie w rodzinie luterańskiej. Że powołanie do życia w zakonie poczuła pod wpływem chrześcijan z innego wyznania. Uczestników spotkania rozbawił ksiądz katolicki, który opowiadał jak przyszedł z kolędą do zaprzyjaźnionego księdza luterańskiego dając w prezenciem obrazek z wizerunkiem Matki Boskiej.


Podczas jednego z nabożeństw można było posłuchać śpiewów w wykonaniu chóru ekumenicznego, w którym chórzystki i chórzyści należą do różnych kościołów chrześcijańskich. To zupełnie im nie przeszkadza we wspólnych koncertach, w różnych miejscach i kościołach.

Nabożeństwo ekumeniczne w Parafii Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Zgierzu

Spotkania podczas styczniowego Tygodnia Modlitwy o Jedność Chrześcijan dają wrażenie, że w społecznościach lokalnych w znacznym stopniu mamy już do czynienia z jednością chrześcijan. Różnimy się w niektórych kwestiach co do spojrzenia na Kościół Powszechny, mamy nieco inne obrządki, ale mimo różnic jesteśmy Jego integralną częścią. Ruch ekumeniczny przyczynił się do powstania religii miłości opartej na celach jakie wytoczyła nam wspólnota z Taize.


#Tydzień Modlitwy o Jedność Chrześcijan #wspólnota z Taize #ekumenia #ruch ekumeniczny #Światowa Rada Kościołów #Brat Roger z Taize #Polska Rada Ekumeniczna #Grzegorz Ryś 



Tanie wakacje. Turcja antyczna (Część II)


W biurach podróży można coraz częściej znaleźć oferty pobytów w hotelach położonych w zachodniej Turcji, na wybrzeżu egejskim. To świetny kierunek dla tych, którzy chcą połączyć pobyt na wczasach ze zwiedzaniem. Jak widać na mapie zamieszczonej w części pierwszej naszej wędrówki po Turcji, w zachodniej części mamy dużą ilość zabytków sztuki antycznej.


Stambuł


Tym razem samoloty lądują w Stambule na Sabiha Gokcen, Izmirze, Dalamanie, Bodrum...
Najciekawsze hotele są położone w okolicach Marmaris, Kusadasi i samym Stambule. Stambuł to duża metropolia, stolica prowincji Instambuł. Jedno z największych miast na świecie liczące ponad 15 mln mieszkańców. To najludniejsze miasto Europy. Tak bo w dużej części Stambuł znajduje się po europejskiej stronie cieśniny Bosfor łączącej Morze Czarne z Morzem Maramra i dalej przez Dardanele z Morzem Egejskim. Jest to jednocześnie jedno z najstarszych miast świata. Zostało założone w  660 r. p.n.e. jako Bizancjum. Od 330 r. n.e. znane było jako Konstantynopol.



W samym Stambule mamy wiele miejsc godnych uwagi. Oprócz czterech mostów łączących Europę z Azją, najbardziej znanym zabytkiem jest Błękitny Meczet i Meczet Sulejmana, oraz dawna świątynia chrześcijańska z czasów soboru Nicejsko-Konstantynopolitańskiego - Hagia Sophia - obecnie muzeum. Po zdobyciu Konstantynopola przez Turków w 1453 roku kościół pełnił funkcję meczetu. Dobudowano do niego cztery minarety.

Stambuł Hagia Sophia

Sobory


Sobór Nicejsko-Konstantynopolitański z 325-381 roku wyznaczył podstawy wiary Kościoła Powszechnego. Wcześniej kościoły chrześcijańskie były rozproszone. Kres tym podziałom położył dopiero w 381, sobór w Konstantynopolu, na którym uchwalono wspólne wyznanie wiary (credo).


Co ciekawe większość soborów scalających chrześcijan odbywało się na terenie dzisiejszej zachodniej Turcji. Sobory odbywały się w Nicei dzisiejszy İznik (przedmieścia Stambułu), Konstantynopolu, Efez,  Chalkedonie (dziś Kadıköy, dzielnica Stambułu). W tych czasach sobór był dla chrześcijan najwyższą władzą kościoła. Dopiero później (w 1054 roku) nastąpił podział na kościół katolicki i prawosławny. Można powiedzieć, że we wczesnym chrześcijaństwie Konstantynopol był jak Watykan dla katolików. Po podziale kościoła do 1453 r. Konstantynopol stał się siedzibą patriarchy ekumenicznego, honorowego przywódcy prawosławia. Siedziba Patriarchatu Konstantynopolitańskiego mieściła się (i mieści do dziś) w Katedrze św. Jerzego w Stambule. W 2006 roku odwiedził ją papież Benedykt XVI.


Dom Matki Bożej w Meryemana


Szczególnym miejscem pielgrzymek chrześcijan i nie tylko, jest dom Matki Bożej w Meryemana niedaleko Efes, na wzgórzu Coressus zwanym Wzgórzem Słowików. To tu na swoją pierwszą pielgrzymkę dziękczynną wybrał się jako papież Jan Paweł II. Niepozorne domostwo położone na zalesionym wzgórzu niczym się nie wyróżnia. Dopiero widok pielgrzymów i uzbrojonej ochrony świadczy, że jest to ważne miejsce. Przyznam się, że jest to niezwykle ekumeniczne miejsce. Modlą się tam nie tylko chrześcijanie. Dom matki proroka odwiedzają zarówno Żydzi jak i wyznawcy Islamu.


Znaczenie domu pochodzącego z czasów pierwszych chrześcijan odkryto zaledwie 130 lat temu. Prace badawcze zlecił ówczesny biskup Izmiru, zainspirowany zapiskami siostry Anny Katarzyny Emmerich. Wyniki badań potwierdziły ze zachowana budowla z VI wieku n.e. znajduje się na fundamentach sięgających czasów Chrystusa. Matkę Boską do Efezu sprowadził św. Jan, który także spędził tu ostatnie dni swojego życia, pełniąc funkcję Biskupa Efezu. To tu pisał Ewangelię i został pochowany w Selçuk w pobliżu Efez.

dom Matki Bożej w Meryemana - www.stykkultur.pl

Skąd się wzięły w Turcji zabytki sztuki antycznej? 

Azja pełniła od zawsze strategiczne miejsce. Brama do Azji i Europy. Nic więc dziwnego, że to właśnie tam budowano warownie o znaczeniu militarnym, rozwijały się miasta dzięki możliwości wymiany towarów między cywilizacją wschodu i zachodu. Duży wpływ na rozwój tych terenów miał Aleksander Macedoński zwany Wielkim. To jego ekspansja na terenach Azji Mniejszej, i dalej, aż po Egipt przyczyniła się do rozwoju i urbanizacji tych terenów. Grecy przynieśli ze sobą cywilizację. Najlepiej widzimy to w Efez. Zachowały się tam ruiny Świątyni Artemidy, Biblioteki Celsusa, Wielki Teatr i mniejszy Teatr Odeon, budynek rady miejskiej Prytanejon, Termy Variusa, Świątynia Domicjana, Fontanna Pollio, Brama Herkulesa ze słynną Nike i wiele innych. Są również łaźnie miejskie, publiczna toaleta z elementami ogrzewania podłogowego, Posąg Scholastyki, świetnie zachowana Świątynia Hadriana, jak również brama Mazeusa i Mitridiusza. Na jednym z kamieni zachowała się nawet reklama domu publicznego.
W pobliżu portu znajduje się Kościół Marii Panny z II wieku. Kościół był miejscem soboru efeskiego w 431 roku.


W Apokalipsie wg św. Jana możemy dowiedzieć się o siedmiu Kościołach chrześcijańskich na terenie Azji Mniejszej (Ap 1,4-8). Są to Kościoły w Efez, Smyrnie (Izmir), Pergamonie (Bergama), Tiatyrze (Akhisar), Sardis (wioska Start), Filadelfii (Alaşehir) i Laodycei (Denizli). We wszystkich tych miejscach znajdziemy ślady budowli antycznych. W okolicach Denizli zachowały się również zabytki architektury starożytnej w Hierapolis. Dziś powiedzielibyśmy, że to było starożytne uzdrowisko. Jest tam dobrze zachowany teatr i termalny Basen Kleopatry, w którym możemy wykąpać się podczas zwiedzania Pamukkale. Poza tym pojedyncze budowle znajdziemy na terenie całej Turcji, nawet przy granicy z Syrią.

Hierapolis Basen Kleopatry

 Pamukkale!


Dla dzieci atrakcją może być rekonstrukcja konia trojańskiego, na terenach dawnej Troi (Tevfikiye).
Największą atrakcją przyrodniczą zachodniej Turcji są wodospady wapienne w Pamukkale. Ten cud natury dający niezapomniane wrażenia. Pisaliśmy o namiastce Pamukkale na Słowacji niedaleko Spiskiego Hradu - Siva Brada Geyser, ale w Turcji jest o wiele większy oryginał.


Pamukkale było słynnym kurortem jeszcze w starożytności. To z tego powodu powstało "uzdrowisko" Hierapolis.  Starożytne miasto położone na zboczu wapiennej góry Cökelez. Miasto to zostało założone w II wieku przed naszą erą przez króla Pergamonu Eumenesa II. Wcześniej w miejscu tym ludy pogańskie oddawały cześć bogini - matce ziemi. Przyciągały ich gorące, lecznicze źródła. Około 500 lat przed naszą erą istniało tu duże miasto Cydrara, które legło w gruzach w trzęsieniu ziemi w 17 roku przed naszą erą. Rzymianie odbudowali miasto, ale ponownie uległo zniszczeniu w trzęsieniu ziemi w roku 60 naszej ery. W II wieku naszej ery wybudowano tu Wielkie Łaźnie termalne. Oprócz basenu Kleopatry były również i inne baseny z wodą o różnej temperaturze. Obok basenu były sale do wypoczynku, sala do ćwiczeń, (tak zwana palestra szkoląca zapaśników i gladiatorów),  oraz osobne sale do wypoczynku dla elity i dla cesarza. Do dziś zachowała się antyczna ulica Frontiniusa, z której rozciąga się wspaniały widok na kaskady wapienne. W tym miejscu możemy spotkać pary nowożeńców, którzy zjeżdżają się z całej okolicy na sesje zdjęć ślubnych. Z okresu Hellenistycznego zachowała się Świątynia Apolla, Łaźnia Rzymska, Plutonium zwane Jaskinią Demonów, a przede wszystkim Teatr Rzymski.


Woda termalna spływająca z wapiennej góry Cökelez, tworzy kaskady, malownicze tarasy przypominające misy. Woda stworzyła ten cud natury w ciągu 14 tyś lat. Gorące źródła zawierają w sobie wapń i tlenek węgla. Woda spływając z góry wychładza się wytrącając węglan wapnia, który osadza się na kaskadowym zboczu. Tworzą się w ten sposób śnieżnobiałe misy, w których woda przelewa się niczym w fontannie.


Jeszcze 20 lat temu turyści mogli chodzić bezpośrednio po tych tarasach, brodząc w wodzie. Obecnie są wyznaczone specjalne trasy by nie niszczyć dzieł jakie stworzyła natura. Podczas wycieczek kilkudniowych noclegi są zapewniane na miejscu w kameralnych hotelikach w Pamukkale. Zaletą tych niewielkich hoteli są patia wypełnione basenami. W ten sposób w pokojach jest naturalna klimatyzacja, a skromne pokoiki nie przeszkadzają bo całe życie toczy się przy basenie.
Wieczorem polecamy ponownie odwiedzić oświetlone tarasy Pamukkale.

Pamukkale

Spływ rzeka Dalyan


Niedaleko portu lotniczego w Dalamanie płynie rzeka Dalyan, potocznie zwana turecką Amazonką. Rzekę tę często w swoich wywiadach wspominają Dustin Hoffman, czy Sting. Rejs po rzece Dalyan dostarcza wiele atrakcji. Rzeka wije się wśród malowniczych skał. Z pokładu statku możemy podziwiać wykute w skałach grobowce królewskie kryjące tajemnice starożytnego miasta licyjskiego Kaunos. Oprócz grobowców w Kaunos zachował się antyczny teatr i łaźnie dobrze widoczne również z rzeki. W jeziorze Koycegiz zażyjemy odmładzające kąpiele błotne. Tamtejsze błoto mineralne odżywia i ujędrnia cerę. Świetnie nadaje się na maseczkę nawilżającą. Po niej skóra staje się delikatna i aksamitna.W rzece możemy podziwiać błękitne kraby, jak również największe na świecie żółwie Caretta. Objęte ochroną UNESCO. Składają one jaja na plaży Iztuzu.


Podczas wycieczek kierowcy autokarów często zabierają turystów do okolicznych fabryk, czy rzemieślniczych manufaktur. Możemy zobaczyć jak szlifowane są kamienie szlachetne takie jak ametyst, agat, malachit, onyx, szmaragd, turkus. Wejdziemy do fabryki dywanów by zobaczyć pokaz warsztatu tkackiego. Przy stacji benzynowej zauważymy pole bawełny, a potem w jednym z domów zastaniemy przy pracy prządkę przerabiającą bawełnianą watę na nici.


O tym już jednak w części trzeciej wędrówki po Turcji. Odwiedzimy w niej tereny Kapadocji i Turcji centralnej. Poznamy Derwiszów, Ataturka i wejdziemy do Meczetów.

Błotne kąpiele Dalyan


#Turcja #Turcja antyczna #Stambuł #Istambuł #Efez #Historia Chrześcijańska #Dom Matki Boskiej #sobór #Troja #Pamukkale #Izmir #Marmaris #Kusadasi #Siedem Kościołów #Hierapolis #św. Jan #wybrzeże egejskie



Pink Floyd. Obrazy muzyką malowane


O instalacjach artystycznych mówimy zazwyczaj w kontekście rzeźby, obrazu, sztuki teatralnej czy filmu. W przypadku muzyki mówi się o muzycznej ilustracji tego co widzimy na płótnie, czy w filmie. Kompozytor dokonuje muzycznej interpretacji tego co zobaczył. Tak powstały "Obrazki z wystawy" Modesta Musorgskiego. Muzyka ilustrowała również różne emocje i wydarzenia. Aram Chaczaturian muzyką opisywał "Taniec z szablami", Antonio Vivaldi "Cztery pory roku", a Antonín Dvořák swoje wrażenia z podróży statkiem do Ameryki. Muzykę filmową świetnie ilustrował Jan A.P. Kaczmarek, Wojciech Kilar, zespół The Shadows czy Vangelis. 


Nieco inną formę przekazu przedstawia muzyka operowa i baletowa. Tu muzyka powstaje pod libretto, a czasem równolegle. Można to porównać z tm jak powstają piosenki. Tekst może wyprzedzać piosenkę, lub może być na odwrót. Wówczas słowa pisane są do pieśni.


Kiedy w świecie muzyki pojawili się Beatlesi muzyka rockowa zaistniała w wielu środowiskach jako coś czego nie da się dłużej bagatelizować. Muzyka przestałą być klubowym graniem do kotleta. Ich koncerty wypełniały stadiony, a miliony osób na całym świecie znały teksty ich piosenek na pamięć. Ich piosenka "All you need is love" stała się przesłaniem ogólnoświatowym, dającym sygnał do zakończenia wojny w Wietnamie. Jej wykonanie transmitowano na  żywo na falach radiowego eteru jednocześnie, na całym świecie. Był rok 1967. W studiu nagrań na Abbey Road Beatlesi kończyli nagrywać swoją jedną z najlepszych płyt "Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band". Wśród piosenek znalazł się pierwszy w ich dyskografii awangardowym utwór "A Day In The Life" w którym wykorzystano orkiestrę i oryginalne instrumenty indyjskie. Smyczkowe glissando grane do dźwięku jednego akordu wystukiwanego na fortepianie było rewolucją muzyczną, w świecie rockowym. Dało to początek rockowi symfonicznemu, ocierało się o muzykę psychodeliczną.
W tym samym czasie, w tym samym budynku Pink Floyd nagrywał swój debiutancki album "Piper at the Gates of Dawn". 


Zespół stworzyło czterech studentów ogarniętych wizją tworzenia nowej muzyki. Syd Barrett wokal, gitara prowadząca, Nick Mason perkusja, Roger Waters bas, wokal i Richard Wright wokal, instrumenty klawiszowe. Trójka z nich studiowała Architekturę na Londyńskiej Politechnice. Tylko Syd studiował malarstwo w Camberwell Art School w Peckham. Syd znał się z Rogerem ze szkoły średniej w ich rodzinnym Cambridge więc zamieszkali razem w akademiku przy Regent Street. Z Nickiem i Richardem zapoznali się dzięki Rogerowi, który miał z nimi wspólne zajęcia na architekturze. W ten sposób powstał zespół Pink Floyd. Nazwę tworzyły imiona dwóch murzyńskich już nie żyjących bluesmanów. Pinka Andersona i Floyda Councila. Barret miał ich płyty w swojej kolekcji. Nie potrafił zrozumieć czemu o nich zapomniano. Chodziło im o zamanifestowanie dobrej znajomości bluesa.


Wszyscy mieli już za sobą granie w różnych kapelach w Londynie i Cambridge. Mieli inne spojrzenie na świat niż ścisłe umysły studentów politechniki. Studia trochę ich nudziły. Syd i Roger pisali wiersze, Barett komponował muzykę opartą głównie na bluesie. Wkrótce stworzyli kwartet, który powędrował w stronę muzyki psychodelicznej dobrze przyjmowanej u Londyńskiej widowni.


Pierwszy koncert pod nazwą Pink Floyd odbył się w 1965 roku w Countdown Club. Tak zaczęła się historia zespołu, który malował muzyką obrazy wymyślone przez Syda Barreta. Nie wiadomo dlaczego został nazwany najbardziej hippisowskim zespołem połowy lat sześćdziesiątych. Z pewnością był undergroundowy, najbardziej dziwny i najbardziej głośny.
Krytycy od razu przykleili im łatkę zespołu eksperymentalnego, który bez przygotowania wchodzi na scenę i improwizuje. Był tylko jeden problem. Od początku improwizowali z dość dużą powtarzalnością i profesjonalizmem.

1967 - The Piper At The Gates Of Dawn, Apples And Oranges, See Emily Play
1968 - Saucerful of Secrets, Point Me At The Sky 

Ich pierwsze, najczęściej grane utwory to "Astronomy Domine", "Flaming", Matilda Mother" "Stone Alone"....   Doszło do ciekawej sytuacji, gdy zespół grając w klubach zmieniał ich charakter. Przestawały być klubami tanecznymi, bluesowymi. Stawały się miejscem spotkań artystów i indywidualistów poszukujących nowych inspiracji. Pink Floyd dostarczał im psychodeliczne podróże w świecie obrazów Barreta. Obrazom towarzyszyły świetne teksty Watersa.


Muzyka Pink Floyd nie była muzyką prostą w odbiorze. Zanim przebiła się do słuchaczy trzeba było przygotować ich na jej przyjęcie. Dlatego od początku zespół oprócz muzyki oferował widzom spektakl. Nie było to trudne bo wokół zespołu od początku kręciło się wielu artystów, aktorów, filmowców. Nie stronili od happeningów. W 1966 roku podczas jednego z koncertów na scenie pojawił się znienawidzony dyktator Rodezji przypominający Hitlera. Występom zespołu towarzyszyły również wernisaże obrazów, a od 1967 roku pojawił się na scenie ekran, na którym podczas koncertów wyświetlane były slajdy. Wkrótce obok slajdów wyświetlano filmy ilustrujące muzykę.
W ten sposób połączono muzykę z jej ilustracją w formie przekazu medialnego.
Tak by się wzajemnie przenikały.  


Okres 1966-1973 był bardzo płodny w historii zespołu. W siedem lat nagrali 12 albumów w tym kilka podwójnych, kilkanaście singli, kilka filmów. Do tego ciągłe koncerty, które zaczęły przypominać spektakle teatralne. Niestety tego tempa zaczął nie wytrzymać Barret. On nadal chciał żyć swoim rytmem. Nie był w stanie udźwignąć roli członka zespołu, nie tylko na skutek zmęczenia ale i sukcesu jaki zaczęli odnosić. Coraz częściej podczas koncertów na żywo akustycy musieli wyłączać jego gitarę, bo Syd wymyślił sobie używanie jedynie jednego akordu. Zaczął zrywać koncerty. W styczniu 1968 roku Waters zaprosił do zespołu  Davida Gilmoura. Znali się jeszcze ze szkoły w Cembridge, gdzie Gilmour uczył ich gry na gitarze. Gilmour pokazywał im wiele technicznych sztuczek. Gdy Syd z Rogerem wyjechali do Londynu David wraz z rodzicami wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Potem wrócił do europy i założył zespół bluesowy we Francji. Chętnie przystał na zaproszenie Rogera. Jak wspomina Mason: "Syd stał się nieprzewidywalny. Zawsze był dziwną osobą z nutą szaleństwa. Jednak praca z nim stawała się mordęgą. Nie wiedzieliśmy co wymyśli na następnym koncercie. Natomiast David świetnie śpiewał i był wirtuozem gry na gitarze. Tego potrzebował zespół nie tylko by się rozwijać, ale przede wszystkim by po przetrwać".
Barret kontynuował solową karierę, ale dopiero po dwu letniej przewie. Początkowo krytycy atakowali Davida, że naśladuje styl gry Syda, a tak naprawdę było odwrotnie.


W muzyce Pink Floyd ciągle pojawiały się przeróżne obrazy. Od spodka tajemnic, po beznadziejną pracę Syzyfa, czy tragedię w Pompejach. Na scenie występowali ze śpiewającym psem, włączyli w swój utwór "Fearless" śpiewy kibiców FC Liverpoolu w pieśni "You'll Never Walk Alone". Przy utworze "Careful With That Axe Eugene" na scenę wbiegał wariat wymachujący siekierą. Tej inscenizacji towarzyszył przeraźliwy nieludzki krzyk. Podczas innych utworów z płyty Meddle na scenie wykonywali poranną toaletę, smażyli jajecznicę, czy zabijali gazetą muchę.
Oprócz psychodelicznej muzyki na płytach pojawiły się również lżejsze, liryczne ballady, świetnie nadające się na single. Tak było z balladą w stylu Simona i Garfunkela "Grantchester Meadows", w której dodatkowo słychać było słowiki i wspomnianą już muchę.  


Dwupłytowy album Ummagumma uznano za wydarzenie muzyczne roku. Przypomnijmy, że był to owocny rok. The Beatles nagrali "Abbey Road", a grający podobną muzykę King Crimson swoją najlepszą płytę "In the Court of the Crimson King". Ummagumma jest niczym symfonia składająca się z różnych surrealistycznych obrazów.  Powstała jako muzyka do filmu o hippisach lat 60-tych "Zabriskie Point" Michelangelo Antonioniego.


Podczas koncertu w Paryżu w 1970 roku w Theatre Comedie de Champs-Elysees zespół wykonał w towarzystwie chóru suitę "The Amazing Pudding" z płyty "Atom Heart Mother". Wszyscy byli zgodni. Wykonanie to powaliło publiczność i krytyków muzycznych. Autorzy filmu "Mechaniczna Pomarańcza" chcieli wykorzystać fragmenty płyty w ich filmie, ale zespół się nie zgodził.


1969 - Soundtrack From The Film More, Ummagumma, The Nile Song
1970 - Atom Heart Mother, Meddle, One Of These Days  Fearless


Z tego okresu najbardziej przypadł mi do gustu film z koncertu bez widowni, który odbył się w 1971 roku "Pink Floyd: Live at Pompeii". Muzyka w pełni oddaje ogrom tragedii jaka dokonała się przed wiekami u stóp Wezuwiusza, Utwór "Echa" świetnie ilustruje potężną moc wezbranego wulkanu, przerażenie ofiar, skutki erupcji. Oprócz artystycznych muzycznych obrazów możemy zauważyć świetną technikę Masona. Podczas gry na perkusji pęka mu pałeczka, a on przygotowany na to wyciąga bez trudu nową nie zmieniać rytmu grania.


 Rok 1971 jest przełomowym w historii zespołu w tematyce tekstów. Płyta "Meddle" nie jest kolejną płytą poruszającą tematy filozoficzne. Zespół zwraca się w stronę życia codziennego. Jego teksty stają się bliższe życiu codziennemu. Nieco inaczej wygląda to od strony muzycznej. Na płycie ukazują się dwie piosenki, które po prostu nie tworzą całości. Zupełnie inaczej wygląda płyta "Obscured By Clouds" Ukryty za chmurami. Na płycie wyróżnia się utwór "Childhood's End" Devida Gilmoura, z refleksją nad sensem życia. Utwór w swoim klimacie zapowiada linię melodyczną Time z "Dark Side of The Moon".  


Ten siedmioletni okres sprintu zamyka płyta "Dark Side of The Moon", która przez 14 lat nie schodziła z listy najlepszych płyt wszech czasów. Do dziś jest w czołówce najlepiej sprzedawanych płyt.
Utwór "Time" świetnie oddaje filozofię życia. Tykający zegar odmierza upływający czas. Zauważamy, że to rytmiczne bicie zegara jest niczym bicie naszego serca na wydruku EKG. Jest miarowe, głębokie, na okładce płyty widzimy, że jest to prawidłowy rytm zatokowy. Ale jak mówią słowa napisane i śpiewane przez Watersa:

....Tracisz czas bezmyślnie
kręcąc się po swoim mieście
Czekając na kogoś, kto wskaże Ci drogę
I nagle pewnego dnia spostrzegasz,
że minęło dziesięć lat i nikt ci nie powiedział
kiedy masz zacząć przed tym uciekać
Przegapiłeś moment startu....
...Słońce jest wciąż takie samo, ale ty się starzejesz
Masz coraz krótszy oddech i z każdym dniem zbliżasz się do śmierci
Każdy rok staje się krótszy
Jakoś nigdy nie masz czasu
Twoje plany, odchodzą w zapomnienie...


I tu pojawia się przejmująca wokaliza Clare Torry w utworze "The Great Gig In The Sky".
Na płycie są jeszcze przejmujące ballady "Breathe" i "Us And Them", które wkrótce stają się przebojami ambitnych prywatek.


 1971 - Relics, Echoes, One Of These Days
1972 - Obscured By Clouds
1973 - The Dark Side Of The Moon

W 1973 ukazuje się jeszcze składanka zespołu A Nice Pair i grupa postanawia odpocząć od siebie. Rozjeżdżają się na pierwszy dłuższy, ciężko zapracowany urlop. Przerywają go jedynie na kilka koncertów we Francji w połowie 1974 roku. Na koncercie pojawiają się nowe propozycje: "Shine on You Crazy Diamond" oraz dwa utwory wykorzystane później na płycie Animals. Od stycznia 1975 roku ruszyły prace nad płytą "Wish You Were Here". Najdłużej pracowano nad 20 minutowym "Shine on You Crazy Diamond". W aranżacji tego utworu uczestniczył cały zespół. Do wykonania partii na saksofonie zaproszono Dicka Parryego, któryw następnych latach towarzyszył zespołowi, między innymi na "The Division Bell" jak i w solowej karierze Gilmoura. "Shine on You Crazy Diamond" jest do dziś uważany jako najlepszy utwór w dorobku Pink Floyd. Waters napisał tekst do tego utworu myśląc cały czas o Sydzie. Stwierdził, że skłoniły go do tego riffy gitarowe Gilmoura. Gdy podczas jednej z sesji nagraniowej do studia przypadkowo zajrzał Barret zadecydowano, że poświęcą jemu również tytułową balladę płyty "Wish You Were Here".


"Więc myślisz, że potrafisz odróżniać niebo od piekła?
Przyjemność od bólu.? Zielone pola od zimnych stalowych szyn?
Uśmiech od welonu? Czy naprawdę myślisz, że potrafisz?
Czy zmusili cię, byś zamieniał swych bohaterów na duchy?
Gorący popiół na drzewa? Gorące powietrze na zimny wiatr?

Czy zamieniłeś marginalny udział w wojnie na główną rolę w zamkniętej klatce?
Tak bardzo chciałbym, abyś teraz tu był
Jesteśmy niczym dwie zagubione dusze pływające w jeziorze rok po roku
Ganiające po tym samym gruncie
I  cóż tu znaleźliśmy? Te same lęki
Szkoda, że ciebie tu nie ma"


Roger Waters w tym otworze ujawnia swój lęk, zagubienie i bezradność. Po kilku latach a im upust w "The Wall" i w filmie o tym samym tytule. Po tej płycie muzycy założyli własne studio nagraniowe, by mogli pracować w spokoju. Zespół doszedł do wniosku, że urlop dobrze im zrobił i postanowili następną płytę zagrać ponownie za dwa lata.


Kolejną płytą był eksperyment z wykorzystaniem możliwości syntezatora Mooga. Płyta - "Animals" zawierała muzykę z wykorzystaniem dźwięków naśladujących zwierzęta. To było kolejną rewolucją w świecie muzyki. Nie dość, że zabawili się w naśladowanie zwierząt, to jeszcze zrobili z tego cały album dość ciekawych obrazów. Odtąd na koncertach Pink Floyd pojawiała się duża, fruwająca, różowa świnia Algie. Przypominała ona balon zaporowy z czasów II Wojny Światowej. Na taką choreografię wpadł Waters, który w podświadomości ciągle żył wojną. Algie krążyła między czterema olbrzymimi kominami największej ceglanej budowli w Europie – elektrowni Battersea w Londynie. Co ciekawe od czasu do czasu Algie urywała się szybując po okolicy. Jako pomysł płyta Animals była ciekawa.

1973 - składanka - A Nice Pair
1975 - Wish You Were Here
1977 - Animals
1979 - The Wall
 1983 - The Final Cut

Tuż przed świętami w 1979 roku ukazała się w Polsce w radiowej Trójce utwory z płyty "The Wall". Wcześniej docierały do fanów pogłoski o złej atmosferze jaka panowała w zespole. Tym bardziej z radością powitaliśmy nową płytę. Dla wytrawnych miłośników muzyki Pink Floyd płyta zbyt łatwo wpadała w ucho. Bardziej pasowała do muzyki pop. Zespół stracił psychodeliczne brzmienie. Płyta wydawała się zbyt ugłaskana. Już po ukazaniu się Animals mówiło się o wyjałowieniu zespołu. Wskazywano, że z całej płyty tylko "Dogs" zasługiwał na kilkukrotne odsłuchanie. W przypadku "The Wall" pierwsze odczucia były podobne. Pink Floyd zaserwował nam płytę z działu disco.

Płyta w całości była pomysłem Watersa. W grudniu 1978 roku dał zespołowi propozycję dwu płyt. "The Wall" i "The Pros and Cons of Hitch Hiking" Jedna miała być płytą na pożegnanie z zespołem, druga miała być wykorzystana w jego solowej karierze. Zespół wybrał The Wall. Płyta dość szybko zaczęła bić rekordy popularności, stając się najlepiej sprzedającą się płytą 1980 roku.  Jednak prawdziwi fani zespołu trudno odnajdywali dawne klimaty w tym dwupłytowym albumie. Płytę nagrano we Francji zmiksowano w Nowym Jorku. Wszystko w pośpiechu z uwagi na to, że część materiału pojawiała się już wcześniej co wywoływało presję mediów. W ciągu pierwszych trzech lat sprzedano 12 mln albumu The Wall, w porównaniu The Dark Side Of The Moon sprzedano 15 mln płyt. Trudno więc mówić, że The Wall było porażką. Wraz z albumem pojawiły się ciekawe teledyski. Na koncertach na scenie stała postać znienawidzonego nauczyciela wymierzającego kary cielesne uczniom. W tle widać było maszerujące krokiem defiladowym młotki.

Coraz trudniejsze stawały się koncerty Pink Floyd, a niechęć między Watersem i Gilmourem narastała. Symboliczny mur zaczął odgradzać przede wszystkim tych liderów zespołu, co było coraz bardziej widoczne. W wywiadach Waters podkreślał, że "Pink Floyd to JA", że może dowolnie wymienić całą ekipę w całości, czy pojedynczo. Mimo to zespół nadal występował razem. Koncerty wyglądały jak spektakle muzyki i światła. Na scenach instalowano lasery. Stworzono specjalną konstrukcję z wizerunkiem muru zasłaniającego scenę. Przygotowano choreografię koncertów promujących The Wall. Rozbudowano i unowocześniono nagłośnienie sceny.

By jeszcze bardziej podkręcić atmosferę zespół ogłosił że będzie tylko kilka koncertów promujących płytę. W Los Angeles, Nowym Yorku i Londynie. "Jeżeli chcecie nas zobaczyć to musicie do nas przyjechać". To wywołało falę krytyki. To prawda, że występy Pink Floyd przestały być zwykłymi koncertami. To były spektakle dla setki tysięcy fanów. Największy spektakl trwał pięć dni w Sports Arena w Los Angeles, potem cztery dni w Nassau Coliseum w Nowym Yorku, gdzie jedynie nieliczni mogli zobaczyć Pink Floydów. W Europie jedyny koncert odbył się w Londynie. Setki tysięcy ludzi nie dostało się na koncerty promujące płytę The Wall.  Dodatkowo podczas koncertu członkowie zespołu byli wymieniani na dublerów.

Płyta The Wall miała też ukrytą wiadomość. Na drugiej stronie albumu tuż przed "Empty Spaces" można było odkryć i rozszyfrować odtwarzając od tyłu wmontowany tekst: "Gratulacje. Właśnie odkryłeś tajną wiadomość. Odpowiedź prześlij do Starego Pinka, Funny Farm, Chalfont". Była to kolejna aluzja do Syda Barreta.


Zespół zawsze starał się by konflikty w zespole nie wychodziły na jaw. Dopiero po latach dowiedzieliśmy się o konflikcie miedzy Watersem i Wrightem w latach sześćdziesiątych, kiedy to na jakiś czas usunięto Wrighta z zespołu. Teraz jednak każdy z jego członków miał uzasadnione ambicje, a zastępowanie go dublerem było nie do przyjęcia. Czując zagrożenie każdy poza Watersem usilnie próbowali nagrywać solowe płyty, nawet Mason.


W tym czasie Waters razem z reżyserem Alanem Parkerem przygotowywał film "The Wall" z Bobem Geldofem w roli głównej. Wspaniały piosenkarz okazał się wyśmienitym aktorem w roli Pinka. Premiera filmu The Wall odbyła się w lipcu 1982 roku. Z uwagi na dość trudną tematykę nie odniósł większego sukcesu. W filmie Roger Waters przeprowadza osobisty rachunek sumienia. Jego ojciec Eric Fletcher Waters zginął na wojnie w 1944 roku. Wtedy kiedy on się urodził. Nigdy nie znał ojca, bohatera wojennego. Ta trauma siedziała i narastała w nim od lat.
W tym czasie w Polsce mieliśmy stan wojenny i na prawdę byliśmy oddzieleni od świata ogarniającym nas murem. Relację z filmu The Wall przedstawił nam w audycji radiowej niezapomniany Piotr Kaczkowski. Szczególną uwagę zwrócił na utwór, którego nie było na płycie The Wall - "When The Tigers Broke Free" . Utworem tym Waters składa hołd swemu ojcu. W utworze "The Post War Dream" ujawniają się czarne wizje Watersa.
Dla mnie najciekawszym utworem w filmie był "The Gunner's Dream" Sen artylerzysty. W utworze tym jest opisana sytuacja beznadziejna w jakiej znalazł się lotnik brytyjski spadający na spadochronie po zestrzeleniu jego samolotu nad Berlinem. Niektórzy doszukują się nawiązania w tym utworze do dwu wydarzeń z tamtego okresu: zabójstwa Lennona, jak również zamachu IRA w 1982 roku w Hyde Park i Regent's Park. My niektóre strofy wiązaliśmy ze stanem wojennym.


"Frunąc w dół poprzez chmury wspomnienia wybiegają mi na spotkanie
Pomiędzy wrotami niebios, a zakątkiem obcego pola, w obcym kraju miałem sen
Żegnaj Max, Żegnaj mamo
Po nabożeństwie, gdy podchodzisz do samochodu, a srebro w jej włosach błyszczy w zimnym listopadowym powietrzu
Słyszysz bicie dzwonu i dotykasz żałobnej wstążki w klapie marynarki
A gdy łzy gromadzą się w oczach , aby spasać potem na twój wygodny kołnierz bierzesz je delikatną dłonią i śnisz
Masz gdzie mieszkać, masz co jeść
Tam, gdzie starzy bohaterowie bezpiecznie spacerują po ulicach
Gdzie możesz głośno mówić o swych wątpliwościach i obawach
A co najważniejsze - nikt nie znika, nigdy nie usłyszysz charakterystycznego walenia do drzwi  
Możesz się całkowicie uspokoić i odpocząć - tu maniacy nie strzelają do muzyków
Każdy jest równy wobec prawa i nikt nie zabija już dzieci
Noc w noc tułając się po moim mózgu jego sen doprowadza mnie do obłędu
W zakątku obcego pola w obcym kraju śpi artylerzysta
Co się stało już się nie odstanie, nie możemy wymazać tej ostatniej sceny
Szanuj jego sen 
 


1987 - Momentary Lapse Of Reason
1988 - Delicate Sound Of Thunder, Off The Record Specia
1994 - The Division Bell
 1995 - Goes On
 
Utwory, które znalazły się w filmie "The Wall" a których nie było na płycie The Wall ukazały się w albumie "The Final Cat". Płytę otwiera utwór "Southampton Dock". Jednak najbardziej przerażająca jest wizja wybuchu nuklearnego przedstawiona w utworze "Two Suns In The Sunset".
Płyta  "The Final Cat" była pierwszym i ostatnim albumem wykonanym w całości w studio. Nigdy wcześniej tych utworów nie wykonywano na żywo. Korzystał z nich jedynie Roger Waters w swoich solowych występach. Płyta solowa Watersa "The Pros and Cons of Hitch Hiking" z uwagi na powielanie linii melodycznej z dwu poprzednich płyt okazała się klapą. Podobnie było z jego solowymi koncertami Jego nazwisko nie było tak znane jak nazwa zespołu Pink Floyd. Nie przyciągało na koncerty widowni mimo doborowego towarzystwa innych znanych muzyków. Podobne kłopoty miał Wright i Mason. Jedynie Gilmour nadal występował z powodzeniem.


W 1987 roku ukazała się "Momentary Lapse Of Reason" pierwsza płyta pod szyldem Pink Floyd, bez Watersa, z gościnnie występującym Wrightem, który wkrótce na stałe powrócił do zespołu. Po 4 latach fani doczekali się płyty godnej wypracowanej przez lata marki. Płyta zaskakuje świetnymi solówkami gitarowymi Gilmoura. Teledyski nawiązują do dawnego malowania obrazów muzyką. Utwór "On The Turning Away" przywołuje dawne motylki w odczuciach fanów.  "Learning To Fly" potwierdza, że Pink Floyd na odejściu Watersa nic nie stracił. Praktycznie obok płyty z powodzeniem sprzedawane są single z utworami z płyty.
Świetna aranżacja była bez zastrzeżeń. Brak Watersa uruchomił w Gilmourze nowe pokłady wirtuozerii. Jedynym wyzwaniem stały się teksty piosenek. David starał się temu sprostać, ale na The Division Bell zastąpiła go w tym jego żona Polly Samson, dziennikarka i pisarka. 


W między czasie trwają dalsze problemy rozwodowe zespołu. Jedni chcą by się nadal połączyli, inni podpuszczają Watersa do odebrania zespołowi nazwy. Trwają kłótnie o wykorzystywanie podczas koncertów różnych gadżetów. Jednym z nich jest świnka Algie, którą w końcu w 2015 roku Waters wystawił na sprzedaż.
W 1988 roku w sklepach pojawia się dwupłytowy album "Delicate Sound of Thunder" złożony z materiału zarejestrowanego na koncercie w Nowym Yorku. 


1990 rok to sukces Watersa. Już w 1989 roku poproszono go o organizację koncertu z upadku muru w Berlinie. Upadek muru Berlińskiego jest na  świecie symbolem upadku komunizmu. Polacy zbyt się kłócą między sobą by obronić fakt, że wszystko rozpoczęło się w Polsce, że do upadku komunizmu doprowadził Wałęsa i solidarność w 1989 roku.


Skoro upadek muru to idealnie do tego pasuje inscenizacja z "The Wall", a taki koncert mógł zorganizować jedynie Waters. Koncert zorganizowano na Potsdamer Platz. Przygotowano postać nauczyciela z 14-metrową głową, przerażającą 16-metrową świnię i instalację złożoną ponad stu ton dekoracji. Na koncert zaproszono również żołnierzy armii czerwonej. Koncert odbył się 21 lipca 1990 roku i zgromadził 300 tyś widzów. Scenę ustawiono dokładnie na niczyjej ziemi między Belinem Wschodnim, a Zachodnim. Do spektaklu Waters zaprosił między innymi: Scorpions, Sinead O'Connor, Joni Mitchell, Bryana Adamsa, Snowy White,Vana Morrisona, Ricka DiFonzo, aktora Timy Carry'iego i innych. Wprawdzie koncert był dość chaotyczny i mało zrozumiały w swoim przekazie, ale imponował rozmachem.Ogólne publiczność była zawiedziona. Z wielu instalacji trzeba było zrezygnować. Natomiast z koncertu zmiksowano całkiem zgrabny materiał "The Wall Live In Berlin".  


Gilmour zagadnięty przez dziennikarzy czy był w Berlinie podsumował, że nie, a z Watersem woli się spotykać jedynie za pośrednictwem prawników.

1995 - P•U•L•S•E
 1996 - Interview Picture Disc And Fully Illustrated
2000 - Is There Anybody Out There (The Wall Live 1980-81) 
2014 - The Endless River
2016 - Creation The Early Years One Hour Radio Special

W 1994 roku ukazuje się płyta Pink Floyd "The Division Bell". Oficjalnie jest to drugi album nagrany bez Watersa. Tematem płyty jest filozoficzne podejście do kontaktów między ludźmi. Tym razem płyta jest pracą zbiorową całego zespołu. W nagraniach bierze udział dobrze nam znany z wcześniejszych występów w zespole saksofonista Dick Parry. Division Bell to dzwon wzywający do głosowania w Izbie Gmin. Jest symbolem zbliżającej się dorosłości. Z płyty powstało kilka singli i teledysków, między innymi z utworem "High Hopes". Jak zwykle na potrzeby inscenizacji  podczas koncertów przygotowano makietę dwu kilkumetrowych twarzy, przedstawionych na okładce płyty. 

Po nagraniu "The Division Bell" Pink Floyd udało się w trasę promującą płytę. Dzięki niej powstał materiał na dwupłytowy album P•U•L•S•E, zawierający materiał z koncertów.
"The Division Bell" jest ostatnią płytą Pink Floyd z nowym materiałem jaką wydał Pink Floyd.

Syd Barret zmarł w 2006 roku.
Richard Right zmarł w 2008 roku.
Nick Mason i David Gilmour mimo wieku (74 i 73 l.) nadal występują pod szyldem Pink Floyd.
Ich ostatnie ciekawsze koncerty to powtórka koncertu w Pompejach w 2016 roku.
W 2016 roku Pink Floyd wystąpili również z koncertem we Wrocławiu.


Roger Waters kontynuuje solową karierę. 5 sierpnia 2018 roku wystąpił w Gdańsku. Podczas koncertu na scenie wyświetlał się duży napis "uwolnić media", "uwolnić sądy" i "Konstytucja".

Zdjęcia okładek płyt ze strony www.discogs.com
Zdjęcie główne fot: Materiały promocyjne ze strony www.polskieradio.pl


#Pink Floyd #Roger Waters #Nick Mason #Richard Wright #Devid Gilmour #Syd Barret #rock psychodeliczny #The Wall #Saucerful of Secrets #The Piper At The Gates Of Dawn #Ummagumma #Atom Heart Mother #Meddle #Echoes #Obscured By Clouds #The Dark Side Of The Moon #Wish You Were Here #The Final Cut #Momentary Lapse Of Reason #The Division Bell #Shine on You Crazy Diamond


Tanie wakacje. Turcja (Część I)


Turcja jest od lat jednym z najtańszych miejsc do spędzenia wakacji. Jest stosunkowo bezpiecznie, a kraj jest cywilizowany na tyle, że są tacy, którzy wybierają się tam własnym samochodem, a nawet autostopem. Nie jest to nic dziwnego. Przecież jeszcze w czasach PRL-u wiele osób docierało do Turcji popularnymi wówczas maluchami, a przedsiębiorczy Polacy żyli z lokalnego handlu kursując z torbami wypchanymi towarem między Turcją, Grecją a Bułgarią.


Lotnisko Antalya


Najczęściej samoloty z turystami lądują na lotnisku w Antalya skąd autobusy rozwożą wczasowiczów po hotelach położonych w południowej części Turcji. Zazwyczaj są to kurorty wokół Alanyi, ale zdarzają się oferty również nad Morzem Egejskim na zachodnim wybrzeżu. Kiedyś tradycyjnie do Turcji wybieraliśmy się z dolarami. Teraz nie ma to już takiego znaczenia. Równie dobrze można mieć euro, czy funty brytyjskie. Można wziąć nawet złotówki, ale przeliczniki nie są zbyt korzystne. Nadal nasza waluta jest na świecie dość egzotyczna. Silna złotówka powoduje, że z pewnością stać nas w Turcji na coraz więcej, a dokonując zakupy na jarmarkach i bazarach z pewnością będziemy zadowoleni z miejscowych cen. Orientacyjnie przyjmuje się, że 1 lira turecka to 1,5 złotego, 0,35 euro i 0,45 dolarów amerykańskich. Oczywiście są czasami drobne zawirowania w przelicznikach. W wielu miejscach, nawet na bazarach możemy płacić kartą. Karty kredytowe nie są zazwyczaj objęte prowizją.


Z zakupów tradycyjnie najchętniej kupujemy odzież, zwłaszcza bieliznę. Bawełna turecka jest wysokiej jakości, a podczas wycieczek fakultatywnych kierowcy chętnie odwiedzają sklepy fabryczne położone z dala od miast i ośrodków turystycznych. Tam możemy trafić na wyjątkowe okazje zarówno jeżeli chodzi o cenę jak i o jakość towaru. Wyrobu tureckie cechuje wyjątkowa trwałość.



Z pamiątek przywozimy najczęściej "oko proroka". Kolorowe wisiorki, przywieszki, bransoletki, czy biżuterię wykorzystującą ten motyw. Niebieskie oczka stały się na tyle popularne, że nawet u nas możemy je spotkać w sklepach jubilerskich w zestawach korzystających z tej stylizacji. Oko proroka, zwane też okiem tureckim to amulet, który spotkamy u kierowców niemal w każdej taksówce, autobusie, czy u sprzedawców w sklepie. Zwyczaj ten jest związany ze starożytnym zwyczajem rzucania złego uroku. Posiadanie takiego oka chroni nas przed złym spojrzeniem innych. To nie jest związane z żadną religią. By nie być zauroczonym, Turcy wypowiadają słowa  ”nazar değmesin” co oznacza uchroń przed złym spojrzeniem. U nas też to jest powszechne, gdy oglądamy czyjeś małe dziecko. By nie zauroczyć dziecka i by nie miało pecha w życiu zapobiegawcze babcie często dodają coś w stylu "na psa urok", "tfu tfu" czy coś w tym rodzaju. Turcy w takich sytuacjach dodają  ”nazar değmesin” i dotyczy to zarówno dzieci jak i przedmiotów.



Hotele w Turcji


Hotele w Turcji są różnej klasy. Są małe hoteliki z basenem wielkości balii do sauny i olbrzymie kompleksy ze sklepami, zapleczem gastronomicznym i wodnym rajem z kilkoma basenami, zjeżdżalniami barami w wodzie, występami artystycznymi. Z pokoi hotelowych wychodzimy bezpośrednio do basenu. W ten sposób niektórzy nawet nie idą na plażę, nad morze ograniczając pobyt w Turcji do hotelowego patio. Wybierając w biurze podróży hotel warto zwrócić na to uwagę. Sklepy hotelowe umożliwiają zakup tanich napoi i nie trzeba przepłacać w restauracjach. Poza tym nie sugerujmy się odległością od morza, ale tym jak do niego dotrzeć. Zazwyczaj wzdłuż linii brzegowej biegnie bardzo ruchliwa droga. By bez trudu dotrzeć nad morze niezbędna jest kładka lub przejście pod jezdnią. Duże hotele zapewniają odpowiednią animację, również na plaży. Taka animacja dla dzieci powinna być w języku polskim. W przeciwieństwie do Tunezji, czy Egiptu nie ma takiej presji personelu na napiwki.




Wycieczki


Pierwsze wycieczki na jakie decydujemy się podczas pobytu w Turcji są związane z najbliższą okolicą. Z plaży zapewne zobaczymy wycieczki kolorowymi statkami. Pełne muzyki i dobrej zabawy, z odpowiednim zapleczem gastronomicznym, zawiozą nas w miejsca, gdzie będziemy mogli oglądać kolorowe ryby, błękitną lagunę, czy jaskinię fluorescencyjną. W okolicach Alanyi na skalistym półwyspie jest wiele takich ciekawych miejsc. Statek podpływa do skał, gdzie znajduje się grota, która przeszywa skałę na wylot . Wchodzimy na wysokości łodzi, a po wędrówce ciemnymi korytarzami pojawimy się po drugiej stronie półwyspu na wysokości 3-4 piętra. Skok z takiej wysokości do morza jest sporym wyzwaniem. Dostępny jedynie dla śmiałków. 


Inną atrakcją jest jaskinia fluorescencyjna położona bezpośrednio nad brzegiem głębokiego morza. By się do niej dostać trzeba zanurkować i przepłynąć krótkim, szerokim syfonem. Widok w jaskini zapiera dech w piersiach. W jaskini wszystko świeci na niebiesko. Promienie słoneczne dostają się do wnętrza jaskini jedynie przez błękitną wodę morską. To efekt załamywania się światła. Do podobnej jaskini błękitnej w Czarnogórze wpływa się łodziami. Tam bezpośrednio wpada również światło słoneczne. Efekt świecenia jest jedynie częściowy, widoczny u osób które są zanurzone w wodzie. W jaskini niedaleko Alanyi mamy pełny obraz fluorescencyjny.

 

Rafting na wybrzeżu Riwiery Tureckiej!


Po takiej dawce adrenaliny świetnie smakuje kebab z grilla, który ciągle kopci z tyłu łodzi. Takie emocje z pływania statkiem można porównywać jedynie z raftingiem. Na południowym wybrzeżu Riwiery Tureckiej jedynym dozwolonym do spływu miejscem jest rzeka Köprülü. Znajduje się ona około godziny jazdy autobusem z Alanyi, czy Side. Rzeka wije się malowniczymi kanionami Parku Narodowego Köprülü. Porównując z kanionem rzeki Tara w Czarnogórze jest to płytki kanion, dzięki czemu woda w tureckiej rzece jest stosunkowo ciepła. Umożliwia to kąpiel w rzece bez szoku termicznego. Już jazda wysokim autobusem po górskich drogach jest ekstremalnym przeżyciem. Kierowcy Tureccy znani są z wigoru, graniczącego z niepotrzebnym ryzykiem. Na miejscu dostaniemy kaski, wiosła i kamizelki zapewniające nam bezpieczeństwo. Zostaniemy podzieleni na grypy pontonowe, a śmiałkowie mogą skorzystać ze specjalnych kajaków. Spływ w pontonie jest pod asekuracją przewodnika, w kajakach musimy liczyć jedynie na własne umiejętności, które lepiej mieć wybierając się samodzielnie na rafting kajakowy. Podczas spływu jedną z atrakcji jest płynięcie rzeką wpław. Tworzymy wieloosobową gąsienicę łapiąc za kamizelkę osobę, która płynie przed nami i tak spływamy kilkadziesiąt metrów po pełnej kipieli kaskadach.


Na amatorów safari czeka wycieczka jeepami "off road" po górach Taurus. Podczas wyprawy odwiedzamy tureckie wioski, w których czas się zatrzymał, a ludzie żyją własnym, spokojnym rytmem. Przekąsimy u nich tradycyjnie smażone placki "gozleme", zapalimy fajkę wodną, obejrzymy zbiornik wody pitnej dla Alanyi, zajrzymy do meczetu w jednej z wiosek. Atrakcją jest też jaskinia Dim z dobrze zachowanymi stalaktytami. Wycieczka kończy się obiadem na rzece, serwowanym w pływających altanach. Po pikniku można jeszcze skorzystać ze słodkiej wody podczas kąpieli w rzece.



Szerokie tureckie plaże


Plaże Riwiery Tureckiej to raj dla dzieci lubiących zabawy w piasku. Szerokie plaże zapewniają komfort wypoczywającym wczasowiczom. Jedynie w niektórych miejscach jest trochę żwiru, czy wystających progów skalnych. Na nurkowanie z atrakcyjnym podglądaniem morskiej fauny, czy flory trzeba wybrać się gdzieś dalej. Ta gdzie są jakieś skałki. Brzeg Antalyi to stroma skała, podobnie jest w centrum Alanyi i miejscami w Side. Wystarczy się dowiedzieć w recepcji i dojechać miejscowymi busami, które jeżdżą co chwila wzdłuż wybrzeża. Na tych zasadach odkryłem kiedyś malowniczą szeroką dziką plażę z ujściem małej rzeki położoną przy plantacji bananów niedaleko lotniska Gazipasa. Jest tam sporo zieleni i nie ma muzyki nadmorskich kafejek. Oczywiście wszystko zależy od nastroju i oczekiwań.


Zauważyliśmy, że do naszego hotelu przyjeżdżają również ludzie z Europy, którzy wybrali się na wakacje własnym samochodem. Jazda własnym samochodem w Turcji jest dość bezpieczna. Sporo jest nowych dróg i autostrad. W sumie dla kierowców jest przygotowane ponad 2500 km płatnych autostrad. Jest też wysoka, europejska kultura jazdy. To ciekawe, ale od 20 lat można tam dostać mandat nawet za brudny samochód. Ciężko to porównać z krajami arabskimi, gdzie jeszcze do niedawna jazda no nocą bez włączonych świateł była dość powszechna, nie mówiąc o przestrzeganiu znaków drogowych, czy sygnalizacji świetlnej. Pod tym względem nie odczujemy różnic z tym jak jeździ się w Europie.       



 

Zabytki kultury starożytnej w Turcji - Side


Spędzając wakacje w okolicy Side spotkamy się z pozostałościami budowli starożytnych, z czasów, gdy istniało starożytne państwo Lidia. Najważniejsze antyczne miasta z tego okresu są położone w zachodniej części Turcji. Są jednak miejsca, gdzie zabytki kultury starożytnej zachowały się również w innych częściach Turcji. Afrodyzja, Aspenos, i właśnie w Side.
Side to nie tylko nadmorski kurort turystyczny. To również antyczne miasto portowe założone w VII wieku przed naszą erą przez osadników greckich pochodzących z Kyme w Eolii. W starożytności kwitnął tu handel niewolnikami. Wpłynął on bezpośrednio na bogactwo i rozwój miasta.  Z tego okresu zachowały się  ruiny z czasów hellenistycznych i rzymskich stanowiące ogromną atrakcję turystyczną. W budynkach łaźni rzymskich znajduje się obecnie muzeum poświęcone tamtym czasom.


Nazwa miasta była związana z owocem granatu. Opiekę nad starożytnym Side sprawowała Atena, bogini mądrości. Z jej wizerunkiem były bite lokalne monety. Miasto cieszyło się znaczną autonomią nawet w czasach rzymskich. Ludność pochodzenia grackiego szybko utraciła swoje korzenie, a ludność miasta stała się osobliwą mieszanką kultur i różnych narodowości. W czasach narodzin Chrystusa miasto liczyło ponad 60 tyś mieszkańców. Posiadało własną flotę wojenną, a w mieście funkcjonowały różne budynki użyteczności publicznej. Upadek miasta nastąpił wraz z najazdami arabów, które nasiliły się w V i VI wieku naszej ery. Przez wieki miasto przechodziło z rąk do rąk, głównie jako miasto osmańskie. Dopiero w 1895 osiedlili się tu tureccy uchodźcy z Krety, dając początek nowej historii miasta.


Najbardziej znaną budowlą jest świątynia Apollina położona nad samym morzem. Była wykonana z kolumn korynckich. Pięć zachowanych kolumn zostało postawionych ponownie w latach osiemdziesiątych.

Side
Po drugiej stronie Antalyi znajduje się Demre. Niewielkie miasto, które zapisało się w historii jako Mira (Myra). To starożytne miasto z wykutymi w skale licyjskimi grobowcami. U podnóża skał zachowały się w dobrym stanie ruiny antycznego grobowca. Miasto Mira zasłynęło też w czasach wczesnego chrześcijaństwa za sprawą św. Mikołaja biskupa Miry. Udostępnione są do zwiedzania pozostałości kościoła św. Mikołaja z IV wieku z jego modernizacją z 1043 r., kiedy to Konstantyn IX przebudował kościół na trzynawową bazylikę.


Szlak św. Pawła


Amatorom pielgrzymowania, a zwłaszcza pieszych wędrówek możemy polecić szlak św. Pawła. Biura podróży mają obecnie w swojej ofercie turystykę pielgrzymkową. Szlak św. Pawła wiedzie na północ od Antalyi. Prowadzi z Perge do Yalvac, wokół jeziora Egirdir. Cały szlak to 500 km, ale najczęściej wybierane są okolice Tarsus, gdzie urodził się św. Paweł. 


Spotkanie z zabytkami ziem dzisiejszej Turcji da nam obraz na przemiany jakie zachodziły w Azji Mniejszej na przestrzeni setek lat, a nawet tysiącleci. Położenie na granicy między Europą, a Azją w strategicznym miejscu, powoduje, że ziemie te były świadkiem wielu dramatów i wędrówek ludów. Odnajdziemy miejsca znane nam z Pisma Świętego. Miejsce, gdzie mieszkała Matka Boża u schyłku życia. Tereny, gdzie chrześcijanie ukrywali się w podziemnych miastach, gdzie najeźdźcy arabscy demolowali pierwsze kościoły chrześcijańskie.


Góry Ararat


Turcja to również szereg ciekawych miejsc przyrodniczych. Niezapomnianych widoków z Góry Ararat, w Pamukkale, czy Kapadocji. Tego jednak nie da się zobaczyć podczas pierwszych nawet dwutygodniowych wczasów w Turcji. Można oczywiście wybrać się na objazdówkę, jednak to przypominałoby wycieczkę Griswoldów do Europy. Nie da się w takim tempie poznać Turcji, jej historii, przyrody, kultury, zwyczajów. A przecież Turcja to obecnie jeden z najbogatszych krajów świata. Druga armia w NATO. Najbardziej uprzemysłowione państwo regionu z hektarami fabryk czekających jedynie wejścia do zjednoczonej Europy.


Kontrowersyjne rządy Erdogana, coraz rzadziej spotykają się z międzynarodową krytyką, a sytuacja wokół Syrii i Kurdów wskazuje Turcję jako głównego gracza w przemianach politycznych tego rejonu.


Z pewnością warto tam się wybrać po raz kolejny by dokładniej poznać Turcję.
Ale o tym w Części II.



Najciekawsze miejsca do zobaczenia w Turcji

#Turcja #tanie wakacje #Riwuera Turecka #Alanya #Antalya #Side #Rafting #off road #oko proroka #jaskinia fosforyzująca


Jak zabić liberalizm, multikulturalizm i demokrację


screen ze strony tvn24.pl


Zabójstwo Pana Prezydenta Pawła Adamowicza jest odbierane jako zabójstwo wynikające z hejtu, języka agresji, nienawiści jaka ogarnęła internet i scenę polityczną w Polsce. Politycy mówią o ideowości politycznej, potrzebie wyrazistości, ekspresji, narracji. Nie zgadzam się z takim podejściem. Moim zdaniem w Polsce mamy do czynienia z mieszanką populizmu i faszyzmu. To niebezpieczne połączenie. Świetna pożywka do agresji dla ludzi nieprzystosowanych do życia we współczesnym świecie.


Nie umiem zdefiniować czy takie działania polityków są do końca przemyślane. Z pewnością są typowe dla społeczeństw wielu państw europejskich. Zachłysnęliśmy się na tyle wolnością, że przestaliśmy o nią dbać. To pozwoliło ujawnić się na scenie politycznej opcjom populistycznym wykorzystującym tendencje nacjonalistyczne  i wyimaginowane niebezpieczeństwo przed obcymi. Do tego dochodzi moda na podważanie wszelkich dotychczasowych porządków. Demokracja, konstytucja, obronność, dbanie o środowisko naturalne, przyrodę, nawet szczepienia przestają być już potrzebne, bo dobra zmiana stosuje politykę spalonej ziemi niszcząc i negując wszystko co było wcześniej. Pojawia się przy tym chęć obsadzenia wszystkich istotnych stanowisk swoimi, za wszelką cenę. Zawłaszczenie wszystkich instytucji, aby były zależne od jednego nieomylnego człowieka.


Powstaje odpowiednia machina samonapędzającego się kłamstwa. Najlepiej to widać było przy dowodzeniu teorii "zamachu smoleńskiego". Serial trwał latami, a na końcu pękł jak bańka mydlana ośmieszając twórców różnych teorii spiskowych. To jednak nie przeszkadza budowania psychologii kłamstwa w innych dziedzinach. Przykładem może być niezrozumiały, totalny atak na liberalizm, multikulturalizm i demokrację. Wydawałoby się, że to podstawowe wartości europejskie. Uniwersalne i chrześcijańskie. Niezrozumiałe jest dlaczego w tym ataku nienawiści tak oficjalnie uczestniczy znaczna część kościoła katolickiego, zwłaszcza jego toruńskie skrzydło.
Czy nie jest tak, że jedni odrzucają Konstytucję, a inni Pismo Święte? 


Najwięcej mówi się teraz o spirali samonapędzającego się hejtu. Policja nerwowo aresztuje kogo się da za różne wpisy na portalach. Oczywiście nadal subiektywnie oceniane. Dla jednych hejtem są takie słowa jak wolność, liberalizm, multikulturalizm, demokracja. Dla innych szubienice, akty zgonu, nawoływanie do zabójstw. Zapomina się o aktywnej roli polityków w pewnym sensie zarządzającymi hejtem. "Zdradzieckie mordy", komuniści, złodzieje, gorszy sort... to tylko najbardziej znane hasła jakimi nas atakują. Co ciekawe w ostatnich miesiącach czynnie uczestniczy w tym również policja, prokuratura, a także niektórzy sędziowie z nadania "dobrej zmiany". Ofiary pobić stają się agresorami. Faszystowskie akcje są marginalizowane, a grożenie komuś śmiercią nazywane jest uzasadnioną krytyką. 


Politykom wydaje się, że już żadne zasady moralne, czy wartości chrześcijańskie ich nie obowiązują.
Śmierć Pana Prezydenta Pawła Adamowicza niczego w ich świadomości  nie zmienia. Zauważmy, że główne persony PiS nie potrafią uczestniczyć w symbolicznej minucie ciszy w Sejmie. Do podobnej manifestacji pogardy doszło również w Łodzi podczas sesji Rady Miejskiej.


screen ze strony tvn24.pl

Bulwersująca jest sprawa wystawiania aktów zgonu włodarzom różnych miast w których PiS od lat przegrywa wybory. Wystawiono go między innymi Panu Prezydentowi Pawłowi Adamowiczowi i to na półtora roku przed jego zabójstwem. Ten fakt typowego czynu zabronionego jest od kilkunastu miesięcy bagatelizowana przez obóz rządzący Polską i podległą mu prokuraturę. Dodatkowo na potrzeby kampanii skierowanej przeciw Prezydentowi Adamowiczowi tworzone są programy propagandowe w telewizji publicznej. 


W lokalnym ośrodku telewizyjnym i radiowym jest ciągła nagonka na prezydenta Gdańska. W grudniu ubiegłego roku prokuratorzy pana Ziobry oficjalnie umarzają sprawę "aktów zgonu" prezydentów polskich miast. Nie jest to dziwne bo tak samo już wcześniej umorzyli sprawę szubienic, na których wisieli politycy PO i Nowoczesnej. Jeden z czołowych polityków PiS mówi nawet, że większym zagrożeniem dla Polski nie są faszyści tylko KOD i Nowoczesna z hasłem KONSTYTUCJA.


Sędziowie i prelegenci prowadzący w szkołach lekcje o Trybunale Konstytucyjnym, demokracji i trójpodziale władzy są wzywani na przesłuchania do prokuratury, a izba dyscyplinarna SN zapowiada karanie sędziów za ich "zaangażowaną postawę polityczną". Przestrzeganie demokracji i konstytucji jest według rządzących Polską "aktem politycznym". Wkrótce też Jurek Owsiak staje przed sądem za wypowiedzi ze sceny w Kostrzynie o pani Pawłowicz. Pani która cały czas manifestuje swoją nienawiść do Unii Europejskiej i wszystkich, którzy nie są w PiS. Osoba, która z sejmu zrobiła knajacką knajpę, według nowo powołanego sądu jest ofiarą. Człowiek, który zrobił tyle dobrego dla Polski, jest przestępcą za słowa "niech pani spróbuje seksu". Zwrot ten był wyrwany z kontekstu i dotyczył jej niezrozumiałych napięć emocjonalnych. Owsiak niczym psychoterapeuta radzi posłance jak można pozbyć się złych emocji. Natomiast sąd za te słowa skazuje Owsiaka na karę 10 tyś zł do zapłacenia na osobiste konto pani Pawłowicz.


W dniu 9 stycznia Pan Prezydent Paweł Adamowicz składa zażalenie na decyzję prokuratury odrzucającej rozpatrzenie gróźb karalnych publikowanych przez Młodzież Wszechpolską. W tym samym czasie przedstawiciel Młodzieży Wszechpolskiej staje się członkiem rządu, ministrem cyfryzacji. Jak to powiedział jeden z marszałków: "za dużą ilość lajków na profilu społecznościowym". Czyli nagroda za prorządowy hejt.
W ten sposób Młodzież Wszechpolska jest już oficjalnie w koalicji z PiS, a ich wspólny marsz 11 listopada ubiegłego roku był początkiem nowego układu politycznego w Polsce.


Politycy na całym świecie obrzucają się błotem

Czasem w parlamentach dochodzi nawet do rękoczynów. Taka jest praca parlamentarzystów. Dużo zależy oczywiście od ich kultury osobistej. Parlament istnieje po to, aby ścierały się w nim poglądy naszych reprezentantów. Taka jest demokracja parlamentarna. Oczywiście pod warunkiem, że się nie wyłącza mikrofonów posłom opozycji, albo fałszuje wyniki głosowań przenosząc obrady do alternatywnych sal.


Najbardziej niepokoi fakt, że część duchownych kościoła katolickiego w Polsce również bierze aktywny udział w dzieleniu społeczeństwa. Takie uczestniczenie w polityce jest sprzeczne z katolickim Prawem Kanonicznym. Sprzeczne jest również z nauczaniem Chrystusa.


Można nie szanować papieża, Prawa Kanonicznego, Konkordatu, ale nieszanowanie Pisma Świętego?  Napisane jest: "Cesarzowi co cesarskie, Bogu co boskie" Mt 22, 21. Współcześnie nazywamy to rozdziałem kościoła od państwa. W tym kontekście dzielenie Polaków i kreowanie nienawiści nie przystoi kościołowi. 


Poza tym jak mamy traktować słowa jednej z posłanek, aby już oficjalnie przenieść stolicę państwa do Torunia? Czyli kto rządzi teraz Polską? Premier, prezes, a może ojciec dyrektor?


Mam poczucie, że giną nam gdzieś podstawowe wartości takie jak uczciwość, szacunek do drugiego człowieka, przyzwoitość.

Tak pan prezydent Paweł Adamowicz cieszył się z zebranych pieniędzy na WOŚP na kilkanaście minut przed tragedią. Screen z tvn24.pl

Smutne jest, że w plwocinach etatowych hejterów odeszli najbardziej wartościowi Polacy. Obelgami pożegnali oni Kuronia, Geremka, Bartoszewskiego. Jak powinniśmy reagować na taki język nienawiści? Czy powinniśmy dyskutować z nimi, czy odejść w ciszy jak ksiądz Boniecki, albo teraz Jurek Owsiak?

Zło dobrem zwyciężaj!

Profesor Bartoszewski często powtarzał. "Jak nie wiesz jak się zachować, zachowuj się przyzwoicie." Do takiej postawy zobowiązują nas chrześcijańskie korzenie naszej cywilizacji. Nie można zapominać o faktach. Trzeba pamiętać, że obecny prezydent Polski łamał konstytucję.

Ale nie należy walczyć z nim hejtem, a tym bardziej z jego etatowymi spamerami nakręcania nienawiści,

Nie bije się z koniem, bo to nie ma sensu. 
Chociażby dlatego, że oni ciągle mają własną policję, prokuraturę, część sądów i trybunał konstytucyjny. Mają władzę absolutną. Zbudowali sobie nawet prywatną armię w postaci obrony terytorialnej. Realia są takie, że żyjemy w kraju, w którym zawieszenie bucików dziecięcych na ogrodzeniu kościoła jest obrazą uczuć religijnych. Nie jest istotne że podobnie jak w krajach demokratycznych symbol ten ma przypominać o zbrodniach na dzieciach popełnionych przez księży pedofilii. Nikt z rządzących tym krajem nie dba o uczucia zgwałconego dziecka. To się im nie opłaca! Przypominam również powściągliwość Pana Prezydenta Pawła Adamowicza gdy pojawiły się oskarżenia pod adresem ks. Jankowskiego, symbolu Solidarności lat osiemdziesiątych. 



Dyskusja z ludźmi głosującymi na PiS nie ma najmniejszego sensu. Oni od lat zachowują się jak sekta. Uwierzą w każde kłamstwo. Od "zamachu smoleńskiego" po uczciwość prokuratora Stanu Wojennego Piotrowicza. Są zaślepieni propagandą, którą przyjmują na okrągło z telewizji abonamentowej i toruńskich mediów.   


Musimy przypomnieć sobie jak wyglądała kiedyś walka z komuną w PRL-u.


Przede wszystkim naszą postawą demokratyczną, szacunkiem do liberalizmu, wolności słowa. Tym walczyliśmy z czołgami. Teraz Pan Prezydent Lech Wałęsa pokazuje jak to się robiło. Zakłada koszulkę z napisem KONSTYTUCJA wsiadając do samolotu razem z panem Dudą. Politycy opozycji nie biorą udziału w imprezach propagandowych dobrej zmiany. To jest właściwa postawa.
Róbmy tak samo.


W PRL-u wkładaliśmy w klapy koszul, czy marynarek małe oporniki. To wystarczyło by można było oddzielić się od tych, którym PRL pasował. Trzeba pamiętać, że blisko 50 % społeczeństwa w ogóle nie interesuje polityka.

Nie przegapmy udziału w wyborach. Rzetelnie podchodżmy do naszych obywatelskich obowiązków i  pokazujmy swoje zdanie na temat jakichś polityków, ale nie zawłaszczajmy czyjegoś umysłu naszym spojrzeniem na konkretne sprawy. Tak samo Anglicy powoli dojrzewają to tego aby zrozumieć, że Brexit jest błędem. Jeżeli mamy czas, to możemy wziąć udział w pokojowych manifestacjach. Ale przede wszystkim chodźmy na wybory i zachęcajmy do pójścia innych. Poza tym nie atakujmy kogoś za to, że głosuje na PiS. Starajmy się zrozumieć dlaczego tak robi i uszanujmy jego wybór.


Jurek Owsiak jest od lat kojarzony z wartościami uniwersalnymi. Swoim życiem służy swoim ideom, realizując w ten sposób służbę Polsce. WOŚP ma duże znaczenie nie tylko jako źródło finansowania służby zdrowia, ale w ogólnym podejściu do życia. Uczy empatii, daje nadzieję, upowszechnia wiedzę ratowniczą. Przyjęta przez nich forma happeningu ma na celu jedynie przyciągnięcie młodych ludzi, uatrakcyjnienie imprezy. 


Od samego początku WOŚP jest atakowany za wszystko. Od podejrzenia szerzenia narkomani, po złodziejstwo. Jurek często powtarza, że podczas pierwszej Orkiestry, gdy jeszcze nie zebrał ani złotówki, a już określone środowiska nazwały go złodziejem. Z pewnością kłania tu się teoria Freuda. Złodziej zawsze i wszędzie widzi złodziei. W 2016 roku do walki z WOŚP włączyła się TVP i organy państwowe. Zakazano Straży Pożarnej udziału w imprezach Owsiaka. Latem do Kostrzynia musiały przyjeżdżać strażacy z Niemiec. To się nazywa "służba państwowych strażaków". Co innego byłoby wycinanie konfetti na przyjazd jakiegoś ministra, czy pełnienie całodobowych dyżurów pod czyimś domem. Trudno taka jest ich karma. W internecie pojawił się również zorganizowany hejt. Według zasady długo i często powtarzane kłamstwo po jakimś czasie będzie rozumiane jako prawda.


Tak jak są opluwani prezydenci miast opluwany jest Jurek Owsiak i WOŚP. Przy każdych wpisach pojawia się niby przypadkowa rada by pieniądze alternatywnie wpłacać na katolicki Caritas. Stworzono nawet przy nim, niby przypadkowo Wielką Orkiestrę Codziennej Pomocy. W mediach są wpisy, że rozdają oni rocznie darów za ponad 550 mln złotych, chociaż nie mają nawet strony internetowej. 


Co ciekawe równolegle, od jakiegoś czasu zaczęto intensywnie niszczyć inne niepubliczne organizacje pomocy społecznej. Tak jakby wyłączność na dobroczynność w Polsce miał dostać jedynie katolicki Caritas.


A przecież niesienie pomocy innym ma wyraz ponad partiami politycznymi czy kościołami. Nie jest ważne czy z pomocą potrzebującym dociera WOŚP, Caritas, Diakonia, czy świąteczna paczka. Pisaliśmy o tym w artykule "Pomoc jako przykazanie miłości, a życie jako służba innym ".
"Służba innym", nie rywalizacja o laur wyłączności.

Dlaczego obecny rząd podaje rękę skrajnej prawicy?

Polityka działa w oparciu o matematykę stosowaną. Tu nie jest ważna przyzwoitość, czy jakiekolwiek wartości. Podejmowane przez nich działania są oparte o wyniki badania sondażowni opinii publicznej. Za każdym razem nie wiedząc, którą wybrać drogę przeglądają wyniki sondaży i idą za nimi jak w dym. Rzadko kiedy forsują intuicyjne wybory, chyba, że robi to sprawujący absolutną władzę przywódca. By w polityce być skutecznym trzeba mieć odpowiednią liczbę głosów. Tak jest w radach miast, w sejmie i senacie, a przede wszystkim przy urnach wyborczych. Do szerszych zadań takich jak zmienianie konstytucji, czy wybór trybunału konstytucyjnego trzeba zawiązywać koalicje. I tu tkwi problem PiS za który będą musieli kiedyś odpowiedzieć przed nowym trybunałem. Większości nie mieli a ustrój państwa zmienili. To samo dotyczy powołanie nowego trybunału i sędziów Sądu Najwyższego. Tak postępując zamknęli sobie drogę do jakichkolwiek koalicji. Doszło do całkowitej alienacji partii.


Tak samo było w 2005 roku co zmusiło PiS do założenia koalicji z Samoobroną. Obecnie przygotowując się do rządzenia w przyszłej kadencji muszą szukać kogoś do pomocy poza Sejmem. Wykorzystują do tego środowiska po prawej stronie sceny politycznej. Tam jest przede wszystkim Młodzież Wszechpolska zniechęcona do Unii Europejskiej, demokracji i wartości uniwersalnych opartych o Kościół Powszechny. Jak podają węgierskie służby wywiadowcze w dużej mierze środowiska te są spenetrowane przez siły proputinowskie. Nie pierwszy raz PiS korzysta z tego zaplecza.  Podobne zarzuty stawiano niektórym członkom Samoobrony.



PiS od lat pracuje nad tworzeniem dobrych relacji z tym środowiskiem. W dużej mierze Samoobrona była taką partią. Pamiętamy również umizgi działaczy PiS do kiboli. Poręczenia majątkowe jakie oferowali dla przestępców stadionowych. Te hasła "Donald matole twój rząd obalą kibole". Zamieszki "antyrządowe" na ulicach. Było to bardzo dziwne. Skoro kibiców łączy sport, głównie piłka nożna to przecież żaden rząd poza PO nie wybudował tylu stadionów, czy boisk przy szkołach, tak zwanych Orlików. Niestety zapanowanie nad kibolami nie jest takie proste. Te środowiska są w znacznej mierze opanowane przez grupy przestępcze. Współpraca z nimi zawsze może wyjść na jaw. Nieco łatwiej jest współpracować z narodowcami. Wystarczy jedynie stworzyć do tego jakąś ideologię.


Czy skrajna prawica to dobry kierunek w wykonaniu PiS?

W 2006 roku PiS do rządu zaprosił (oprócz wspomnianej Samoobrony) Ligę Polskich Rodzin. Wicepremierem został Roman Giertych twórca Młodzieży Wszechpolskiej. Teraz mamy oficjalną koalicję PiS z MW. Należy zauważyć, że takie podejście może zakłócić obraz PiS wśród ich dotychczasowych zwolenników. PiS liczy na to, że jedynie potęgowanie języka nienawiści przyczyni się do rozszerzenia elektoratu. Liczy na nacjonalistów. Serial dotyczący zamachu Smoleńskiego już się skończył. Potrzebne im są nowe emocje konsolidujące elektorat, nowe wojny Polsko-Polskie.


Na początku było słowo...

W czasach, gdy głównym źródłem przekazu staje się internet i media społecznościowe hejt internetowy jest najlepszym orężem służącym realizacji takich zadań. W Piśmie Świętym w Prologu do Ewangelii św. Jana czytamy o znaczeniu Słowa.

Początkiem wszystkiego było Słowo, wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało co się stało ( J 1,1.3). 

Ciężko słowom podjudzającym do nienawiści przypisywać właściwości ewangeliczne. Możemy jedynie potwierdzić, że konkretne wpisy internetowe ranią bardziej niż kamienie. Czym innym są słowa w dyskusji między dwoma oponentami, a czym innym sterowany hejt na popularnych portalach społecznościowych. Bohaterami dnia stają mistrzowie ciętej riposty. Kibicują temu niektóre media. Trafne demotywatory konkurują w ilości lajków. Doszło do tego, że ilość lajków jest argumentem przytaczanym przez marszałka sejmu jako usprawiedliwienie wyboru niekompetentnej osoby na stanowisko ministra w rządzie. 

PR, hejt ilość lajków  

Gdy dodamy do tego przejęcie władzy nad policja, prokuraturą, sędziami i trybunałem zostają już tylko niezależne media i to w zasadzie jedynie jedna stacja. W takich warunkach propagowanie nienawiści jest jak wydawanie rozkazów szaleńcom, osobom niezrównoważonym czy biednym ludziom, którzy nie potrafią odnaleźć się w dzisiejszym świecie.

Na pierwszy rzut nowej propagandy poszedł WOŚP i samorządowcy, niezależni partyjnie prezydenci miast z dużym autorytetem.


Takie działania w wykonaniu PiS jest jak jazda po bandzie

Gdyby nie nienawiść i zawziętość jaką nam serwują, obecna władza nie musiałaby nawet łamać konstytucji i prawa. Byłaby rozliczana z nowatorskich nowelizacji przepisów podatkowych, czy z sukcesu jaki odniósł projekt 500 plus. Teraz, gdy pokazali swoją butę będziemy rozliczać ich z afer i zachowań poszczególnych posłów. A przede wszystkim za wprowadzenie podziałów i nienawiści. Nawet ministerstwu zajmującemu się projektem wspierającym wielodzietne rodziny podrzucono zgniłe jajko w postaci ustawy o zwolnieniu z odpowiedzialności prawnej "jednorazowej przemocy domowej". Już widzę jak panowie, którzy biją żony i dzieci wykrzykują, że zawsze robią to jednorazowo.


Morderstwa polityków nie są czymś nowym

Zdarzały się zarówno w Polsce, jak  i na całym świecie. Najbardziej spektakularne jest zabójstwo Kennedy'ego, które nigdy do końca nie zostało wyjaśnione. Tajemnicza śmierć polityka z czasem obrasta otoczką spisku związanego z jego działalnością. Wokół takich wydarzeń powstają mity, często pielęgnowane przez kolejnych szaleńców. Podobnie jak to zrobiono z katastrofą w Smoleńsku, raniąc uczucia rodzin osób, którzy wówczas zginęli. 


Niektórzy odchodzą po cichu, z  niewyjaśnionych przyczyn. Tak było w przypadku Andrzeja Leppera. Dość dziwne było rozwiązanie koalicji rządowej PiS-LPR-Samoobrona w 2007 roku po spreparowanej przez CBA i nie udowodnionej aferze gruntowej. Jedyne wyroki w tej sprawie dotyczyły pracowników CBA. Uniewinnił ich potem prezydent Duda, zanim wyrok się uprawomocnił. Do samobójstwa Andrzeja Leppera doszło w 2011 roku. W tym samym roku w niewyjaśnionych okolicznościach zmarli jego najbliżsi współpracownicy: Wiesław Podgórski (w maju), Ryszard Kuciński (w czerwcu), Róża Żarska (w lipcu). Na końcu był Andrzej Lepper w sierpniu 2011 roku.


W 2010 roku w biurze europosła PiS, Janusza Wojciechowskiego (dawniej członka PSL) został zamordowany przez nożownika z Częstochowy pracownik biura Marek Rosiak. Prywatnie mąż ówczesnej pani wiceprezydent Łodzi Haliny Rosiak, wspaniałej i oddanej miastu działaczki samorządowej z ramienia PiS. 



W okresie dwudziestolecia międzywojennego zabójstwa polityczne w Polsce były częste

Głównie za sprawą działań ugrupowań ukraińskich, komunistycznych (podkładali bomby) i endeckich na których wzorują się dzisiejsze ugrupowania skrajnej prawicy. W latach dwudziestych komuniści byli sprawcami zamachów bombowych. Zginął w nich między innymi prof. Roman Orzęcki.W 1922 roku został zabity Prezydent Polski Pan Gabriel Narutowicz. To był typowy mord z nienawiści politycznej. Rok później zabito prawosławnego duchownego. Metropolitę Warszawy Jerzego Sakowicza. W 1931 roku został zabity przez narodowców ukraińskich Tadeusz Hołówko, współpracownik Piłsudskiego do spraw współpracy z Ukrainą. To samo ugrupowanie zabiło w 1934 roku ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego. Zleceniodawca tych zabójstw Stepan Bandera został pochwycony i skazany na karę śmierci, a następnie po amnestii na karę dożywotniego więzienia, którą odbywał do wybuchu wojny w więzieniu na Św. Krzyżu. 



W nocy z 2 na 3 listopada 1938 roku do okrutnego mordu doszło na Bałutach w Łodzi. Żywcem została spalona lokalna działaczka partii komunistycznej, obrończyni kobiet i organizatorka strajków Włada Bytomska. W niewyjaśnionych okolicznościach została oblana benzyną i podpalona na ulicy Smutnej przy cmentarzu na Dołach 300 metrów od miejsca, gdzie ją znaleziono. Jak pochodnia biegła do miejsca, gdzie zmarła. Policja stwierdziła ze było to samobójstwo twierdząc, że sama się zakneblowała, a następnie spętała swoje ręce drutem wiążąc je na pęk. W świadomości łodzian jej tragedia trwa do dziś. 


O ile w okresie PRL-u nadano jej męczeńskiej śmierci należyte miejsce, to po 1989 roku tragedia ta uległa dekomunizacji. Jej pomniki usunięto. Zmieniono nazwę ulicy przy której mieszkała na nazwę organizacji zwalczającej i zabijającej komunistów. Nawet na cmentarzu usunięto z pomnika oryginalną tablicę z jej nazwiskiem. Pomnik Włady Bytomskiej został wykonany w 1949 roku przez Helenę Nałkowską, siostrę znanej pisarki Zofii Nałkowskie. Pomnik ten zatytułowany "Włókniarka" był nagradzany wielokrotnie przez środowisko artystów-plastyków. Obecnie od czasu do czasu pojawiają się i znikają repliki tamtej tablicy.


Z pewnością istotnym elementem takich zabójstw, czy samobójstw jest atmosfera jaka panuje wokół osoby zamordowanej lub takiej, którą doprowadza się do samobójstwa. 


Słowa przywódców partyjnych mają pierwszorzędne znaczenie w kreowaniu nienawiści. Hejterowcy są jedynie przedłużeniem nienawiści która tworzą politycy. Walka z liberalizmem, multikulturalizmem i demokracją, wcześniej czy później doprowadzi nasz kraj do totalitarnego faszyzmu, w którym wszelki przejaw wolnej myśli będzie traktowany tak jak dziś traktuje się koszulkę z napisem KONSTYTUCJA. 


Chciałbym by śmierć Pana Prezydenta Pawła Adamowicza przywróciła w Polsce opamiętanie, praworządność, wolność i demokrację.

Niech prawo zawsze prawo znaczy,
A sprawiedliwość - sprawiedliwość.

 

Julian Tuwim - wirtuoz słowa, przez współczesnych nazwany hejterem i trollem


#Adamowicz #PawełAdamowicz #PrezydentPawełAdamowicz #WOŚP #Owsiak #JurekOwsiak #zabójstwo #mord #terroryzm #dokądzmierzaszPolsko #13stycznia2019 #hejt #troll #trolle #polityka #faszyzm #nienawiść #naziści #PiS



- Copyright © Inside Your Life | blog lifestylowy - Skyblue - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -